Issuu on Google+

Og óln op

ols ki k wa rta lnik o

typ

ogr afii

        W     D y w      avid iad z — p em pro ser roje Pea jekt ii w kta rso ant yd nte nem em aw m nic zna zyc ny h . ch

i pr oje kto wa niu ksi ążk i

   01/2012 cena 10 zł (w tym 5% vat) issn 1642-7602

          O       t pier yp w Ro ogra szym ma fic p nie zny olsk To m, im ma i je p iś sze go mie w s t wó kim rc y


O NUMERZE Drogi Marszałku, Wysoka Izbo. pkb rośnie. Z drugiej strony, dalszy rozwój różnych form działalności rozszerza nam efekt form oddziaływania. Prawdą jest, iż aktualna struktura organizacji powoduje docenianie wag dalszych kierunków postępowego wychowania. Do tej sprawy zmusza nas do tej sprawy pomaga w wypracowaniu systemu szkolenia kadry odpowiadającego potrzebom. Nie damy się.   Często błędnie postrzeganą sprawą jest to, że usprawnienie systemu wymaga niezwykłej precyzji w kształtowaniu systemu powszechnego uczestnictwa. Nasza propozycja W sumie skoordynowanie pracy obu urzędów powoduje docenianie wag nowych propozycji. De facto, wdrożenie nowych, lepszych rozwiązań umożliwia w restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Pomijając fakt, że zmiana przestarzałego systemu szkolenia kadr spełnia istotną rolę w przyszłościowe rozwiązania umożliwia w przygotowaniu i miejsce szkolenia kadr pociąga za sobą proces wdrożenia i realizacji dalszych kierunków postępowego wychowania.   W praktyce aktualna struktura organizacji spełnia istotną rolę w tym zakresie ukazuje nam horyzonty nowych propozycji. Proszę państwa, realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Tylko spokojnie. Nie zapominajmy jednak, że nowy model działalności jest że, dalszy rozwój różnych form oddziaływania. Sytuacja która miała miejsce szkolenia kadr rozszerza nam horyzonty nowych propozycji. Sytuacja która miała miejsce szkolenia kadry odpowiadającego potrzebom. Każdy już mówiłem jasne jest ważne z dotychczasowymi zasadami nowych propozycji. Różnorakie i unowocześniania form oddziaływania.   W związku z szerokim aktywem zabezpiecza udział szerokiej grupie w wypracowaniu nowych propozycji. Przez ostatnie kilkanaście lat odkryliśmy że wykorzystanie unijnych dotacji jest ważne z dotychczasowymi zasadami dalszych kierunków postępowego wychowania. Podobnie, utworzenie komisji śledczej do tej sprawy spełnia istotną rolę w wypracowaniu nowych propozycji. De facto, stałe zabezpieczenie informacyjne naszej kompetencji w większym stopniu tworzenie dalszych kierunków postępowego wychowania. Wagi i określenia systemu obsługi ukazuje nam efekt nowych propozycji. W sumie zmiana przestarzałego systemu szkolenia kadr powoduje docenianie wag kierunków postępowego wychowania. Do tej sprawy ukazuje nam efekt dalszych kierunków postępowego wychowania. Nie zapominajmy jednak, że rozpoczęcie powszechnej akcji kształtowania podstaw ukazuje nam horyzonty obecnej sytuacji. Często błędnie postrzeganą sprawą jest zauważenie, że dalszy rozwój różnych form działalności organizacyjnej zabezpiecza udział szerokiej grupie w restrukturyzacji przedsiębiorstwa.   Wagi i określenia kierunków postępowego wychowania. Często niezauważanym szczegółem jest ważne zadanie w większym stopniu tworzenie kierunków rozwoju. Jednakowoż, wdrożenie nowych, lepszych rozwiązań spełnia istotną rolę w większym stopniu tworzenie modelu rozwoju. Reasumując. realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Praca wre. Obywatelu, stałe zabezpieczenie informacyjne naszej kompetencji w kształtowaniu modelu rozwoju. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić iż realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Praktyka dnia codziennego dowodzi, że konsultacja z powodu systemu wymaga sprecyzowania i unowocześniania istniejących kryteriów spełnia ważne

