Issuu on Google+

1

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DWUTYGODNIK WE WSCHODNIEJ ANGLII - PETERBOROUGH, SPALDING, BOSTON, CAMBRIDGE, BEDFORD, WELLINGBOROUGH, CORBY, HUNTINGDON

ISSN 2043-8540

Wydanie Nr 103

4 Lipca 2014

Cena/Price: 50p

DEPORTACJA! WIESZ JAK SIĘ PRZED NIĄ UCHRONIĆ? „UKIP jest już w „Litwini czekają „Kolejne naloty Brukseli...” (str.5) na deport... (str.6) policji ...” (str.7)

www.naszestrony.co.uk

TO JUŻ JEST KONIEC KLUB POLSKI PETERBOROUGH

str. 4

BEZ PASÓW Z 4 DZIECI PĘDZIŁ 150 MIL NA GODZINĘ!

SZALONY OJCIEC NA A1 CAMBRIDGESHIRE

str. 7

NASZE STRONY, NASZE HISTORIE - TAK WYGLĄDA ŻYCIE EMIGRANTÓW ZA GRANICĄ!

Politycy UKIP, którzy zapowiadali deportację emigrantów z wysp brytyjskich, właśnie zajęli swoje miejsca w Parlamencie Europejskim. Ich eurosceptyczne poglądy mogą zmienić codzienność Wielkiej Brytanii. UKIP ma obecnie 11 europosłów i 161 przedstawicieli w lokalnych radach miejskich. To wystarczająco by utrudnić życie emigrantom, których nadmiar ma być bezwzględnie deportowany do krajów pocho(Fot: Piotr Budakiewicz) dzenia. Wiesz jak uniknąć deportacji? (patrz str.3)

www.naszestrony.co.uk

ATAKI NA IMIGRANTÓW POBICI POLACY SPALDING

str. 9


2

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


3

DEPORTACJA A JEDNAK OTWARTE! Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DO ZACZYTANIA JEDEN KROK ...

WIESZ JAK SIĘ PRZED NIĄ UCHRONIĆ?

Jutro minie dokładnie 8 miesięcy od otwarcia księgarni „Zaczytanie” w Peterborough. Literatura kobieca, poradniki, książki dla dzieci - jest w czym wybierać. Nie byłeś tam jeszcze? Zapraszamy w imieniu właściela, Beaty Dąbkowskiej...

WIELKA BRYTANIA Politycy UKIP, którzy zapowiadali deportację emigrantów z wysp brytyjskich, właśnie zajęli swoje miejsca w Parlamencie Europejskim. Ich eurosceptyczne poglądy mogą zmienić codzienność Wielkiej Brytanii. UKIP ma obecnie 11 europosłów i 161 przedstawicieli w lokalnych radach miejskich. To wystarczająco by utrudnić życie emigrantom, których nadmiar ma być bezwzględnie deportowany do krajów pochodzenia. Wiesz jak uniknąć deportacji? Niektórzy wracają do Polski na własne życzenie. Popełniają liczne przestępstwa, wszczynają bójki, kradną, oszukują, a nawet łamią postanowienia brytyjskiego sądu, który warunkowo zezwolił na pobyt w Wielkiej Brytanii. Wszystko to sprawia, że o emigrantach - w tym dziesiątkach tysięcy deportowanych Polaków mówi się bardzo źle na wyspach brytyjskich. Dziś, kiedy w Parlamencie Europejskim i blisko setce rad miejskich zasiedli przedstawiciele UK Independent Party, emigranci mogą spodziewać się wielu utrudnień w codziennym życiu. No tak, są tacy, którzy zauważyli, że od wyborów mija już drugi miesiąc i nikt nie został deportowany! To skłania do twierdzenia, że przedwyborcze pogróżki okazały się nie mieć pokrycia w realiach. Tak, to prawda, że nie ma spektakularnych i licznych deportacji. Zamiast oczekiwanego pogromu pośród emigrantów panuje względna cisza w tym temacie. Z jednej strony słychać opinie, że rząd brytyjski zajął się Rumunami i Bułgarami, a Polakom, Łotyszom i Litwinom odpuścił. Nie jest to prawdą. Dopiero teraz, gdy 161 radnych dostało się do rad miejskich

PETERBOROUGH

samorządów oczekiwać można fali lawiny nieprzychylnych emigrantom opinii. To wszystko czego doszukają się przedstawiciele UKIP pracując w poszczególnych urzędach, może całkowicie odmienić życie emigrantów. Czego można się po nich spodziewać? Otóż na pierwszy ogień pójdą wszystkie świadczenia, ulgi podatkowe oraz mieszkania socjalne. Radni UKIP na pewno wystąpią do swoich rad miejskich by określono w jakim stopniu pomoc kierowana jest do emigrantów, a w jakim do Brytyjczyków. To będzie dla nich podstawą do stawiania wniosków popartych rzetelnymi wyliczeniami. Nie będzie wówczas szans, by podważyć liczby uzyskane z urzędów. Wtedy okaże się jak dużo emigrantów ma domy socjalne, a jak dużo Brytyjczyków wciąż czeka na własny przydział. To samo stanie się z niezapłaconymi podatkami, czy bez końca płaconymi zasiłkami. Liczby będą bezwzględne dla emigrantów. I wtedy się zacznie. Dane trafią do gazet, zawrze opinia publiczna, co sprawi, że los przyjezdnych zmieni się nie do poznania. Zaczną się wezwania do uregulowania zaległości, po których wielu dłużników dostanie wezwania do sądu i nakazy zapłaty. Może być tylko i wyłącznie gorzej. Wszystko zależy od pomysłowości radnych

z UKIP, którzy nie po to wystawili swoje kandydatury do wyborów lokalnych i do europarlamentu. Jak się przed tym wszystkim obronić. Jest sporo do zrobienia. Na pewno warto dokładnie przejrzeć swoje dokumenty i upewnić się, że nikt żaden z urzędów czy żadna z państwowych instytucji nie będzie mogła wystawić złej opinii. Do tego doliczyć należy spisy dłużników, których windykacja dotychczas okazywała się nieskuteczna. Nieuregulowane opłaty za wodę, czynsz, a nawet porzucone konta w bankach, na których niebotycznie urosły odsetki mogą okazać się przysłowiową kulą u nogi. Osoby mające tego rodzaju zadłużenie będą ścigane skuteczniej niż dotychczas. Nie bez znaczenia będą mandaty drogowe, zwłaszcza ich ilość, zawieszone kary aresztu, czy też wyroki sądowe. Osoby nie posiadające czystej historii kryminalnej nie będą mogły podejmować legalnej pracy na wyspach lub też otwierać i prowadzić własnej działalności gospodarczej. Tego się nie da „wyczyścić” tak jak da się podreperować tzw.: credit score, spłacając wszystkie zaległości. Osoby mające konflikty z prawem powinny obawiać się braku przychylności ze strony urzędów. A od tego już tylko krok do deportacji.. Adam Andrzejko

www.naszestrony.co.uk

- Napisaliście, że księgarnia „Zaczytanie” nie działa, że jest zamknięte, ale jest inaczej. Opowiedzcie teraz czytelnikom jak jest na prawdę, bo jeszcze przestaną tu do mnie przychodzić - powiedziała nam w ubiegłym tygodniu Beata Dąbkowska, odwołując się do naszej publikacji pt.: „Klub Polski zamknięty, a piwo się leje”, w której wspomnieliśmy o likwidowanych miejscach mających ścisły związek z polską kulturą i historią polonijną w UK.

Na prośbę właścicielki księgarni wyjaśniamy i przypominamy, że działająca nieprzerwanie księgarnia „Zaczytanie” mieści się przy 238 Lincoln Road w Peterborough. Zapraszamy! Warto również zapamiętać, że książki można również wypożyczyć, a po przeczytaniu po prostu przynieść i zwrócić. Osobom zainteresowanym losem księgarni przypominamy, by nie sugerowali się zamkniętymi drzwiami, bo tak na prawdę są one otwarte. Z kolei tabliczka „informująca” o lokalu do wynajęcia, dotyczy innego miejsca. redakcja

OD 1 LIPCA MNIEJ WYDASZ NA POŁĄCZENIA...

TAŃSZY ROAMING! WIELKA BRYTANIA Wybierasz się na zagraniczne wakacje, ale planujesz pozostać na terenie Europy? Warto byś zapamiętał, że od 1 lipca br. zmalały koszty połączeń w tzn.: roamingu. Obniżka jest wynikiem uchwały Europarlamentu. Poniżej przedstawiamy nowe ceny połączeń wg. brytyjskiego funta. Oto nowe eurotaryfy gsm. Jeśli mieszkasz na terenie Wielkiej Brytanii i na co dzień korzystasz z telefonu komórkowego i dotychczasowe koszty połączeń komórkowych przesądzały o tym, że niezbyt chętnie korzystałeś z połączeń w roamingu, to wprowadzone od 1 lipca nowe taryfy połączeń zagranicznych powinny być bardzo dobrą wiadomością. Od początku tego miesiąca za połączenia wychodzące użytkow-

nicy komórek nie powinni być obciążani drożej niż 15 pensów za minutę. Z kolei za połączenia przychodzące operator nie będzie mógł liczyć więcej niż 4p za minutę. Wiadomości tekstowe kosztować będą 5 pensów za 1 sms. Przeglądanie stron Internetowych i transfer danych kosztować będzie 16p za 1MB. Obniżki cen pozwolą na częstsze rozmowy z rodziną lub znajomymi podczas zagranicznych wyjazdów. Warto też zapytać swojego operatora czy nie przewiduje pakietów połączeń zagranicznych co też może obniżyć rachunki. newsman


4

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

W CZASIE LIKWIDACJI KLUBU POLECIAŁY PRZEKLEŃSTWA I ŁZY...

EAST ANGLIA TO JUŻ JEST KONIEC! WSPIERAJMY KLUB POLSKI ZLIKWIDOWANY! NASZE BIZNESY: W tych miejscach, od 3 lat, co 2 tygodnie kupisz Nasze Strony: ABC - Boston, 18 Fenside Road, PE21 8HY ABC - Boston, 2 James Street, PE21 8RF ABC - Boston, 11 Witham Place, PE21 6LG Polish Market Jess: 72  Newmarket Road, Cambridge CB5 8DZ Sklep Sami Swoi: 419  Newmarket Road, Cambridge CB5 8LP Sklep Polish Taste: 7 Manor Mews, Bridge Street, St Ives PE27 5UW Polski Sklep Krokiecik: 16  St. Benedicts Court, Huntingdon PE29 3PN Sklep Smak: 21 Huntingdon Street, PE19 1BL Saint Neots Salon Iwona: 67 High St, Huntingdon PE29 3DN MK Food & Wine: 48 Elstow Road, Bedford MK42 9LP Nasza Biedronka: 55 Ford End Road, Bedford MK40 4JF Bestpol: 3-5 Howard Street Bedford Pychotka: 33 Alexandra Road, MK40 1JB Bedford Maxim: 1 Pebble Lane, Wellingborough NN8 1AS Maxim: High Street, Corby NN17 1UX 1AS Mini Sam: 80-82 Rockingham Rd, Corby NN17 1AE Mini Poli: Unit A, Ashwood House, Limesquare Estate, Peterborough PE3 8YE Triangle Supermarket: 1253 Bourges Boulevard, Peterborough PE1 2AU Julia: 577 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PB Seven Eleven: 335 Lincoln Road, Peterborough PE1 2PF Kubuś: 252  Lincoln Road, Peterborough PE1 2ND Biedronka: 4 Midgate, Peterborough PE1 1TN Extra Booze: 95 Eastfield Road, Peterborough PE1 4AS Chinz Food and Wine: 102 Fletton Avenue, Fletton PE2 8BB Sklep Delicja: Unit 2, 20 Westlode Street, Spalding PE11 2AF

PETERBOROUGH

Klub Polski w Peterborough przynosił około 11 tysięcy funtów strat rocznie. Koszta utrzymania stale rosły, a Stowarzyszenie Polskich Kombatantów (SPK), które płaciło £285 tygodniówki kierownikowi placówki zamiast raportów o faktycznym stanie nieruchomości mamione było zapewnieniami, że klub ma się całkiem dobrze. To dlaczego go właśnie zamknięto?

Kupując w wymienionych sklepach i zakładach usługowych wspierasz lokalny biznes! Pomagasz właścicielom firm w utrzymaniu kolejnych miejsc pracy w Twoim mieście!

