Issuu on Google+

1

Dwutygodnik we Wschodniej Anglii - Peterborough, Bedford, Cambridge, Huntingdon, Northampton, Corby, Wisbech, Soham, St.Ives, Wellingborough, Kettering, Ely, Bourne

Codzienne aktualizacje, niepublikowane dotąd materiały znajdziesz na: www.naszestrony.co.uk ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 48

12 kwiecień 2012

Cena / Price 30 p LONDYN

TYM RAZEM POLACY PO LĄDOWANIU NIE KLASKALI! POLAK Z SOHAM POWIESIŁ SIĘ BO MIAŁ DŁUGI

81:76 CAMBRIDGE PONOWNIE LEPSZY OD OXFORD W Londynie odbył się wyścig osad wioślarskich Xchanging Boat, który poświęcono pamięci Polaka, Bartosza Szczyrby..

Str.6

PETERBOROUGH BOHATER STAŁ SIĘ MORDERCĄ!

str.3

TAJEMNICE KLUBU POLSKIEGO W BEDFORD

str.7

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Cały kraj usłyszał o bohaterze z Peterborough. Mimo zagrożenia życia, próbował powstrzymać złodziei biżuterii. Ten sam mężczyzna został skazany na dożywocie.

Str.7

W.BRYTANIA PAPIEROSY POSZŁY POD KLUCZ

str.12

Już od tygodnia wyroby tytoniowe nie mogą być reklamowanie i eksponowanie. Sprzedawcy muszą zamknąć towar, tak by nie mogli ich dostrzec niepalący!

Str.11


2

NASZE STRONY

JAZDA POLSKA NA PODWÓJNYM GAZIE CAMBRIDGE

POLECAMY „O niedźwiedziu co poszedł na wojnę”

Polacy wciąż udowadniają Brytyjczykom, że jazda pod wpływem alkoholu, to chyba coś naturalnego!(?). Policjanci z Cambridgeshire już nie raz, na własne oczy przekonali się, że Polacy prowadzący w stanie nietrzeźwym to pewnego rodzaju „normalność”. Tym razem ponad przeciętność wybiła się pewna Polka z Cambridge. Joanna Wagner, lat 33, pochodząca z Gorzowa Wielkopolskiego, została dwukrotnie zatrzymana w przeciągu sześciu godzin za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym. Pierwsza sytuacja miała miejsce w sobotę (31 marca) około godziny 5:00 rano. Operatorzy kamery CCTV zauważyli kobietę, która z trudem wchodziła do swojego samochodu. Wezwano policję. Policjanci po zatrzymaniu pojazdu podjęli rutynową kontrolę. Okazało się, że kobieta jest pijana. Została aresztowana. Przeprowadzono test z użyciem alkomatu. Wynik wskazał na 87 mikrogramów alkoholu w wydychanym powietrzu, przy dopuszczalnym limicie 35 mikrogramów. Polkę zawieziono na posterunek przy Parkside. Około godziny 10:30 kobieta w dalszym ciągu nie była wstanie prowadzić samochodu. Zwolniono ją jednak do domu. Udało się jej też odzyskać kluczyki do samochodu, bo jak twierdziła: „chciała tylko wyciągnąć swoją torebkę z auta” – mówi oskarżyciel Delia Matthews, tłumacząc zachowanie policjantów, którzy oddali Joannie Wagner kluczyki do pojazdu. Po kilku minutach zauważono, że samochodu, który wcześniej starała się prowadzić zniknął z miejsca, gdzie przeprowadzono kontrolę drogowa. Funkcjonariusze udali się więc pod adres domowy, pod którym W Cambridge zamieszkuje 33 latka. Policyjny radiowóz dotarł na St Bede’s Crescent, w dzielnicy Cherry Hinton. Poszukiwany samochód stał na podjeździe z jeszcze z ciepłym silnikiem. O godzinie 11:00 policjanci ponow-

nie aresztowali Polkę i to dokładnie pod tym samym zarzutem. Tym razem tra�iła do aresztu, gdzie przesiedziała aż do poniedziałku, skąd tra�iła prosto na salę sądową. Obrońca Wagner, Melanie Benn oświadczyła podczas rozprawy, że ”Joanna po zwolnieniu z aresztu nie miała zamiaru prowadzić samochodu. Dopiero, gdy zauważyła że jej samochód stoi na podwójnej żółtej linii, chcąc uniknięcia mandatu postanowiła jednak odjechać. Joanna ma świadomość, że to co zrobiła było głupie i nieodpowiedzialne”. Sprawa skończyła się wyrokiem

Sądu Koronnego w Cambridge, który wymierzył Polce rok zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na rok i dziesięć miesięcy. Za każde z obu wykroczeń, Polka musi także zapłacić po 250 funtów oraz pokryć koszta sądowe w wysokości 85 funtów. Rzecznik policji w wywiadzie dla Cambridge News dodał „Jazda w stanie nietrzeźwym nie będzie w naszym hrabstwie tolerowana. Każdy kto odważy się wsiąść za kierownicę pod wpływem alkoholu powinien się dwa razy zastanowić jakie zagrożenie stwarza dla siebie i otoczenia”. Ks.Z.

Cambourne, Cambridgeshire, East England

w obiektywie ....

Wojtek - to niedźwiedź, który poszedł na wojnę. Film opowiadający jego Historię jest właśnie dystrybuowany na płytach DVD. Powstała też o�icjalna strona oraz pro�il na Facebooku. Film opowiada historię niedźwiedzia, który wraz z żołnierzami przemierzył drogę z góry Alborz w Persji (1942 r.), przez

Egipt do Monte Casino (1944 r.), by swój marsz zakończyć w Win�ield Camp na terenie Irlandii (1946 r.). Płyta DVD z �ilmem pt.: „Wojtek: the bear that went to war” kosztuje około 10 funtów. Zwiastun �ilmu dostepny jest na portalu Youtube. Produkcja ma również pro�ilu na Facebook’u.

Rejsy po jeziorze ... PETERBOROUGH

Popularne rejsy łodzią po jeziorze Overton Lake w Ferry Meadows są już dostępne dla odwiedzających park. Sezon rejsowy rozpoczął się 31 marca i potrwa aż do 2 września. Niestety, ale właściciel łodzi nie dostał zgody na przedłużenie licencji która wygasa w grudniu. Będzie to więc ostatnia okazj do skorzystania z tej atrakcji. Rejsy trwają około 15 minut i organizowane są w sezonie w weekendy i w dni wolne od szkoły. Koszt takiej krótkiej wycieczki to 2,50 GBP. Dzieci poniżej 12 roku życia mogą skorzystać z promocyjnej oferty, gdzie bilet kosztuje tylko 1,50 GBP. Dla chcących popływać łodzią dłużej właściciele oferują

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

wynajem sprzętu. Podczas tych podróży można zorganizować piknik, posłuchać muzyki czy napić się wina. Wynajęcie łodzi to koszt od 75 GBP do 120 GBP za godzinę (w zależności od terminu). Łódź pomieści do 12 dorosłych osób i niestety nie jest zadaszona, więc pogoda ma tutaj kluczowe znaczenie. W przypadku złej pogody można odwołać rejs powiadamiając właściciela na 2 godziny przed rozpoczęciem podróży. Rejs musi się zakończyć 30 minut przed zachodem słońca.


3

WIELKA BRYTANIA

Kosztowne przeloty polskich skazańców czyli CONAIR po polsku

ekstradycje

Brytyjscy podatnicy w ubiegłym roku zapłacili 50 milionów funtów za ekstradycje polskich przestępców. Problem ekstradycji poszukiwanych w UK Polaków narasta wraz z nasileniem się nie do końca zasadnych Europejskich Nakazów Aresztowań, które wydawane są przez polskie władze na lewo i prawo. W ubiegłym roku zorganizowano 65 tajnych lotów ekstradycyjnych z UK do Polski. Łącznie przewieziono 986 polskich przestępców. Czy oby na pewno wszyscy z nich zasłużyli na „wycieczkę” do polskich sądów i to w taki sposób? Okazuje się, że Polska

jako „potentat” w marnowaniu pieniędzy swoich i partnerskich krajów, nadużywa prawa ekstradycyjnego. Wśród 986 osób wysłanych w 2011 roku do Polski, znajdowały się osoby na których ciążyły takie zarzuty jak drobne wykroczenia drogowe, malowanie graffiti na murach czy nawet kradzież kurczaka. Na łamach gazety Nasze Strony opisywaliśmy przypadek, w którym Polak został aresztowany i wywieziony do Polski, ponieważ jego łupem padły drzwi od stodoły o wartości 150 zł. Inny wyleciał do Polski, za kradzież telefonu komórkowego wartości kilkudziesięciu złotych. Opisane przykłady to marnowanie pieniędzy polskich i brytyjskich podatników. Wprawdzie polski rząd, kilka lat temu obudził się, gdy zobaczył rachunki za przeloty więźniów liniami komercyjnymi. Nie zmniejszono jednak liczby wydawanych nakazów ścigania. Postanowiono wówczas używać do transportu przestępców polskiego samolotu wojskowego. Samolot ten niegdyś raz w miesiącu, a teraz raz w tygodniu ląduje na lotnisku w Kent, by będąc załadowanym do pełna „przestępcami” szybko wrócić na terytorium Polski. Koszty przelotu są całkowicie pokrywane

przez polski rząd. Mówiąc wprost płaci za to polski podatnik. Wielka Brytania również ponosi koszty związane z procesem ekstradycji. Złapanie polskiego przestępcy również kosztuje. Samo wykrycie przestępcy i moment aresztowania to niemałe koszty. Dodatkowo często trzeba wezwać do rozmowy drogiego tłumacza oraz zaangażować ludzi odpowiedzialnych za papierkową robotę. W taki sposób Wielka Brytania pozbyła się tylko w 2011 roku 50 milionów funtów. Nikt nie wątpi w zasadność wyłapywania przestępców ukrywających się na terenie Wielkiej Brytanii. Kwestią sporną pozostają jednak sytuacje, w których sprawy nie są rozpatrywane należycie względem właściwej skali przestępstwa. Do więzień trafiają złodzieje kurczaków zamiast tych, których jest tam miejsce. Policja wyrażająca zgodę na publikację zdjęć nie podała żadnych szczegółów dotyczących konwojowanych osób. Nie wiadomo ilu spośród konwojowanych to gwałciciele, zabójcy czy też pedofile, a ilu to złodzieje kurczaków czy tez marchewek. Jedno jest pewne! Zarówno Polacy jak i Brytyjczycy płacą za kaprysy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Krzysztof Sczepaniak

prawdy nie kryła, to wciąż się z nią mijała. U jej boku, odważnie z rozmachem - zasiadł bACa pACan. Ileż to on w swoim stadzie owiec ma - zachwalał. Stadko miał gromadne, tyle że owiec wiele po prostu milczało. Błysnął z aparatu fleszem, niczym błyskawica, z pomysłem wyskoczył. Guziki z koszuli pourywał i klatę do przodu wypiął. Tak się Zielenogórzance zaprezentował. Tu będę nosił z rozmachem imię każdego sponsora, co me polane wspomoże. I znaleźli się tacy, co choć ślepi nie byli, to na milczące stadko wiernie łożyli. Dopiął swego bACa. Dalej już wspólnie, na polanie gospodarke

sprawowali. A gdzieżby im do pospółstwa poziomu, zniżyć się wypadało. Do królowej im bliżej było, niż do zaściankowej chołoty. Stronili od złych wieści i szczęśliwe życie wiedli. Wszechstronnie uzdolnieni mnożyli pogłowie. Choć jedne jakby klonowali, te owieczki naiwne, tak drugie przemalowywali, by na zbyt czarne w stadzie nie wyglądały. Na każdej wschodniej polanie podobnych historii codziennie bez liku. fragmenty

Mamy przeciek ... z radio!

W nasze ręce wpadł scenariusz powstającego słuchowiska radiowego. Rękopis nie zawierał wyraźnego podpisu, więc nie jesteśmy w stanie podać autora tego tekstu ;) „bACa na Poloni’nie” „Zielonogórzanka od dwóch lat wypasała barany. Nie lubiła krów. Zwłaszcza tych umaszczonych na czerwono. Jej kurpiowskie niteczki wolne od nich były. Na skraju polany siedziała wpatrując się w przeszłość, rozmyślała. Co „ma naam” do zaproponowania? echo niosło po okolicy pytając. To do nas swe słowa wysyłała. Choć

W kolejnym fragmencie przedstawimy historię Czarodzieja, co za niewiastami do innych zamków pukał.

SPROSTOWANIE

WYJAŚNIENIE

Niniejszym prostujemy nieścisłość, do jakiej doszło w artykule dotyczącym gabinetu masażu Afrodyta w Peterborough. Artykuł na ten temat ukazał się w 46 wydaniu gazety Nasze Strony. Omyłkowo zostały zamienione imiona personelu. W gabinecie pracuje Grażyna Battor, a nie jak mylnie wskazywała treść artykułu, Ewelina Battor. Za powstałe zamieszanie przepraszamy.

Okładka wydania 47, zamieszczona na odwrocie gazety (stronie 32) była oczywiście prymaaprylisowym żartem. Tak jak i treści zamieszczone na stronie 13.

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

redakcja

redakcja


4

nasze strony

Miasta i miasteczka East England east england

W Wielkiej Brytanii, nie tylko wielkość decyduje o tym, czy dane miasto jest nazywane mianem City, Town lub Market Town”. Decydującym w prawidłowym nazewnictwie i terminologii jest obecność obiektów sakralnych odpowiedniej rangi. Na miano City zasługują te miasta, które poszczycić mogą się obecnością katedry na swoim obszarze. Na terenie East England mianem City nazywane jest m.in.: Peterborough oraz Cambridge. Kolejnym miastem z tytułem City, wprawdzie nie dorównującym Cambridge pod względem wielkości, jest Ely. Miasta, które posługują się mianem City wyróżniają się przede wszystkim obecnością katedry. Dodatkowo za możliwością używania tego prestiżowego nazewnictwa przemawiać może wielkość miasta lub szczególne wyróżnienie, które w drodze nadania tytułu przydzielić może

Królowa. Mniejsze miasta, te bez katedry, w dokumentach kartograficznych, dokumentacji urzędowej zapisywane są jako town. Do tej grupy miast na terenie East England należy m.in.: Bedford. Rozróżnia się, choć bez zaznaczania tego w sposób szczególny, dodatkowe nazewnictwo dla miast nieco mniejszych, aczkolwiek równie istotnych w regionie. Miastom tym nadawana jest nazwa: market town. Do tej grupy należą

Huntingdon, Northampton, Wisbech oraz Wellingborough. Market town - to nazwa weryfikująca miasto z mianem grodu, osady posiadającej rynek lub prawo do organizacji rynku celem prowadzenia handlu. To wyróżnia je z kolei od villages, gdzie targów nie organizowano. Mniejsze od wiosek, villages są tzw.: hamlets. Są to przysiółki mające w swym obwodzie kilka lub kilkanaście domostw lub gospodarstw. Mateo

internet za opłatą

Bedford

Urząd miasta z dniem 2 kwietnia nakazał bibliotekom miejskim pobieranie opłat za korzystanie z komputerów przeznaczonych do udostępniania dla mieszkańców miasta. Do tej pory usługa ta była dostępna za darmo dla każdego kto odwiedzał bibliotekę. Najwidoczniej miasto szuka dodatkowych wpływów sięgając do kieszeni podatników bezpośrednio – czyli nie z budżetu miasta.

Od teraz korzystanie z komputerów kosztuje £1.20 za pół godziny użytkowania – o ile ktoś zamówi np.: godzinę serfowania po sieci. Wówczas pierwsze pół godziny jest za darmo. Oferowane są także 50 procentowe ulgi dla osób poniżej 16 wieku oraz tych osób, którym przysługują zasiłki. Nie sprecyzowano jednak jakie zasiłki uprawniają do zniżki. Pojawiają się pierwsze słowa krytyki. Użytkownicy są oburzeni. Twierdzą, że reklamowany dotychczas swobodny dostęp do Internetu jest ograniczany i nie będzie już dla miasta wizytówką

idącego z duchem czasu społeczeństwa. Will O.

w harwich wyłowiono Rakietę V2

Ipswich

W miejscowości Ipswich na południu East England, wyłowiono resztki rakiety V-2. Na znalezisko natrafiono w miejscowości Harwich, na terenie zatoki Harwich Harbour. Do unieszkodliwienia ładunku stanowiącego zagrożenie wezwano saperów i nurków z jednostki Bomb Disposal Teams w Royal Navy. Okolice portowe zabezpieczyli policjanci z Essex. Dopiero wtedy do akcji wyławiania reakiety przystąpili żołnierze z oddziału saperskiego. Podjęli próbę wyłowienia rakiety V2 z mielizny w odległości 200 metrów od brzegu. Akcję prowadzono w pobliżu Harwich Yacht Club. -”To była trudna akcja. Zaczęliśmy od zapoznania się z opisem technicznym rakiety, który jest dostępnym w archiwum wywiadu. To było jak cofnięcie się w czasie. Rakieta była uzbrojona i niebezpieczna. Korozja zrobiła

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

swoje. Mogło dojść do eksplozji w każdej chwili. Zabezpieczyliśmy ją i zabraliśmy do bazy” - mówi porucznik Dan Herridge z Diving Team, który dowodził akcją. Po zabezpieczeniu fragmentów odnalezionej rakiety, żołnierze przetransportowali znalezisko do bazy marynarki wojennej w celu dezaktywacji i wyjęcia ładunków. Na czas akcji ewakuowano wszystkie osoby znajdujące się w bezpośredniej bliskości miejsca znalezienia rakiety V2. Akcja przebiegła bardzo pomyślnie. Po usunięciu niebezpiecznych materiałów wybuchowych rakieta V2 przekazana zostanie do Muzeum II Wojny Światowej w Londynie. Mateo


5

WIELKA BRYTANIA

międzynarodowy spór o jamajski sos wisbech

Jedna z fabryk przetwórstwa spożywczego z Wisbech została nieświadomie wplątana w międzynarodowe oszustwo. Wszystko zaczęło się od firmy z Londynu, która działa jako hurtownia spożywcza pod szyldem Wanis. Firma ta między innymi trudniła się sprzedażą jamajskiego, ostrego sosu o nazwie Pickapeppa Sauce. W zeszłym roku Wanis stracił kontrakt na dystrybucję tego produktu na terenie Wielkiej Brytanii. Właściciele firmy postanowili więc sami zająć się produkcją chodliwego sosu. Do tego celu wynajęto fabrykę z Wisbech, której przekazano recepturę i wszelkie specyfikacje. Wydrukowano dziesiątki tysięcy podrobionych butelek i etykiet. Produkcja ruszyła pełną parą. W 16 miesięcy z lokalnej fabryki wyjechało około 30 tysięcy butelek tego sosu. Produkt ten głównie został sprzedany dużym supermarketom. Ostry sos trafił na półki do Asdy i Tesco. Cała sprawa wyszła na jaw, gdy jeden z

klientów Asda kupił sos i od razu zauważył, że produkt ten zmienił swój smak. Był bardziej słodszy. Klient ten zadzwonił z pretensjami na Jamajkę do oryginalnego producenta Pickapeppa Sauce. Tam zaś dowiedział się, że skład i receptura sosu nie została dotąd zmieniona. Jamajska firma szybko połapała się, że coś tu nie gra. Zawiadomili o tym Brent and Harrow Trading Standards. Firma ta w kilka dni odkryła ciemne praktyki hurtowni z Londynu. Niestety, ale najpierw oskarżenia poszły w stronę fabryki z Wisbech, która szybko wyjaśniła, że

nie może odpowiadać za zlecenia swoich klientów. Finalnie sprawa trafiła do sądu gdzie skazano właścicieli firmy Wanis na zapłacenie 10 tysięcy funtów grzywny oraz 73 tysięcy funtów odszkodowania. Firma Wanis prosperuje na rynku od 45 lat. Właściciele zaczęli od malutkiej hurtowni spożywczej. Z biegiem czasu firma ta rozrosła się na tyle, że obecnie zatrudnia ponad 100 osób i rezyduje w nowoczesnym magazynie o powierzchni ponad 11 tys. m.kw. Will O.