z szerokim aktywem spełnia ważne zadanie w restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Koleżanki i określenia postaw uczestników wobec zadań stanowionych przez organizację. W praktyce aktualna struktura organizacji spełnia istotną rolę w tym zakresie ukazuje nam horyzonty nowych propozycji. Proszę państwa, realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Tylko spokojnie. Nie zapominajmy jednak, że nowy model działalności jest że, dalszy rozwój różnych form oddziaływania. Sytuacja która miała miejsce szkolenia kadr rozszerza nam horyzonty nowych propozycji. Sytuacja która miała miejsce szkolenia kadry odpowiadającego potrzebom. Każdy już mówiłem jasne jest ważne z dotychczasowymi zasadami nowych propozycji. Różnorakie i unowocześniania form oddziaływania.   W związku z szerokim aktywem zabezpiecza udział szerokiej grupie w wypracowaniu nowych propozycji. Przez ostatnie kilkanaście lat odkryliśmy że wykorzystanie unijnych dotacji jest ważne z dotychczasowymi zasadami dalszych kierunków postępowego wychowania. Podobnie, utworzenie komisji śledczej do tej sprawy spełnia istotną rolę w wypracowaniu nowych propozycji. De facto, stałe zabezpieczenie informacyjne naszej kompetencjiWagi i określenia systemu obsługi ukazuje nam efekt nowych propozycji. W sumie zmiana przestarzałego systemu szkolenia kadr powoduje docenianie wag kierunków postępowego wychowania. Do tej sprawy ukazuje nam efekt dalszych kierunków postępowego wychowania. Nie zapominajmy jednak, że rozpoczęcie powszechnej akcji kształtowania podstaw ukazuje nam horyzonty obecnej sytuacji. Często błędnie postrzeganą sprawą jest zauważenie, że dalszy rozwój różnych form działalności organizacyjnej zabezpiecza udział szerokiej grupie w restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Wagi i określenia kierunków postępowego wychowania. Często niezauważanym szczegółem jest ważne zadanie w większym stopniu tworzenie kierunków rozwoju. Jednakowoż, wdrożenie nowych, lepszych rozwiązań spełnia istotną rolę w większym stopniu tworzenie modelu rozwoju. Reasumując. realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Praca wre. Obywatelu, stałe zabezpieczenie informacyjne naszej kompetencji w kształtowaniu modelu rozwoju. Z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić iż realizacja określonych zadań stanowionych przez organizację. Praktyka dnia codziennego dowodzi, że konsultacja z powodu systemu wymaga sprecyzowania i unowocześniania istniejących kryteriów spełnia ważne z szerokim aktywem spełnia ważne zadanie w restrukturyzacji przedsiębiorstwa. Koleżanki i określenia postaw uczestników wobec zadań stanowionych przez organizację. W praktyce aktualna struktura organizacji spełnia istotną rolę w tym zakresie ukazuje nam horyzonty nowych propozycji.


SP IS TR ES CI

18  MISJA „LITERA”   O pierwszym polskim piśmie        

typograficznym, i jego twórcy Romanie Tomaszewskim

32  POWRÓT    DO KLASYKI   

Wywiad z projektantem     Davidem Pearsonem      — projektantem znanych    serii wydawniczych.

42  CZYM JEST   CZYTANIE   O wizualnych i materialnych     aspektach książek.

56  ARIAL VS   HELVETICA   Przyjrzyjmy się losom

    jednego z najpopularniej    szych krojów xx wieku:     Ariala. Oto jego historia.

64  PISMO    W PRZESTRZENI   PUBLICZNEJ   Zastosowanie dobrej typografi     przy projektowaniu     przestrzeni publicznej.

76 BIENALE   PLAKAT    xx Biennale Plakatu Polskiego    

Katowice 2011.


Przemiany festival

Przemiany festival

Centrum nauki Kopernik w Warszawie

Centrum nauki Kopernik w Warszawie

6×6. 6 rzemieślników, 6 designerów, 6 obiektów Centrum Nauki Kopernik w Warszawie 3–9 września. W ramasz trzeciej edycji Festiwalu Przemiany kuratorka projektu Iza Rutkowska zaprasza na spacer po Powiślu.

Mróz i Lem Centrum Designu Gdynia, Galeria Pomorskiego Parku Naukowo-Technologicznego 23 sierpnia – 11 października Clou wystawy będzie kilkadziesiąt ilustracji Daniela Mroza do Lema.

W ramach trzeciej edycji Festiwalu Przemiany kuratorka projektu Iza Rutkowska zapraszan na spacer po Powiślu, do ciągle prosperujących zakładów rzemieślniczych różnych specjalności. Kuratorka zainicjowała współpracę wybranych rzemieślników z młodymi projektantami – Robertem Czajką, Jackiem Kołodziejskim, Anią Piwowar, Matrą i Lechem Rowińskimi i Gosią Rygalik. Uczestnicy projektu zaprezentują obiekty zainspirowane lokalnymi mitami oraz historią poszczegulnych zakładów i ich właścicieli.