Według osób sprzeciwiających się likwidacji SPK, Barbara Orłowska pełni funkcję likwidatora organizacji bezprawnie. Nie ma na to zgody ani też podjętej uchwały Federacji Światowej SPK. Czy zatem likwidacja Klubu Polskiego w Peterborough, czego od 2 tygodni jesteśmy naocznymi świadkami, prowadzona jest legalnie? Pierwszy raz Barbara Orłowska przyjechała do Peterborough w czwartek 26 czerwca. Z budynku wyniesiono wówczas część mebli i krzesła z sali widowiskowej. Wszystko zapakowano do towarowej ciężarówki. Pełniący funkcję szefa klubu, wpuścił likwidatora do klubu, choć nie obyło się bez ostrej dyskusji. Wskazywano wówczas, że nie taki powinien być los tego miejsca. To nie pomogło powstrzymać wynoszenia kolejnych rzeczy do ciężarówki. Przebieg wizyty udokumentowaliśmy w obszernym fotoreportażu, który zamieściliśmy w Internecie (Naszestrony.co.uk) Kolejny raz Barbara Orłowska wróciła do Peterborough w ubiegły poniedziałek. Likwidację klubu chciał powstrzymać Piotr Juszczyk, który bardzo zżył się z tym miejscem. Wpuścił Barbarę Orłowską do środka klubu, choć nie bardzo chciał do tego dopuścić. Druga wizyta likwidatora była bardziej emocjonująca. W kierunku Barbary Orłowskiej padły wyzwiska, a na ścianach wewnątrz klubu namalowano obraźliwe słowa w języku angielskim. Emocje po obu

stronach sięgnęły niemalże zenitu. Aż w końcu Barbarze Orłowskiej puściły nerwy. Na jej policzkach pojawiły się łzy. W czasie dwugodzinnej rozmowy z naszym reporterem opowiedziała o tym jak bardzo mylnie przedstawiany jest zarząd SPK, który zdaniem przeciwników likwidacji - ma kierować się jedynie zyskiem ze sprzedaży kolejnych budynków. Otóż dowiedzieliśmy się, że Klub Polski w Peterborough przynosił około 11 tysięcy funtów strat rocznie. Bezustannie dokładano do jego działalności. Korespondencja lub prośby bezpośrednie do zarządu SPK, kierowane fizycznie z Peterborough do Londynu, dotyczyć miały zdaniem Barbara Orłowskiej, jedynie potrzeb zachowania nieustannego finansowego wsparcia dla nierentownej placówki. W ten sposób utarło się w Londynie, że Klub Polski w Peterboorugh to miejsce bez możliwości wypracowania zysku lub przynajmniej takiego obrotu, który pozwoliłby myśleć o klubie jako o rentownym przedsięwzięciu. Podobno zabrakło nawet raportów z bieżącej działalności. Nikt nie informował Londynu o tym co się tak na prawdę w klubie dzieje! Dlaczego? Tego nie wiadomo. To pytanie powinno się zadać osobom, które związane były z komitetem klubu. Wiedzę w

tym temacie mają zarówno Jaworski, Czwortok i Hofman. No i cała reszta. Wszyscy ci, którzy w klubie bywali i starali się w nim działać. Trudno dziś stwierdzić kto personalnie przyczynił się do upadku i likwidacji Klubu Polskiego w Peterborough. To i tak nie ma już najmniejszego sensu, by na kogokolwiek wskazywać palcem. Jedynym celem dociekania prawdy na temat działalności klubu, jest próba wyjaśnienia, w którym momencie funkcjonowania tej polonijnej placówki popełniono błędy. W ten sposób można ostrzec innych. Już dziś wiemy, który z klubów będzie likwidowany. jako następny. To będzie klub w Bristol! Otóż na pewno zabrakło menadżera klubu. I to takiego, który przykładałby się do swojej pracy. Nie wykorzystano wszystkich pomieszczeń tego klubu, a rozliczenia z wykorzystania sal i pomieszczeń podobno nie były spójne. Barbara Orłowska twierdzi, że nie było chętnych na wynajem mieszkania w budynku klubu, że nie było grup i zespołów zainteresowanych podnajmem sal na godziny. Na prawdę nie było? A może komuś zależało, by członkowie SPK z Londynu nie wiedzieli jak na prawdę wygląda codzienne życie w klubie w Peterborough? No to teraz mają! Koniec! Adam Andrzejko

Polska Gazeta Lokalna Nasze Strony Czytaj nas w Internecie: Polish Local Newspaper Nasze Strony

www.naszestrony.co.uk

Newsbridge Publishing & Advertising Agency Ltd - Litton House, Saville Road, Peterborough PE3 7PR. Nasze Strony - nakład 2.000 sztuk, Redaktor Naczelny: Adam Andrzejko, tel.074021 80554, kontakt@naszestrony.co.uk. Redakcja East Anglia: Joanna Szczepaniak, tel.: 075 950 28 800, redakcja@naszestrony.co.uk. Reklama / Advertising: Krzysztof Szczepaniak, tel.: 077 951 48 565, reklama@naszestrony.co.uk. Dział Sportowy: Jacek Przybyło, tel.: 075 217 495 22, sport@naszestrony.co.uk; Fotografie / zdjęcia: Rafał Marcinkiewicz: tel. 075 140 974 27. Materiałów niezamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzegamy sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Za treść ogłoszeń i reklam redakcja nie odpowiada. Nie uzasadniamy powodów niepublikowania tekstów. Termin wnoszenia o sprostowanie lub uzupełnienie treści to okres 14 dni od publikacji.

Wydawcą Polskiej Gazety Lokalnej Nasze Strony jest Newsbridge Publishing & Advertising Agency - spółka zarejestrowana w Companies House pod numerem 07675386. Wszelkie spory dotyczące treści zamieszczonych w gazecie rozstrzygać można na drodze postępowania administracyjnego i cywilnego w urzędach i sądach brytyjskich, właściwych dla siedziby spółki. www.naszestrony.co.uk


5

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

NIEODPOWIEDZIALNY I NIEBYWALE BEZMYŚLNY KIEROWCA...

POSELSKIE DEBIUTY W BRUKSELI...

UCIEKŁ Z MIEJSCA WYPADKU! POSŁOWIE Z UKIP CAMBRIDGESHIRE WYPIĘLI TYŁKI A KORWIN CZYTAŁ PO ANGIELSKU...

46 letni Andrew Day, mieszkaniec miejscowości Landbeach leżącej k. Cambridge, został skazany m.in. za między ucieczkę z miejsca wypadku, do którego sam doprowadził. Day pomimo tego, że kilka miesięcy wcześniej stracił prawo jazdy, postanowił kupić sobie samochód. Oto historia bezmyślności kierowcy, który stwarzał ogromne zagrożenie na drogach.

Otóż Andrew Day zainteresował się Fordem Mondeo, który wystawiony był na sprzedaż w miejscowości Hitchin. Pojechał we wskazane miejsce i kupił samochód za kilkaset funtów. Wracając do domu spowodował wypadek drogowy., w którym brał udział jego samochód oraz Ford Fiesta. Day pomimo iż widział, że w Fieście znajduje się ranny kierowca, wskoczył do mini vana swojego kolegi, który jechał za nim i zbiegł z miejsca wypadku. Nawet nie zadzwonił po pomoc dla rannego kierowcy. Pozostawił go w rozbitym samochodzie, licząc że ktoś wezwie pogotowie. Na swoje nieszczęście zapomniał

zabrać z kupionego pojazdu swój telefonu komórkowy i nawigację GPS, w której zapisany miał swój domowy adres. Policja, która wszczęła śledztwo w tej sprawie od razu udała się do domu Day’a w celu ujęcia sprawcy wypadku. Mężczyzna spodziewał się, że może go odwiedzić policja. Ukrył się więc w domu kolegi. Dopiero po 5 dniach policjanci zdołali go zatrzymać. Wpadł w zakładzie pracy. Mężczyznę postawiono przed sądem, w którym przyznał się do tego, że zbiegł z miejsca wypadku nie udzielając

pomocy rannemu kierowcy. Przyznał się również, że w chwili wypadku nie posiadał prawa jazdy oraz ważnego ubezpieczenia. Sąd skazał go na 20 miesięcy więzienia w zawieszeniu na okres 12 miesięcy oraz 80 godzin prac społecznych. Day otrzymał również zakaz prowadzenia pojazdów na okres 18 miesięcy oraz grzywnę w wysokości 250 funtów. Poszkodowany kierowca Fiesty nadal przebywa w szpitalu. Jego stan określa się jako stabilny, nie zagrażający życiu. Krzysztof Szczepaniak

WYZNAWCY ISLAMU BĘDĄ NADAWAĆ NA FALACH FM...

RADIO RAMADAN W PETERBOROUGH PETERBOROUGH Od 1 lipca na terenie miasta Peterborough i w jego okolicach można posłuchać nowej radiostacji Radio Ramadan. Została on otwarta i jest prowadzona przez zagorzałych wyznawców Islamu z Peterborough przy współpracy z Peterborough FM. Radiostacja jest emitowana online na stronie radia oraz na falach 87.7 FM. Będzie on jednak funkcjonować tylko przez okres muzułmańskiego święta

ramadan, czyli do 27 lipca. Radio przez ten czas emitować będzie modlitwy, wypowiedzi znanych przedstawicieli Islamu w UK oraz muzułmańską muzykę. Nie

wykluczone jest, że ta radiowa choć zarazem tymczasowa inicjatywa organizowana będzie każdego roku.. Will O.

www.naszestrony.co.uk

BRUKSELA 11 europosłów UKIP odwróciło się tyłem do flagi Unii Europejskiej. Janusz Korwin Mikke, odczytując treść przemówienia, dukał w języku angielskim. Tak wyglądało inauguracyjne posiedzenie Parlamentu Europejskiego, podczas którego spodziewano się spektakularnych wystąpień, ale tym razem wyszło przeciętnie. Posłowie UKIP wyrazili swym zachowaniem pogardę strukturom Unii Europejskiej. Dłużny nie pozostał im Janusz Korwin Mikke lider Nowej Prawicy, który odczytał z kartki treść przemówienia. Z jego ust padły pierwsze słowa „pójdą siedzieć”, co zaadresowane zostało do autorów regulacji o globalnym ociepleniu. Zdaniem Janusza Korwina Mikke opłaty nałożone na poszczególne kraje oraz ich wykorzystanie to przekręt, a odpowiedzialni za niego powinni siedzieć w więzieniu. Zdaniem lidera Nowej Prawicy walka z globalnym ociepleniem podnosi koszty energii, a zjawi-

sko przypisywane ludzkości nie jest powodowane przez człowieka. Padła propozycja utworzenia europejskiej prokuratury i zamknięcie do więzień pseudonaukowców, którzy dostarczają politykom dowodów na globalne ocieplenie. Z wypowiedzią Janusza Korwina Mikke nikt nikt nie chciał polemizować, pomimo prawa do zadawania pytań. Nikt nie skorzystał z prawa do wykorzystania tzn.: „blue cards questions”. Inaczej niż z Nigelem Farag’em, liderem UKIP-u, którego wystąpienie cechowało się pewnością wypowiedzi, dobrą dykcją oraz brakiem podpowiedzi zapisanych na kartce. Adam Andrzejko


6

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

DOMESTIC VIOLENCE PROTECTION ORDER

SĘDZIA ROZWAŻY 20-LETNI ZAKAZ POWROTU NA WYSPY...

NATYCHMIASTOWA Z WYROKIEM CZEKAJĄ JUŻ POMOC OFIAROM NA DEPORTACJĘ DO KRAJU PETERBOROUGH PRZEMOCY DOMOWEJ WIELKA BRYTANIA Od poniedziałku 30 czerwca weszło w życie nowe prawo, które zapewnia natychmiastową ochronę ofiarom przemocy domowej. Tak zwana Domestic Violence Protection Notice może być wydana przez policję każdemu kto ma ponad 18 lat i groził przemocą lub dopuścił się ataku na członka rodziny. Policja ma prawo wydać to ostrzeżenie nawet jeśli nie ma podstaw do aresztowania lecz istnieją uzasadnione podstawy by sądzić, że domownicy są zagrożeni. Jego wydanie powstrzymuje sprawcę przemocy domowej od zbliżania się do domu ofiary na określoną odległość, kontaktowania się z ofiarą za pomocą jakichkolwiek środków oraz zapobiega sytuacji, w której ofiara zmuszona jest opuścić swój dom. Jeśli ofiara i sprawca mieszkają pod tym samym adresem to nowe prawo uniemożliwia sprawcy powrót do domu. Następnie w ciągu 48 godzin od zgłoszenia przemocy domowej policja sądownie ubiega

się o wydanie tak zwanego Domestic Violence Protection Order, który zapewnia ofiarom ochronę do 28 dni. Ten czas pozwoli na zastanowienie się i podjęcie decyzji o tym co dalej. Zagrożone przemocą domową osoby dzięki nowemu prawu otrzymują natychmiastową ochronę i czas na rozważenie dalszych kroków bez obawy o to, że sprawca za chwilę pojawi się w domu. Bardzo często z tego właśnie powodu ofiary nie zgłaszają przemocy domowej na policję. - Wiemy, że w przeszłości, kiedy sprawcy przemocy domowej zostali aresztowani i zwolnieni z aresztu to zwyczajnie wracali do domu ofiary. To często pogarsza sytuację cierpiącego i jest jedną z barier zgłaszania do nas takich incydentów - twierdzi detektyw Mick Birchall. Nowe prawo ma dać ofiarom natychmiastową ochronę i czas na podjęcie decyzji. Jeśli sprawca załamie Domestic Violence Protection Order może zostać skazany na dwa miesiące więzienia lub zapłacenie grzywny w wysokości £5000. Joanna Szczepaniak

Dwóch mieszkańców Peterborough litewskiego pochodzenia prawdopodobnie zostanie już wkrótce deportowanych na Litwę. Taki los czeka ich za dokonanie serii włamań na terenie miasta.