Dochodzenie w sprawie Amazon

Internet / UK

Amazon.co.uk nie rozlicza się z brytyjskim urzędem skarbowym – donoszą media. Największy sklep internetowy w Wielkiej Brytanii może mieć poważne kłopoty jeżeli nie wyjaśni tej sprawy. Okazało się, że Amazon.co.uk w zeszłym roku miał 3.3 biliona funtów obrotu, lecz nie zapłacił ani pensa podatku dochodowego. Cała sprawę odkrył US Securities and Exchange Commission. Podobne dochodzenia w sprawie nie płaconych podatków przez Amazon prowadzone są w USA, Chinach, Niemczech, Francji, Japonii i Luksemburgu. Największy sklep internetowy jest

własnością spółki z Luxemburga, która otrzymuje wszystkie zyski ze sprzedaży na terenie Wielkiej Brytanii, lecz nie zanotowano żadnych rozliczeń z urzędem skarbowym ze strony tej firmy. Amazon jak na razie wstrzymuje się od komentowania tej sprawy. Firma również jak dotąd nie

ujawniła ile zarobiła w zeszłym roku na sprzedaży e-booków oraz nowego tableta do ich odczytywania Amazon Kindle Touch. Szacuje się że tylko w okresie Świąt Bożego Narodzenia firma mogła sprzedać aż 1.3 miliona sztuk tego urządzenia. Will O.

niewyspany to co trzeci pracownik

w.brytania

Naukowcy z firmy Vielife wraz z kolegami z różnych uniwersytetów przeprowadzili badania odnośnie wysypiania się brytyjskich pracowników. Do badania zaproszono 38,784 pracowników takich firm jak O2, Quintiles oraz Medtronic. Wyniki tych badań jednogłośnie mówią, że aż co trzeci pracownik tych firm nie wysypia się przez swoją pracę. Według badających, dorosły człowiek powinien podczas doby odespać od 7 do 8 godzin. Tylko 38,5 procent ankietowanych potwierdziło, że tak właśnie robi. 45 procent z ankietowanych sypia od 5 do 7 godzin, a 5,5 procent śpi mniej niż 5 godzin dziennie. 10 procent pytanych pracowników zaszywa się w swoim łóżku na około 8-9 godzin. Natomiast tylko jeden procent pracowników deklaruje, że dziennie w łóżku spędzają więcej niż 9 godzin.

Wyniki te można uznać za alarmujące. Przeciętny człowiek nie zdaje sobie sprawy jak dobry sen jest ważny dla poprawnego funkcjonowania organizowania. Efektem braku snu jest zazwyczaj złe samopoczucie, przygnębienie, a co za tym idzie - depresja. Skutki tego wychodzą później w relacjach z rodziną czy też współpracownikami. Dodatkowo system odpornościowy jest o wiele słabszy, czyli nie broni organizmu przed chorobami. Podczas głębokiego snu organizm wytwarza szereg hormonów i substancji chemicznych, dzięki którym jesteśmy w dobrej formie - tak fizycznie, jak i psychicznie. Kilka sporadycznych, nieprzespanych nocy, nie ma większego wpływu na nasze funkcjonowanie. Inaczej jest jeśli jednak dana osoba prowadzi taki tryb życia latami. Skutki braku snu uwidaczniają się powoli. Często na tyle niezauważalnie, że nie jesteśmy tego świadomi. Will O.

kosztowne przeloty polskich skazańców więcej zdjęć: naszestrony.co.uk

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


6

nasze strony

81:76 Cambridge zapomniany lepszy od Oxford targ miejski cambridge

londyn

Na londyńskim odcinku Tamizy odbył się w ubiegłą sobotę wyścig osad wioślarskich Xchanging Boat, który poświęcono pamięci Bartosza Szczyrby. Po raz 81 w historii wygrało Cambridge. Oxford wygrał dotychczas 76 wyścigów. Zdaniem organizatorów były to jedne z najbardziej dramatycznych zawodów do tej pory. Zanim osady wystartowały, by w drodze wyścigu wybrac lepszą - organizatorzy zmuszeni byli wstrzymać wyścig na 31 minut. Do rzeki wskoczył bowiem mężczyzna, który po wypłynięciu na powierzchnię płynąć zaczął w stronę łodzi. Wątpliwego bohatera wyłowiono z wody i chwilę potem organizatorzy podjęli decyzję o wzmowieniu wyścigu. Niestety sternik Oxfordu tak poprowadził swoją osadę, że ta zahaczyła wiosłami o łódź osady z Cambridge. To ostatecznie przesądziło o wyniku pojedynku. Oxford nie zdołał nadrobić strat poniesionych w wyniku tego incydentu. Cambridge wygrał po raz 81 w historii zawodów między uczelniami. Bartosz Szczyrba zmarł w wieku 29 lat po długiej walce z nowotworem. Sportowi działacze

nadal o nim pamiętają. Bartosz Szczyrba zmarł w dniu 9 lipca 2011 roku. Miał 29 lat. Długo walczył z nowotworem. Polak kilkakrotnie brał udział w regatach Wielkiej Wioślarskiej. Pływał w osadzie Cambridge, z którą dwukrotnie wygrał przeciwko osadzie z Oxfordu. W ostatnich latach Bartosz, kiedy już nie trzymał wiosła, brał czynny udział przy organizacji wyścigów pomiędzy uniwersytetami z Cambridge i Oxfordu. Bartosz Szczyrba nazywany przez przyjaciół i znajomych ”Sowa”, był rodowitym pozna-

niakiem. Jego pasją było wioślarstwo i był to dla niego sposób na życie. Pamiętają go profesorowie prestiżowego uniwersytetu Cambridge. Imię Bartek do tej pory pamiętane jest jako tego, który posiadał niesamowitą zdolność zjednywania sobie ludzi. Zawsze bezinteresownie oferował pomoc innym. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych. Tegoroczny wyścig na Wielkiej Wioślarskiej pomiędzy załogami z Cambridge i Oxfordu był zadedykowany pamięci Bartka Szczyrba. Mateo

Miejskie targowisko w Cambridge od wieków uznawane było za jedno z lepiej prosperujących w kraju. Dziś stoiska świecą pustkami. Czyżby za niedługo targ miał zniknąć z codzienności mieszkańców Cambridge? Od kilku miesięcy coraz więcej stoisk pozostaje zamkniętych. Zainteresowanie handlem w tym miejscu jest znikome. Czy oznacza to, że market w Cambridge, posiadający kilkusetletnią tradycję umiera śmiercią naturalną? Jeden z targowych handlowców jest mocno zaniepokojony tą sytuacją. Swoje obawy wyraził w wywiadzie dla Cambridge News: „Jestem krawcem i prowadzę tu stoisko od 12 lat. Niestety wysokie opłaty zmusiły mnie do wynajmowania stoiska tylko 2 razy w tygodniu. Kiedyś handlowałem codziennie przebrany za nadwornego krawca. Inni handlowcy też się przebierali w staroświeckie szaty, by zainteresować potencjalnych klientów. To wszystko sprawiało, że nasz targ miał unikatowy klimat, gdzie ludzie lgnęli jak ćmy do światła. Handlowców nie stać na wynajem stoiska w tym miejscu, co widać gołym okiem patrząc na puste budy”.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Radny Neil McGovern również zauważył ten sam problem. Według niego miasto w przeszłości inwestowało w targ i dalej ma zamiar to kontynuować. W zeszłym roku, co podaje jako przykład, miasto odnowiło zadaszenia stoisk handlowych oraz oczyszczono fontannę, która znajduje się w punkcie centralnym placu. W obecnych czasach handel detaliczny zmienia swoją postać skupiając się w wielkich supermarketach czy domach towarowych. Miejskie inwestycje w targowisko powinny być zwiększone i kierowane właśnie do walki z dużymi firmami, które prześcigają się w rabatach cenowych. Targ nie mogąc z nimi konkurować powinien przekształcić się w coś unikatowego, w coś czego nie znajdziemy w Tesco czy Debenhams. McGovern jest przekonany, że Rada Miasta nie powinna mieć problemu do zwiększenia nakładu inwestycji w miejski market. Byle nie zaczęto działać za późno! O ile już nie jest!? KS.Z.


7

WIELKA BRYTANIA

POWIESIŁ SIĘ BO MIAŁ DŁUGI SOHAM

Andrzej Kuźmiński (l.56) popełnił samobójstwo. Powiesił się bo miał długi. Ponadto obawiał się, że straci pracę. Tyle wynikało z listu pożegnalnego jaki zostawił po tym jak w dniu 8 grudnia ub. r, targnął się na swoje życie. W ubiegłą środę, zajmujący się tą sprawą Koroner William Morris odczytał zeznania, które złożyła żona denata, 31 letnia Iwona. Ze złożonych wyjaśnień wynikało, że żona Andrzeja Kuźmińskiego nie rozmawiał z nią o swoich problemach. Wiedziała wprawdzie, że mąż zalegał z zapłatą czynszu. Była to kwota 1000 funtów. W dalszej części oświadczenia żona zmarłego stwierdziła, że Kuźmiński „nadużywał alkoholu. W wolne dni pił piwo i wódkę, aby poczuć się lepiej”. Po alkohol sięgał częściej odkąd zdał sobie sprawę, że nie potra�i wybrnąć z problemów �inansowych. W dniu śmierci Kuźmiński był w pracy na farmie „G’s” w Barway, gdzie Polacy pracują m.in.: przy pakowaniu warzyw. Wyszedł jednak wcześniej. Później około 16.30 był w polskim sklepie, gdzie tego dnia pracowała jego żona. Zaproponował, że wróci później pomóc z dostawą. 40 minut później najmłodszy z

synów Państwa Kuźmińskich dzwonił do ojca. Pytał ojca o to gdzie jest. Kuźmiński powiedział, że w domu. Chwilę później żona Kuźmińskiego dowiedziała się, że mąż nie żyje. Syn powiadomił ją, że ojciec się powiesił. W dalszych wyjaśnieniach w tej sprawie, Iwona Kuźmińska stwierdziła, że wspólnie z mężem niejednokrotnie poruszali temat tego ile są winni agencji wynajmu, oraz o problemach z pracą. Jej zdaniem te właśnie problemy były motywem dramatycznej decyzji o odebraniu sobie życia. Najstarszy syn Kuźmińskich w toku prowadzonych przesłuchań powiedział, że ojciec starał się

pocieszać matkę, by nie umartwiała się nad życiem. Podobno miał jej mówić, by nie płakała nad ich losem. W obliczu piętrzących się problemów nie potra�ił znaleźć innego wyjścia jak tylko odebrać sobie życie. Ciało Polaka odkryto 8 grudnia ubiegłego roku w domu przy Churchgate Street w Soham. Po tych zeznaniach William Morris, prowadzący postępowanie, biorąc pod uwagę istniejące okoliczności zamknął jednoznacznie sprawę nadając jej smutny �inał w sporządzonej dokumentacji. Padło tam słowo – samobójstwo. Adam Andrzejko

BOHATER STAŁ SIĘ MORDERCĄ PETERBOROUGH

Cały kraj słyszał o lokalnym bohaterze z Peterborough. Mimo zagrożenia życia, próbował powstrzymać złodziei biżuterii. Nie przestraszył się wycelowanej w swoim kierunku broni. Okrzyknięto go wówczas bohaterem. Przeprowadzano z nim liczne wywiady i dziękowano mu za jego heroiczną postawę. 21 letni Deivydas Jacikas chyba nie przypuszczał, że 8 miesięcy później jego sytuacja zmieni się nie do poznania. Mężczyzna w październiku ubiegłego roku dokonał pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Zdarzenie to miało miejsce na Lincoln Road, Peterborough. Jego o�iara odniosła liczne i bardzo groźne obrażenia ciała. Połamane 14 żeber oraz rozległe uszkodzenia mózgu. Po pięciu dniach pobytu w szpitalu lekarze odłączyli 51 latka od maszyny podtrzymującej życie. Pobity

przez Deivydasa Jacikasa zmarł. Teraz lokalny bohater oskarżony o morderstwo tłumaczy się w sądzie w Cambridge. Deivydas twierdzi, że pobicie którego dokonał było zemstą za uderzenie „z główki” jego ojca. Oskarżony nie przyznaje się do morderstwa tylko do pobicia, tłumacząc że nie bił by zabić. Prokurator Angela Rafferty podczas rozprawy zapytała oskarżonego „Mówiłeś, że po próbie złapania złodziei czułeś się jak bohater. Czy podczas pobicia starszego mężczyzny też czułeś się jak bohater?” oskarżony odpowiedział „Nie”. Po szeregu rozpraw sąd skazał Deivydasa na dożywocie. Mateo

TO STELLA KOBIETY UBRAŁA W MUNDUR

WELLINGBOROUGH

Stella Solomon to kobieta, która przetarła szlaki w policji na terenie Northamptonshire. Była ona pierwszą kobietą w hrabstwie, która wkroczyła w szeregi policji i służyła ramię w ramię z mężczyznami. 29 lutego zmarła w Wellingborough w wieku 89 lat. Do policji wstąpiła w 1946 roku swoją służbę rozpoczynając w Wellingborough. Zanim wkroczyła w szeregi policji Stella podczas wojny służyła w Women’s Auxiliary Police Service, jednostce kobiet które zastępowały mężczyzn walczących za ojczyznę. Później zrezygnowała z roli policjantki by zostać cywilnym członkiem sekretariatu. Choć na emeryturę przeszła w 1982 roku to wciąż utrzymywała powiązania z policją. Siedem lat temu udzielając wywiadu dla Evening Telegraph Stella przyznała, że jest dumna z

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

tego, że to właśnie ona utorowała kobietom drogę do służby w policji. Policjantki z Northamptonshire są wdzięczne Stelli za to co zrobiła dla kobiet w policji w całym hrabstwie. Pogrzeb odbył się 14 marca w Wellingborough. J.O.