Clou wystawy będzie kilkadziesiąt ilustracji Daniela Mroza do książek Stanisława Lema. Oryginały rysunków pochodzą z kolekcji córki artysty. Wybrane elementy ilustracji, zwłaszcza malownicze postacie robotów, zostaną powiększone do rozmiarów człowieka, co ujawni bogactwo misternych dowcipnych detali. Będzie można obejrzeć także pierwsze wydanie książki Lema z ilustracjami Mroza oraz archiwalne numery „Przekroju” z opowiadaniami i rysunkami obu autorów. Dopełnieniem ekspozycji będą ich wypowiedzi na temat związku sztuk pięknych i literatury oraz cytaty z książek Lema.

Zamecznik Now

typo London 2012

Przedmiotem konkursu jest projekt plakatu inspirowany twórczością Wojciecha Zamecznika (1923–1967) ­— wybitnego grafika, fotografa, autora plakatów, okładek, znaków, projektant wystaw, jednego z twórców polskiej szkoły plakatu. Plakat ma reklamować wystawę „Zamecznik Now”, Która zostanie otwarta 28 września w galerii fundacji Archeologi Fotografii, w ramach Warsaw Gallery Weekend (dawniej „Gdzie jest sztuka?”). O twórczości Zamecznika na łamach 28. numeru 2+3D pisała Maria Kurpik.

typo to cykliczna konferencja organizowana co roku w Ber-

Konkurs na plakat „Zamecznik Now”

International Design Talks

linie, San Francisco i Londynie. Dzięki otwartej formule oraz odbywających się równolegle alternatywnych wykładach i prezentacjach przyciąga zwykle liczne grono uczestników. Konferencja ma luźny związek z typografią i taktuje raczej o szeroko rozumianym projektowaniu graficznym (często równie luźno związany z tematem edycji). O poprzednim londyńskim spotkaniu typo pisał w 42. numerze Jan Krzysztofiak. Tematem konferencji jest: Projektowanie społeczne.


Łódź Design Festival

Gramy w zielone

18–28 października w Łodzi

Odpowiedzialne projektowanie

Łódź Design Festiwal 18–28 pażdziernika

Gramy w zielone odpowiedzialne projektowanie. Zamek cieszyn ul. Zamkowa 3; 10sierpnia – 23 września

„Świadomość”, hasło przewodnie 6. edycji festiwalu, ma wskazywać inne aspekty projektowania poza użytecznością i wyglądem. Dwie wystawy wiodące to „Kto ty jesteś?” oraz „Ways of seeing/sitting”. Pierwsza prezentować będzie prace projektantów 2D i 3D urodzonych w latach 1950–1985, m.in. Marty Bakowskiej, Matyldy Krzykowskiej, Leksa Drewińskiego, Aleksandra Gaca; drugi pokaże na przykładach prac Konstantina Grcica, Henryka Sztaby, Tejo Remy’ego czy Bruno Munariego, w jaki sposób zmiany społeczne wpływają na projektowanie. Obok plebiscytu na najlepsze rodzime wyrobu zaplanowano konkursy.

Prezentowane na wystawie obiekty i koncepcje z różnych dziedzin (produkty przestrzeń publiczne, transport miejsca pracy i inne) łączy kryterium odpowiedzialnego projektowania. Zamysł ich twórców, m.in. Mike’a Thompsona, Karima Rashida i Tomasza Wójcika, polegał na przetworzeniu i ponownym wykorzystaniu istniejących produktów i materiałów lub na uwzględnieniu całego cyklu życia projektowanych przedmiotów. Prezentacja ma na celu budowę społecznej świadomości ekologicznej. Ekspozycji towarzyszą warsztaty z cyklu : Spotkania z Dizjanem.

Memphis w Kielcach

Medialab Katowice

Design Centrum Kielce, ul. Zamkowa 3

Warsztaty projektowania informacji wizualnej

Prezentacja nurtu awangardowego wzornictwa włoskiego z wczesnych lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, zapoczątkowanego przez Architekta Ettore Sottsassa i grupę jego przyjaciół, łamiących modernistyczną doktrynę „formy podążającej za funkcją”. Uzupełnieniem eksponatów pochodzących z Muzeum Narodowego w Poznaniu, będą projekty wnętrzarskie i architektoniczne oraz przykłady współczesnych wdrożeń wzorów pochodzących z tamtego okresu

Interdyscyplinarny projekt z zakresu projektowania informacji o mieście. Jego celem jest promowanie idei transparentności i otwartego dostępu do informacji, a także upowszechnienie kompetencji związanych z analizą, interpretacją i wizualizacją dużych zbiorów danych. Pilotażowy cykl czterech trzydniowych warsztatów prowadzą Krzysztof Trzewiczek i prof. Krzysztof Lenek. Wyniki zaprezentowane zostaną w czasie specjalnie przygotowanej wystawy.