27 letni Mantas Pronckus oraz 32 letni Marius Siurkus zostali skazani na dwa lata więzienia za dokonanie włamania do domu przy Eastfield Road w Peterborough. Jak się okazało Mantas Pronckus w 2012 roku już wtedy miał podobne problemy z prawem. Wtedy został skazany na 20 miesięcy więzienia za dokonanie dwóch włamań do domów także na terenie Peterborough. Jego wyrok jednak został znacznie skrócony pod warunkiem, że wyjedzie na Litwę i nie wróci do UK do czasu zakończenia jego kary. Pronckus wrócił jednak do Peterborough i praktycznie w kilka dni po jego powrocie został ponownie aresztowany za dokonanie kolejnego włamania. Został wtedy skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności. Jego wyrok został ponownie skrócony pod warunkiem, że wyjedzie na Litwę i już nie wróci. Pronckus ponownie oszukał sąd i znowu wrócił do Peterborough w marcu 2014 roku. Mężczyzna

www.naszestrony.co.uk

po raz kolejny został aresztowany za dokonanie włamania do nieruchomości przy Eastfield Road. Towarzyszył mu wtedy jego 32 letni kolega Marius Siurkus. Mężczyźni idąc wzdłuż ulicy zauważyli, że właścicielka jednego z okolicznych domów właśnie wyjeżdża swoim samochodem. Korzystając z okazji jej nieobecności włamali się do jej domu od strony ogródka. Włamywacze spenetrowali cały dom w poszukiwaniu wartościowych przedmiotów. Udało im się ukraść drogą biżuterię oraz dwa Ipady. Litwinów przeszukujących dom zaskoczyła córka właścicielki domu, która nagle weszła do niego od strony frontowej. Mężczyźni w popłochu zaczęli uciekać tylnymi drzwiami. Zszokowana kobieta od razu zaalarmowała

policję, która natychmiast podjęła poszukiwania włamywaczy. Po przejrzeniu nagrań z okolicznych kamer CCTV policji udało się zidentyfikować włamywaczy. Okazało się również, że biegnąc przez teren Regional College w zaroślach ukryli skradzione przedmioty. Następnie uciekli do domu, gdzie zostali aresztowani. 24 czerwca w sądzie w Peterborough oboje emigranci zostali skazani na dwa lata pozbawienia wolności. Sąd biorąc pod uwagę ilość dokonanych włamań przez Mariusa Siurkusa rozważa deportację obu mężczyzn na Litwę z zakazem powrotu na okres 20 lat. Decyzja w tej sprawie zapadnie w miesiącu lipcu. Obecnie obaj skazani przebywają w więzieniu w Peterborough. Will O.


7

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PRZEZ WYSPY - Z EDYNBURGA DO DOVER - PĘDZIŁ JAK SZALONY...

POLICYJNY NALOT ZACZĄŁ SIĘ O 5 RANO...

W HUNTINGDON SZALONY OJCIEC NA A1 ARESZTOWANO BEZ PASÓW - 4 DZIECI - 150 MPH! 11 PODEJRZANYCH! CAMBRIDGESHIRE

Policja z Cambridgeshire prowadziła pościg za kierowcą, który z prędkością 150 mph (240 km/h) pędził autostradą A1 w pobliżu Norman Cross. Oprócz kierowcy w samochodzie wówczas przebywała jego partnerka oraz czworo małych dzieci. Nikt z piątki podróżujących mimo ogromnej prędkości nie miał zapiętych pasów. Policja prowadząc rutynowy pomiar prędkości na autostradzie A1 zauważyła czarnego Mercedesa 320 podążającego z prędkością 150 mil na godzinę. Od razu podjęto za nim pościg, ale goniący Mercedesa policjanci powoli tracili go z oczu, ponieważ woleli nie ryzykować swojego życia jadąc z tak ogromną prędkością. Dopiero, kiedy kierowca Mercedesa wjechał na drogę A14 zmuszony był zwolnić do 90 mil na godzinę z powodu dużego natężenia ruchu. Wtedy drogówce udało się go zatrzymać. Szalonym kierowcą okazał się być 27 letni Keith Millard z Edynburga. W środku samochodu było pięć osób. Na miejscu pasażera siedziała 30 letnia partnerka kierowcy. Na tylnym siedzeniu znajdowało się czworo dzieci. Dwóch 6 miesięcznych bliźniaków oraz dziewczynka i chłopiec w wieku 1 i 2 lata. Pasażerka pojazdu nie miała zapiętych pasów, a jej dzieci nie były osadzone w wymaganych przez prawo samochodowych fotelikach dla małoletnich. Kobieta nie widziała w tym żadnego problemu.

Twierdziła również, że nie miała pojęcia, że jej partner prowadzi samochód z tak dużą prędkością. Sam kierowca Mercedesa po zatrzymaniu tłumaczył się policji, że śpieszył się na prom z Dover, na który był spóźniony. Dlatego też jechał z tak dużą prędkością. Po dokładniejszym sprawdzeniu kierowcy okazało się, że prowadzony przez niego Mercedes należy do jego ojca, a sam kierowca nie posiada żadnego ubezpieczenia. Policja skonfiskowała samochód i odprowadziła go na policyjny parking. Rodzina z Edynburga w tej sytuacji postanowiła wrócić z lotniska Stansted samolotem do domu. Trzy dni później w tej sprawie odbyła się rozprawa sądowa w sądzie w Peterborough. Keith Millard nie pojawił się na niej, więc wydano za nim nakaz aresztowania, do którego doszło jeszcze tego samego dnia w Edynburgu. Policja z Cambridgeshire doprowadziła go przed sąd w Peterborough, gdzie został ska-

zany na 20 tygodni pozbawienia wolności. Dodatkowo mężczyźnie zabrano prawo jazdy na okres trzech lat. Ukarano go też grzywną w wysokości 600 funtów. Sędzia wydając wyrok powiedział „Jadąc z tak ogromną prędkością z czworgiem malutkich dzieci i swoją partnerką wykazałeś się ogromną głupotą. Mogłeś zabić ich wszystkich oraz spowodowałeś ogromne zagrożenie dla innych kierowców. Dla takich osób nie ma litości”. Obecnie Keith Millard, by odzyskać prawo jazdy po okresie trzech lat, najpierw będzie musiał zdać ponownie egzamin. Krzysztof Szczepaniak

CAMBRIDGESHIRE 26 czerwca na terenie Huntingdon i St. Ives policja dokonała serii nalotów na domy imigrantów pochodzących z Litwy. Aresztowano aż 11 osób podejrzanych o oszustwa związane z nielegalnym zwożeniem z Litwy osób i ich zatrudnianiem na terenie Cambridgeshire. Nalotów dokonano na domy mieszczące się przy Sapley Park, The Whaddons, Sallowbush Road and Thongsley i Huntingdon oraz przy Keln Leas w St Ives. Podejrzani trudnili się zwożeniem z Litwy osób chcących podjąć pracę w UK. Litwini kusili ich ofertami z których wynikało, że są w stanie załatwić dobrze płatną pracę oraz domy i mieszkania w komfortowych warunkach. Od każdej chętnej osoby przed wyjazdem do UK pobierali depozyty w postaci gotówki. Ich wielkości bywały różne. W rzeczywistości nowi pracownicy z Litwy lądowali w przeludnionych domach na terenie Huntingdon i St. Ives. Warunki mieszkanio-

we w tych nieruchomościach pozostawiały wiele do życzenia. Z kolei praca, do której kierowano nowych pracowników w niczym nie przypominała tej oferowanej im jeszcze na Litwie. Średnio oszuści płacili im około 3 funtów za godzinę ciężkiej pracy na farmach i w lokalnych fabrykach. Nikt z nich nie posiadał żadnej umowy o pracę ani też ubezpieczenia. Policja od dłuższego czasu śledząc ten proceder, 26 czerwca postanowiła zakończyć go serią aresztowań, których dokonano o 5:00 rano co bardzo zaskoczyło podejrzanych. W rezultacie aresztowano 11 osób i postawiono im zarzuty nielegalnego sprowadzania ludzi do UK, posiadanie narkotyków, pobieranie pieniędzy za pośrednictwo pracy oraz przetrzymywanie osób wbrew ich woli. Wszyscy aresztowani pochodzili z Litwy. Ich procesy zaczną się już wkrótce. Poszkodowanymi zajęli się pracownicy kilku różnych organizacji, które na co dzień pomagają ofiarom przestępstw. Wśród tych organizacji jest również Brytyjski Czerwony Krzyż. K.S.

W SKRÓCIE: ZGINĄŁ NA A1

www.naszestrony.co.uk

Mieszkaniec Peterborough zginął w tragicznym wypadku do którego doszło na autostradzie A1. Zdarzenie to miało miejsce w sobotnią noc 21 czerwca na wysokości miejscowości Sawtry koło Peterborough. 29 letni Jason Cottingham zamieszkały przy Violet Way w Yaxley z niewyjaśnionych dotąd przyczyn rozbił się swoim czerwonym Audi A4. Mężczyzna zginął na miejscu. Śledczy starają się ustalić co dokładnie było przyczyną tego wypadku. Jak wiadomo po sekcji zwłok Cottingham był trzeźwy i nie był odurzony narkotykami. Policja z Peterborough prosi każdego kto był świadkiem tego zdarzenia o pilny kontakt pod numerem 101. (Will O.)


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

POLICJA WCIĄŻ SZUKA SPRAWCÓW NAPAŚCI NA TRÓJKĘ POLAKÓW!

ATAKI NA IMIGRANTÓW

9

CHWAL SIĘ DALEJ, A NA PEWNO CIĘ OKRADNĄ!

WYJEŻDŻASZ Z DOMU? NIE PISZ O TYM W SIECI!

SPALDING W Spalding tylko w jeden weekend doszło do dwóch ataków na imigrantów z Europy Wschodniej. Pierwszy z tych dwóch incydentów miał miejsce w sobotę 21 czerwca, a drugi zaledwie dzień później. Oba przypadki zostały zgłoszone policji. Oto szczegóły obu tych zdarzeń. W sobotnią noc 21 czerwca około 00:45 zaraz przy Hall Place. Trzech mężczyzn litewskiego pochodzenia zostało zaatakowanych przez nieznanych im sprawców. Wszyscy trzej odnieśli dotkliwe obrażenia. Wymagana była interwencja sanitariuszy, którzy pozszywali rozcięcia na plecach, ramionach i głowach trzech Litwinów. Kilka dni później policja aresztowała 19 latka z West Pinchebeck podejrzanego o dokonanie tego ataku. Nastolatek po przesłuchaniu został zwolniony do domu za kaucją. Jego rozprawa ma rozpocząć się 5 września. Policja nadal jednak szuka pozostałych mężczyzn, którzy zaatakowali Litwinów. Kolejny atak na imigrantów z Europy Wschodniej miał miejsce dzień później, 22 czerwca w poniedziałek. Tym razem trzech Polaków zostało zaatakowanych przez nieznanych sprawców. Do zajścia doszło tuż przy rzece w pobliżu The Vista. Polacy również odnieśli liczne rany.

CAMBRIDGESHIRE Jednego z nich dźgnięto czymś w plecy aż 8 razy. Drugiemu Polakowi rozcięto dłoń, a trzeci doznał urazu oka. Incydent ten miał miejsce między 1:00 a 1:30 w nocy. Policja ze Spalding prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Nadal poszukiwani są sprawcy obu incydentów.

Każdy kto posiada informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z policją pod numerem 101. Kontaktując się w sprawie pierwszego incydentu należy podać operatorowi numer 19. W sprawie drugiego incydentu policja prosi o podanie numeru 44. Krzysztof Szczepaniak

W dzisiejszych czasach coraz więcej ludzi nie może powstrzymać się od publikowania informacji odnośnie tego gdzie obecnie się znajdują. Wiele osób będąc na wakacjach informuje o tym swoich znajomych choćby na popularnym portalu Facebook, podając dokładną lokalizację dołączając przy tym kilka zdjęć. Policja ponownie apeluje, by tego nie robić ze względu na liczne włamania do domów osób przebywających na urlopie. „Publikując w Internecie tego typu informacje równocześnie dajemy złodziejom zielone światło na okradzenie naszych domostw” – mówi detektyw z policji Cambridgeshire Dave Taylor. W okresie wakacyjnym na terenie tego hrabstwa każdego roku policja odnotowuje wzmożoną aktywność włamywaczy. Dla

www.naszestrony.co.uk

przykładu tylko w jeden dzień, 20 czerwca na terenie Peterborough odnotowano aż 8 włamań do domów, z których skradziono kosztowną biżuterię i sprzęty elektroniczne. Włamań dokonano do domów zlokalizowanych przy Lynton Road, Cottesmore Close, Ledbury Road, Meynell Walk, Priory Road, Eastern Avenue oraz do dwóch domów przy Sycamore Avenue. Praktycznie każde z nich dokonano w biały dzień lub wcześnie rano. Policja apeluje o zaprzestanie „chwalenia” się tym, że jedziemy na wakacje oraz namawia, aby dokładnie zabezpieczyć swoje domy. Osoby odpowiedzialne za dokonanie włamań do domów przy wyżej wymienionych lokalizacjach nadal pozostają na wolności. Rzeczy, które udało im się ukraść także nadal nie zostały odnalezione. Każdy, kto ma jakiekolwiek informacje na ten temat proszony jest o kontakt z policją pod numerem 101. K.S.