8

nasze strony

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


9

wielka brytania

Wykrwawił się na oczach syna irlandia

Irlandzka Garda podała nazwisko zmarłego w 5 kwietnia br. Polaka. Jest nim 30-letni Grzegorz Guzik. Ze wstępnych ustaleń wynika, że śmiertelny cios nożem, od którego zginął Polak, był ciosem samobójczym. Guzik pokłócił się ze swoją żoną Ewą. Polak został raniony nożem, prawdopodobnie na oczach syna. Sprawa zyskała przydomek „trójkąta miłosnego”. Oto więcej na temat tej tragicznej historii. Według policji, powodem kłótni, do której doszło w przy 128 Kilbride Street w Tullamore (hrabstwo Offaly), były okoliczności wieczoru poprzedzającego feralny dzień. Ewa wyszła z domu ze swoim 30-letnim kolegą, Bartłomiejem Juwa, pozostawiając 3-letnie dziecko pod opieką Grzegorza. Kiedy Ewa (l.33) i Bartłomiej (l.30) wrócili, by odebrać dziecko około godziny 7, między trójką dorosłych doszło do sprzeczki. Jeden ze świadków zeznał, że widział Ewę wracającą do domu około 6.50. Towarzyszyć jej miał jakiś mężczyzna. Do tragicznego w skutkach zajścia z udziałem Grzegorza doszło niedługo potem. Polak najprawdopodobniej myślał, iż traci ukochaną na korzyść jej nowego kolegi. Nie mogąc pogodzić się ze zdradą postanowił targnąć się na swoje życie. Policja nie wyklucza również okoliczności, w której dojść mogło do awantury między mężczyznami. Jak ustalono, niedługo po powrocie z nocy spędzonej poza domem, znajomy Ewy - opisywany jako jej nowy chłopak - wybiegł z domu przy Kilbride Street 128. Miał zakrwawioną twarz. Wspólnie z dzieckiem czekali przed domem na przyjazd policji, którą przez telefon komórkowy wezwał ranny w twarz Bartłomiej Juwa. Przerażona zajściem Ewa zadzwoniła do pracy, by powiedzieć szefowi, że nie będzie mogła poprowadzić swojej zmiany w sklepie „Polonez”. Rannego Bartłomieja przewie-

ziono do szpitala, gdzie został opatrzony. Nie wymagana była jego hospitalizacja. Funkcjonariusze przybyli na miejsce zdarzenia odnaleźli Grzegorza. Leżał wewnątrz domu. W ciężkim stanie przewieziono go do szpitala. Nie udało się jednak uratować mu życia. Tymczasem teren wokół domu dokładnie ogrodzono. Podjęto zabezpieczanie materiału dowodowego. Policja zabezpieczyła między innymi nóż, którym Grzegorz Guzik był dwukrotnie ugodzony w klatkę piersiową. Do badań zabezpieczono również stojący przed domem samochód. Pojazd marki vw passat w kolorze

zielonym przykryto plastykowym brezentem. Do zdarzenia doszło w czwartek nad ranem. Dzień wcześniej, w środę Grzegorz Guzik wrócił z Polski. Poleciał odwiedzić swoją rodzinę. W niespełna 24 godziny po przylocie jego życie obróciło się w tragedię. Obecność innego mężczyzny w życiu jego dziewczyny, kłótnia i w efekcie odniesionych obrażeń śmierć takie okoliczności spotkały 30 -letniego Polaka z Irlandii. O tym tragicznym zdarzeniu poinformowano już, mieszkającą w Polsce (Stalowa Wola) rodzinę Grzegorza Guzika. Mateo

Anonymus vs Home Office rządowa strona wyłączona przez prostesujących hakerów Hakerzy z organizacji Anonymous w niedzielę rano zaatakowali rządową stronę brytyjskiego Home Office. Strona była nie aktywna przez kilka godzin. Organizacja Anonymous blokując rządową stronę chce zaprotestować przeciwko zmianom w ustawie, które umożliwiłyby szersze inwigilowanie obywateli. Inwigilacja ta dotyczyłaby podsłuchiwanie prywatnych rozmów, wglądu do maili i sms-ów oraz śledzenie każdego ruchu w sieci. Rząd tłumaczy, że wszystko te działania są dla zwiększenia bezpieczeństwa, ponieważ w taki sposób szybciej można wychwycić plany zamachów jak i samych terrorystów przebywających na terenie UK. Anonymous nie zgadza się na takie działania ze strony państwa i atakuje stronę Home Office. Strona ta od około 11.00 była już ponownie dostępna w sieci. Rzecznik rządu poinformował, że strona „padła” z powodu dużej liczby wejść internautów co zablokowało serwery. W taki sam sposób kilka tygodni temu hakerzy zablokowali polskie strony rządowe w proteście przeciwko ACTA. Will O

seria pobić w peterborough Obserwując w ostatnich miesiącach doniesienia lokalnych mediów oraz statystyki policyjne można jasno stwierdzić, że w Peterborough robi się coraz niebezpieczniej. Zwłaszcza jeśli chodzi o pobicia i to z udziałem imigrantów z Europy Wschodniej. Do pobić dochodzi najczęściej w weekendy, nocą w okolicach centrum, Lincoln Road oraz Eastfield Road. Biją się Litwini z Litwinami, Polacy z Polakami czy Litwini z Polakami. Litwini rodowici biją z kolei Litwinów którzy dopiero co obywatelstwo uzyskali. Nie do końca jest tak jak opisują brytyjskie media tą sprawę. Coraz częściej zdarza się, że były obywatel Federacji Rosyjskiej, po roku pobytu na Litwie dostaje paszport tego kraju i w takim przypadku ma drzwi otwarte do krajów Unii Europejskiej. To właśnie oni uczestniczą w sprzeczkach i bójkach. Polacy też nie są gorsi. Przy ich udziale również dochodzi do rozbojów i pobić, a zwłaszcza pod wpływem alkoholu. Pakistańczycy i Kurdowie również nie próżnują. W sobotnie wieczory szukają zaczepki lub też sami są zaczepiani. Pobicia i rozróby rejestrują kamery CCTV. Poniżej opisaliśmy dwie takie sytuacje, które miały miejsce w Peterborough w ciągu niecałego miesiąca. Pobicie w okolicach centrum Peterborough Mężczyzna doznał dotkliwego urazu oczodołu podczas bójki. Świadkowie twierdzą, że pobity mówił w języku polskim. Leżąc w kałuży krwi pomiędzy ulicami Northminster i Cattle Market Road. Został zauważony przez jedną z przechodzących obok kobiet. Była w szoku na widok jego obrażeń: „Z jego oka wypływało bardzo dużo krwi. Zdążyłam jeszcze zobaczyć dwóch

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

mężczyzn, którzy krzyczeli „oh my God, oh my God” i uciekli. Obrażenia były bardzo poważne. To wyglądało na złamanie kości oczodołu. Szybko zadzwoniłam po ambulans, który zabrał go do szpitala” – opisywała kobieta. Zdarzenie miało miejsce w piątek 6 kwietnia nad ranem. Policja sprawdziła cały okoliczny monitoring, lecz bez większych rezultatów. Każdy kto widział to zdarzenie proszony jest o kontakt z policją.

Bójka przy klubie Puls8 Zdarzenie miało miejsce przy Geneva Street, 11 marca około 3.00 nad ranem. Dwie pobite osoby w wieku 27 i 30 lat odniosły liczne obrażenia ciała. Odwieziono je do szpitala. Młodszy mężczyzna został już zaatakowany w środku klubu, gdzie został uderzony pięścią w twarz. 30 latka pobito przed klubem kopiąc go i skacząc po nim. Policja publikując zdjęcia sprawców ma nadzieje na szybkie zakończenie sprawy. Każdy kto zna osoby widniejące na zdjęciach proszony jest o kontakt z policją pod numerem 101. Zdjęcia dostępne są na naszym portalu www.naszestrony.co.uk w dziale zdjęcia. Ponad połowa tego typu incydentów jest dokonywana pod wpływem alkoholu. Rząd Davida Camerona chce podnieść ceny wszystkich alkoholi, by zniechęcić do zbyt częstego upijania się. Szkocja już wprowadziła nową, minimalną cenę za jednostkę alkoholu. Jej wysokość ma zostać ustalona przez szkocki rząd w kwietniu. W przypadku Anglii premier chce zaproponować cenę 40p za jednostkę alkoholu. Miałoby to doprowadzić do znacznych podwyżek cen wszystkich alkoholi, by zadziej sięgano po wyskokowe trunki. red.


10

nasze strony

Cambridge lubi sex zabawki

w.Brytania

Które miasto w UK jest najbardziej a które najmniej seksowne? Czy wiesz ile w Twoim mieście wydaje się na zabawki erotyczne? Sklep internetowy Lovehoney sprzedający zabawki dla dorosłych postanowił to zliczyć. Na podstawie zestawień ilościowych produktów kupowanych ze sklepu internetowego Lovehoney oraz wyników sprzedaży innych sklepów takich jak Ann Summers, czy też producentów środkó antykoncepcyjnych m.in. Durex, opracowana została seksualna mapa Wielkiej Brytanii. Brytyjczycy w ciągu roku wydają £315 milionów na produkty erotyczne. Na dzień dzisiejszy (wyniki uaktualniane są co mie-

tu o Caledon, które uplasowało się na 1050 miejscu z wynikiem równym 0. Przyjrzyjmy się bliżej miejscowościom z terenu East England. Tu najlepiej wypada Cambridge, które w ogólnokrajowej klasyfikacji znalazło się na 6 miejscu. To bardzo dobry wynik. Jak został osiągnięty? Przeciętny dorosły mieszkaniec Cambridge wydaje £22.33 rocznie na erotyczne zakupy. Do najczęściej kupowanych należą gadżety erotyczne do seksu analnego i seksowne kostiumy.

Peterborough zajęło 55 miejsce w UK. Przeciętny dorosły mieszkaniec wydaje rocznie £11.82 w sklepach dla dorosłych najczęściej kupując żele intymne i produkty przedłużające stosunek dla mężczyzn.

siąc) najbardziej seksownym miastem w UK jest irlandzkie miasto Bangor. Jego mieszkańcy wydają £44.01 rocznie na erotyczne gadżety. Największą popu-

larnością cieszą się seksowne prezenty i fetyszystyczne ubrania dla kobiet. Najmniej seksowne miasto w UK znajduje się również w Irlandii Północnej. Mowa

Mieszkańcy Bedford znaleźli się na 89 miejscu wydając rocznie na erotyczne zabawki £10.51. Najchętniej wydają pieniądze na seksowne buty i filmy dla dorosłych. Kolejne w regionie jest miasto Corby w klasyfikacji ogólnokra-

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

jowej znajdujące się na 108 miejscu. Mieszkańcy Corby wydają średnio również £10.51 na produkty wzmagające podniecenie dla kobiet oraz seks gry.

Wellingborough uplasowało się na 121 pozycji w UK. Przeciętny mieszkaniec wydaje rocznie £9.85 na urozmaicenie swojego życia seksualnego. Do najczęściej kupowanych należą fetyszystyczne ubrania dla mężczyzn i seksowne prezenty. Mieszkańcy Spalding wydając w sklepach erotycznych jedynie £3.92 rocznie przyczynili się do słabej 755 pozycji na seks mapie Wielkiej Brytanii. Pieniądze najczęściej wydają na seksowne kostiumy i ciuchy.

Jeszcze dalej na 805 pozycji znalazło się Huntingdon z podobnym wynikiem £3.92 na dorosłego mieszkańca. W Huntingdon najbardziej popularne są erotyczne książki i prezerwatywy. Tuż za Huntingdon znalazło się St. Ives z identycznym wynikiem. Mieszkańcy St. Ives wolą kupować seksowne buty i zabawki dla dwojga.. Mateo


11

WIELKA BRYTANIA

papierosy pod klucz

Niewidoczne dla konsumenta, są już od tygodnia wyroby tytoniowe. To wynik nowych regulacji dotyczących sprzedaży papierosów i tytoniu. Niedozwolonym będzie ich reklamowanie i eksponowanie. Sprzedawcy zamkną towar, tak by nie mogli ich dostrzec niepalący!

Nie bądź zaskoczony jeśli po wejściu do swojego marketu nie znajdziesz wzrokiem swojej ulubionej marki papierosów. W marketach o powierzchni powyżej 280 m.kw. przeszkolono pracowników, tak by przestrzegali nowych procedur! Punkt sprzedaży tytoniu będzie z daleka wyglądał na zamknięty. Już dziś wieczorem część marketów wprowadziła testowo nowe regulacje w życie. Oto co spotkało bywalca Morrisona, podczas rozmowy z ekspedientką przy papierosowym stoisku: - Zamknięte macie? - Nie. Jest otwarte. - To gdzie są papierosy? - Zamknięte.

- Macie jakieś lajty mentolowe? - Nie mogę Panu pomóc.

- To jak mam zgadnąć? - Proszę. Oto jest katalog wyrobów tytoniowych jakie mamy w sprzedaży. - Długa ta lista. - Tak. Długa.

- Nie prościej jak Pani otworzy szafkę z papierosami? - Nie mogę panu sugerować zakupu. Takie są nowe przepisy.

- Ok. Rozumiem. To od kiedy ruszacie z tą zmianą, że zamknięte będą papierosy? - Od jutra. Dokładnie dziś od północy. - I to tylko tu w Morrisonie? - W całej Anglii!

- Czyli trzeba kupować na pamięć? - Tak i nie. Ma Pan tu listę, z wyszczególnioną każdą marką wyrobów tytoniowych jaką aktualnie mamy w sprzedaży. - Dziękuję! - Proszę.

- To wezmę zielone lajty marlboro dla mojej „fijanse” i tyte z zielonym listkiem dla mnie....

Tymczasem na stoisku z alkoholem wódka eksponowana jest tak jak dotychczas. Wygląda na to, że ustawodawca stwierdził, że kac jest lepszy niż rak płuc! Czy to wszystko ma jakiś sens? Pamiętacie, że chcieli palaczy zrobić na szaro? Teraz sprawy poszły dalej! Jaranie schowali do szaf i spisali w katalog. Małe sklepy nadal mogą sprzedawać wyroby tytoniowe bez ich ukrywania! - Usunięcie papierosów z publicznego widoku w supermarketach ochroni młodzież przed niepożądanym marketingiem koncernów tytoniowych, pomagając im oprzeć się pokusie – uważa Sally Davies, naczelna lekarz Anglii. Właściciele mniejszych sklepów i marketów mogą nadal spać w miarę spokojnie. Nowe regulacje będą ich obowiązywać od 2015 roku. Do przystosowania się do nowych regulacji dano im więc ponad 2,5 roku. Mateo

ciężarówek fiesta

peterborough

Niezwykły pokaz ciężarówek zawita ponownie do Peterborough i to już w maju. Tym razem będzie to największa impreza tego typu ze względu na 30 lecie organizacji tego wydarzenia. Z roku na rok Truckfest cieszy się coraz większą popularnością i to nie tylko dlatego że można nacieszyć oczy pięknymi ciężarówkami ale również można je zobaczyć podczas przeróżnych zawodów. Specjalnie na tegoroczną fiestę przyjadą gwiazdy telewizji i brytyjskiej sceny muzycznej i filmowej. Swoją obecność zapowiedzieli już Chris Fountain, Lisa Kelly, Martin Adams oraz Sally

kasa płynie dla wellingborough

Boazman. Liczba celebrytów ma się jeszcze powiększyć. Truckfest nie jest tylko imprezą dla maniaków ciężarówek. Impreza ta celuje głównie w całe rodziny, dlatego organizatorzy zadbali o liczne występy muzyczne, zawody typu Big Foot Smash czy akrobacje profesjonalnych kaskaderów. Ten event na pewno

wellingborough

Zabytkowe budynki i uliczki, miejskie sklepy i firmy już niebawem zostaną całkowicie odremontowane, by przywrócić Wellingborough dawny historyczny urok. Rada miasta otrzymała wiadomość, że Wellingborough przyznano dotację na prace z zakresu rewitalizacji. Jest to bagatela, 1,4 miliona funtów. Wszystkie otrzymane środki muszą zostać wykorzystane w ściśle określony sposób. Mianowicie w ciągu najbliższych pięciu lat w centrum miasta zostaną odremontowane i odrestaurowane w całości wszystkie zabytkowe budynki i wystawy sklepowe, a urocze uliczki naprawione i oczyszczone. Jednym z budynków na liście „do remontu” znalazł się dla przykładu zabytkowy Hind Hotel, który liczy sobie już 367 lat. Co ciekawe, miasto i prywatni właściciele po opublikowaniu tej jakże budującej i wspaniałej wiadomości postanowili dołożyć na ten cel drugie tyle. W efekcie zgromadzono środki w wysokości 2,889,379 funtów.

warto odwiedzić. Więcje informacji można znaleźć na stronie www.truckfest.co.uk. 6-7 maja 2012 godz.:9.00 do 17.30 East of England Showground Alwalton, Cambridgeshire Peterborough PE2 6XE

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Pieniądze ze zgromadzonej puli, zostaną również zainwestowane w promowanie kultury i miejskich tradycji. Powstaną ośrodki oferujące naukę staroświeckich zawodów. Będzie to między innymi kamieniarstwo. Władze i mieszkańcy Wellingborough, ewidentnie stawiają na pielęgnowanie historii oraz tradycji, co przełoży się z pewnością na wzrost zainteresowania ze strony turystów. To z kolei może przynieść miastu zwrot poniesionych inwestycji. Ponadto firmy zainteresowane inwestycjami, będą bardziej skłonne do otwierania swoich filii w atrakcyjnym miejscu. Miasto będzie bowiem lepiej postrzegane kiedy wzrośnie zainteresowanie jego przemianami. Wzrost turystyki i zainteresowania handlem przynieść może to czego najbardziej potrzeba, czyli zwiększenie ilości miejsc pracy na lokalnym rynku. Odnowa dla miasta, odświeżone budynki, nowe możliwości, więcej miejsc pracy – wszyscy powinni być zadowoleni. Czy wszystko pójdzie zgodnie z planem? Ks.Z.


12

nasze strony

jakie są Tajemnice klubu polskiego?

bedford

W poprzednich wydaniach gazety Nasze Strony informowaliśmy, że już niebawem powrócimy do tematu bedfordzkiej Polonii. Najwyższa pora. Za 10 dni odbędzie się Walne Zgromadzenie członków Klubu Polonia w Bedford. ,Zaczęło się nasze pisanie o polonijnych problemach od Wellingborough. Tam już, niestety wiele zrobić nie można. Budynek gdzie mieścił się Klub Polski wystawiono bowiem na sprzedaż. Odezwa, jak już wspominaliśmy przyszła jednak w postaci korespondencji z Bedford. Dostało nam się – jako redakcji, za lukrowanie Bolka. Bure wymierzył nam Mirosław Babiński z Bedford, który sprawę podsumował, że gazeta napisała bzdury o człowieku mającym wiele za paznokciami. Mirosław Babiński odniósł się również do tematu polemizującego o Polonii. - Dom Polski został zamknięty z powodu braku rentowności i wymagającego remontu budynku – czytamy w liście. - A jeśli chodzi o dyrektorstwo to w tamtym okresie prezes Klubu Polskiego p. Grzegorz P. i skarbnik Klubu Polskiego Ryszard S. działali w zarządzie Domu Polskiego tak, że nie może

być mowy o waśniach między sympatykami tego Zarządu czy „tego”. Podobno po obu artykułach, po mieście rozniósł się „smrodek”. Podobno również oczekiwano sprostowania, które napisać miał do redakcji Andrzej Gąsienica. Te jednak się nie ukazało, choć sprawa Bolka nijak się ma do Polonii, na której chcielibyśmy się na obecną chwilę skupić. Zanim jednak przejdziemy do kolejnych detali, by zgłębić wiedzę na temat Polonii z Bedford wspomnieć wypada, że z redakcją kontakt nawiązał również Roger Kleczkowski, który wystąpił w obronie Edwarda Zawadzkiego. - Publikowanie w gazecie nazwiska Edwarda Zawadzkiego to naruszenie prawa! - usłyszeliśmy w słuchawce telefonu. - On się na to nie godzi! – mówił Roger Kleczkowski. KONSEKWENCJE PRAWNE

Poinformowano nas wówczas, że w związku z publikacją nazwiska mogą być podjęte konsekwencje prawne. Wyjaśniliśmy więc, w tej samej rozmowie telefonicznej, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny mieć świadomość, iż ich nazwiska od czasu do czasu trafią do prasy lub innych mediów. Przykładów podawać można by nieskończenie wiele. Podeprzyj-

my się jednak słowami Mirosława Babińskiego. - Edward Zawadzki pełnił funkcję prezesa Zarządu Klubu Polskiego (ZKP) w czasie, kiedy to wyjechał na rodzinną wieś ze swoją małżonką. Bez powiadamiania ZKP o swoich zamiarach Klub pozostawił „bez głowy”. Gdy w rodzinnej wsi nie poszło po myśli, wrócił do Bedford i jak gdyby nigdy nic po trzech latach uzurpował sobie prawo do prezesowania dalej w KP. – pisze w liście do redakcji Mirosław Babiński. - Członkowie klubu ze względu na wcześniejszą działalność w klubie, wyrazili zgodę na to by p. Edward Zawadzki dalej zasiadał w ZKP, ale jako członek. Został przydzielony do grupy gospodarczej, do pomocy kol Bogdanowi Wołkowiczowi. Niestety był to pomysł chybiony. Od tej pory nie było zebrania, żeby nie było kłótni, najczęściej pomiędzy sekretarzem p. Krzysztofem Piotrowskim, który zarzucał p. Edwardowi Zawadzkiemu nieróbstwo, chyba że nieobecny był p. Edward Zawadzki. Z dalszej części listu wynika, że sprawy którymi „obarczano” Edwarda Zawadzkiego, nigdy nie były załatwione albo też wymagały korekty.