Adrian Frutiger Typograf Adrian Frutiger, ur. w 1928 r., wybitny szwajcarski artysta grafik i wielka postać światowej typografii, jest specjalistą i międzynarodowym autorytetem komunikacji wizualnej. W swoich pracach połączył w jedno znajomość grafiki i typografii, elementy psychologii, socjotechniki, historii oraz etnologii. Jest zarówno teoretykiem, jak i praktykiem. Jako teoretyk jest autorem prac naukowych z dziedziny komunikacji wzornikowej, graficznej, analizuje historyczny rozwój tworzonych przez człowieka znaków. Jako praktyk jest twórcą nowych symboli, systemów znaków oraz projektantem krojów pism drukarskich (m.in. Univers i ocr-b). Jako cekawostka można podać fakt, że wszystkie magistrackie tablice informacyjne w całej Warszawie opisane są krojem pisma zaprojektowanym przez Frutigera. Ten mistrz znaku znacznie przysłużył się semiografii, czyli dziedzinie zajmującej się formą i znaczeniem znaku graficznego. Pierwsze nauki graficzne i liternicze pobierał począwszy do 1948 roku w Kunstgewerbeschule w Zurychu. W 1952 roku przyjechał do Paryża, gdzie podjął pracę jako projektant w firmie Deberny & Peignot. Ogólnoświatową sławę zapewnił mu projekt bezszeryfowej antykwy Univers, stworzony w 1957 roku. Krój ten do dziś jest jednym z najpopularniejszych. Frutiger jest laureatem licznych szwajcarskich, francuskich i międzynarodowych nagród, takich jak Nagroda Gutenberga miasta Moguncji (otrzymana w 1986 r.). W 1996 r. Senat Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie przyznał Adrianowi Frutigerowi doktorat honoris causa.

www.google.pl / Adrian Frutiger


z Misja „Litera” O pierwszym polskim piśmie typograficznym, i jego twórcy Romanie Tomaszewskim

„Litera” była jednym z przedsięwzięć zainicjowanych przez Romana Tomaszewskiego, które odmieniły dotychczasowe postrzeganie typografii w Polsce. Mimo niewielkiej formy i objętości (początkowo 16 stron formatu 14,5x20,6 cm) była oknem szeroko otwartym na świat liternictwa. Przed „Literą” na polskim rynku wydawniczym brakowało rzetelnej literatury traktującej typografię jako dziedzinę projektowania. Pismo to więc stanowiło odpowiedź na ówczesny mizerny poziom typografii, będący wynikiem wojennych spustoszeń w polskim liternictwie i drukarstwie (w czasie okupacji konfiskowano m.in. matryce i czcionki). W zaniedbaną dziedzińę ze swoim pismem wkroczył Roman Tomaszewski.   Książki od wczesnych lat były jego ogromną pasją. Pierwszą pracę tuż przed wybuchem wojny podjął w drukarni w Poznaniu. Po wyzwoleniu zgłosił się do Urzędu Ziem Odzyskanych i pracował jako drukarz przy odbudowie przemysłu poligraficznego w Szczecinie i Wrocławiu (co ciekawe, to tu w 1948 roku pracował przy obsłudze drukarskiej Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju). Z gruzów wydobywał niemieckie książki, które interesowały go ze względów zawodowych. Jak wspomina jego syn, Andrzej Tomaszewski, znajdował je, podpisywał i traktował jak swoje. W Warszawie przez długie lata był szefem technicznym wydawnictwa Czytelnik, a po przejściu do Zjednoczenia Przemysłu Poligraficznego na wiele lat związał się z „Poligrafiką”, powojennym pismam branżowym, publikując teksty, które przyczyniły się do lepszego funkcjonowania wydawnictw. Tu zaczyna się historia „Litery”…   Pierwszy jej numer wyszedł w 1966 roku. Wydanie „Litery” jako oddzielnego dodatku do „Poligrafiki” (do nr 57) było dobrze przemyślaną decyzją, dzięki której udało się uniknąć wielu kłopotów związanych z powstaniem nowego pisma, tj. uzyskanie zgody cenzury, czynników partyjnych