11

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

W ZAAWANSOWANEJ CIĄŻY POSZŁA Z KOLEŻANKĄ NA ZAKUPY

ROZBUDOWA LUTON AIRPORT

URODZIŁA DZIECKO NA ULICY WIĘKSZE LOTNISKO W CENTRUM BIRMINGHAM LUTON Rozbudowa lotniska Luton Airport pod Londynem właśnie została zatwierdzona przez lokalne władze. Jest to świetna wiadomość dla właścicieli lotniska, jego klientów oraz mieszkańców samego Luton, a zwłaszcza tych, którzy poszukują pracy.

BIRMINGHAM Kobieta urodziła dziecko przed wejściem do Primarka. Do zdarzenia tego doszło na ulicy w centrum Birmingham pośród tłumu gapiów. Poród przyjął australijski lekarz, który przyjechał do Birmingham na wakacje i akurat przechodził ulicą New Street gdy rozpoczęła się akcja porodowa. Do tego niecodziennego zdarzenia doszło w środę 2 lipca. Kobieta, która była w zaawansowanej ciąży wybrała się ze swoją przyjaciółką na zakupy. Kobieta zaczęła odczuwać bóle, lecz nie zdawała sobie sprawy z tego, że właśnie zaczęła rodzić. Chwilę później akcja porodowa rozpoczęła się na dobre i było już za późno na podróż do szpitala. Kobieta krzyknęła, że zaczyna rodzić i ochrona wraz z pracow-

nikami sklepu Primark przybiegli z poduszkami, ręcznikami i prześcieradłami by pomóc kobiecie w urodzeniu dziecka. Natychmiast wokół rodzącej kobiety zebrał się tłum gapiów. Pracownicy sklepu trzymali prześcieradła by zasłonić kobietę od gapiów i zapewnić jej trochę prywatności. Po niespełna dziesięciu minutach na świat przy-

szła zdrowa dziewczynka. Tłum zaczął klaskać i wiwatować oraz obsypywać pieniędzmi kobietę i jej nowo narodzone dziecko. Młoda mama i jej córeczka zostały przewiezione karetką do szpitala. Kobieta na noszach machała wszystkim zebranym wokół i namawiała aby ją filmowali. . Joanna Szczepaniak

TESCO PRZYPOMINA O NADCHODZĄCYM FESTYNIE Zarząd magazynu Tesco z Peterborough przypomina o nadchodzącym festynie, który zostanie zorganizowany na terenie firmy 19 lipca. Informowaliśmy o tym evencie w ostatnim wydaniu gazety. Będzie to impreza nie tylko dla pracowników Tesco. Każdy będzie mógł przyjść i skorzystać z organizowanych tam atrakcji. Na festynie o charakterze rodzinnej imprezy zobaczymy między innymi dzikie zwierzęta w klatkach, które zostaną specjalnie dostarczone przez Hamerton Zoo, wystawę, zabytkowych ciężarówek Tesco i samochodów osobowych, występ lokalnego zespołu, występ kadetów z Royal Air Force, dmuchane zamki dla dzieci, malowanie twarzy i karuzele. Nie zabraknie również polskiego grilla. W dniu eventu organizowane będą wycieczki po magazynie, podczas których będzie można zapoznać się z procesem załadunkowym i rozładunkowym towarów Tesco. Poruszane też będą inne aspekty pracy w tym magazynie. Tesco serdecznie zaprasza każdego kto ma ochotę miło spędzić dzień w rodzinnej atmosferze. Impreza odbędzie się 19 lipca w Tesco Peterborough DC, Staplee Way, PE1 4YT w godzinach od 12:00 do 16:00. Więcej informacji - Facebook: www.facebook.com/tescofunday. (Will O.)

www.naszestrony.co.uk

Propozycja modernizacji portu lotniczego wpłynęła do urzędu Luton już dwa lata temu. Jednak wielokrotnie była ona odrzucana przez planistów, ponieważ zawierała wiele niedociągnięć lub niewygodnych dla miasta rozwiązań. W kwietniu tego roku od zarządu lotniska wpłynęła kolejna aplikacja. Zawarto w niej wiele kompromisów i zrezygnowano z kilku wcześniej planowanych inwestycji. W czerwcu radni z Luton głośno powiedzieli

TAK dla rozbudowy Luton Airport. Mianowicie plany zawierają modernizację oraz rozbudowę budynku terminala. Będzie on większy, ładniejszy i bardziej funkcjonalny. Przybędzie około 20 alejek do odpraw pasażerów oraz 8 nowych taśm do odbioru bagaży. Będzie więcej miejsc w poczekalni, toalet oraz sklepów i restauracji. System ulic przed terminalem także zostanie zmodernizowany. Przybędzie miejsc parkingowych oraz zatoczek dla taksówek i autobusów. To główne zmiany, jakie doświadczy Luton Airport w ciągu najbliższych lat. Całkowite zakończenie tej inwestycji planowane jest na 2031 rok. Dzięki modernizacji tego portu lotniczego będzie on mógł obsłużyć aż 18 milionów pasażerów rocznie. To o 6 milionów więcej niż lotnisko jest wstanie obsłużyć obecnie. Dzięki tej inwestycji pracę ma znaleźć ok. 5 tysięcy osób. K.S.

POLSKIE SZKOŁY W WIELKIEJ BRYTANII

POMOC FINANSOWA WIELKA BRYTANIA Polskie szkoły działające na terenie Wielkiej Brytanii mogą ubiegać się o dofinansowanie w ramach projektu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2014 r.” Szkoły mogą liczyć na pomoc w zakupieniu podręczników i

pomocy dydaktycznych a także opłacenia wynajmu pomieszczeń, w których odbywają się lekcje. Projekt współfinansowany jest przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wszystkie Polskie Szkoły Społeczne w Wielkiej Brytanii mają szansę na uzyskanie dofinansowania. Dodatkowych informacji udziela „Wspólnota Polska” i Polską Macierz Szkolna. J.S.


12

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

APELE Z WOŁANIEM O POMOC WSZYTE W METKI UBRAŃ Z PRIMARKA

APELE O POMOC WSZYTE W METKI Z PRIMARKA...

WIELKA BRYTANIA Pracownicy fabryki w Chinach produkującej ubrania dla sieci Primark wszywają w ubrania metki z wołaniem o pomoc. W ciągu ostatnich tygodni dwie Brytyjki znalazły takie metki w ubraniach zakupionych w Primarku. 25 letnia Rebecca Gallagher sprawdzając przed praniem metkę zakupionej w taniej sieciówce sukienki odkryła dodatkową metkę z wyszytą wiadomością brzmiącą „Zmuszani do wyczerpujących godzin pracy”. Zszokowana tym odkryciem postanowiła zadzwonić na infolinię firmy Primark by poinformować ich o znalezionym wołaniu o pomoc. Niestety nie udało jej się z nikim porozmawiać gdyż została przełączona na linię oczekujących i po piętnastu minutach została rozłączona. Kobieta postanowiła więc nagłośnić sprawę w mediach. Tuż po tym kolejna kobieta znalazła podobną metkę w bluzce kupionej w sklepie Primark w Swansea. 21 letnia Rebecca Williams zobaczyła metkę z wyszytą wiadomością „poniżające warunki sweatshopów”. Przy okazji znalezienia tych apeli głośno zrobiło się o odkryciu dokonanym przez Polkę w 2011 roku. Karen Wisińska kupiła w Primarku w Irlandii Północnej spodnie, do których doszyto dramatyczne wołanie o pomoc napisane ręcznie w języku

Zamów reklamę w tym miejscu: 077 951 48 565 / reklama@naszestrony.co.uk

www.naszestrony.co.uk

mandaryńskim: „SOS SOS SOS. Jesteśmy więźniami więzienia Hubei Jiangnan od dawna pracującymi na liniach przy produkcji odzieży przeznaczonej na eksport. Pracujemy po 15 godzin dziennie a to co jemy nie nadaje się nawet na karmienie psów czy świń. Pracujemy ciężko jak woły w polu. Wzywamy społeczność międzynarodową do potępienia chińskiego rządu za pogwałcenie naszych praw człowieka.” Te dramatyczne apele ujrzały światło dzienne po roku od tragicznego wypadku, który zdarzył się w Chinach w Fabryce produkującej ubrania między innymi dla Primarka. W 2013 roku fabryka Rana Plaza zawaliła się zabijając ponad 1100 osób. Primark zobowiązał się do wypłaty odszkodowania w wysokości ośmiu milionów funtów. Po nagłośnieniu sprawy wszytych metek firma odpiera ataki poddając w wątpliwość prawdziwość i pochodzenie metek oraz zapewnia, że jest w pełni zobowiązana do zapew-

nienia bezpiecznych warunków pracy w swoich fabrykach. Rzecznik marki uznał to za bardzo „dziwne”, że sprawa ujrzała światło dzienne właśnie teraz skoro sukienka była w sprzedaży ponad rok temu i do tej pory nie zgłoszono innych takich przypadków. Firma chce bliżej przyjrzeć się sprawie by wyjaśnić kwestię metek z wołaniem o pomoc. Nie jest jednak tajemnicą jak znane marki zachodnie wykorzystują pracowników w krajach trzeciego świata do zbijania gigantycznych zysków. I nie chodzi tu tylko o marki oferujące tanią odzież tak jak Primark lecz również ekskluzywne marki, które produkując swoje ubrania po najniższych kosztach zarabiają niebotyczne kwoty na ich sprzedaży. Wzbogacanie się najbogatszych jest ściśle powiązane z pogłębiającą się biedą wykorzystywanych pracowników sweatshopów, którzy za głodowe stawki pracują w nieludzkich warunkach. Joanna Szczepaniak


13

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

WIELOLETNIA NIEOBECNOŚĆ KOBIETY NIKOGO NIE ZANIEPOKOIŁA?

USŁUGI KURIERSKIE PRZEZ 7 DNI TYGDONIA!

6 LAT LEŻAŁA MARTWA BĘDĄ DOWOZIĆ W SWOIM MIESZKANIU W NIEDZIELĘ!

BORNEMOUTH Mieszkańcy jednej z dzielnic w mieście Bournemouth, Dorset są w szoku, kiedy dowiedzieli się, że ich sąsiadka od 6 lat leżała martwa w swoim mieszkaniu. Ciało 75 latki w zeszłym tygodniu odnaleźli komornicy. Kobieta mieszkała na parterze w bloku liczącym 8 mieszkań. Pewnego dnia w 2008 roku kobieta po prostu zniknęła. Jej sąsiedzi myśleli, że się wyprowadziła ponieważ jej samochód zniknął z miejsca, gdzie zazwyczaj parkowała. Jednak były sygnały, że coś jest nie tak. Dwa okna od mieszkania denatki były cały czas lekko uchylone. Co prawda zakryte były kotarami, ale różne ozdoby, które stały na parapecie były cały czas widoczne. Najbardziej zatrważające jest, iż jej sąsiedzi często urządzali imprezy z grillem w ogródku zaraz przy jej oknach. Jeden z nich powiedział, że nawet czasami sobie żartowali że „patrząc na jej mieszkanie można by pomyśleć że leży tam jakiś trup”. Żaden z sąsiadów nie zainteresował się nieobecnością kobiety. Tłumaczenie, że „myśleliśmy że się wyprowadziła bo jej samochód zniknął” wydaje się być niedorzeczne. Zwłoki kobiety odkryto tylko

WIELKA BRYTANIA

dzięki komornikom, którzy przyszli przejąć mieszkanie. Okazało się, że denatka od dwóch lat nie płaciła rat kredytu mieszkaniowego. Przez wcześniejsze cztery lata raty pobierano automatycznie z konta na którym trzymała oszczędności. Kiedy te się skończyły, wstrzymano kobiecie kredyt i rozpoczęto proces windykacji. Tylko dlatego odkryto jej zwłoki. Komornicy, którzy do niej przyszli przy pomocy ślusarza weszli do jej mieszkania. W sypialni kobiety zauważyli coś dużego leżącego

obok łóżka. Ciało 75 latki było w tak dalekim stanie rozkładu, że komornicy do końca nie wiedzieli na co się patrzą. Wzywając policję oznajmili, że nie są pewni ale chyba odkryli zwłoki. Policja, która przybyła na miejsce potwierdziła ich obawy. Koroner, który przeprowadził sekcję zwłok stwierdził, że kobieta prawdopodobnie miała atak serca. Jednak nie może potwierdzić na sto procent tej informacji ze względu na bardzo rozległy stan zwłok. Śledztwo w tej sprawie zostało zakończone. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