Dokończenie na stronie obok.

list otwarty

List otwarty do członków Klubu Polskiego w Bedford Drodzy Przyjaciele

W 1975 roku starsi Polacy podali mi rękę w życiu. Wspominam ich z sympatią i wdzięcznością. Sobotnie tańce w rytm żywej muzyki dawały radość, a ludzie byli życzliwi i przyjaźni. W 1981 zaproponowali nam członkostwo w Klubie i od tej pory płaciliśmy składki, by wspierać działalność stowarzyszenia, które w roku 1954 powstało dla dobrobytu Polaków mieszkających w Bedfordshire. Chciałabym też by społeczeństwo nadal szanowało Polskę i rodaków. Założyciel Pan Klocek, był zarejestrowany w Land Registry, jako posiadacz budynków i on miał dokument własności DEEDS, niezbędne do kupna lub sprzedaży budynków. Pan Klocek nie żyje i nikt z żyjących członków Klubu Polskiego nie wie, gdzie te dokumenty się znajdują. Od 2005 roku kilka osób dążyło do sprzedaży budynków. Złościli się kiedy im uniemożliwiłam te plany, dzięki znajomości prawa i zamiarów pewnych osób. Nie wiedzieli, że zamykając Klub Polski nie osiągną celu, ponieważ bez dokumentów własności nikt nie może ich sprzedać. Spadkobierczynią byłaby Królowa. Budynki mają wartość do czasu kiedy są używane w celu, do którego zostały zakupione. Kiedy sponsorowałam występ grupy „Baw się z Nami” 21 maja 2005 roku Członkowie powołali mnie do Zarządu. Nie wiedziałam, że jest grupa której zależy, żeby Klub Polski zamknąć jak najprędzej. Ja dokładałam starań, żeby Klub rozwijać na potrzeby nowej fali Polaków, podczas gdy inni starali się ten Klub zamknąć przy 4 okazjach, gdzie byłam obecna. W marcu 2011 Marcin Stuglik z Brighton, w imieniu swoim i Pani Brady z PBIC Ltd oraz nielicznej grupy współpracowników ogłosił Klub za zamknięty. Dostarczyłam prawnikom dowodów, że jego zarzuty są sprzeczne z faktami. Dlatego więc Klub Polski nadal istnieje. Pan Roger Kleczkowski intrygował, by pozbawić mnie roli skarbniczki, do której mnie wybraliście w październiku 2010 roku, by wbrew Statutowi sam stał się skarbnikiem i kuratorem jednocześnie pełniąc funkcje, na które nie wybrali go członkowie. Nie chciał oddać książeczki czekowej pod moją opiekę. Władzę nad Klubem przyjął wbrew prawu już w 2010, kiedy to Stuglik i Brady rozwiązali Zarząd i w miesiąc po otrzymaniu gotowej i sprawdzonej księgowości złożyli zamówienie na nową jej wersję bez rewizji w Northampton, a w drodze zginęło im około £ 28 000. Dorota Haden, nazwana przez Rogera „REWIDENTKĄ” ma potajemny kontrakt o przetwarzanie danych księgowych bez rewizji zawarty bezprawnie 8 kwietnia 2010. Kontrakt ten nie ma mocy prawnej, bo zawarła go grupa nie mająca do tego prawa. Kiedy zarząd zlecił mi rewizję wewnętrzną 4 grudnia 2009, całą księgowość trzeba było zorganizować od podstaw. Skomputeryzowałam system na swoim sprzęcie, swoim kosztem. Poprawiłam wszelkie błędy z lat 2006-2009 przygotowując się na inspekcję VAT, łatwą do przewidzenia kiedy dowiedzieliśmy się, po liście Edwarda Zawadzkiego, że raportów nie było przez 1,5 roku, a jedynie kary za ich nie wykonanie. M. Brady zrezygnowała z funkcji Sekretarki, do której nie miała wymaganego stażu minimum 2 lata, a B. McCarthy z funkcji skarbniczki. Powstało miejsce dla nowych członków Zarządu, chętnych do zarządzania Klubem Polskim według celów i metod określonych w Statucie. Do tej pory nie zapłacono mi £5000 za poprawienie 4 lat księgowości po cenie 25% tego co oferowała Pani Haden za 1 rok. Tymczasem Klub zrobił duże oszczędności na mojej pracy. Udało mi się dużym nakładem pracy i czasu uporządkować finanse Klubu i ochronić go przed zamknięciem przez 7 lat! Teraz od nowych, młodych członków będzie zależała dalsza przyszłość Stowarzyszenia, którego jesteśmy współwłaścicielami, współtwórcami. Stawajcie do wyborów, prowadźcie kampanię wyborczą, prezentujcie nowe pomysły i dbajcie razem o to miejsce, które ma służyć wspólnemu dobrobytowi Polaków w Bedfordshire. Róbcie to tak, by dobra opina Klubu nadal trwała. Walne Zgromadzenie odbędzie się 22 kwietnia w niedzielę, zwykle o godzinie 15.00. Każdy członek ma prawo głosu.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Mgr Irena Nawrocka


13

wielka brytania

PREZES HONOROWY Kiedy zebrania Zarządu Klubu Polskiego, przestały być już zebraniami, a członkowie zarządu mieli tego dość, to pod nieobecność Zawadzkiego, Senior Polonii w Bedford, Tomasz Marszałek rzucił propozycję nadania tytułu Honorowego Prezesa Klubu Polskiego - Zawadzkiemu. W ten sposób próbowano podziękować niechcianej personie za pracę i w ten sposób pozbyć się go z Zarządu. - Nie ma w statucie Klubu Polskiego takiego tytułu, ale dla dobra sprawy Zarząd jednogłośnie zatwierdził propozycję. Myślano, że w ten sposób problem będzie z głowy. Niestety Edward Zawadzki odebrał to jako władzę bezwzględną nad całym Klubem - pisze w korespondencji Mirosław Babiński. - Na kolejnym Walnym Zebraniu padł stary Zarząd. Nowym prezesem została p. Grażyna Marszałek (to już jest rok 2009). Pani ta poświęciła dużo swego czasu i swoich pieniędzy, aby ten Klub stał się ciepłym miejscem dla każdego odwiedzającego. W dalszej części listu dowiadujemy się, że w tamtym czasie Konsulat otrzymał środki finansowe na dofinansowanie polskich ośrodków kulturalnych i oświatowych. Ówczesna Prezes Grażyna Marszałek i sekretarz Zarządu, Sebastian Zimny wystąpili do konsulatu po tą dotację. Starano się o kwotę nie małą, bo 10.000 funtów. - Przygotowano niezbędne dokumenty i na kolejnym zebraniu Zarządu przedstawiono sprawę członkom Zarządu. Jak wiem klub potrzebował pieniądze na budowę zadaszenia na tarasie dla palaczy i na sprzęt dyskotekowy - pisze Mirosław Babiński. - Stała się rzecz niezrozumiała dla mnie, ale jak i dla innych członków Klubu, z którymi rozmawiałem. Zarząd większością głosu odrzucił tą propozycję. W związku z tym p. Grażyna Marszałek jak i sekretarz p. Sebastian Zimny zrezygnowali z pracy w zarządzie. NOWY ZARZĄD Wybrano nowy Zarząd. W nim też dochodziło do rozdźwięków. Na początku w wielkim hukiem usunięto z Zarządu i Członkostwa Klubu Irenę Nawrocką. Był luty 2010. - 28 marca 2010 rozwiązał się Zarząd, a zarządzanie klubem przejął Roger Kleczkowski, który pełni w klubie stanowisko holding trustem. W związku z tym, powinno się odbyć Walne Zebranie i powinien być wybrany nowy

Zarząd. Nic takiego się nie stało – wyjaśnia Mirosław Babiński. - Zarząd zaistniał samoistnie. Po prostu powstał jak Feniks z popiołów. A co najdziwniejsze, to prezesem został członek byłego zarządu Krzysztof Grabowski, który najgłośniej protestował przeciw wystąpieniu o dotację. W nowym Zarządzie ulokował się również Honorowy Prezes. Ponownie przy sprawach finansowych potrzebna okazałą się wówczas Irena Nawrocka. Zatrudniono ją jednak tylko do pracy. Nie stała się ponownie członkiem Klubu Polskiego w Bedford. - Zarzucono tej pani, że sprzeniewierzyła klubowe pieniądze – pisze Mirosław Babiński, wyjaśniając, że wypłaciła pieniądze osobie pracującej przy rozliczeniach pomagając Irenie Nawrockiej, o co prosili ją członkowie Zarządu - pisze Mirosław Babiński. - Nie można zaprzeczyć, że Irena Nawrocka włożyła dużo pracy. Jej zasługą było ustalenia zaległych VAT-ów fikcyjnego zadłużenia klubu i wielu innych spraw (...). Kiedy Irena Nawrocka wyceniła wykonaną pracę na 5000 funtów, to nie dość, że została pozbawiona członkostwa - nie będąc już formalnie członkiem, to doszło do sytuacji dalece wstydliwej i niepokojącej, kiedy przyszła do Klubu, by wypić herbatę. WYPROSZONA Z KLUBU - Przez obecnego prezesa Klubu (rodowitego Szkota nie rozumiejącego języka polskiego została wyproszona, gdyż nie ma prawa przebywać w tym miejscu, a gdy nie chciała opuścić pomieszczeń klubu wezwano policję – pisze Mirosław Babiński. - To wszystko można podciągnąć pod jedno. Irena Nawrocka w swej drobiazgowości księgowej wykryła pewne nieścisłości i nieprawidłowości w obrocie klubowymi pieniędzmi, i po prostu było to nie wygodne gdy wytykała to czy tam to. List Mirosława Babińskiego, odnosił się do wielu etapów z życia Edwarda Zawadzkiego: - Wracając jeszcze do osoby Edwarda Zawadzkiego i do podłogi, w której paniom było widać majtki - za froterowanie podłogi otrzymywał wynagrodzenie. Było to 60 albo 80 funtów, to jak mogło być inaczej – czytamy w korespondencji. - W rozmowie z seniorami Bedfordu, a zwłaszcza z prezesem ŚPK p. Tomaszem Marszałkiem, to żaden z nich nie widział pod Monte Casino p. Edwarda Zawadzkiego, chy-

ba, że był on z drugiej strony góry – pisze Mirosław Babiński, powołując się, iż wiadomości o tym „kto, z kim i gdzie” można uzyskać w Londynie w Instytucie Polskim i Muzeum im. Gen Sikorskiego, pod adresem: 20 Princes Gate SW7 1PT.

BARMAN, JEDNA KOLEJKA Klub Polski, to na szczęście poza ciężką pracą w Zarządzie, Walnymi Zgromadzeniami, decyzjami – również miejsce do spędzania wolnego czasu. Przychodził tu posiadający tytuł Honorowego Członka Klubu, ś.p. „ John’ Anzelm Ziółkowski. - Ten członek zasłużył się dla klubu liczbą swoich kolegów, przyjaciół, których ściągał do klubu. Było tak że to co oni zamówili przy stoliku jako jedną kolejkę, równało się czasem tygodniowemu utargowi Klubu – pisze dalej Mirosław Babiński. Nam z kolei udało się ustalić, co również posiadamy w swojej korespondencji, że powstały wątpliwości co do tego kto posiadał przez pewien czas klucze do Klubu Polskiego. Było to w sierpniu 2010 roku, kiedy pojawiły się informacje, iż nie wszyscy korzystający z budynku, aktualnie urlopujący, wyjeżdżający za granicę – zwrócili swoje klucze do depozytu. Zamiast tego pojawiły się pogłoski, iż różne osoby dysponowały klucze i wchodziły do baru kiedy nie było barmanki. Wiadomo. Bar pełen trunków przyciąga jak magnes. Zwłaszcza gdy nie ma barmana i nie trzeba za nic płacić. Podobno szykowała się zmiana zamków, ale sprawa nie trafiła na policję. Minęły dwa lata, a przy barze w Klubie Polskim w Bedford wciąż podobno widać te same twarze. Podobno niektórzy mają większe względy. Podobno. CO DALEJ POLONIO? Zbliżają się wybory nowego Zarządu. Nie ma bowiem nic ważniejszego co można by omawiać i planować na najbliższym Walnym Zgromadzeniu. Korespondencja do naszej redakcji świadczy o tym, iż temat Klubu Polonijnego w Bedford jest ważny dla mieszkających tu Polaków. Mirosław Babiński, zapiera się, że na potwierdzenie swoich słów – odnoszących się do spraw finansowych, ma pokrycie w dokumentach. Swoją korespondencję do redakcji finalizuje spojrzeniem w przyszłość: - Należy, uważam w przypadku Klubu Polskiego przy wyborach do Zarządu wybrać kilku senio-

rów, żeby wdrożyli młodych w zasady i działanie Klubu, bo od ostatnich wyborów w Zarządzie doszło do odejścia członów Zarządu i zmian na stanowisku prezesa. Może należy wziąć pod uwagę to o czym się mówi od dawna, czyli sprzedać Klub Polski, sprzedać Dom Polski i kupić coś na miarę potrzeb. Na dzień dzisiejszy remont Domu Polskiego zamyka się kwotą około 1.000.000 funtów. Sponsora się chyba nie znajdzie. A Polski ośrodek kultury w takim mieście jak Bedford jest ze wszech miar potrzebny – stwierdza Mirosław Babiński. Irena Nawrocka pisze list otwarty do Członków Klubu Polskiego w Bedford. Wyrażane w nim zdanie jest odmienne. Nie ma mowy o sprzedaży Klubu Polskiego. Autorka listu jasno stwierdza czym to grozi. W wypowiedziach obu zainteresowanych osób pojawiają się podobne zdania wskazujące na oczekiwany kierunek rozwoju i koniecznych zmian do wprowadzenia w Klubie Polskim. Podobieństwo pojawia się przy okazji słów odnoszących się do konieczności zrobienia porządku w Klubie Polskim, oraz do konieczności wprowadzenia młodych osób do Zarządu oraz do przedstawienia innym korzyści z posiadania członkostwa w Klubie Polskim w Bedford. To z kolei – co nie jest aż tak wyraźnie widoczne – napisane między wierszami

jednak, pozostaje do wyróżnienia przez ten artykuł. Bedfordzka Polonia ma już dość załatwiania spraw na zasadzie kolesiowania, namawiania się na tę czy inną osobę i usuwania jej z Zarządu za wątpliwie zasadne przewinienia lub niesubordynacje wynikającą z dokładności.