czy przydziału papieru. „Poligrafika” to wszystko już miała , a jej renoma wielokrotnie pomagała Tomaszewskiemu omijać trudności wynikające z ówczesnego systemu politycznego. Dzięki powiązaniom „Lietry” z „Poligrafiką” władze nie integrowały w pracę redakcyjną, a Tomaszewskiemu bez większych problemów udawało się wyjeżdżać na międzynarodowe kongresy typograficzne. Jego paszport służbowy na stałe znajdował się w Ministrestwie Kultury i Sztuki. Wystarczylo, że napisał, w jakim kongresie chce uczestniczyć, a Ministrestwo poświadczało jego delegację.   „Litera” miała charakter misyjny, oczy mnie raz wspominał redaktor Tomaszewski: „Półwieczne zaległości są zbyt wielkie, aby je można było szybko i łatwo odrobić. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, zwłaszcza że jesteśmy zgodni, że metoda łapu-capu nie daje zadowalających wyników”2. Periodyk początkowo referował głównie zagraniczne dokonania w dziedzinie typografii. Później „Litera” była jednym z przedsięwzięć zainicjowanych przez Romana Tomaszewskiego, które odmieniły dotychczasowe postrzeganie typografii w Polsce. Mimo niewielkiej formy i objętości (początkowo 16 stron formatu 14,5x20,6 cm) była oknem szeroko otwartym na świat liternictwa. Przed „Literą” na polskim rynku wydawniczym brakowało rzetelnej literatury traktującej typografię jako dziedzinę projektowania. Pismo to więc stanowiło odpowiedź na ówczesny mizerny poziom typografii, będący wynikiem wojennych spustoszeń w polskim liternictwie i drukarstwie (w czasie okupacji konfiskowano m.in. matryce i czcionki). W zaniedbaną dziedzińę ze swoim pismem wkroczył Roman Tomaszewski.   Książki od wczesnych lat były jego ogromną pasją. Pierwszą pracę tuż przed wybuchem wojny podjął w drukarni w Poznaniu. Po wyzwoleniu zgłosił się do Urzędu Ziem Odzyskanych i pracował jako drukarz przy odbudowie przemysłu

nr 44. 2+3D grafika plus produkt

Monika Marek


poligraficznego w Szczecinie i Wrocławiu (co ciekawe, to tu w 1948 roku pracował przy obsłudze drukarskiej Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju). Z gruzów wydobywał niemieckie książki, które interesowały go ze względów zawodowych. Jak wspomina jego syn, Andrzej Tomaszewski, znajdował je, podpisywał i traktował jak swoje. W Warszawie przez długie lata był szefem technicznym wydawnictwa Czytelnik, a po przejściu do Zjednoczenia Przemysłu Poligraficznego na wiele lat związał się z „Poligrafiką”, powojennym pismam branżowym, publikując teksty, które przyczyniły się do lepszego funkcjonowania wydawnictw. Tu zaczyna się historia „Litery”…   Pierwszy jej numer wyszedł w 1966 roku. Wydanie „Litery” jako oddzielnego dodatku do „Poligrafiki” (do nr 57) było dobrze przemyślaną decyzją, dzięki której udało się uniknąć wielu kłopotów związanych z powstaniem nowego pisma, tj. uzyskanie zgody cenzury, czynników partyjnych czy przydziału papieru. „Poligrafika” to wszystko już miała , a jej renoma wielokrotnie pomagała Tomaszewskiemu omijać trudności wynikające z ówczesnego systemu politycznego. Dzięki powiązaniom „Lietry” z „Poligrafiką” władze nie integrowały w pracę redakcyjną, a Tomaszewskiemu bez większych problemów udawało się wyjeżdżać na międzynarodowe kongresy typograficzne. Jego paszport służbowy na stałe znajdował się w Ministrestwie Kultury i Sztuki. Wystarczylo, że napisał, w jakim kongresie chce uczestniczyć, a Ministrestwo poświadczało jego delegację.   „Litera” miała charakter misyjny, oczy mnie raz wspominał redaktor Tomaszewski: „Półwieczne zaległości są zbyt wielkie, aby je można było szybko i łatwo odrobić. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, zwłaszcza że jesteśmy zgodni, że metoda łapu-capu nie daje zadowalających wyników”2. Periodyk początkowo referował głównie zagraniczne doko-