Firma przewozowa Parcelforce z dniem 28 czerwca ogłosiła, że będzie dowozić paczki i przesyłki również w niedziele. Jest to pierwsza �irma przewozowa w Wielkiej Brytanii z ogólnokrajowym zasięgiem, która podjęła to wyzwanie. Oznacza to, że już niebawem towary zamówione w Internecie będą dowożone do naszych domów w dzień ogólnie przyjęty, jako dzień wolny od pracy. Najbardziej skorzystają na tym klienci sklepów internetowych, którzy często w tygodniu nie mogą odebrać przesyłki lub chcą ją dostać szybciej nie czekając na poniedziałek. Korzyści z tego tytułu odczują

również pracownicy Parcelforce, którzy jeżeli nie chcą to nie muszą pracować w niedzielę. Paczki w ten dzień tygodnia rozwożone będą przez pracowników, którzy zadeklarują pracę na nadgodziny. Według �irmy, takich pracowników chcących dorobić w dzień wolny od pracy nie brakuje. Rozwożenie przesyłek w niedzielę to również cios dla konkurencyjnych �irm transportowych. Prawdopodobnie Parcelforce teraz swoją ofertą zainteresuje więcej �irm, które kierując się wygodą swoich klientów będą chciały podjąć współpracę z tym przewoźnikiem. Oznacza to, że konkurenci jak DPD czy DHL mogą stracić część klientów na rzecz Percelforce.. Will O.


15

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

PONAD 2000 RUMUNÓW W BRYTYJSKICH WIĘZIENIACH

PO 42 LATACH MA NOWYCH WŁAŚCICIELI!

LONDYN

MAPLIN SPRZEDANY ZA 82 MILIONY!

BAŁKANY W HYDE PARKU Zatrważające dane opublikował Home Office odnośnie stale wzrastającej liczbie nowo przybyłych do UK Rumunów i Bułgarów. Według raportu od stycznia do czerwca odnotowano trzykrotnie większą liczbę obywateli tych krajów śpiący chna ulicach Londynu. To samo tyczy się liczby skazanych w tym samym okresie. Według londyńskich mediów na ulicach stolicy mieszkają hordy Rumunów i to nawet w tych najbardziej ekskluzywnych dzielnicach. Śpią pod domami zamożnych ludzi, pod drogimi sklepami i w okolicznych parkach. Ostatnio policja interweniowała podczas, gdy zauważono że kilkudziesięciu Rumunów i Rumunek rozpoczęło budowę prowizorycznego obozu w Hyde Park. Widziano ich jak montowali łóżka, rozwieszali pranie między drzewami, które wcześniej uprali w pobliskiej fontannie, gdzie też wcześniej się wykąpali. Widziano również jak oddawali kał i mocz pod drzewami na widoku spacerujących osób. Podobno w centrum Londynu taki widok w ostatnich miesiącach to standard. Według Scotland Yard’u od momentu zniesienia zakazu pracy dla obywateli Rumuni i Bułgarii problemy z nimi przybrały na sile. Według raportów policji coraz częściej podejmuje się interwencji wobec rumuń-

WIELKA BRYTANIA skich żebraków, bezdomnych itp. Żebrzą oni w drogich dzielnicach licząc na jałmużnę. Od stycznia do czerwca 2014 roku aresztowano i skazano ponad 2 tysiące Rumunów i około 78 Bułgarów. Osadzeni w brytyjskich więzieniach skazywani byli za kradzieże sklepowe i kieszonkowe, napady, oferowanie usług seksualnych, a nawet morderstwa. Sytuacją tą bardzo zaniepokojeni są radni, a nawet posłowie. W tym celu w przyszłym tygodniu odbędzie się szereg spotkań pomiędzy radnymi, posłami i przedstawicielami Home Office oraz UK Border Agency. Podczas spotkań tematem przewodnim ma być kwestia zatrzymania fali niewygodnych imigrantów z Rumuni i Bułgarii oraz opracowanie systemu tańszego i skuteczniejszego pozbywania się ich z Wielkiej Brytanii. Jak wiemy, obywatele obu krajów po przybyciu do UK muszą udo-

wodnić, że mają gdzie mieszkać i że są zatrudnieni. Niestety w praktyce wygląda to tak, że władze interesują się tymi kwestiami dopiero wtedy, gdy Rumun czy Bułgar popełni przestępstwo i zostanie aresztowany. Jeżeli okaże się, że taka osoba nie radzi sobie w UK, wtedy jest deportowana samolotem na koszt podatnika do swojego kraju. Wtedy także otrzymuje zakaz wjazdu do UK na okres 12 miesięcy. Po upływie tego czasu, chcąc ponownie przyjechać na Wyspy Brytyjskie będzie musiał wcześniej udowodnić że ma wynajęte z góry mieszkanie i załatwioną legalną pracę. Informowaliśmy już wcześniej, że Rumuni do perfekcji opanowali obejście tych przepisów przy pomocy rumuńskich biur pomocowych mieszczących się w Londynie i Leicester. Krzysztof Szczepaniak

www.naszestrony.co.uk

Z końcem czerwca firma Maplin została sprzedana. Stało się tak po 42 latach działalności prowadzonej przez tych samych właścicieli. Nowym właścicielem sieciówki zajmującej się głównie sprzedażą sprzętów elektronicznych została firma Rutland Partners. Firma także jest właścicielem Pizza Hut UK i Bernard Matthews. Suma za jaką sprzedano Maplina do Rutland Partners to 82 miliony funtów. Przez kilka ostatnich lat Maplin odnosił dość poważne straty finansowe. Jednak jego nowy zarząd, który został powołany dwa lata temu wyciągnął firmę na prostą i Maplin z powrotem zaczął przynosić zyski. Rutland Partners był pod wrażeniem osiągnięć Maplina z ostatnich dwóch lat, który nie dał się internetowej konkurencji. Był to jeden z głównych powodów złożenia propozycji kupna tej firmy. Nick

Morrill, który jest dyrektorem generalnym Rutland Partners powiedział “Maplin wraz z jego nowym zarządem na prawdę zrobił na nas wrażenie. Dwa ostatnie lata pokazały, że warto zainwestować w tą firmę. Jednak uważam, że potencjał Maplin nie został jeszcze całkowicie odkryty a my zamierzamy to zrobić”. Po tej wypowiedzi nowego właściciela Maplin, można się spodziewać, że firma w najbliższej przyszłości może się trochę zmienić. Może do sprzedaży firmy zostaną wprowadzone nowe rodzaje produktów lub obecna forma sprzedaży zostanie uatrakcyjniona. Jak Maplin będzie wyglądał za 2-3 lata wie tylko Rutland Partners. Sklep Maplin powstał w 1972 roku w South Yorkshire, czyli tam gdzie obecnie znajduje się siedziba firmy. W ciągu ostatnich 42 lat firma dorobiła się ponad 200 oddziałów w Wielkiej Brytanii. Obecne przychody Maplina szacuje się na 200 milionów funtów rocznie. Will O.


16

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


17

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

TWÓJ ZNAJOMY NIESIE POMOC INNYM? ZGŁOŚ JEGO KANDYDATURĘ...

ZŁODZIEJ SIĘ CIESZY, A UCZNIOWIE SMUCĄ!

NAGRODY DLA MŁODYCH WOLONTARIUSZY

ZE SZKOŁY SKRADZIONO SPALINOWY GOKART!

PETERBOROUGH Peterborough City Council chce nagrodzić młodych ludzi, którzy robią coś dla innych poświęcając się dla społeczności miasta. Więc jeśli znasz młodą osobę, która wolontaryjnie działa społecznie zgłoś jej kandydaturę do nagrody Civic Awards. Nagroda Civic Awards ma za zadanie wyrażenie uznania i wyróżnienie młodych mieszkańców miasta, członków grup, organizacji i przedsiębiorstw, które miały rzeczywisty wpływ na lokalną społeczność. Rada miasta zachęca do zgłaszania nominacji osób lub grup, które zasługują na uznanie za swój wysiłek i osiągnięcia w niesieniu pomocy innym. Nagrody przyznawane będą w siedmiu kategoriach: młoda osoba, całokształt działalności wolontaryjnej, zaangażowanie społeczne, biznes, środowisko, wkład w kulturę i sztukę oraz osiągnięcia sportowe. Jak mówi radny Peter Hiller pomysłodawca Civic Avards „wiemy, że w naszym mieście jest wiele osób, które pomagają innym bezinteresownie po cichu robiąc to co trzeba zrobić bez

HUNTINGDON większego uznania czy nagrody. Civic Avards to mała nagroda od miasta i sposób na to by powiedzieć wielkie dzięki i uznać wspaniałą pracę jaką wykonują.” Każdy może zatem nominować osobę, grupę, organizację czy firmę, która spełnia kryteria do otrzymania nagrody. Formularze zgłoszeniowe dostępne są do ściągnięcia na stronie internetowej www.peterborough.gov.uk lub za pomocą maila CivicAward@ peterborough.gov.uk a także w recepcji ratusza miejskiego. Nominacje można zgłaszać od teraz aż do 31 października tego roku. Wypełnione formularze

należy przesłać na adres email: CivicAward@peterborough.gov. uk lub wysłać pocztą na adres: Natalie Moult, Civic Awards, Governance Department, Peterborough City Council, Town Hall, Peterborough, PE1 1HG. Po upływie terminu wszystkie aplikacje zostaną przekazane do komisji, która w listopadzie wyłoni finalistów i zwycięzców z każdej kategorii. Zwycięzcy zostaną ogłoszeni na posiedzeniu rady miasta 3 grudnia. Przedstawienie zwycięzców i wręczenie nagród odbędzie się podczas ceremonii w lutym 2015 roku. Joanna Szczepaniak

TO BYŁA ŚWIETNA IMPREZA - PODZIĘKOWAŃ CIĄG DALSZY...

IM TEŻ NALEŻĄ SIĘ BRAWA! ST.IVES St.Ives, niedziela 15 czerwca 2014 r. … Międzynarodowy Dzień Dziecka 2014, impreza, której organizatorzy i współinicjatorzy nie mogą wciąż się nachwalić. W jednym miejscu udało się zgromadzić środowiska polonijne z wielu regionów wschodniej Anglii oraz z okolic Londynu. Nieomal przegapiono jedną ze szkół... Wielkie podziękowania należą się również Stowarzyszeniu Kultury i Języka Polskiego z Bedford, które brało niezwykle czynny udział w Dniu Dziecka oraz było inicjatorem i prowadzącym pokaz ekologicznej mody dziecięcej. Na bardzo ciekawie przygotowanym przez to stowarzyszenie

stoisku dzieci mogły korzystać z wielu niecodziennych i ciekawych atrakcji. Pod nadzorem animatora plastyki najmłodszych uczestników imprezy zachęcano do zmierzenia się m.in.: ze sztuką polegająca na malowaniu

piaskiem oraz wyplataniu warkoczyków. Stoisko cieszyło się duża uwagą zarówno pośród najmłodszych jak i ich opiekunów. Wielkie brawa za przygotowanie i do zobaczenia za rok! redakcja, J.S. www.naszestrony.co.uk

Ze szkoły w Huntingdon skradziono gokart. Uczniowie są bardzo zawiedzeni, a policja szuka sprawców kradzieży z nadzieją, że gokart zostanie odnaleziony i z powrotem trafi do uczniów szkoły. Oto apel uczniów i policji z prośbą o pomoc w poszukiwaniach sprawcy kradzieży. Gokart marki Honda z silnikiem 160CC, stalową ramą i czerwonym siedzeniem został skradziony ze szkoły The County School w

Mayfield pomiędzy godziną 11:00 dnia 18 czerwca a godziną 9:15 dnia 23 czerwca. Detektyw prowadzący poszukiwania pojazdu i sprawców kradzieży powiedział „jest to dość charakterystyczny gokart i jestem pewien, że ktoś w okolicy będzie wiedział gdzie go znaleźć.” Każdy kto posiada jakiekolwiek informacje na ten temat powinien skontaktować się z detektywem Hurley na numer 1010 lub przekazać informacje anonimowo do Crimestoppers dzwoniąc na numer 0800 555 111. Joanna Szczepaniak

DLA NAJMŁODSZYCH

Kolorowanka: Hurra! Wakacje!