EPILOG Wieść o zbliżającym się Walnym Zgromadzeniu głoszona jest jak do tej pory pocztą pantoflowa. Nie przesłano do naszej redakcji żadnej informacji, która mogłaby być nagłośniona w temacie adresowanym do członków Klubu Polskiego w Bedford. Czy tak traktuje się wieloletnich członków? Wydaje się, że weszło to już w krew klubowiczom z Bedford. Kiedy organizowano Sylwestra publikowaliśmy na łamach Naszych Stron ogłoszenie informujące o zbliżającej się imprezie. Takie było życzenie organizatorów, by powitanie Nowego Roku w Klubie nagłośnić. Kiedy z kolei organizowano uroczystą Wigilię mało kto o tym wiedział. Czyżby sugerowano się trudnościami organizacyjnymi przy logistyce tego przedsięwzięcia i postanowiono po prostu nie informować o przygotowywanej wigilii, samotnych Członków Klubu Polskiego w Bedford? A może składek nie płacą? Adam Andrzejko

Wyjaśnienie ... Już niejednokrotnie na łamach gazety Nasze Strony, pisaliśmy o losach Polonii zamieszkującej teren East England w Wielkiej Brytanii. Niniejszym raz jeszcze przypominamy, że gazeta jest miejscem, by publikować wiadomości, informacje i ogłoszenia. Kiedy podejmujemy trudne tematy, nurtujące społeczność, o której piszemy - nie opowiadamy się za żadną ze stron - jeśli mowa o konflikcie lub różnicy zdań. Kiedy wskazujemy na rozwiązania dalekie od tzw.: zdrowego rozsądku lub pozbawione sensu, stawia się redakcję, zespół dzienikarski z naczelnym na przedzie - jako stronę konfliktu, nie szczędząc niepochlebnych uwag. Kiedy wspomina się z kolei brak rzetelności, a zapomina się o dotychczasowych

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

próbach zwrócenia się bliżej ku Bedford. Podaliśmy sobie ręce z redakcją (zawieszonej dziś) gazety Polish Word, ale i tam skupiający się polonusi nie mieli do końca pojęcia co się załatwia przez umieszczenie zdjęcia na okładce ich pierwszego wydania. Tę zagadkę, jak i szereg innych wyjaśnimy już wkrótce. W dalszym ciągu oczekujemy na odpowiedzi od bedfordkich ważnych person będących u sterów nadal lub w niedalekiej przeszłości. Faktycznie trudno mówić o rzetelności kiedy na odpowiedzi oczekuje się blisko miesiąc. Ktoś musi zacząć mówić pierwszy .... i na siebie wziąć najgorsze. Wszystko się wkrótce wyjaśni. Do tego potrzebne są zmiany. My, jako redakcja, jesteśmy na to wszystko gotowi ... Polonia też? Adam Andrzejko


14

nasze strony

nowa zabawka hydraulika

uwaga: recepty będą droższe !!!

stamford

Colin Furze (32) ze Stamford zaprojektował swoją nową maszynę. O Colinie dużo było hałasu w mediach przez jego nietypowe projekty maszyn. Tym razem lokalny hydraulik przerobił trójkołowy pojazd elektryczny. Sinclair C5, który w latach 80-tych odniósł dużą porażkę i nie trafił do masowej produkcji. Dziś zapomniana maszyna ma nowe oblicze. Colin Furze przerobił go do niepoznania. Dostawił 60 centymetrowe koła i obudowę ze starej Hondy. Jedyne co zostawił w oryginalnej wersji to silnik elektryczny napędzający pojazd i ramę. Teraz pojazd ten wygląda naprawdę dobrze. Jak twierdzi konstruktor „maszyna ta porusza się dosyć szybko tylko jest zbyt ciężka i trudno się nią steruje. Poprawię to i owo, będzie gotowa”. Colin Furze w zeszłym roku przy pomocy swojego przerobionego skutera sklepowego pobił Rekord Guinnessa osiągając prędkość 71.59 mil na godzinę. Rekordową prędkość udało mu się osiągnąć podczas sześciu prób na torze Santa Pod Raceway w Northamptonshire. Furze przerobił skuter,

W.Brytania

którym poruszają się starsze osoby, silnik elektryczny zastąpił silnikiem spalinowym 125cc motocross. Nie był on jednak uprawniony do przerobienia reszty skutera, co sprawiło, że skuter był niestabilny i chwiejny podczas jazdy. Colin ma na swoim koncie również kilka innych śmiałych akrobacji. Mowa o „ścianie śmierci”, czy też o zbudowaniu najdłuższego motocyklu na świecie, zapaleniu największego ogniska na świecie, a także budowie skutera z miotaczem ognia - za co został aresztowany w marcu tego roku. Na zmianę pojazdu podarowa-

nego przez Stamford Mobility Scooters, Colin Furze potrzebował kilku miesięcy. Powiedział: „Pomyślałem, jak szybko ktoś mógł kiedykolwiek jechać na takim skuterze? Nie sądziłem, że można jechać na tym tak szybko jak ja jechałem.” Colin planuje zatrzymać skuter, ale nie będzie nim jeździł po ulicy czy po supermarkecie. Mówi: „Jeśli ktoś spróbuje pokonać mój rekord, ja postaram się go odzyskać. Czekam na natchnienie dla mojego następnego projektu. Zwykle czekam, aż ktoś da mi coś do przetworzenia.” Will O.

Recepty NHS zdrożeją o 25p i kosztować będą £7.65. The Royal Pharmaceutical Society chce zamrożenia podwyżki uważając ją za rzecz zupełnie nie do przyjęcia. Rząd jednak nie może sobie pozwolić na utratę £450 milionów rocznie, które wpływają do kasy NHS z tego tytułu. Wraz ze wzrostem opłaty za wykup recepty w górę pójdzie również opieka dentystyczna. Zatwierdzone już podwyżki obejmują jedynie Anglię. W Szkocji, Walii i Irlandii Północnej leki są bezpłatne. Wchodzące w życie podwyżki dotyczyć również będą kosztów elastycznych pończoch i rajstop i peruk dostarczanych przez szpitale. Zapowiedziany również jest

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

2,5% wzrost cen za okulary dla dzieci, osób o niskich dochodach oraz dla pacjentów ze złożonymi wadami wzroku. O 50p więcej czyli £17.50 zapłacimy za leczenie dentystyczne obejmujące badanie, diagnozę i doradztwo, badanie rentgenowskie, usuwanie kamienia oraz planowanie dalszego leczenia. £48 czyli o £1 więcej zapłacimy za wypełnienia, leczenie kanałowe i ekstrakcje. Korony, protezy i mostki kosztować będą £209 czyli o £5 więcej niż dotychczas. Zwolnione z opłat wciąż pozostaną dzieci poniżej 16 roku życia, kobiety w ciąży, osoby pobierające zasiłki, pacjenci chorujący na przewlekłe choroby. Antykoncepcja pozostanie bezpłatna. Darmowe leki zostały wprowadzone w Walii w 2007r, w Irlandii Północnej w 2010r i w Szkocji w 2011r. J.O.


15

wielka brytania

ostatni od góry wirtualne dno!

Internet

Bannery po 70 funtów za miesiąc - tyle kosztuje reklama na stronie Peterboroughpl.com. Administrator strony służy pomocą na tyle ile potrafi i na tyle, na ile pozwala mu posiadany warsztat webmasterski. Oto kulisy wielkiej ściemy. Odsłaniamy detale trwającej kilka lat maskarady! Bannery ułożone byle jako, każdy w innym rozmiarze, napastliwie atakują odwiedzających, silnik strony oparty o system, który już za kilka dni nie będzie wspierany przez producenta, forum z silnikiem nie wspieranym od 3 lat przez producenta, na którym w miarę aktywnych jest zaledwie 6% z ponad 8 tysięcy zarejestrowanych (patrz art. pt.:Tysiące Milczących Polaków” / www.naszestrony.co.uk), gdzie 6,8 tysiąca milczy nie pisząc ani słowa – brak rzetelnych statystyk, które nie są udostępniane klientom – tak do reklamy na działającej od 6 lat stronie zachęca Andrzej Czechowski z Peterborough.

W zasadzie powinniśmy zacząć od wyjaśnienia, że celem niniejszego artykułu jest ostrzeżenie klientów o tym, iż mogą być wprowadzani w błąd poprzez korzystanie z niepełnych informacji o oferowanym im w sprzedaży miejscu reklamowym! Ponadto zastanawiającym dla nas zjawiskiem było usuwanie postów z piterboriańskiego forum. Każdy niepochlebny administratorowi post znika bowiem jak kamfora, a zalogowany użytkownik dowiaduje się, iż jest „zbanowany” na forum. Znikają też te posty, które mają w swej treści zapowiedzenie wydarzenia, lub poinformowanie o otwarciu jakiejkolwiek działalności usługowej, a wcześniej nie ustalonej (nie opłaconej) w treści z administratorem! Przy tym wszystkim dopuszcza się psioczenie na warsztaty samochodowe lub usługodawców wszelakich bez sprawdzenia oficjalnych dokumentów potwierdzających zarzuty forumowiczów. Jak to więc ma się do swodoby? Już w pierwszym emailu będącym

odpowiedzią na nasze zapytanie reklamowe - dowiadujemy się, że portal współpracuje z gazetą. To oczywiście nasz ulubiony kolorowy miesięcznik z literką P na przedzie. Wcielając się we współpracownicę jubilera dłubiącego w srebrze wypytaliśmy o szereg istotnych szczegółów. Oto czego się dowiedzieliśmy. - Mamy tylko jedno wolne miejsce na chwile obecną, które kosztuje 70 funtów za miesiąc emisji. Nie mogę pani zaproponować innych cen i miejsc, bo wszystkie inne są już zajęte. Jeżeli chodzi o samą transakcję: wysyłacie Państwo do nas materiały do emisji oraz dane do wystawienia faktury. My wysyłamy do Państwa fakturę do realizacji. Po wpłaceniu kwoty, na którą opiewa faktura, w tym samym momencie uruchamiamy baner – już na wstępie pozdrawiał nas Andrzej. Postanowiliśmy więc powalczyć o najatrakcyjniejsze miejsce reklamowe – u szczytu bannerowej piramidki. Dowiedzieliśmy się jednak, że „Państwa bener bedzie umieszczony jako ostatni od gory. Ceny za to miejsce reklamowe są nienegocjowalne”. W kolejnym mejlu posłaliśmy 4 pytania. Oto czego się dowiedzieliśmy na ich podstawie. Andrzej napisał, że „W tej chwili mamy zarejestrowanych 8705 osób. Miesięcznie jest to około 130.000 wejść na stronę.”; „Przeferujemy banery na naszym serwerze czyli grafika. Oczywiście możemy ją podmieniać na życzenie klienta.”; „baner powinien być w formacie JPG o wymiarach: 620 x 80 pixeli”; „w załączniku wysyłam cennik reklam i siatkę modułową.

Nasza gazeta wychodzić będzie od wtorku w nakładzie 2.500 szt w głównych miastach east england. Peterborough, Bedford, Milton Keynes, Northampton, Boston oraz pomniejszych na tym terenie.” Po tak dokładnej, choć nieco niedbale napisanej odpowiedzi postanowiliśmy podejrzeć jeszcze statystyki serwisu. Niestety Andrzej napisał nam, że: „Proszę wybaczyć,ale nikt nie udostępnia statystyk w takiej formie o jaka pani pyta.” Pytaliśmy o login do strony prezentującej informacje interesujące potencjalnego kontrahenta. Dostaliśmy jednak po łapkach! Odwracając więc na chwilę uwagę admina, postanowiliśmy dopytać o możliwość osadzenia kodem funkcji embed – czerpania treści z innego serwisu. Dowiedzieliśmy się, że w 6 letnim serwisie nie stosuje się wprowadzania kodu na serwer tylko „ulinkowana grafika do Państwa strony”. Po chwili dostaliśmy jednak grafikę z wycinkiem statystyk. Miało nam to w jakiś sposób udowodnić, że jest około 130.000 wejść na stronę miesięcznie! Nijak statystyki nie dały się w logiczny sposób zsumować czy podzielić, by taką właśnie liczbę zobaczyć. Pytaliśmy więc dalej czy można samemu obejrzeć statystyki i skąd one pochodzą? Zastanawialiśmy się czy jest to iSTAT czy też google analytics? Tu kolejny raz zebraliśmy baty od admina, który wypowiedział się stanowczo: „nie praktykujemy rozdawania dostępu do naszych ststystyk. Statystki konta czy strony to najbardziej newralgiczny punkt każdego systemu. Statystyki są to statystyki serwera istat. O jakie dane chodzi tzn jakich więcej

informacji Państwo potrzebują”. Jako, że potrzebujemy - więc jako pomocnica jubilera, kontynuowaliśmy dociekanie do setna. Trochę się jednak na nasze pytania administrator strony naburmuszył. - Statystyki to część oferty jaką ma administrator do zaoferowania, to dowód skąd przychodzą odwiedzający, oraz gdzie mogą być np.: nasi przyszli klienci – pisała naszymi rękoma pomocnica jubilera. - Satatystyki to dorobek danej strony w naszym przypadku to (6 lat pracy). Mam zdradzić Państwu kto skąd przychodzi i co ogląda, o której godzinie i z jakiej przeglądarki w danym momencie korzysta? Pani wybaczy, ale takie informacje nie kosztują 70 funtów za miesiąc emisji. Przyznam, że po raz pierwszy spotkałem się z takim podejściem klienta. Bardzo proszę przyjąć mojej wyjaśnienia jako ostateczne i jeżeli będą wystarczające, zapraszam do współpracy – wyraźnie uniesiony i zdziwiony napisał nam Andrzej Czechowski, administrator kasujący funty za emisję reklam na stronie www. peterboroughpl.com. Cóż. Stanęliśmy w pół kroku. Między nowoczesnymi możliwościami obecnych mechanizmów, a archaizmami sprzed lat. Nie trudno się zgodzić, iż rok w dobie Internetu, to jakby wiek. Co zatem powiedzieć o stronie, która opiera swoje skrypty o mechanizm Joomla 1.5 sprzed 4 lat, a za kilka dni (24.04.12) straci wsparcie producenta? Forum nieco bardziej rześkie. Trzyletnie! Tyle można wywnioskować z widocznego gołym okiem oznaczenia numerycznego wersji. No i te bannery. Jest ich pięć. Jeden pod drugim. Dla jubilera miało by być miejsce ostatnie od góry. Policzmy zatem: jeden, drugi obracany na trzy razy, poźniej 3 animowane, potem jeden statyczny i tu gdzieś miejsce na srebro. No ciekawie. Tylko dlaczego każdy z bannerów ma inny wymiar. Inny niż zapewniano nas w ofer-

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

cie mejlowej. Zmierzyliśmy i oto wyniki: pierwszy szeroki na 620 pikseli, trzylicowy bez wymiaru w kodzie html – stąd nieco węższy niż pozostałe, trzeci i czwarty jak od linijki na 620 pikseli, a pozostałe dwa na 610 pikseli. Czyżby te dwa ostatnie wyświetlane są z jakąś zniżką z uwagi na inną szerokość? Niestety nie. Z korespondencji dowiedzieliśmy się, że ceny są nienegocjowalne. Łatwo więc policzyć, ile za 8 banerów administrator zyskuje przychodu. A to i tak tylko poziome bannery u góry strony. Dla laika może się to wydawać niedostrzegalne, ale koszty prowadzenia tej strony są w zasadzie znikome. Zwłaszcza, jeśli przyjąć, że nie ma tu opłacanych dziennikarzy, którzy uaktualnialiby zawartość serwisu o nowe treści. O tym świadczy zdawkowe informowanie o wydarzeniach w okolicy. Forum żyje przecież „swoim życiem” i ma się nijak do strony głównej. Mając to wszystko na uwadze, oraz fakty przedstawione w artykule pt.:”Tysiące Milczących Polaków” - powstaje pytanie … za co tak naprawdę przyjdzie zleceniodawcy zapłacić 70 funtów, skoro nie można zmierzyć popularności przeglądając realne statystyki? Administrator do tej pory nie spotkał się z tego rodzaju podejściem. Pora otrząsnąć się z angielskiego snu, letargu w którym przespano fakt, iż dookoła świat kręci się na dobrze zbudowanych stronach. Adam Andrzejko

Informacje dotyczące strony w w w. p e t e r b o r o u g h p l . c o m uzyskane zostały dzięki ogólnodostępnym narzędziom Internetowym dostępnym przy użyciu dowolnej przeglądarki. Informacje, które pobrano ze stron: www. whois.net, www.google.co.uk, validator.w3.org, web.archive. org, nie naruszały w czasie działania integralności i spójności treści badanych stron.


16

WIELKA BRYTANIA

latarniowiec już bez masztu

umięśnione eksponaty

grays

Gull to jeden z najstarszych statków latarniowców na świecie. Dziś liczy sobie już około 170 lat. W chwili obecnej statek ten niszczeje na brzegu Tamizy w okolicy Grays. Ten zabytek przez los i nieudane próby przywrócenia go do czasów świetności został pozostawiony samemu sobie bez należytej opieki. Leżakując, dosłownie rozłożył się na wybrzeżu tuż przy Grace. Mimo iż nic nie jest w stanie go uratować, to warto opisać jego historię. Gull zbudowano prawdopodobnie w 1860 roku. Prawdopodobnie, ponieważ nie ma konkretnej dokumentacji świadczącej o roku i miejscu jego produkcji. Pełniąc służbę na Tamizie obsługiwał cztery jej lokalizacje: The Lynn well, The Mouse, The Gull Channel i The Brake: Po 69 latach funkcjonowania statek ten miał bardzo poważny wypadek. 19 marca 1929 roku Gull został staranowany i zatopiony przez większą od siebie jednostkę o nazwie City of York. W katastrofie poniósł śmierć kapitan latarniowca, Williams. Długo zastanawiano się co zrobić z zatopionym wrakiem. Początkowo miał zostać wysadzony ładunkami wybuchowymi, ale ostatecznie zapadła decyzja o jego wyciągnięciu i odremontowaniu. W taki sposób

jednostka ta znalazła się w Great Yarmouth, gdzie została przywrócona do stanu użytkowania. Zaraz po tym wróciła do służby w okolicach Ramsgate. W 1940 roku statek został ponownie uszkodzony, lecz tym razem przez niemieckie lotnictwo. Gull odholowano do Gorleston, gdzie dodatkowo został przypadkowo staranowany przez cumujący statek. W 1947 roku Gull za kwotę 750 funtów trafił w ręce klubu jachtowego z Grays, gdzie pełnił funkcję klubowej bazy czy też siedziby. W takiej sytuacji statek miał prawdziwy wikt i opierunek przez członków klubu, lecz nie na długo. Po 6 latach klub wybudował nową siedzibę na lądzie i przestał interesować się Gull. Statek przez 15 lat niszczał w oczach przez różne dewastacje i grabieże złomiarzy.