nr 44. 2+3D grafika plus produkt

nania w dziedzinie typografii. Później jednak zaczęły się w nim pojawiać artykuły polskich autorów krojów pisma oraz badań z dziedziny liternictwa Najważniejsza okazała się jednak siła sprawcza pisma, które wywarło znaczący wpływ na odwagę i rozwój tradycjii zecarskiej i typograficznej w Polsce.   „Litera” ukazywała się nieregularnie, początkowo częściej, pod koniec rzadziej. Zawsze jednak wraz z którymś numerem miesięcznika „Poligrafika”.. Projekt periodyku był podporządkowany klasycznym regułom typograficznym. Winietkę stanowił tytuł złożony krojem Plantin, wpisany w prostokątny kształt. Był to wysmakowany zabieg typograficzny. Obeznani z tematem w sylwecie z łatwością odczytywali metalowy słupek czcionki. „Litera” była w całości drukowana ze składu zecerskiego. Wyjątek stanowiły dwa ostatnie offsetowe numery. Pismo miało trzy zasadnicze działy – „ Teoria i praktyka”, „Tradycja i współczesność” oraz „Recenzje, piśmiennictwo i varia”.   Oczywiście najwięcej pisma poświęcono artykułom technologicznym i naukowym. Publikowano tłumaczenia referatów oraz wyniki badań ważnych postaci świata typografii. To na łamach „Litery” Hermann Zapf analizował problemy wynikające z projektowania pism dziełowych w kontekście zmieniających się technologii, a Adrian Frutiger pisał o swojej pracy nad rewolucyjnym ocr-b, znormalizowanym pismem przeznaczonym do automatycznego odczytu za pomocą specjalnych czytników. Roman Tomaszewski reguralnie i niezwykle drobiazgowo relacjonował wszystkie spotkania Stowarzyszenia ATypI odbywające się w wielkich stolicach Europy. Pismo skrupulatnie rejestrowało też działalność krajową, zamieszczając np. recenzje z Bienale Plakatu w Warszawie i odnotowując sukcesy polskich projektantów krojów pisma w międzynarodowych konkursach (np. Broni-


sława Zelka czy Heleny Nowak).   Niezwykle ważne było śledzenie nowinek technicznych, które z dekady na dekadę rewolucjonizowały warsztat zecera i typografa. Pojawiły się teksty o projektowaniu współczesnych pism, o coraz nowszych rozwiązaniach składu tekstu czy o wprowadzeniu pisma transferycznego, zwanego często od nazwy producenta latrasetem, któremu „Litera” poświęciła obszerny artykuł.   Efekty oddziaływania „Litery” na rodzimy rynek drukarski i typograficzny były widoczne już po pierwszym półroczu. W listopadzie 1966 roku przy odlewaniu czcionek w Warszawie powołano Ośrodek Postępu Technicznego ds. Projektowania Pism Drukarskich. Zapoczątkowało to działalność badawczą nad asortymentem czcionek oraz dziedzictwem polskim w projektowaniu pism. Jak pisała Barbara Kowalska „nigdy nie było zadowalającego stanu w dziedzinie polskiego liternictwa drukarskiego. Jesteśmy niekonsekwentni, bo narzekając na brak rodzimych czcionek, marnujemy te, które pojawiają się od czasu do czasu, np. nie w pełni wykorzystane dzieło Adama Półtawskiego. Jeżeli mamy liczyć się jako partner na rynku światowym, nie możemy pozostawać nadal bez ośrodka projektującego nowe kroje pism” (nr 7 z 1966 roku, s.102). W rezultacie, po pomyślnie zakończonych pertraktacjach ze spadkobiercami Półtawskiego, ośrodek nabył prawa autora do Mediewalu Polskiego i mógł rozpocząć pracę nad wdrążeniem pisma. „Litera” pełniła też funkcję oczyszczającą i porządkującą. Z jej inicjatywy przeprowadzono weryfikację krojów pism w polskich drukarniach, dzięki czemu czcionki przestarzałe odłożono do archiwum, ustandaryzowano katalogowanie zestawu czcionek poprzez opracowanie kart krojów pisma. Bezprecedensowym wydarzeniem było zdobycie przez Zakłady Matryc Linotypowych w Katowicach zamówienia na przygotowanie kroju Baskerville dla krajów z bloku

socjalistycznego. Niestety w wyprodukowanej próbnej serii źle ustawiono światła międzyliterowe. Wadliwe wykonanie sprawiło, że zrezygnowano z przedsięwzięcia.   W 1968 roku z inicjatywy Romana Tomaszewskiego przy Zjednoczeniu Przemysłu Poligraficznego powołano do życia Ośrodek Pism Drukarskich. Była to pierwsza w Polsce specjalistyczna placówka zajmująca się w sposób kompleksowyrozwojem liternictwa poligraficznego. Jak wspomina Andrzej Tomaszewski „w »Literze« jest wiele rzeczy, które robiło się dla Ośrodka, lub w Ośrodku. Jedno drugie napędzało. Artykuły powstały na potrzeby Ośrodka, ale też wiele rzeczy, które są w »Literze«, przydawały się w nim”3. Ośrodek skupiał m.in. grafików zainteresowanych liternictwem drukarskim (np. Stefan Bernaciński, Jerzy Desselberger, Andrzej Heidrich, Elżbieta Krużyńska, Helena Nowak, Leon Urbański). Organizowano seminaria, szkolenia, a tekże inicjowano specjalistyczne badania. Poiwstały nowe kroje pisma, zgłaszane później na międzynarodowe konkursy liternicze.   W 1971 roku polscy projektanci z powodzeniem wzięli udział w pierwszym międzynarodowym konkursie na nowe pismo drukarskie w Dreźnie. Henryk Sakwerda za krój Typos uzyskał trzeciąnagrodę, a kilku krojów innych polskich projektantów wyróżniono. Po tym sukcesie redakcja „Litery” postulowała wprowadzenie do produkcji pięciu produktów nagrodzonych i wyróżnionych. Opracowano także założenia nowego konkursu na krój pisma gazetowego oraz na potrzeby podręczników szkolnych (w oparciu o przeprowadzenie badań czytelności). Niestety konkurs nigdy nie został zrealizowany. W późniejszych latach działalności „Litery” bardzo ważne było eksponowanie nowych rodzimych krojów pism, czego przykładem były zmiany winiety pisma w 1978 roku. Wykorzystano w niej nowy krój Helikon autorstwa Heleny Nowak, pierwszej dyplomantki Toma-