18

OFERTY PRACY ZAOPATRZENIOWIEC Polska Sobotnia Szkoła w Peterborough zatrudni osobę na stanowisko ZAOPATRZENIOWCA. Szukamy osoby z dostępem do własnego transportu, ważnym prawem jazdy oraz ze świetnymi umiejętnościami organizacyjnymi. Wcześniejsze doświadczenie w zakresie prowadzenia magazynu/logistyki bardzo mile widziane. Godziny pracy: soboty 8.30 - 13.30; oraz w tygodniu (dowolne godziny – na zasadzie wykonanego zadania). Wynagrodzenie: £50 brutto za tydzień. List motywacyjny i CV prosimy przesyłać na: info@school-pl.co.uk z dopiskiem ‚ZAOPATRZENIOWIEC’ do 11 lipca, godz. 17.00. Spotkania kwalifikujące odbędą się w dniu 12 lipca.

WOLONTARIUSZY Polska Sobotnia Szkoła poszukuje wolontariuszy do pomocy w szkole. Szukamy osób chętnych, pozytywnie nastawionych do dzieci. Mile widziane zdolności organizacyjne, artystyczne, administracyjne. Nie koniecznie do pracy z dziećmi. Szkoła ma do zaoferowania wiele rożnych stanowisk więc każde umiejętności i doświadczenie mogą nam sie przydać. Bardzo prosimy wszystkie zainteresowane osoby o kontakt mailowy na adres : info@ school-pl.co.uk z dopiskiem ‚wolontariat’.

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

FRYZJERKA/ KOSMETYCZKA PETERBOROUGH Salon Wiktoria zatrudni fryzjerkę i kosmetyczkę. Więcej informacji pod numerem telefonu 07792927013

OBSŁUGA KLIENTA PETERBOROUGH Argos zatrudni osoby do obsługi klienta w dwóch sklepach w Peterborough. Praca minimum 12 godzin tygodniowo z możliwością pracy na pół etatu po pełnym przeszkoleniu. Pracownicy otrzymują 10% zniżki na zakupy w sklepie. CV lub wypełnioną aplikację o pracę, którą można ściągnąć ze strony www.argoscareers.com należy złożyć w jednym ze sklepów w Peterborough MECHANIK/DIAGNOSTA PETERBOROUGH Praca dla doświadczonego mechanika/diagnosty w warsztacie w Peterborough. Praca na cały etat. Zarobki £22,000 - £24,000 rocznie plus premie. Kontakt: Darren 07876 527282 KONTROLER JAKOŚCI SUTTON BRIDGE Fabryka przetwórstwa żywności w Sutton Bridge zatrudni kontrolera jakości. Praca na cały etat. Stawka £21,000 - £23,000 rocznie. CV należy wysłać na adres email: 18338.21@flexjobapplications.co.uk

Pracownik biura podróży Spalding Biuro podróży Thomson Travel

zatrudni doradcę klienta do swojego biura w Spalding. Praca na pół etatu. Stawka £11,500 TO £12,500 plus premie. Aplikacje należy składać na stronie www. firstchoice4jobs.co.uk wpisując w wyszukiwarkę nazwę stanowiska: THOMSON TRAVEL ADVISOR – Spalding

OPERATOR PRODUKCJI SPALDING Agencja Barker Ross zatrudni operatorów linii produkcyjnej do pracy w fabryce przetwórstwa spożywczego w Pinchbeck, Spalding. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 6:00 do 14:00. Wymagany własny transport. Stawka £6.31 za godzinę. Aplikację można wypełnić na stronie www.barkerross.eu lub w biurze w Peterborough

OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO / BOSTON Praca w fabryce przetwórstwa żywności dla operatora wózka widłowego typu counterbalance i reach truck. Wymagana ważna licencja. Praca od poniedziałku do piątku w godzinach od 22:00 do 6:00, okazjonalnie praca również w weekendy. Stawka £7.50 za godzinę. CV należy wysłać na adres email: sally.sellers@adecco. co.uk ASYSTENT KSIĘGOWEGO BOSTON Praca dla asystenta księgowego w Bostonie. Wymagana znajomość obsługi programu SAGE. Praca na cały etat od poniedziałku do piąt-

ku w godzinach od 8:30 do 17:00 z pół godzinną przerwą na lunch. CV należy wysłać na adres email: helen@workforceunlimited.com OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO / CAMBRIDGE Praca dla operatora wózka widłowego typu telescopic. Start natychmiastowy. Wymagane doświadczenie oraz ważna karta CPCS/CSCS. Stawka £11.00 – 13.00 za godzinę. Kontakt: Andy Johnson Tel. 01234 332960

RECEPCJONISTA HUNTINGDON Hotel w Huntigdon zatrudni osobę do pracy na recepcji. Wymagane doświadczenie i znajomość obsługi Hotel Reception Systems. Praca zmianowa w godzinach 7:00 – 16:00 i 12:30 – 23:00 w tym weekendy. Stawka £15,000 rocznie. Kontakt: Tel. 01480433474, Email: catering@lightningrecruitment.biz ADMINISTRATOR CORBY Praca na stanowisku administratora w Corby. Wymagane doświadczenie. Praca na cały etat. Stawka £16,000 - £20,000 za godzinę. Kontakt: Calum Thomson Tel. 01572 821985 MALARZ/DEKORATOR CORBY Agencja Tradeline Recruitment zatrudni malarza/dekoratora wnętrz do pracy w Corby. Długoterminowy kontrakt, start natychmiastowy. Wymagana ważna kar-

ta CSCS. Stawka £11.00 - £12.00 za godzinę. Kontakt: Andy Tel. 01234 332960

PRACOWNIK BIUROWY WELLINGBOROUGH Travail Employment Group zatrudni pracownika biurowego do pracy w Wellingborough. Praca od poniedziałku do czwartku w godzinach 8:30 – 17:00 i w piątki w godzinach 8:30 – 13:00. Praca na stałe, start natychmiastowy. Stawka £6.50 - £6.60 plus premie. Kontakt: Anju Chauhan Tel. 01933 222282 MALARZ/DEKORATOR BEDFORD Agencja Tradeline Recruitment zatrudni malarza/dekoratora wnętrz do pracy w Corby. Długoterminowy kontrakt, start natychmiastowy. Wymagana ważna karta CSCS. Stawka £11.00 - £12.00 za godzinę. Kontakt: Andy Tel. 01234 332960 OPERATOR WÓZKA WIDŁOWEGO / BEDFORD Praca dla operatora wózka widłowego w Bedford. Wymagana licencja na wózek widłowy i trzy lata doświadczenia. Praca od poniedziałku do piątku. Kontakt: Barry lub Gareth Tel. 01462 812888

Jeśli jesteś pracodawcą i szukasz pracownika, ogłoś to na naszej stronie Internetowej: www.naszestrony.co.uk

INFORMACJA DLA CZYTELNIKÓW NASZYCH STRON Odkąd publikujemy ogłoszenia dotyczące ofert pracy, odbieramy coraz więcej telefonów dotyczących pomocy w przeprowadzeniu pierwszej rozmowy kwalifikacyjnej z podanymi w ogłoszeniach pracodawcami. Niejednokrotnie zdarzają się również prośby o potwierdzenie szczegółów dotyczących indywidualnych pracodawców. Pytania dotyczą informacji na temat okresowości wypłat (tygodniówka, dwutygodniówka), czasu i miejsca pracy (wymiar godzin, adres gdzie praca będzie wykonywana), lub też czy jest to praca na kontrakt stały czy tymczasowy? Dlatego też w niniejszym ogłoszeniu chcielibyśmy wyjaśnić, iż redakcja gazety Nasze Strony nie prowadzi czynności wyżej opisanych i nie dysponuje dodatkowymi informacjami ponad te, które są publikowane. redakcja

www.naszestrony.co.uk


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

OTWORZĄ AGENCJĘ PRACY DLA EMIGRANTÓW Z EUROPY WSCHODNIEJ

19

DRUGI TK MAXX W PETERBOROUGH

PODSTAWĄ ICH BIZNESU SĄ IDZIE IM TAK DOBRZE EMIGRANCI Z POTENCJAŁEM I PORA NA 2 ODDZIAŁ! GRAVESEND Dwaj bracia chcą pomagać emigrantom z Europy Wschodniej w znalezieniu zatrudnienia w Anglii dlatego postanowili otworzyć agencję rekrutacyjną skierowaną właśnie do nich. Tom Shillabeer i Joseph Shillabeer ostatnie dwa lata spędzili pracując jako misjonarze w Rumunii i Serbii teraz chcą walczyć ze stereotypami na temat ludzi z Europy Wschodniej przyjeżdżających za pracą do Wielkiej Brytanii. Bracia mieszkający nad Tamizą w Gravesend postanowili otworzyć agencję rekrutacyjną, po tym jak zauważyli jak wielu imigrantów z Europy Wschodniej w okolicy ma problemy ze znalezieniem pracy. - Wielu Brytyjczykom nie podoba się to, że Polacy przyjeżdżają tu za pracą, ale oni są bardzo pracowici bo mają te wartości wpajane od zawsze. Doceniają to co my uważamy za pewnik – pracę, edukację i rodzinę - trzy rzeczy na których opiera się życie - mówi Tom. - Imigranci to bardzo inteligentni i wykształceni ludzie, którzy podejmą się każdej pracy, bo chcą pracować, zarabiać na życie i wspierać swoje rodziny, dodaje Joseph. Bracia czekają teraz na przyznanie kredytu przez bank, by zrobić kolejny krok w kierunku otwarcia

agencji rekrutacyjnej SkyLark Noble Ltd. Rodzeństwo spotkało się z pozytywną reakcją na swój pomysł. Teraz poszukują firm w północnej części hrabstwa Kent i południowo-wschodnim Londynie, które będą zainteresowane

zatrudnieniem pracowników z Europy Wschodniej. Więcej informacji można uzyskać drogą mailową pisząc na adres: tshillabeer@skylarknoble.co.uk lub jshillabeer@skylarknoble.co.uk. J.S.

PETERBOROUGH Rzecznik prasowy sieci sklepów TK Maxx oświadczył, że firma otworzy kolejny oddział w Peterborough. Będzie to drugi sklep tej firmy w mieście. Pierwszy otworzono w centrum miasta trzy lata temu na miejscu sklepu Woolworths. Teraz firma oficjalnie oświadczyła, że już we wrześniu TK Maxx wprowadzi się do popularnego centrum handlowego Brotherhood przy Lincoln Road. Nowy sklep zajmie powierzchnię liczącą prawie 1000m2. Będzie on sąsiadował z Asda Living i Outfit. Już niebawem rozpoczną się przygotowania do otwarcia nowego oddziału w

www.naszestrony.co.uk

którym pracę ma znaleźć kilkadziesiąt nowych pracowników. Lokalni radni nie ukrywają zadowolenia z tego faktu. Jednak nie wszyscy w mieście są z tej inwestycji zadowoleni. Paul Marsden, dyrektor domu handlowego John Lewis Peterborough mieszącego się w centrum handlowym Queensgate obawia się, że to zaszkodzi biznesom w centrum miasta. Twierdzi on, że sam fakt otwarcia centrum handlowego Brotherhood ma wpływ na zmniejszenie się ilości odwiedzających centrum Peterborough. Traci na tym oczywiście wiele firm tam zlokalizowanych. Według dyrektora otwarcie TK Maxx w centrum handlowym Brotherhood odciągnie od centrum miasta jeszcze więcej klientów. . K.S.