Przez kolejne 30 lat aż do 2009 roku było kilka prób odrestaurowania statku przez prywatnych inwestorów, lecz w rezultacie nic z tego nie wyszło. W 2009 roku władze dystryktu Thurrock, kazały służbom całkowicie zdemontować maszt z charakterystyczną dla latarniowców latarnią. W taki sposób Gull ogołocony, spoczywa na brzegu Tamizy w okolicach Grays. Jest to smutny koniec tego statku zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, iż miał bardzo bogatą ma historię. Aż brak słów na to jak lokalne władze mogły zapomnieć o takim zabytku. Przewiduje się, że po renowacji zdemontowanego masztu, ustawi się go na stałym lądzie jako atrakcję turystyczną i jedyną pamiątkę po GULL Will O.

wystawa

Jeżeli w najbliższej przyszłości wybierasz się do Londynu to polecamy odwiedzić unikatową wystawę, która ma miejsce w Waterhouse Gallery. Na wystawie o nazwie Body Worlds można zobaczyć zwierzęta bez skóry dzięki czemu można poznać rzeczywisty układ mięśni stworzeń takich jak słonie, rekiny czy niedźwiedzie. Obejrzenie zwierząt składających się na pierwszy rzut oka wyłącznie z mięśni jest możliwe dzięki tzw.: plastynacji - metodzie wynalezio-

nej przez niemieckiego patomorfologa Gunthera von Hagensa. Skomplikowany proces preparacji polega na usunięciu z tkanek (zwierzęcych lub ludzkich) wody oraz tłuszczów (potrzebnych do rozwoju bakterii gnilnych) i nasyceniu ich odpowiednimi polimerami. To powoduje zatrzymanie rozkładu zwierząt, pozwala ponadto zachować ich kształt i kolor. Powstałe w ten sposób eksponaty są używane jako modele anatomiczne w medycynie, a także w sztuce. Wystawa będzie dostępna dla zwiedzających do 16 września 2012. Will O.

piłkarze poszukiwani

peterborough

Lokalna drużyna piłkarska Park Farm Pumas z Peterborough poszukuje chętnych do wstąpienia w klubowe szeregi. Oferta ta kierowana jest do dzieci w wieku poniżej 9 i 6 lat. W klubie drużyny rozdzielane są wiekowo. Pumas organizuje stałe treningi i mecze towarzyskie. Jest to wspaniała okazja dla dzieci, aby rozwijać swoje sportowe zainteresowania bawiąc się przy okazji na ciekawych wyjazdach. Rekrutacja wciąż trwa i zapisy przyjmowane są pod numerem telefonu 07713106898 lub można osobiście odwiedzić siedzibę klubu (adres poniżej)

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Warto także wspomnieć o organizowanym przez klub Pumas Presentation Night & AGM, który odbędzie się 27 kwietnia. Podczas imprezy będzie można podziwiać klubowe puchary a dzieci na pewno skorzystają z zaplanowanych dla nich specjalnych atrakcji. Adres klubu: Helmsley Court Park Farm Peterborough, PE2 8XH Cambridgeshire


17

wielka brytania

olimpijskie klimaty londyn 2012

Trwa odliczanie dni do Olimpiady w Londynie. Organizatorzy dwoją się i troją, by Igrzyska Olimpijskie w tym roku były na prawdę wyjątkowe. By nie przegapić żadnej z przygotowanych atrakcji powstają mapy pomagające kibicom odnaleźć się w przygotowanych atrakcjach. Interaktywna mapa trasy sztafety oraz mapa metra z polskimi nazwiskami - tym dwóm już dziś możemy się przyjrzeć, zanim rozpoczną się transmisje i relacje na żywo z poszczególnych dyscyplin sportowych. SZTAFETA OLIMPIJSKA Zanim ogień z pochodni olimpijskiej zapali znicz w Londynie, będzie ona przekazywana z rąk do rąk. W 46 dniu sztafeta odwiedzi Peterborough (3 lipca 2012), w 50 Cambridge i Bedford (7 lipca 2012). Jeśli zamierzasz wykonać pamiątkowe zdjęcie, sprawdź kiedy sztafeta z ogniem olimpijskim

będzie przebiegać najbliżej Ciebie. Wystarczy wpisać w przeglądarkę następujący adres: www. london2012.com. Na stronie tej dostępna jest interaktywna mapa, która zawiera informację na temat sportowców, którzy dostąpili zaszczytu prowadzenia sztafety na poszczególnych odcinkach. Obok mapy znajduje się kalendarium ze wszystkimi szczegółami. Zachęcamy do odwiedzenia strony i zaplanowania dnia tak, by obejrzeć przebieg sztafety w swoim mieście.

OLIMPIJSKIE METRO Stacja Ireny Szewińskiej lub Roberta Korzeniowskiego - tak podczas igrzysk olimpijskich będą się nazywać dwie stacje londyńskiego metra. Pozostałe przystanki zyskają tymczasowo nazwy wielu światowych gwiazd sportu. Na czas Igrzysk Olimpijskich mapa metra w Londynie przypominać będzie do złudzenia gwiazdozbiór wypełniony nazwiskami złotych medalistów olimpijskich. Na takie wyróżnienie zasłużyli

sportowcy, którzy zwyciężyli na olimpiadach w latach poprzednich. Dla przykładu: Michaela Phelps, który 4 lata temu w Pekinie zdobył 8 złotych medali, doczekał się największego wyróżnienia. Imieniem australijskiego pływaka nazwana zostanie stacja tuż przy Stadionie Olimpijskim. Również Polacy mieć będą swoje przystanki. W myśl idei organizatorów wsiąść będzie można do metra na stacji imienia Ireny Szewińskiej, Waldemara Baszanowskiego lub Roberta Korzeniowskiego. Do poszczególnych linii przydzielono sportowców według wykonywanych dyscyplin. Do lekkoatletów należy linia zielona, wiśniowa i różowa. Na jednym z końców podróżni odnajdą nazwisko Korzeniowskiego. Linia czarna przypadła w udziale tenisistom, brązowa piłkarzom. Tymczasem przystanki na najbardziej uczęszczanej linii czerwonej nadano nazwiska pływaków. Pomysłodawcy projektu Alex Trickett i David Brooks postanowili, by nazwami stacji uczcić nie tylko tych, którzy zdobyli złote medale olimpijskie. Pamiętali również o tych, którzy takich wyróżnień nie zdobyli, ale zapisali się w pamięci kibiców wybitnym umiejętnościom i heroicznej walce. Przyjrzyjmy się polskim sportowcom, którzy wybrani zostali do reprezentowania barw narodowych naszego kraju na mapie londyńskiego metra.

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Irena Szewińska - jest wielokrotną medalistką olimpijską. Tokio 1964: 1. miejsce (złoty medal) – 4 x 100 m (43.69) 2. miejsce (srebrny medal) – 200 m (23.13) 2. miejsce (srebrny medal) – skok w dal (6.60)

Meksyk 1968 1. miejsce (złoty medal) – 200 m (22.58) 3. miejsce (brązowy medal) – 100 m (11.19) Monachium 1972 3. miejsce (brązowy medal) – 200 m (22.74) Montreal 1976 1. miejsce (złoty medal) – 400 m (49.28) Robert Korzeniowski - złoto wychodził na dystansach zarówno 20 km jak i 50 km: Atlanta 1996 – złoty medal, chód na 50 km (3:43.30) Atlanta 1996 - 8. miejsce, chód na 20 km (1:21.23) Sydney 2000 – złoty medal, chód na 20 km (1:18.59) Sydney 2000 – złoty medal, chód na 50 km (3:42.22) Ateny 2004 – złoty medal, chód na 50 km (3:38.46) Waldemar Baszanowski Tokio 1964 - Złoto - podnoszenie ciężarów (kat. 67,5 kg) Meksyk 1968 - Złoto - podnoszenie ciężarów (kat. 67,5 kg) Mateo


18

nasze strony

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


19

wielka brytania

groźby takie jak w książce corby

60 letni mężczyzna został skazany za straszenie parlamentarzystki z Corby. Pod jej adresem kierował groźby, że zabije jedno z jej dzieci. Parlamentarzystka Louise Mensch otrzymała wiadomość pocztą elektroniczną. Mężczyzna nakazuje jej wybrać jedno z trojga dzieci, które ma umrzeć. W momencie otrzymania tej wiadomości kobieta była w Nowym Jorku. Jej dzieci natomiast były w Corby pod opieką jej byłego męża. Odległość jaka dzieliła matkę od dzieci – wydawała się nie do przebycia. To dodatkowo spotęgowało bezradność i strach. Wiadomość zszokowała ją kompletnie. Zwłaszcza, że Louise w tym czasie przechodziła skomplikowaną operację. Kobieta niezwłocznie więc zadzwoniła na policję. Prosiła, by sprawdzono czy wszystko w jej domu jest w porządku. Policja wysłała patrol. Ten nie zauważył niczego podejrzanego. Wszczęto dochodzenie. W jego trakcie odkryto, że osoba wysyłająca maile z pogróżkami mieszka w Gloucester. Okazał się nim 60 letni mężczyzna chcący ukarać kobietę za słowa jakie wypowie-

działa podczas zeszłorocznych zamieszek. Parlamentarzystka nawoływała wówczas władze do zablokowania portali społecznościowych, przez które wandale umawiali się na zamieszki. Mieszkaniec Gloucester pisząc do słowa „Wybierz które z twoi dzieci ma zginąć” opierał się na dramatycznej noweli „Wybór Zofii”. Bohaterka tej noweli, Zofia przebywając w obozie Auschwitz wraz z dziećmi była zmuszona przez nazistów wybierać, które z jej dzieci ma zginąć. W trakcie dalszego śledztwa okazało się, że ten sam mężczyzna wysyłał podobne maile do różnych redaktorów gazet i ludzi ze świata mediów i polityki.

Oskarżony tłumaczył przez swojego prawnika, że cierpi na agorafobie i zaawansowana depresję. Mężczyzna nie zjawił się na rozprawie. W trakcie procesu jego obrońca telefonował do niego. Ten zaś powiedział, że nie przyjedzie do sądu. Twierdził, że zamierza się położyć. Sąd odebrał to jednoznacznie i nakazał kontynuowanie rozprawy. Wyrok sądu jeszcze nie został podany do wiadomości publicznej. Z nieoficjalnych informacji dowiedzieliśmy się, że wyrok zawiera pewne aspekty ograniczające mężczyznę do kontaktowania się w jakikolwiek sposób z ludźmi życia publicznego. Will O.

do takich sytuacji dochodzi coraz częściej. Młodzi ludzie nadzwyczaj upodobali sobie tą ławkę do celów niezwiązanych z jej przeznaczeniem. W tym miejscu dochodzi do stosunków seksualnych i to tak często, że powinni zrobić z tego dyscyplinę olimpijską. Teraz im bardziej robi się cieplej na zewnątrz, takich zdarzeń jest coraz więcej. Ludzie wynajmijcie sobie pokój jeżeli nie możecie tego robić w domu”. Ławka o wątpliwej sławie, przyciąga również grupki młodzieży, która nadużywa alkoholu. Pusz-

ki i butelki wypełniają kubły przeznaczone na psie odchody. Młodzież głośno się zachowuje i z pobliskiej rzeki Welland robią sobie toaletę. Zdarzały się również sytuacje, kiedy zwykli przechodnie byli bez powodu zaczepiani. Koniec tego! – mówi zarządca hotelu. Ławka jeszcze w tym tygodniu zostanie permanentnie usunięta z tego miejsca. Usunięcie ławki zostało już zatwierdzone z Radą Miasta. Nie podano jaki był stosunek głosów. „za” i „przeciw”. Will O.

sex ławeczka

peterborough

Goście The Cley Hall Hotel w Spalding coraz częściej uskarżają się na nietypowy widok jakiego doświadczają z hotelowych okien. Mianowicie przed hotelem stoi ławka, na której dosyć często dochodzi do stosunków seksualnych młodych ludzi. Zarządca hotelu potwierdza, że problem ten narasta. Jak sam mówi „Rzeczywiście

polecamy

wybór zofii

Młody i dość naiwny Południowiec Stingo przyjeżdża do Nowego Jorku, aby rozpocząć karierę pisarza. Jego pierwsza posada jest w wydawnictwie, w którym Stingo ma ocenić, czy nadsyłane książki nadają się do druku. Po kilku miesiacach opuszcza, ku swojej uldze opuszcza tę pracę i przeprowadza się do Brooklynu, do domu Yetty Zimmerman. Od tego momentu zaczyna się właściwa opowieść „Wyboru Zoffi”, w tym bowiem domu Stingo poznaje tytułowa Zofię oraz jej kochanka Nathana. Wkrótce cała trójka zostaje najlepszymi przyjaciółmi; Stingo zaczyna pisać swoją pierwszą powieść, zachęcany przez Nathana. Wszystko wyglądałoby jak z bajki, gdyby nie przeszłość Zofii oraz choroba Nathana. Zofia jest Polką, która przeżyła koszmar obozu w Oświęcimiu. Gdy wybuchła wojna jej ojciec i mąż zostali zamordowani. Wraz z matką i dwójką dzieci przeniosła się do Warszawy, gdzie nawiązała krótki romans z człowiekiem, który pracował dla podziemia oraz zaprzyjaźniła się z jego siostrą Wandą. Wkrótce Józef został zamordowany, a Zofia z dziećmi znalazły się w obozie, ponieważ Zofia chciała przemycić kawałek szynki dla chorej matki. Wkrótce po przybyciu do obozu Zofia musiała dokonać tytułowego wyboru - wybrać pomiędzy córką a synem, które z nich ma zostać posłany do komory gazowej, a które ma przeżyć. Zofia wskazała na córkę Ewę jako

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

na tą, która ma zginąć, ale synowi Jankowi najprawdopodobniej nie udało się przeżyć - nigdy nie dowiedziała sie co się z nim stało. Nathan jest chorym psychicznie Żydem, który od czasu do czasu oskarża Zofię o zdradę, bijąc ją i ubliżając. Jednak jej miłość do niego i echo wspomnień z przeszłości i poczucie winy są tak silne, że koniec tej historii nie mógł być inny niż tragiczny...Powieść jest napisana w pierwszej osobie liczby pojedynczej, a narratorem jest Stingo. Wydarzenia z przeszłości, opowiadane nie chronologicznie, przeplatają się z teraźniejszością w Nowym Jorku w wczesnych latach powojennych. Obie te cechy sprawiają, że książkę czyta się z zaciekawieniem, choć niktórym moze wydać się powieścią dość trudną.


20

peterboro.pl 30 lat minęło z Queensgate

ewakuacja wetherspoon’a z miasta

historia

Planowanie i projektowanie Centrum handlowego Queensgate zainicjowano w połowie lat 70-tych. Budowa rozpoczęła się w 1978 roku i trwała kilka kolejnych lat. Wybudowano centrum i utworzono warunki sprzyjające handlowi. To przyciągnęło dziesiątki znanych sklepów i firm. Mija 30 lat od momentu, w którym centrum Queensgate zostało oddane do publicznego użytku. Był marzec ‚82 roku, gdy pierwsi klienci przekroczyli progi funkcjonalnego obiektu. Głównym celem projektu było stworzenie

okazałego centrum handlowego i udostępnienie nowych miejsc pracy z branży handlu detalicznego. Otwarcie ośrodka handlowego Queensgate Centre nastąpiło w marcu, 1982 roku. Przedsięwzięcie szybko przyciągnęło kilka znanych marek, mi.n.: John Lewis, Littlewoods, Waitrose, Argos, Virgin Megastore, C&A. Wejścia i wyjścia budowli Queensgate zostały zaprojektowane tak, aby umożliwiać szybkie dotarcie do głównych ulic handlowych w centrum miasta Peterborough. Planowanie, projektowanie, budowa i rozwój Queensgate Centre wszystko to trwało ponad 10 lat. Erick_A.Albert

W w niedzielę (8.04) około godziny 19.30 doszło do pożaru w piwnicy w pubie The College Arms. W wyniku pożaru nikt nie ucierpiał, a ewakuacja klientów oraz pracowników Wetherspoon’a przebiegła sprawnie. Do pożaru wysłano dwie jednostki straży pożarnej z Dogsthorpe oraz Stanground. Jak ustalono do zaprószenia ognia doszło przypadkowo. W momencie pojawienia się ognia w pubie łącznie z pracownikami przebywało około 30 osób. Nikt nie został poszkodowany, nie doszło też do poważniejszych strat. Na szczęście nie potrzebna

była interwencja policji ani pogotowia. Pub został zamknięty, właściciel poinformował jednak, że następnego dnia powinien być już normalnie otwarty.. KML

najbardziej upiorna okolica

policja jak błyskawica

peterborough

Kilka dni temu swoją działalność rozpoczęła policyjna jednostka sił szybkiego reagowania. Jest to pierwsza, specjalnie przeszkolona, tego typu grupa, w której skład wchodzi kilkudziesięciu podopiecznych. Jednostka podlega inspektorowi Ian’owi Ford, kierownicze stanowiska piastuje również trzech oficerów, ponadto znajduje się w niej 28. policjantów, a także przedstawiciele PCSO oraz specjaliści różnych dziedzin wiążących się z pracą policyjną i wywiadowczą. Głównym zadaniem nowo utworzonej grupy jest natychmiastowe reagowanie na wszelkiego rodzaju przestępstwa typu włamania czy antyspołeczne zachowanie

oddaj krew

yaxley

17 kwietnia The Yaxley and District Royal British Legion Club zamieni się w stację krwiodawstwa. Honorowi dawcy krwi bądź osoby, które po raz pierwszy będą chciały oddać krew mogą umówić się na dogodny termin poprzez stronę internetową www.blood. co.uk lub pod numerem 0300 123 23 23. Sesje odbywać się będą w godzinach 13 - 15:15 oraz 16:30 – 19. Oddać krew mogą zdrowe osoby w wieku od 17 do 65 lat. J.O.

sto lat sto lat

statystyki

oraz inne naruszenia przepisów, gdzie sprawców można ująć na gorącym uczynku. Przedstawiciele tzw. „Tactical Team” będą też wspierać naloty na domy podejrzanych i różnego rodzaju obiekty, a także patrolować okolice gdzie przestępczość zbiera swoje żniwo, by stłumić niecny proceder w zarodku i zapobiec jego rozprzestrzenianiu się. Głównodowodzący Ian Ford zabierając głos w tej sprawie powiedział:  Od oficjalnego otwarcia jednostki, 2. kwietnia, udało nam się dokonać czterech aresztowań. „Tactical Team” jest częścią nowej organizacji połączonych sił, zwanej Centralised Intelligence Bureau (CIB), która swoją działalność oficjalnie rozpocznie w drugiej części bieżącego miesiąca.. Clark Kent

rozrywka

Dowiedz się wszystkiego o najbardziej nawiedzonym miejscu w Peterborough – Muzeum - i najbardziej nawiedzonych obszarach miasta. Udaj się na spacer z przewodnikiem i uważaj na lekcji historii o duchach; usłysz o mnichu-fantomie i duchach dzieci od przewodnika w epokowym kostiumie... Informacja od organizatora Spacer z przewodnikiem ma profil edukacyjno-rozrywkowy. W teatralny sposób umożliwia poznanie fragmentów przeszłości miasta. Zapowiadana jest zabawa ze staroświeckim opowiadaniem o duchach, gdyż wszystkie opowiadane historie są związane z

tradycjami obszaru. Wycieczka odbędzie się 17 kwietnia. Opowiadane historie mogą mieć charakter makabryczny, dlatego też wycieczka śladami upiornych postaci nie jest zalecana dzieciom poniżej 10 roku życia i osobom o nerwowym usposobieniu. Koszt biletów: £5 dorośli, £3 dzieci, studenci studiów stacjonarnych, osoby starsze. Dowiedz się więcej: http://www. vivacity-peterborough.com/ event/peterborough-ghost-walk lub zadzwoń 01733 864663 W godzinach: 19:30 - 21:00 Lokalizacja: Peterborough Museum, Priestgate, PE1 1LF Peterborough. Erick_A.Albert

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Życzenia urodzinowe dożycia stu lat coraz częściej się spełniają. Jedna trzecia dzieci urodzonych w 2012 roku dożyje 100 lat – czytamy w najnowszym raporcie Krajowego Biura Statystycznego. Prognozy zostały opracowane na podstawie aktualnych i przyszłych trendów demograficznych. Według przewidywań 95 tysięcy osób, które w tym roku skończy 65 lat będzie świętować swoje setne urodziny w 2047 roku. Liczba stulatków stale rośnie. W 1961 roku było ich 600 a w 2010 roku aż 13.000. W 2012 roku liczba stulatków ma osiągnąć już 14.500 a w 2035 roku 100.000 Kobiety częściej niż mężczyźni dożywają setki. Spośród dzieci urodzonych w 2012 roku 135.000 mężczyzn i 156.000 kobiet osiągnie wiek 100 lat. Jak tak dalej pójdzie trzeba będzie zmienić treść popularnej piosenki urodzinowej i śpiewać będziemy: dwieście lat, dwieście lat niech żyje, żyje nam!. J.O.