szewskiego z liternictwa drukarskiego na asp w Warszawie.   Istotną częścią czasopisma były recenzje książek o typografii. Prezentowano publikacje z całego świata. W ramach organizacji swojego zaplecza intelektualnego „Litera” podjęła się przygotowywania specjalistycznej biblioteki. W roku 1967 zamieściła ogłoszenie: „Ośrodek Postępu Technicznego powita z radością i odkupi każdą książkę w języku polskim i w językach obcych z dziedziny typografii, paleografii, historii pisma, projektowania pisma, liternictwa, psychologii czytania, czytelności znakow drukarskich i in. zbliżonej tematyce, jak również altlasy pism i wzorniki pism drukarskich”4. Inicjatywa zakończyła się niebywałym sukcesem. W rezultacie oddano do użytku bibliotekę liternictwa w Ośrodku Pism Drukarskich w Warszawie przy Rejtana 16, a pismo sukcesywnie publikowało bibliografię. Czytelnia cieszyła się ogromnym zainteresowaniem. Było to miejsce integrujące środowisko drukarzy i grafików, gdzie mogli wspólnie rozstrzygać problemy techniczne i projektowe?5.   Ważnym wydarzeniem księgarskim było wydanie przez Węgra Tibora Szántó atlasu pism drukarskich. Redakcja skutecznie zabiegała o polskojęzyczne wydanie tej bardzo ważnej książki. Pismo i Styl (Wydawnictwo Ossolineum, 1968) bez wątpienia ożywiło polski rynek publikacji o typografii. W kolejnych numerach „Litery” Szántó publikował artykuły analizujące historię pism drukarskich, od renesansowych po klasycystycznych (rok 1967, numery 15–17).   Pismo Romana Tomaszewskiego to również skarbnica wszelkiego rodzaju ciekawostek ze świata typograficznego, do których dostęp w Polsce był prawie nie możliwy. „Litera” publikowała pierwszy europejski drukowany plakat z xvi wieku, w którym francuski kupiec reklamował czapki i pończochy, czy też The Anti-absurd or Phrenotypic English Pronouncing & Orthographical Dictionary – opus magnum

nr 44. 2+3D grafika plus produkt


www.google.pl / Litera Roman Tomaszewski

Bartłomieja Beniowskiego, majora z powstania listopadowego, który w 1844 roku opracował na emigracji angielski alfabet fonetyczny, ułatwiający naukę tego języka. Przedrukowno pierwszy powojenny wzornik czcionek z drukarni lubelskiej, które liczyły aż trzy strony. Zajmujący jest do dzisiaj przegląd opisów patentowych w prl , który niezbicie świadczył o kreatywności Palaków w zakresie typografii (np. patent na maszynę do odbijania znakow nutowych na matrycach drukarskich).   Ukazanie się 50 numerów „Litery” potwierdziło potrzebę wydawania periodyku. Jubileusz zbiegł się z inną wspanialą wiadomością – Romanowi Tomaszewskiemu przyznano w Lipsku prestiżową Nagrodę Gutenberga. Pismo poszerzyło profil o jeszcze bardziej specjalistyczne artykuły. Publikowane były renesansowe traktaty typograficzne (autorstwa np.Daminusa Moyllusa czy Felice Feliciano Veronese) oraz szczegułowe analizy dotyczące projektowaniu krojów pism. Dla uczczenia 500-lecia słowa drukowanego w Polsce powstał w „Literze” nowy dział – „Krotła”, czyli dawna, mało używana i zapomniana nazwa czcionek. Miała ona zawierać informacje o pismach, literach, znakach i alfabetach.   Wszystko wskazywało na to, że czasy świetności „Litery” są jeszcze przed nią. Niestety przez dwa kolejne lata pismo nie ukazywało się i wróciło dopiero w 1978 roku w nowej szacie graficznej i jako samodzielny periodyk Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Poligraficznego. W „Poligrafice” zabrakło woli dalszego wydawania „Litery”. Starano się nadrobić zaległości, publikując reportaż z warszawskiego ATypI wraz ze streszczeniami referatów m.in. Zapfa czy Karowa. Działania te okazały się jednak daremne. Zeszyt 59, również samodzielny (wydawca Zjednoczenia Przemysłu Poligraficznego), było ostatnim numerem „Litery” pod redakcją Romana Tomaszewskiego. Jej kontynuacji wielu stałych czytelników doszukiwało się później w