20

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

ZACZĘŁY SIĘ ELIMINACJE DO PUCHARÓW

W EUROPIE PIERWSZA RUSZY LEGIA PIŁKA NOŻNA Na boiskach w Brazylii jeszcze trwają piłkarskie mistrzostwa świata, a na Starym Kontynencie już zaczęły się eliminacje do Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej. Nie dziwi, na razie uczestniczą w nich zespoły z krajów, które nie liczą się w futbolowej rywalizacji i nie mają swoich zawodników na MŚ. W Polsce jak zwykle nie brakuje nadziei, że tym razem któryś z naszych zespołów pokaże się z dobrej strony. Przede wszystkim mówi się o Legii Warszawa, która najwcześniej przystąpi do zmagań. 16 lipca spotka się w II rundzie eliminacji LM z Saint Patrick’s Athletic FC (rewanż 23 lipca w Irlandii). Pamiętając jednak ubiegłoroczne męczarnie warszawiaków z mistrzem Walii, The New Saints FC, a później z kolejnymi konkurentami i klapę ze Steauą Bukareszt, trzeba z dużą ostrożnością podchodzić do jej występów. Nadmuchano wtedy wielki balon – jedna z gazet codziennych przygotowała dziesięć stron o wielkim sukcesie Legii, czyli jej awansie do fazy grupowej LM i w pośpiechu trzeba było przełamywać kolumny – i huk był wielki, jak pękał. Teraz pompy nie ma, a transfery nie powalają, widać zresztą, że tym razem właściciele trzymają się za kieszeń. Pozyskali do tej pory pięciu graczy, wśród nich są obrońca Igor Lewczuk (Zawisza Bydgoszcz), napastnik Arkadiusz Piech (Zagłębie Lubin), pomocnik Mateusz Szwoch (Arka Gdynia). Mówi się jeszcze o innych zawodnikach, ale też krajowego wymiaru. Możliwe jest nawet, że klub z Mazowsza pozbędzie się niektórych czołowych zawodników. Ale raczej pod koniec okresu transferowego, gdy trzeba będzie dopinać budżet. Michałem Żyrą mają np. zainteresowane być Stoke City i Cardiff City, a Barto-

szem Bereszyńskim AS Roma. Na awans Legii trzeba jednak liczyć, choćby z poczucia przyzwoitości. Do kolejnej rundy LE powinny dostać się także Lech Poznań, który zacznie występy 17 lipca z lepszym zespołem z pary Fram Reykjavik (Islandia) - JK Nomme Kalju (Estonia) oraz Ruch Chorzów. Ślązacy wystartują też w tym dniu, ich rywalem będzie FC Vaduz (Liechtenstein) bądź College Europa AFC (Gibraltar). Lech poczynił już pewne zakupy, a najbardziej obiecujący wydają się być napastnik Muhamed Keita (Norwegia) i pomocnik Darko Jevtić (Szwajcaria). Niestety, poniósł też stratę, bo w Poznaniu nie pozwalają sobie na zbyt duże wydatki, tak jest zresztą w całej lidze. Na nowy kontrakt nie przystał obrońca Mateusz Możdżeń. Mało tego całkiem możliwe jest, iż do włoskiego Palermo wywędruje stoper Marcin Kamiński, a z kolei Tottenham Londyn ma interesować się pomocnikiem Tomaszem Linettym. I można być pewnym, że jeżeli za któregoś pojawią się niezłe pieniądze, to na pewno wywędruje. W Chorzowie z kolei jak zwykle pozbywają się zawodników, którym są winni pieniądze, a pozyskują jeszcze nie ogranych. Trzecia runda to może być wszystko, co osiągną. Trudno za to liczyć na debiutanta w europejskich rozgrywkach, Zawiszę, który w II rundzie eliminacji LE zmierzy się z belgijskim Zulte Waregem. Dalej trudno będzie mu się przepchać. Przede wszystkim odszedł z niego trener Ryszard Tarasiewicz, a właściciel Radosław Osuch wybrał portugalskie rozwiązanie. Sprowadził z tamtych stron już trzech graczy i trenera, bo w Polsce mogą więcej zarobić. Ale odszedł mu jeszcze wspomniany Lewczuk, a kontuzjowany jest najlepszy pomocnik, Michał Masłowski, na którego oko ma Legia. Wiele wskazuje, że Zawisza skończy tylko na dwóch meczach. Jac

KOSTARYKA NA MUNDIALU

MAMY ICH NA ROZKŁADZIE PIŁKA NOŻNA Bez względu na końcowy wynik, Kostaryka póki co wydaje się największym objawieniem, czy też sensacją bieżących Mistrzostw Świata. Ale to nie przypadek – jeżeli przyglądnąć się bliżej zespołowi, to gra w nim kilku ciekawych piłkarzy. Po pierwsze jednak – gdzie to jest? Wielu kibiców na świecie wciąż bowiem nie zdaje sobie sprawy, skąd ów zespół przyjechał. Kraj, czy może raczej kraik, jest stosunkowo niewielki, choć to typowy rozmiar jak na Amerykę Środkową, gdzie się znajduje. To ten przesmyk łączący Amerykę Północną i Południową. Ludności tu nieco ponad 4 miliony, co daje bazę do rekrutacji piłkarzy podobną jak w innych krajach regionu, czy w Europie np., w Chorwacji, ale nieporównywalną np. z Brazylią. Jednak, jak widzimy, jeżeli chodzi o potencjał piłkarski, to nie da się go wprost wywodzić z potencjału ludnościowego. Ciekawostką za to jest fakt, że Kostaryka to kraj w przeważającej mierze biały (84%), a to wyjątkowe jak na Amerykę Środkową. Choć Metysów, Murzynów i Mulatów (i zaledwie 1% Indian) jest tu niewielu, to w reprezentacji jest ich stosunkowo więcej i grają oni znakomicie (Campbell, Diaz). Przedstawiając kraj, wspomnijmy najpierw o związkach z Polską innych niż futbolowe. Teodor Picado Michalski, syn polskiej lekarki pochodzącej z Noworadomska (ob. Radomsko) Jadwigi Michalskiej i kostarykańskiego lekarza Teodoro Picado Marína, był prezydentem kraju w latach 40-tych ub. wieku. A sama pani Michalska była pierwszą w Kostaryce kobietą-lekarzem, która położyła duże zasługi dla rozwoju medycyny w tym kraju. Tradycje futbolowe tego kraju nie mogą się porównywać np. z

www.naszestrony.co.uk

Anglią, ale wydają się nawet krótsze niż nasze. Początki zorganizowanych rozgrywek to 1921 rok, zaś od 1927 r. Kostaryka należy do FIFA. Choć naprawdę głośno jest o tej reprezentacji dopiero teraz, to ma ona na koncie parę ciekawych rezultatów z dawnych lat. Oto w 1960 r. Kostarykańczycy pokonali Brazylię 3-0 i zajęli 4. miejsce w mistrzostwach panamerykańskich. Podczas Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles w 1984 r. ograli Włochów 1-0. Znaczący dla Kostarykańczyków był rok 1990, kiedy to po raz pierwszy zagrali w finałach mistrzostw świata. I od razu z niejakim powodzeniem! Pod wodzą Serba Bory Milutinovicia, w rozgrywkach grupowych ograli Szkocję 1-0 oraz Szwecję 2-1. Po porażce 0-1 z Brazylią wyszli z grupy na 2. miejscu. W kolejnej rundzie, przeciw Czechosłowacji, zagrali bez kontuzjowanego bramkarza Luisa Gabelo Conejo (obecnie mają znakomitego Keylora Navasa), co skończyło się porażką 1-4. Nie jest jednak tak, jak niektórym się wydaje, że Kostaryka dopiero w tym roku po raz pierwszy awansowała z grupy. Podczas koreańsko-japońskich Mistrzostwach Świata w 2002 r. Kostarykańczycy nie powtórzyli sukcesu i zakończyli udział w turnieju na fazie grupowej przez gorszy stosunek bramek. Jednak wyniki też były nie najgorsze – wygrali z Chinami 2-0, przegrali z Brazylią 2-5 i zremisowali z Turcją 1-1. Za to w tym samym roku reprezentacja osiągnęła swój najlepszy wynik w rozgrywkach o Złoty Puchar CONCACAF. Doszła do finału, w którym przegrała ze Stanami Zjednoczonymi 0-2. No i wreszcie mamy rok 2006 z nieudanymi tak dla Kostaryki, jak i dla nas mistrzostwami. Tyle, że to Polska właśnie, na otarcie łez, pokonała Kostarykę 2-1, po dwóch golach Bosackiego. Poozstałe dwa mecze, jakie rozegraliśmy z tym krajem, też były przez nas wygrane. W 1989 r. pokonaliśmy ich w San Jose

4-2, zaś w 1990 r. w Chicago 2-0. Jednak najważniejsze co łączy nas piłkarsko w obecnych czasach, to osoba Juniora Diaza. Ten obrońca reprezentacji dwukrotnie występował w barwach Wisły Kraków (2008-2010 i 2011-2012). Obecnie jest piłkarzem niemieckiego FSV Mainz. Zagrał dla Białej Gwiazdy 66 razy i zdobył 5 goli. Trenerem reprezentacji Kostaryki jest Kolumbijczyk Jorge Luis Pinto. Ma on opinię eksperymentatora. Znany jest również z tego, że jak Mourinho podporządkowuje wszystkie ćwiczenia sytuacjom meczowym. Wspomnijmy jeszcze o paru piłkarzach. Bryan Ruiz gra dla holenderskiego PSV Eidhoven, dokąd został wypożyczony z londyńskiego Fulham. W Londynie mu jakoś nie szło... w Holandii i na mistrzostwach gra znakomicie. Joel Campbell reprezentuje barwy Olympiakosu dokąd wypożyczyli go londyńczycy z Arsenalu. Grając dla greckiej ekipy strzelił m.in. gola Manchesterowi United w Lidze Mistrzów. Arsenal teraz go już łatwo nie odda... Aby zrozumieć kostarykańskie sukcesy, trzeba choć trochę przyglądnąć się ich systemowi szkolenia. Pracy w klubach z silnym akcentem położonym na szkolenie młodzieży, a także na edukację też. Co ciekawe, 60 procent zawodników ligi kostarykańskiej skończyło studia.. JP


CZAS ŁOWÓW U BUKMACHERÓW

WIDZIANE SPOD WAWELU

BYŁO STAWIAĆ NA GRYZACZKA BUKMACHERZY Wielkie sportowe imprezy to, jak uważają niektórzy, najlepszy czas, aby obłowić się u bukmacherów. Mając na uwadze bieżące Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej, będziemy umiarkowanie przychylać się do tej opinii. Umiarkowanie, bo nie bez racji są ci, którzy twierdzą, że szans żadnych nie ma – bukmacher zawsze wygrywa. Najbardziej spektakularne dowody na to jak można się obłowić opierają się na stawkach za wydarzenia mało prawdopodobne, które jednak zaszły. Może ktoś jeszcze pamięta informacje prasowe o wujku Wayne’a Rooneya, który postawił, kiedy chłopak był dziecięciem, że ten kiedyś zagra w reprezentacji Anglii? Wayne zagrał, a Rooney wujek stał się bogatszy o dobre kilkadziesiąt tysięcy funtów. Jeszcze bardziej spektakularna była wygrana dziadka 16-letniego Harry’ego Wilsona, kiedy ten zadebiutował w reprezentacji Walii. Ten postawił na jego debiut w teamie narodowym, kiedy Harry miał zaledwie 18 miesięcy. Zgarnął za to 100 tysięcy funtów.

Tyle tylko – kto to przewidzi? To opcja zupełnie z Księżyca i możliwa tylko dla wąskiego kręgu zainteresowanych. Ale weźmy wydarzenia bliższe, z tych mistrzostw. Mecz Holandia – Hiszpania, wygrany przez wciąż aktualnych wicemistrzów świata 5-1. No właśnie samą wygraną „Oranje” dałoby się przewidzieć. Zawszeć to solidny zespół, nie schodzący poniżej pewnego poziomu; zaś Hiszpanie ostatnimi czasy trochę przybledli. No ale zwycięstwo w takim stosunku? Ktoś, kto na to postawiał, zebrał naprawdę niezłe pieniądze. Podczas tych mistrzostw są i były jednak opcje bardzo realistyczne. Nietrudno było je zauważyć i zapewnić sobie parę dodatko-

21

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

wych funtów. Szybko stało się jasne, że brazylijskie zawody obfitują w wiele bramek. Tymczasem bukmacherzy dali opcje stawiania np. na powyżej 1,5 gola w meczu, czy powyżej 2,5 gola. Pierwsza to opcja bardziej bezpieczna, ale oczywiście mniej opłacalna. Można za to było jej użyć stawiając na ciąg meczów i wyjść spokojnie na swoje. Bardzo pewne, przynajmniej w rozgrywkach grupowych było stawianie na niektórych strzelców. Messi, a zwłaszcza Neymar dawali pewny zarobek. Jeszcze korzystniejsza, a jakże prawdopodobna była opcja, że któryś z nich strzeli,a jego zespół awansuje w 90 minutach – do czasu meczu Brazylia – Chile. No i stawianie na pewne zespoły: Brazylię właśnie, Argentynę, Niemcy, Holandię. Generalnie opcji różnorakich jest wiele i to, co na temat jednego meczu proponuje np. William Hill, nie mieści się na jednym ekranie komputera. Jednak niektórym i to było mało... i jak się okazuje, to z nich rekrutują się prawdziwi zwycięzcy. Jak wiemy, w meczu Urugwaju z Włochami (1-0) Luis Suarez ugryzł włoskiego obrońcę Giorgio Chielliniego. I ktoś przewidział taki rozwój sytuacji – cóż, facet gryzie nie pierwszy raz. Zakłady, czy to zrobi, były w ofercie jednego z norweskich bukmacherów. I znaleźli się chętni, aby postawić

na atak zębami pewne pieniądze. Zwycięzcy wygrali ok. 1,5 tysiąca funtów. Ci, którzy na to poszli to Stian Bustnes Sjursen i Robin Ebbesen, którzy zdecydowali się trochę pobawić (dosłownie) zakładami. Przeznaczyli na to na to 500 norweskich koron, czyli blisko 50 funtów. Znaleźli tę wydawałoby się niepoważną ofertę i na to że Luis Suarez ugryzie postawili 100 koron. - Zdawaliśmy sobie sprawę, że Suarez jest tak szalony, że po raz kolejny może kogoś ugryźć na boisku - powiedział Sjursen norweskiej agencji Avisenes Nyhetsbyra. - Ale w sumie zrobiliśmy to dla żartu. A kiedy on zrobił to, co zrobił, zaczęliśmy się śmiać. Taki fart już się nigdy nie powtórzy. Niemniej dla mnie był to sukces, więc jestem szczęśliwy. Inna sprawa, że Suarez to bardzo dobry piłkarz. Nie będę jednak nosił jego koszulki – ale to dlatego, że jestem fanem Blackpool. Kurs wynosił zaś aż 175/1 dlatego zgarnęli takie pieniążki.. Inf. prasowa

www.naszestrony.co.uk

ZALETA TO CZY WINA PREMIERA PAWLAKA?