21

wielka brytania

nappuccino kontra 3 milardy pieluch real nappy week

edukacja

Od 16 do 22 kwietnia po raz 16 odbędzie się Real Nappy Week czyli tydzień prawdziwych pieluszek. W tym roku inicjatywę wspierać będzie Etnerprise Peterborough organizując spotkanie dla rodziców pod nazwą Nappuccino. Spotkanie odbędzie się 19 kwietnia w godzinach 10-14 w Zone Room w Peterborough Central Library na Broadway. Zainteresowani rodzice będą mogli porozmawiać o zaletach używania nowoczesnych pieluszek wielorazowych. W Wielkiej Brytanii na dobre rozpoczęto promocję prawdziwych pieluszek ze względu na ogromne korzyści ekologiczne i finansowe. Obecnie w UK zużywanych jest 3 miliardy pieluch jednorazowych rocznie. 90% z nich trafia na wysypiska śmieci. Używanie pieluch wielorazowego

użytku wpływa pozytywnie nie tylko na środowisko zmniejszając liczbę odpadów trafiających na wysypiska śmieci. Rodzice zauważą z pewnością korzyści finansowe płynące z używania pieluszek wielorazowego użytku. Jeśli zamienimy pieluchy jednorazowe na te, które można prać w pralce zaoszczędzimy około

£500 dopóki dziecko nie zacznie korzystać z nocnika. Nowoczesne wielorazowe pieluszki nie przemakają i wykonane są z miękkiej, wygodnej tkaniny. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat pieluszek wielorazowego użytku odwiedź stronę: peterboroughrealnappies.co.uk J.O.

ubogie rodziny w peterborough

Peterborough posiada jeden z najwyższych wskaźników ubóstwa w kraju. Coraz więcej rodzin zmaga się z kłopotami finansowymi w dobie kryzysu.

Niektóre z rodzin gorzej od innych radzą sobie w zaistniałej sytuacji. Według definicji w ubóstwie żyją rodziny otrzymujące child tax credit mające przychody w wysokości 60% przeciętnych zarobków. Według Office of National Statistics średnia płaca dla kobiet w Peterborough wynosiła w 2011 roku £376.30 tygodniowo. Mężczyzna zarabiał przeciętnie £498.90 tygodniowo. Mapa obszarów ubóstwa sporządzona zgodnie z wytycznymi rządowymi daje jedynie szeroko zakrojony obraz sytuacji w mieście. Peterborough City Council powołał specjalnie przeszkolony zespół, którego zadaniem będzie identyfikacja rodzin ubogich i niesienie pomocy w wyjściu na

zapowiadana jest wakacyjna rewolucja Krajowy Związek Nauczycieli zamierza zablokować planowane zmiany, które dotyczą letnich wakacji szkolnych. Plany zawierają skrócenie wakacji z 6 do 4 tygodni w okresie letnim. Związki protestują i nawet są wstanie ponownie wyciągnąć nauczycieli i związkowców na ulice. Obecnie w Wielkiej Brytanii są cztery dłuższe przerwy od szkoły. Nowe plany zawierają pięć takich przerw w roku, lecz kosztem letnich wakacji. Jeszcze nie wiadomo gdzie te dwa urwane tygodnie miałyby być wciśnięte w kalendarz szkolny, ale związek nauczycieli nie chce w ogóle słyszeć o jakichkolwiek zmianach. Rząd twierdzi, że tak długa przerwa od zajęć szkolnych szkodzi tylko samym dzieciom, ponieważ zbyt szybko zapominają co się do tej pory nauczyły. Jeden z nauczy-

dla najmłodszych

Pokoloruj ... Złomka i jego przyjaciół

Najuboższe rejony Peterborough:

prostą. Średni wskaźnik ubóstwa w Anglii wynosi 21.4%. Dla Wschodniej Anglii jest to 16.9%. Peterborough ze średnią 24.3% przewyższa średnią krajową. J.O.

1 Dogsthorpe 35% 2 Orton Longueville 34.8% 3 Bretton North 34.5% 4 East 33.6% 5 North 33.4% 6 Paston 32.4% 7 Ravensthorpe 32.2% 8 Central 30.8% 9 Bretton South 29.8% 10 Stanground East 25.1% 11 Stanground Central 21.2% 12 Park 21% 13 Fletton i Woodston 20.2% 14 Walton 18.9% 15 Orton Waterville 18.7% 16 Orton i Hampton 16.6% 17 West 16.3% 18 Werrington North 14.9% 19 Eye i Thorney 14.8% 20 Newborough 21.4% 21 Northborough 7% 22 Barnack 6.1% 23 Werrington South 5.4% 24 Glinton i Wittering 4.5%

cieli z Nottingham, Tom Unterrainer twierdzi, że takie argumenty są nie potwierdzone żadnymi badaniami czy testami. Jak sam mówi „Nie róbcie z brytyjskich dzieci królików doświadczalnych. Chcecie wprowadzić zmiany argumentując je nie potwierdzonymi doniesieniami z Bóg wie z czego”. Jeżeli planowane zmiany zostałyby przyjęte to brytyjskie dzieci miałyby najkrótsze letnie wakacje na świecie. Warto także dodać, że wcześniejsze plany zakładały podzielenie obecnych czterech przerw szkolnych w roku na osiem krótszych. J.O.

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


22

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


23

krzy偶贸wka

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


24

OGŁOSZENIA PRACA - EAST ENGLAND Oferty PRACY

Oferty Pracy

Górników do tunelu Poszukujemy górników do pracy przy budowie tunelu na terenie Norwegii. Zapewniamy bardzo dobre wynagrodzenie 14,00 euro net., bezpłatny transport, oraz bezpłatne zakwaterowanie. System rotacyjny 4 tyg. Pracy na 2. Odpowiedni kandydat powinien posiadać min. 5 lata dośw. na podobnym stanowisku oraz znajomość branży!!!. Praca polega na montaży kotw, oraz mocowaniu siatek osłaniających tunel i montowaniu instalacji odwadniających. Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie cv na adres : mkacer@rimec.pl lub. Tel.: + 48 607 777 669 Marcin

Personel Barowy Peterborough Firma The Wheatsheaf zatrudni osobę do pracy w barze. Mile widziane doświadczenie w tego typu pracach. Obowiązki obejmują obsługę klienta, sprzątanie, obsługę kasy fiskalnej itp. Praca stała. Zainteresowani proszeni są o kontakt pod numerem 0173 3562724 Steve.

Kucharz Peterborough Firma The Wheatsheaf zatrudni doświadczonego kucharza do pracy w lokalnym pubie. Wymagany food & hygiene certificate. Praca polega na przygotowywaniu posiłków oraz sprzątaniu kuchni itp. Praca stała. Zainteresowani proszeni są o kontakt pod numerem 0173 3562724 Steve. Sprzątanie Peterborough MITIE poszukuje osoby do sprzątania na pół etatu w

firmie na terenie Peterborough. Mile widziane doświadczenie lecz nie wymagane. Praca wieczorami do 16 godzin tygodniowo w godzinach od 18.00 do 21.00. Praca polega na odkurzaniu, polerowaniu oraz sprzątaniu biurowych toalet. Stawka 7.20 za godzinę. Zainteresowani proszeni są o kontakt z Wendy Kemp pod numerem 07769 642991 Ogrodnik Peterborough Hi-Spec facilities Support zatrudni doświadczonego ogrodnika do pracy w okolicach Peterborough. Wymagane prawo jazdy oraz pracownik powinien potrafić prowadzić samochód z przyczepką. Mile widziana PA1 lub PA6 Spray Licence lecz nie wymagane. Praca polega na naprawach ziemnoogrodowych. Zainteresowani mogą przesyłać CV na derby. admin@hispecservices.co.uk Tworzenie Stron www Peterborough NPM Heat Technology zatrudni osobę potrafiąca zbudować podstawową stronę internetową korzystając z określonych szablonów. Projekty dotyczą stron pry-

watnych jak i komercyjnych. Wymagane odpowiednie umiejętności oraz bogata wyobraźnia. Praca wstępnie na okres próbny na 3 miesiące z możliwością przejścia na kontrakt w zależności od kandydata. Zainteresowani mogą przesyłać CV na sales@ enviro-pak.co.uk

Kierowcy Huntingdon Grafters Recruit Ltd  zatrudni 10 kierowców HGV CLASS 1 do pracy w Huntingdon. Mile widziane doświadczenie w obsłudze ciężarówek – chłodni, lecz nie wymagane. Praca polega na rozwożeniu towarów do okolicznych sklepów i prywatnych odbiorców. Kandydat nie powinien mieć więcej niż 6 punktów karnych na swoim prawo jazdy. Więcej informacji pod numerem 01733 890980 pytając o Adam Dryland.

Fryzjerka Huntingdon Salon Crazy Heads poszukuje fryzjerki z doświadczeniem. Praca obejmuje wszystkie aspekty pracy fryzjerki. Praca na zastępstwo na okres 6 miesięcy. Zainteresowani powinni kontaktować się z

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

Joanne Brown pod numerem 01480 412373

Praca Corby Burger King zatrudni osobę na pół etatu do pracy na terenie Corby. Mile widziane doświadczenie. Praca polega na obsłudze klienta oraz przygotowywaniu posiłków. Praca do 20 godzin tygodniowo. Więcej informacji jak i formularz zgłoszeniowy można uzyskać dzwoniąc pod 0156 4702086

Pracownik biurowy Corby 247 Response zatrudni osobę do wpisywania danych w komputerową bazę danych firmy. Wymagane doświadczenie. Praca od 8.00 do 16.30. CV można przesyłać na amanda.webster@24-7response.co.uk Magazynier Corby Poszukiwany magazynier do pracy w lokalnej firmie w Corby. Praca stała na kontrakt. Wymagana licencja na wózki widłowe oraz doświadczenie w pracy w magazynie. Praca polega na przewożeniu gotowych dywanów i laminatów. Obo-


25

OGŁOSZENIA PRACA - EAST ENGLAND

wiązki również obejmują obsługę maszyny do przycinania dywanów (firma oferuje trening) oraz podstawowe czynności magazyniera jak sprzątanie czy dokonywanie drobnych napraw. Więcej informacji można uzyskać dzwoniąc pod numer 0845 6055 255 podając kod referencyjny COQ/50567. Kasjer Bedford British Car Auctions Limited zatrudni na pół etatu kasjera. Obowiązki obejmują przyjmowanie płatności oraz niezbędnych dokumentów. Stawka 6.84 za godzinę. Praca do 16 godzin tygodniowo. Zainteresowani mogą przesyłać CV na   recruitment@ bca-group.com

Budowlaniec Bedford Tradeline Recruitment Ltd zatrudni budowlańca z doświadczeniem oraz karta CSCS. Stawka do 6.50 za godzinę. Praca do 42.5 godziny tygodniowo. Zainteresowani mogą dzwonić pod 01234 332960 pytając o Jack. Maintenance Engineer Bedford Poszukiwany woźny do pracy w lokalnym magazynie dystrybucyjnym w Bedford. Praca polega na codziennym rutynowym sprawdzeniu sprzętów. Obowiązki obejmują również podstawowe naprawy z dziedzin hydrauliki, elektryki, malarza, brukarza itp. Stawka od 20 tysięcy do 23 tysięcy rocznie. Zainteresowani mogą dzwonić pod

0845 6055 255 podając kod referencyjny BDF/41721.

Asystentka Dentysty Wellingborough Spinney Brook Dental Practice poszukuje pracownika do pracy w charakterze pielęgniarki/asystentki dentysty. Praca 3 dni w tygodniu do 22 godzin z możliwością pracy nadgodzin oraz na zastępstwa. Stawka 8.50 za godzinę. Praca zawiera również aspekty pracy sekretarki. Więcej szczegółowych informacji można uzyskać dzwoniąc pod 01933 652036 i pytając o Mr Olejniczak

Murarze Spalding Linear Recruitment zatrudni doświadczonych murarzy do pracy na nowej budowie w Spalding. Praca zawiera wszelkie aspekty pracy murarza. Wymagane doświadczenie oraz karta CSCS. Zainteresowani mogą dzwonić pod 01908 424416

pytając o David Murray

Sprzątacze Spalding Dolly Char Ltd zatrudni osobę do sprzątania do 2 godzin tygodniowo. Praca polega na odkurzaniu, zmywaniu, sprzątaniu kuchni, toalet i biur. Praca w Crowland. Stawka 7.00 za godzinę. Zainteresowani mogą aplikować o ta pracę pod tym adresem internetowym www.dollychar.com/peterborough.htm

Rusztowania Bedford Praca dla dwóch osób na rusztowaniach. Dobre zarobki od 15.00 do 16.00 funtów za godzinę. Praca ze startem natychmiastowym na okres 3 tygodni. Wymagane doświadczenie oraz kwalifikacje. Praca do 45 godzin tygodniowo. Kontakt 07908 133868 lub 01908 370700 Ashley Ross

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących poszczególnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


26

nasze strony na sportowo

Ziarnko do ziarnka

I znów Gortat

man u buduje

FC United rośnie w siłę. Rebeliancki klub szykuje się do budowy swojego stadionu. Obiekt powstanie w dzielnicy Manchesteru – Moston. Klub powstał jako odpowiedź na przejęcie Manchesteru United przez amerykańską familię Glazerów. I choć to inicjatywa kibicowska, radzi sobie całkiem nieźle. Również w sprawach ekonomicznych. Może jeszcze mu trochę brakuje, aby być chociaż trzecią siłą w mieście, ale ostatnio osiągnął cel zamierzony w swojej kampanii sprzedaży udziałów, czyli zgromadził 1.6 mln funtów. Te pieniądze mają pomoć w przeprowadzce „na swoje”. Kibice, aby wykupić akcje musieli wyasygnować co najmniej £200. Chętnych było na tyle, że cel osiągnięto i jest to największa suma zgromadzona w ten sposób przez fanów jakiegokolwiek angielskiego klubu. - Osiągnięcie 1,6 miliona to fantastyczne osiągnięcie – cieszy się Andy Walsh, menadżer generalny klubu. - Szczególnie biorąc pod uwagę obecny klimat ekonomiczny. Gromadzenie kapitału poprzez „community shares” to jak na razie unikalne przedsięwzięcie. Można je jednak uznać za prawdziwą alternatywę do tego w jaki sposób obecnie futbol jest finansowany. - Poprzez ciężką pracę i wspólne wysiłki, FC United stał się przykładem dla organizacji sportowych i inicjatyw społecznych – uważa Ed Mayo, sekretarz generalny Co-Operatives UK, organizacji przedsiewzięć spółdzielczych.

KOSZYKÓWKA

Nasz najlepszy koszykarz Marcin Gortat nie ustaje również w działalności pozasportowej. I to również takiej charytatywnej, bądź skierowanej do najmłodszych. Ostatnio został twarzą sportowej odsłony akcji Disney XD „Mierz Wysoko”. Program stacji został przygotowany z myślą o dzieciach w wieku 8-16 lat, które pasjonują się koszykówką. Ma on zainspirować młode, koszykarskie talenty do podejmowania nowych wyzwań i rozwijania swojej pasji. Zwycięzca akcji wygra podróż do USA i trening z polskim koszykarzem. Spotkanie zostanie zarejestrowane i wyemitowane

Zgromadzone przez fanów pieniądze dołączą do £250,000 z fundusz deweloperskiego, £550,000 grantu od Manchester council, £300,000 z innych grantów i £1.4m, które klub ma pozyskać Sport England i Football Foundation. Decyzja dotycząca tych ostatnich funduszy spodziewana jest jeszcze w tym miesiącu. Sądząc po samych superlatywach w jakich się mówi o FC United, powinna być ona korzystna. Pozostaje jeszcze pozyskanie pół miliona najpewniej z pożyczki

i będzie można budować. Chcą zacząć już na wiosnę, podobno uzgodnienia z wykonawcą są bliskie finalizacji, podobnie jak niezbędne zezwolenia i inne akty prawne. Obiekt – boisko i budynki - ma powstać Ronald Johnson Playing Fields w Mostonie. Pomieści 5000 miejsc. Obecnie FC United rozgrywa mecze w roli gospodarza poza miastem, bo na stadionie Bury FC przy Gigg Lane. Na sezon 2013/14 chcą być już na swoim. Jac

w Disney XD, na stronie internetowej Disneya oraz oficjalnym kanale Disneya w serwisie YouTube. - Od kilku lat moim celem jest pomoc młodym ludziom w realizacji ich sportowych marzeń – mówi Gortat. - Udział w akcji „Mierz Wysoko” to kolejny krok w poszukiwaniu koszykarskich talentów. Jestem przekonany, że kilka z nich odkryjemy. Zainteresowani udziałem w akcji powinni odwiedzić stronę Disney XD „Mierz Wysoko” (www. disneyxd.disney.pl/mierz-wysoko/), odpowiedzieć na zadane pytanie i napisać dlaczego to właśnie oni powinni dostać tę wyjątkową szansę treningu z Marcinem. Zgłoszenia można składać do 20 kwietnia 2012 roku. JP

O mistrzostwo trochę później O NIM SIĘ MÓWI

Niedawno pasjonowaliśmy się kolejnymi walkami bokserskimi na ringu zawodowym w wykonaniu Polaków. Nasi odnieśli cztery zwycięstwa, a główną walką wieczoru w Atlantic City była ta w wykonaniu Mariusza Wacha. Krakowianin występujący w wadze ciężkiej tym razem pokonał Tye’a Fieldsa i ciągle pozostaje niepokonany na zawodowym ringu. Całkiem możliwe, że to on właśnie będzie tym, który stanie do walki o mistrzostwo świata. Według Mariusz Kołodzieja, jego promotora, były już trzy oferty od braci Kliczków, ale zostały odrzucone. Jednak wkrótce dojdzie do innej poważnej imprezy z udziałem „Wikinga”.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

- Do lipca Mariusz musi pracować nad siłą i techniką. W drugim tygodniu tego miesiąca zorganizujemy dużą walkę - ujawnia Mariusz Kołodziej. - W grę wchodzi znany pięściarz. Gala miałaby odbyć się w New Jersey, w hali, która może pomieścić 20 tysięcy widzów.

Promotor Mariusza Wacha w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” skomentował również perspektywę ewentualnego pojedynku o mistrzowski pas w wadze ciężkiej. - Były trzy oferty od braci Kliczko, ale na razie je odłożyliśmy. Przyjdzie na nich czas pod koniec tego roku, albo na początku przyszłego - wytłumaczył Kołodziej. Jac


27

nasze strony na sportowo

Widziane spod Wawelu

Idź na sam szczyt, Agnieszko!

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Pisać z Krakowa o krakowskiej zawodniczce, która osiągnęła najwięcej w polskim tenisie (tzn. zaszła wyżej w rankingu niż kiedyś Wojciech Fibak) jest szczególnie miłe. Gratulacje dla Agnieszki Radwańskiej niech będą zachętą we wspinaczce na sam szczyt. Dotyczy to także jej siostry Uli. Dlaczego jesteśmy dumni z Agnieszki? Bo gigantyczną pracą osiągnęła sukces, wtargnęła do czołówki, walczy z najlepszymi, często wygrywa. Jest uparta i wystarczająco odporna na stres. Dużo umie. Jest rozsądna. Dlaczego wobec tego dopiero teraz zaszła najdalej w karierze i ma wszelkie dane by na wszystkie rywalki patrzeć z góry? Patrząc na to z boku, wielki wpływ na to miało... rozstanie z ojcem trenerem. Skończył sie bowiem w tym momencie okres dziecięcy, gdy Agnieszka była cały czas pod opieką rodzica (treningi, wyjazdy, turnieje). Z pannicy stała się w ten sposób panną - z osoby pod pilnym nadzorem

przeobraziła się w córkę trenera tenisa (i byłego tenisisty), ale już bardziej samodzielną i za siebie odpowiadającą. Ja właśnie z tym wiążę ostatni progres, za który ja i miliony rodaków szczerze trzymamy kciuki. Bo w czym Polka jest gorsza od Niemek, Czeszek, Słowaczek, Amerykanek, Rosjanek czy choćby Białorusinek? W niczym. Agnieszka zdrowa, której omijają kontuzje, jest grożna dla najlepszych. Może wygrać teraz każdy turniej, nie tylko w Miami, lecz także wielkoszlemowy. Przetarła sobie szlak, jest wolna. To uskrzydla. Mimo, że nie jest kolosem jak Szarapowa czy siostry Williams. Wygrywa precyzją i systematycznością, przez rok zrobiła wielki postęp, szybko się uczy. Jest imponująco spokojna. Nieco jest podobna do Martiny Hingis - warunki fizyczne, słowiańskie cechy charakteru (rodzice Martiny to Słowacy Melanie Molitor, tenisistka i Karol

Hingis, tenisista i trener tej dyscypliny), inteligencja na korcie. Jeśli Martina mogła wygrywać w Wielkim Szlemie, może to również Agnieszka. Ma talent i chce pracować.

Jeśli nasza nadzieja iść będzie prostą drogą, los oszczędzi jej kontuzji i złych doradców, a inspiracje będzie brać z takich pięknych przyjaźni jak z Karoliną Woźniacką, jestem spokojny, że zarobi wielokrotnie więcej, niż wygrane do tej pory na kortach 8,5 mln dolarów. Czego także młodszej Urszuli życzę. Jak to się los fajnie układa - nasza poprzednia gwiazda tenisa, także krakowianka Magdalena Grzybowska, dotarła do 30. miejsca w rankingu. Potem była menedżerką sióstr Radwańskich. Jeśli w tej sztafecie Agnieszka przekaże potem pałeczkę komuś równie zdolnemu, będzie radość, nie tylko pod Wawelem...

Bobby kustoszem poza stadionem

Tymczasem w Manchesterze planują ściągnąć do tego miasta jeszcze więcej fanów futbolu. Już nie tylko na mecze, ale do odwiedzenia Narodowego Muzeum Piłki Nożnej, którego dyrektorem została gwiazda angielskiej i światowej piłki nożnej - Sir Robert „Bobby” Charlton. Do tej pory turyści odwiedzali Old Trafford. Odbywali też spacer po stadionie, siadali na miejscu Alexa Fergusona, potem zakupy i zwiedzali muzeum klubowe. Można na tym zrobić sporą kasę i w Manchesterze zrobią jej jeszcze więcej... Nowy obiekt zostanie otwarty 12 lipca 2012 roku. Ekspozycja będzie dotyczyć piłki klubowej i reprezentacyjnej. W zbiorach znajdzie się aż 140 tysięcy pamiątek z całego świata! Trzypiętrowe muzeum może stać się jedną z największych atrakcji turystycznych w całym kraju. W atrium umieszczona zostanie galeria sław. W zbiorach znajdą się zdjęcia, dzieła sztuki, a także eksponaty interaktywne. Wśród zgormadzonych przedmiotów zobaczymy m.in.: koszulkę z pierwszego międzypaństwowego meczu z 1872 roku, piłkę z finału MŚ w 1966 roku oraz koszulkę Maradony z meczu z 1986 roku,

kiedy to zdobył bramkę dzięki „ręce Boga” w spotkaniu reprezentacji Argentyny i Anglii. Pierwotna lokalizacja muzeum to Deeodale, Preston, Lancashire. Ale czy kto w świecie słyszał o tym miejscu? Dlatego też zmieniono lokalizację na centrum wystawinnicze Urbis w Manchesterze. Oczekuje się czterokrotnie więcej odwiedzających, czyli 400 tysięcy. - Jeśli rzucisz gdzieś na świecie nazwę miasta Manchester pierwszą myślą jaka przyjdzie ludziom do głowy będzie piłka nożna – powiedział radny Mike Amesbury. - Dlatego też nasze miasto jest idealną lokalizacją dla tego typu przedsięwzięcia. Którejkolwiek drużyny byś nie wspierał, a nawet jeśli piłka nożna średnio Cię interesuję zawsze znajdziesz tutaj coś dla siebie. Preston chciało zachować instytucję u siebie i tamtejsze władze wraz z University of Central Lancashire zaproponowały 400 tys. funtów dla muzem. Oferta została przebita przez Manchester City Council, który zaproponował 2 miliony! Tymczasem wstęp będzie bezpłatny, bo chodzi o to, aby ludzie się w ogóle pojawili... a pieniądz i tak zostawią i w muzeum i w okolicy. W Preston pozostanie część kolekcji, jak i badawcza część instytucji. J.P.

Przyjeżdżajcie nad Motławę

SPORT / BIZNES

Opisywaliśmy niedawno ja ważną dla promocji miasta sprawą jest sport i ile dzięki temu zarabiają w Manchesterze. Wygląda na to, że nasze miasta też zdały sobie z tego sprawę, an co oczywisty wpływ ma Euro 2012. Choć na razie działają (za?) bardzo ostrożnie. W Gdańsku nie idzie za bardzo biznes związany z nowowybudowanym stadionem. Można się spierać, czy to słaby menadżment, mierna gra piłkarzy, czy jeszcze coś innego, w każdym bądź razie obiekt zarabia za mało. Słabo poszła zwłaszcza sprzedaż boxów VIP. Teraz nawet będą wpuszczać na mece Lechii za 10 złotych... Za to władze miasta mają zamiar zarobić dzięki zwiększonemu napływowi turystów i rozpoczęły akcję promocyjna w serwisach społecznościowych. A dokładnie wykonawcą tych działań jest agencja Personal PR. Kampania ma na celu nakłonienia zagranicznych kibiców do odwiedzenia tego miasta podczas Euro 2012 i później.

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain

Akcja oparta jest na sloganie-tagu #inGdańsk. Prowadzona jest głównie na takich serwisach jak Twitter, Forsquare, Facebook i Google +. Kampania prowadzona jest w języku angielskim, co chyba naturalne, mając na względzie zagranicznych turystów. Jej punkt kulminacyjny ma nastąpić podczas Euro 2012. - Wykorzystanie tagu #InGdansk daje nam perspektywę kontynuacji spójnych działań promocyjnych także po zakończeniu Euro 2012. Planujemy promowanie #InGdansk również offline’owo, w różnego rodzaju materiałach promocyjnych miasta, m.in. w reklamach w zagranicznej prasie - komentuje Ewa Salamon z Biura Prezydenta Gdańska ds. Promocji Miasta.

Akcja bardzeio chwalebna, choć na podstawie nawet własnych działań reklamowych wydaje nam się, że przydałoby się ciut więcej grosza. Umowa między firmą a miastem gwarantuje bowiem budżet w wysokości 23 tysięcy złotych. Przy czym jedynie 5 tysięcy złotych przeznaczonych zostanie na reklamy na Facebooku, a reszta trafi do kieszeni pracowników agencji... Jac


28

nasze strony na sportowo

POZNAJEMY ANGIELSKIE KLUBY

Garbata dola... jak to u „Pasów” Footballpedia UK

Klub futbolowy z uniwersyteckiego miasta zdaje się mieć lepsze czasy za sobą. Cambridge United obecnie występuje poza Football League w Blue Square Bet Premier – to piąta liga. A kiedyś mógł zakładać Premier League... Fakt faktem, angielska piąta liga to chyba znacznie silniejszy zestaw drużyn, niż w innych krajach. Klub powstały w 1912 roku ma przecież większe ambicje. W 1992 r. Cambridge United występował nieudanie w barażach o awans do pierwszej ligi; ale za to w 2005 r. spadł z Football League Two – po 35 latach występów - do Football Conference. I tu pozostał Trochę historii Klub powstał przed I Wojną Światową, jako Abbey United. Zespół o nazwie Cambridge

United istniał wcześniej, ale było to zupełnie co innego. Nowa ekipa przyjęła nazwę, ze względu na dzielnicę Abbey – choć dopiero po jakimś czasie ulokowła się na Abbey Stadium. Drużyna w czarno-bursztynowe pasy walczyła dłuższy czas w ligach amatorskich, aż w 1949 r. Przeszła na zawodowstwo, dwa lata później zmieniła nazwę na znaną dzisiaj. Po zajęciu 2. miejsca w Eastern Counties po sezonie 1957–58, trafiła do Southern League. Trzy lata później osiągnęła Premier Division tejże ligi. W 1970 r. wzięto Cambridge Utd do Football League, gdzie różnie mu się wiodło aż do lat 90, kiedy posadę menadżera objął John Beck. Klub awansował z Fourth Division, a także dwukrotnie dotarł do ćwierćfinałów FA Cup. Po wygraniu trzeciej ligi Cambridge zakończyło Division Two na miejscu piątym i trafił do baraży o najwyższą kalsę rozgrywkową. I to było największe osiągnięcie tej ekipy. A mogła ona być członkiem założycielem Premier League... Zamiast tego nadeszło rozczarowanie, zwolnienie menadżera i spadki. „The U’s” znalazło się w Football Conference. To na pewno przyczyniło się do kolejnych nieszczęść. Klub popadł w tarapaty finansowe i dostał się pod administrację. Wyszedł z niej 22 lipca 2005 po 11 godzinach rokowań HMRC i osobistej interwencji ministra sportu Richarda Caborna. Tyle, że po drodze rzeba było sprzedać stadion za £1.9 miliona i pozbyć się młodzieżówki. Po tym jakby wstapiły w Cambridge now siły. Z nowy menadżerem Jimmym Quinnem, nowymi sponsorami i nowymi graczami w sezonie 2007/2008 odniesiono pod rząd 12 zwycięstw. W półfinale play-off wyeliminowali Burton Albion, jednak w finale rozgrywanym na Wembley ulegli 0-1 Exeterowi. No i znów odeszli gracze, pozbyto się też trenera...

Ale Cambridge jeszcze raz dotrafło do finału play-off pod wodzą Gary Brabina, który został nawet wybrany Menadżerem Sezonu w Conference. Tu uległo 0-2 Torquay. Trenera wywalono (podobno nie po drodze mu było z prezesem). Następca Martin Ling zrezygnował po ośmiu dniach, po nim odszedł prezes, po czym nowy zarząd przywrócił Linga... Niezła karuzela, nie? Do czasu – teraz ich prowadzi Jez George, ściągnięty Cambridge Regional College FC, nieformalnego zespołu zapasowego. Statystyki graczy Najwięcej meczów ligowych: 416 – Steve Spriggs (w latach 1975–1987); Najwięcej goli w sezonie: 24 – David Crown (Division 4, 1985–86); Najwięcej goli w jednym meczu: 5 – Steve Butler (v Exeter City, kwiecień 1994); Najmłodszy zawodnik na boisku: Andy Sinton – 16 years and 228 days (v Wolverhampton Wanderers, November 1982); Najstarszy zawodnik na boisku: John Taylor – 39 lat (sezon 2003– 04 season).

Mabridge United od roku 1992 zarobiło prawie 7 mln funtów na transferach zawodników. Najwięcej, bo £1,500,000 klub pozyskał za Trevora Benjamina sprzedanego do Leicester City, w lipcu 2000). A zapłacił „tylko” £190,000 za Steve Claridge z Luton Town, w listopadzie 1992. Jeszcze większe sumy na byłych graczach Cambridge zarobiły kluby, które ich odkupiły. Wspomniany Andy Sinton kosztował Sheffield Wednesday 2.750.000 funtów, Gary Rowett trafił do Leicester City za 3 mln, Dave Kitson znalałzł się w Stoke za 5,5 mln; a Dion Dublin poszedł do Aston Villi za 5.75 mln. JP

Po akademii teledysk multitalent?

Karolina Woźniacka, czołowa tenisistka polskiego pochodzenia, postanowiła zrobić karierę także w muzyce. Bliski wydania jest wideoklip do jej nowej piosenki, a jego bohaterem jest m.in. miasto świętego radia, czyli... Toruń.. Wybór miasta nie jest przypadkiem. W mieście pierników Karolina (Caroline?) Woźniacka (Wozniacki?) otworzyła swoją tenisową akademię. Do niedawna nr 1. na liście WTA odwiedziła Toruń jesienią ub. roku i wtedy ogłosiła w nim powstanie akademii (AKW). Nie wszyscy brali te zapowiedzi poważnie, ale szkółka już działa i do tego podjęła współpracę z samorządem województwa kujawsko-pomorskiego i Polskim Komitetem Paraolimpijskim, by doprowadzić do powstania w Kujawsko-Pomorskiem Ośrodka Przygotowań Paraolimpijskich w Tenisie na Wózkach. Przy okazji posiadająca duńskie obywatelstwo Woźniacka zwiedziła gród Kopernika, a ten

spodobał jej się na tyle, że wybrała go na miejsce kręcenia scen do teledysku do nagranej wcześniej piosenki „Oxygen”. - To świetne miasto komentuje tenisistka. - Trudno powiedzieć, gdzie będę mieszkała po zakończeniu kariery, ale mogę powiedzieć, że naprawdę lubię tego typu miejsca. Wideo do klipu nagrywano na toruńskiej Starówce. Przy okazji robotę w tej produkcji dostał Jakub Wesołowski, znany serialowy aktor i amant. Wybrała go dlatego, że „jest przystojny, młody oraz znany”. Póki co można zobaczyć zapowiedź teledysku, którą ilustruje zdjęcie Karoliny na tle toruńskiej Starówki. Tam, m.in. w okolicach Ratusza Staromiejskiego pozowała do zdjęć wokalistce Justynie Steczkowskiej. Co ważne i chwalebne, Woźniacka przeznacza dochody z tego przedsięwzięcia dla teamów paraolimpijskich Danii i Polski. - To piosenka o miłości, będzie świetnie nadawała się do tańca uważa tenisistka-wokalistka. Poczekamy na koncerty!. Jac

Panu już dziękujemy

trenerski stołek

Wielu narzekających na polski futbol wykazuje, że funkcja trenera zespołu ekstra klasy to bardzo niepewne zajęcie. Coś w tym jest, jednak nie przebijamy mistrzów – Włochów. Liga włoska jest rekordową w tym sezonie pod względem liczby zwalnianych trenerów. Ostatnio z zespołem z Genui pożegnać musiał się trener Pasquale Marino. Zastąpił go Alberto Malesani wraz ze swoim sztabem. Powód - słaba postawa zespołu. Pod wodzą Marino Genoa CFC w 14 spotkaniach Serie A uzbierała tylko 13 punktów i

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii

spadła na 16 pozycję w tabeli. Marino pracował trzy miesiące, a co ciekawe w grudniu zastąpił właśnie Malesaniego, który został zdymisjonowany po wysokiej porażce 1-6 z Napoli. - Klub jest wdzięczny za pracę wykonaną przez trenera Pasquale Marino, jego zastępcę Massimo Mezziniego i asystenta Catello Senatore. - padły standardowe słowa. - Wszyscy zostali usunięci ze swoich stanowisk. Podczas tegorocznych rozgrywek zwolniono już 15 szkoleniowców. Dwóch trenerów tuż przed rozpoczęciem aktualnego sezonu. I liczba 17 tworzy ten właśnie niechlubny rekord. Sezon wciąż trwa… Jac


29

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


30

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


31

dział usługi - ogłoszenia dla twojej firmy

Fiszka reklamowa za jedyne 10 GBP zadzwoń i zleć ogłoszenie:

07402180554

projekt bezpłatnie i od ręki

MIEJSCE NA TWOJĄ FISZKĘ REKLAMOWĄ

Nasze Strony - Local Polish Newspaper in Great Britain


32

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna w Wielkiej Brytanii


NS48