RED. KRZYSZTOF MRÓWKA INTERIA.PL FELIETON Kapitalne mistrzostwa świata - impreza, jakiej nie było w ostatnich dziesięcioleciach. Smakujcie to jak najwyższej jakości wino - pisze to Wam bywalec mistrzostw świata i Europy. Wiele następnych lat może być posuchą. A w Brazylii jest walka, piłkarze gryzą się (Suarez) i kopią, padają ze zmęczenia, denerwują nas i swoich kibiców (Chorwacja, Bośnia i Hercegowina najbardziej, Włochy i Anglia także w wielkim stopniu). Jest jednak przede wszystkim WIELKA GRA! Ale ja tym razem nie o Mundialu - na podsumowanie przyjdzie bowiem czas. Ja o sztuce i jej związkach z piłką. W Anglii możecie tego nie wiedzieć, lecz nas nad Wisłą ta historia ostatnio bardzo mocno frustrowała. Z festiwalu Malta w Poznaniu wygnano spektakl Rodrigo Garcii „Golgota Picnic”. Przedstawienie argentyńsko-hiszpańskiego twórcy zaatakowali politycy PiS (nie dziwię się), prawicowi radni Poznania (nie dziwota) i arcybiskup Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski (nic dziwnego). W specjalnym oświadczeniu prezydent Poznania Ryszard Grobelny oznajmił, że „w odbiorze wielu uczestników odbywających się w tym samym czasie wydarzeń: procesji ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, obchodów rocznicy

Czerwca ‚56 oraz spotkania kibiców, spektakl godzi w tradycyjne poznańskie wartości i odbierany jest tym samym jako prowokacja”. Grobelnemu także sie nie dziwię, bo to dla mnie nie nowina, że ktoś w takiej sytuacji wypowiada się i protestuje, chociaż dzieła nigdy w życiu nie widział i nie widział tego nikt z jego najbliższych znajomych. Grobelny najwyraźniej zapomniał, że stosowanie cenzury wstepnej w Polsce jest prawnie zabronione i że najlepiej wyrobić sobie zdanie o czymś przez osobiste oglądanie, np. dzieła sztuki. Jeśli ktoś czyni inaczej robi rzeczy skrajnie niemądre. Skoro jednak żyję w Polsce, tym dzikim kraju, gdzie religia kręci życiem nas wszystkich, nie dziwię się. Ale kibicom się dziwię. Niejednokrotnie pisałem w tym miejscu, że używanie kibiców do polityki skończy się dla samych kibiców, ich dyscypliny i klubu fatalnie. To cały czas jest aktualne i cały czas kibice (kibole) chodzą na marsze (niektóre brunatne), bawią się w patriotów i dają się podpuszczać przez politykierów. Użyto ich także do sprawy „Golgota Picnic” - grozili zadymą i prezydent Poznania ich przestraszył się najbardziej. Tymczasem żaden z nich nie ma zielonego pojęcia o co chodzi w kwestii spektaklu - nie widział go, bowiem nikt w Polsce go nie widział. Ich protest jest śmieszny i kompletnie oderwany od kontekstu. Kibice na trybuny, hutnicy do hut, maszyniści do maszyn - chciałoby się przypomnieć dawne, słusznie minione lata. Jeśli jednak i to jest za słaba zachęta, dedykuję im znany wiersz z nieodległej przeszłości: Szła świnia rowem, prowadziła chłopa, co prowadził rower. Chłop się do rowu stoczył, bo nogawką o pedał zahaczył. Świniak ryczał, chłop płakał. Zaleta to czy wina premiera Pawlaka?


22 TOUR DE FRANCE W CAMBRIDGESHIRE

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

HURRA! NIE MA SZKOŁY! KOLARSTWO Już za kilka dni, bo w sobotę, 5 lipca, rozpocznie się 101 edycja Tour de France. Uczestniczący w nim kolarze po raz drugi w historii Wielkiej Pętli przystąpią do rywalizacji po tej stronie Kanału. W tym roku mija akurat 60 lat, gdy najsłynniejszy wyścig kolarski świata pierwszy raz wystartował poza granicami Francji. Było to w Holandii, dokładniej w Amsterdamie. Potem przez lata trafiał do różnych krajów, w 1998 roku był nawet w Irlandii, ale do Wielkiej Brytanii zawitał dopiero w 2007 roku. W Londynie kolarze uczestniczyli w liczącym 8 km prologu, a nazajutrz pojechali przez Kent do Canterbury (203 km). Teraz całe zmagania zaczną się na północy, bo w Yorkshire. Nie będzie prologu, a na liczący 191 km pierwszy etap zawodnicy wyruszą z Leeds. Metę będą mieli w Harrogate. Nazajutrz z Yorku pojadą do Sheffield (198 km), a stamtąd zostaną dowiezieni na trzeci etap do Cambridge. Do rywalizacji mają wyruszyć w poniedziałkowe południe, 7 lipca, w samym centrum tego uniwersyteckiego miasta (Gonville Place). Następnie skierują się w stronę Great Shelford i dalej na południe przez Essex. Do Londynu mają wjechać od północno-wschodniej strony, przez Leyton, do centrum wzdłuż Tamizy, żeby przejechać do The Mall w okolicach Pałacu Buckingham. Mają się tam znaleźć w godz. 15.30-16. Dla londyńczyków oznacza to spore korki i już nie brakuje głosów sprzeciwu. Tak samo jest w Cambridge i w nim również nie brakuje protestujących. Wiele szkół w pobliży trasy wyścigu ma być zamkniętych, będzie utrudniony dojazd do wielu miejsc, także do zakładów pracy. Będzie ona zamknięta już od 7 rano, także poza granicami miasta. Ponoć niektóre drogi będą nieprzejezdne nawet do godz. 15, co wydaje

się być mocno nieprzemyślane. Wielu mieszkańców od dawna jednak dobrze się bawi z okazji tego wyścigu, o co odpowiednio zadbano, chociaż pozostało jeszcze sporo czasu. Wszelakich imprez towarzyszących, także artystycznych ma być łącznie około 70. – Wielkim zaszczytem jest być gospodarzem jednej z największych spośród sportowych imprez na całym świecie. Dużo osób angażuje się w przygotowania do tego wyścigu – podkreślał niedawno jeden z włodarzy tego miasta. Nie ulega bowiem wątpliwości, że Tour de France przynosi korzyści. W całej Europie nie brakuje miast i regionów, gotowych go sprowadzić. Ale wcześniej trzeba też zapłacić, przekonano się o tym choćby w Krakowie. Chciał go załatwić kilka lat temu dla tego miasta pewien profesjonalista w tej branży. Władze grodu nawet na to przystały, bo ktoś pokazał im i wyliczył korzyści, gdyż w nim i okolicy miałyby odbyć się trzy etapy. Co oznaczało zarobek dla wielu i świetną reklamę dla Krakowa. Jak się ocenia, tę imprezę ma możność śledzić około 3,5 mld ludzi na świecie i wielu rzeczywiście to robi. Zastanawiano się jednak, jak wytłumaczyć radnym i mieszkańcom 2 mln euro obowiązkowego wpisowego. Ostatecznie sprawę ubili miejscy urzędnicy, którzy chcieli wykiwać owego profesjonalistę, mającego pełnomocnictwa władz miasta. Gość zrezygnował, a Francuzi po tym odpowiedzieli, że Kraków może starać się o wyścig dopiero na lata 2019-22. Jednak nawet w Wielkiej Brytanii można też coś zepsuć. Otóż powołana specjalnie do organizacji tych trzech etapów firma TDF Hub 2014 Ltd – uczestniczą w niej rząd brytyjski, agencja UK Sport i jedenaście samorządów – za nisko policzyła koszty w Yorkshire. Pomyliła się o drobne 2,3 mln funtów. W Cambridgeshire wydatki są jednak na pewno niższe. Jac

„POSH” WŚRÓD FAWORYTÓW LEAGUE ONE

JAKO TRZECI PRETENDENT PIŁKA NOŻNA Od wyjazdu do Manchesteru na mecz z Rochdale (9 sierpnia) zaczną nowy sezon League One piłkarze Petereborough United. Tydzień później zagrają u siebie z MK Dons, a 19 sierpnia będą podejmować Sheffield United. Bardzo ciekawie zapowiada się drugi domowy występ. „Blades” według powszechnej opinii mają być głównym faworytem rozgrywek. U bukmacherów ze Sky Bet – jest to tytularny sponsor tej ligi – kurs na ich zwycięstwo w całych zmaganiach wynosi 6/1, a jeśli chodzi o awans jest to15/8. Kolejnym z kandydatów jest Preston North End – odpowiednio 8/1 i 9/4 – a „Posh” uznawani są za trzeciego pretendenta (9/1 i 5/2). Ekipa menedżera Darrena Fergusona, który podpisał w czerwcu nowy trzyletni kontrakt, zanim wyjedzie na ligowe murawy, rozegra pięć sparingów. Poza domem zmierzy się z Barnet, Bishop’s Stortford i Daventry Town, a na swoim boisku zagra z Wolverhampton (22 lipca) i Brighton (26 lipca). Przydadzą się te spotkania, gdyż w kadrze Petereborough zanosi się na spore zmiany. Niektóre już zostały dokonane. Do „Wilków” przeniósł się kapitan Tommy Rowe, który podpisał dwuletnią umowę z klubem z Molineux. Prawy obrońca Mark Little związał się z Bristol City – również wysoko stoi w notowaniach – trzyletnią umową. Odszedł również napastnik Danny Swanson – nie jest to duża strata, przed dwa lata zdobył ledwie pięć bramek – który odrzucił proponowaną mu umowę, ale na razie nie wiadomo gdzie zagra. Słychać coś Aberdeen i ma także mieć jakoby kilka ofert z League One. Przypadek Swansona jest potwierdzeniem tego, że szefowie „Posh” po nieudanych staraniach o Championship

www.naszestrony.co.uk

oszczędzają na kontraktach. W przypadku awansu byłyby one znacznie wyższe. Nie udało się, to trzeba liczyć każdego pensa. Do opuszczenia zespołu szykuje się również Tyrone Barnett, wiosną wypożyczony do Bristol City, ale z nim jest zdaje się pewien problem, gdyż nie ma chętnych na jego usługi. Spośród innych zawodników, których Peterborough umieściło na liście transferowej – są na niej jeszcze Nicky Ajose, Shaun Brisley, Joe Day, Charlie Coulson, Kane Ferdinand, Nathaniel Mendez-Laing, Robert Olejnik i Michael Richens – wyprowadził się tylko Coulson, rozwiązując umowę za porozumieniem stron. Wciąż nie wiadomo, co będzie z bramkarzem Olejnikiem, który ma za sobą bardzo dobry sezon. Jego umowa kończy się dopiero za rok, ale klub chciałby go sprzedać teraz, żeby trochę zarobić. Szczególnie, że rozmowy w sprawie nowej umowy idą dosyć opornie. Wiele wskazuje natomiast, że po odejściu Marka Little „Posh” będą jednak chcieli zatrzymać innego defensora, Craiga Alcocka, którego już pożegnano. – Mamy jeszcze kilku innych kandydatów do obrony – powiedział w BBC Radio Cambridgeshire dyrektor klubu Barry Fry. Powrócił do niej już Kongijczyk Gabriel Zakuani. Zimą przeniósł się do występującego w

greckiej ekstraklasie Kalloni, ale znowu jest na Wyspach i podpisał dwuletnią umowę. Z Shrewsbury Town przyszedł skrzydłowy Jon Taylor, któremu zaoferowano trzyletni kontrakt. Przy okazji tego transferu okazało się, iż tego gracza chciały w ostatniej chwili przejąć inne zespoły, w tym z Championship. Z kolei z Dulwich Hamlet pozyskano mającego tureckie korzenie, ale paszport brytyjski, grającego z przodu Erhuna Oztumera. W poprzednim sezonie Ryman Premier zdobył 28 goli, a ostatnie lata pokazują, że w Peterborough mają nosa do zawodników z niższych poziomów rozgrywek. Jak na razie klub z Cambridgeshire sprzedał na spotkania na London Road prawie 4000 karnetów na następny sezon. W rozgrywkach 2014/14 poszło ich 4400. (bp)


Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk

23


24

Nasze Strony - Polska Gazeta Lokalna we Wschodniej Anglii

www.naszestrony.co.uk


NS103