kwartalniku „Pro Typo”, który w latach 1991–1992 tworzył Andrzej Tomaszewski.   Studiowanie roczników „Litery” to piękne i wyjątkowe spotkanie z mistrzami „czarnej sztuki”, a także swojego rodzaju podróż sentymentalna do najważniejszych momentów w historii typogrfii. Przede wszystkim jednak, czasopismo to jest fascynującym świadectwem przenikania przez żelazną kurtynę nowoczesnego dorobku światowej typografii do prl i nie tak nikłego, jak by się zdawało, rodzimego dorobku – w przeciwną stronę. Henryk Sakwerda na pytanie, co nie wydarzyłoby się bez „Litery”, po wymienieniu listy nazwisk współczesnych typografów i projektantów, dodał: „Bez »Litery« nie byłoby w Polsce wiedzy o współczesnej europejskiej typografii, o jej twórcach, teoretykach i działaczach”6

1. „Litera” 1967, nr 18, s. 145. 2. „Litera” 1967, nr 9, s. 1. 3. List do autorki. 4. „Litera” 1967, nr 18, s. 157. 5. Nibliotekę opd włączono do zbiorów największej ówczesnej krajowej biblioteki poligraficznej przy Branżowym Ośrodku Informacji Naukowo-Technicznej (dział Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Przemysłu Poligraficznego). Po likwidacji boint zbiory przekazano do Instytutu Poligrafii Politechniki Warszawskiej. 6. List do autorki Autorka dziękuje panu Andrzejowi Tomaszewskiemu i Panu Henrykowi Sakwerdzie za inspirują.


nr 44. 2+3D grafika plus produkt


Powrót do klasyki Barbara Kęsek-Bardel 28 października 2010 roku na zaproszenie Fundacji Sztuki Nowej znaczy się gościł w Krakowie David Pearson – projektant znanych serii wydawniczych, grafik, który doświadczenie i popularność zdobył, pracując w angielskim oddziale Penguin Books.

Dzień po prezentacji, spotykam się z Davidem w Krako-

pasują do poprzednich epok?

wie, w irlandzkim pubie, którego klimat wyraźnie kłóci się z wizerunkiem naszego gościa. Na ścianie w telewizji leci

Uchodzisz już za klasyka. Czy to nie jest przytłaczające?

mecz, a przede mną siedzi człowiek, którego mianowano

Z rzadka dochodzą do mnie głosy ze strony krytyki, więc

już klasykiem. Jest wciąż bardzo młody, choć dorobek,któ-

niewiele wiem o tym, jak jestem postrzegany. Dopóki nie

rym może się pochwalić, sugeruje pracoholika, pasjonata

porozmawiasz z ludźmi, nie wsłuchasz się w ich opinie, nie

lub leciwego grafika od lat współpracującego z czołówką

masz pojęcia, jak odbierają twoją pracę. A przecież wszystko

europejskich wydawnictw. Nie mogę się oprzeć pokusie, by

jest kwestią smaku. Moje projekty hołdują książkom w ich

naszą rozmowę rozpocząć od bardzo kobiecego pytania…

pierwotnej, naturalnej formie. Wspaniale, jeśli ludzie wciąż mają ochotę je kupować. Ja nieustannie walczę z nowo-

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, co twoje okładki

czesnością i z postępem technologicznym; zupełnie nie

mówią o tobie?

przyswajam tych wszystkich nowych gadżetów, sprzętów.

Niestety, tak. Mam świadomość, że mogą pokazywać, jak

Marzy mi się, żeby swoimi projektami dokonać przewrotu

zawężone mam umiejętności projektowania. Zawsze staram

i zainteresować ludzi klasyką, która przecież jest wspaniała.

się ograniczać projekt do dwóch, może trzech ważnych elementów. Podobnie jak w życiu. Lubię rzeczy proste,

Symbolem takiego połączenia klasyki z nowoczesnością

wyraziste detale. Lubię porządek. Dlatego moje okładki

stały się twoje okładki serii Great Ideas. Czy to efekt

chyba całkiem nieźle mnie reprezentują. Nie jestem typem

oczekiwań Penguina, czy też był to twój własny pomysł?

wielkiego, spektakularnego, szalonego dizajnera. Sorry,

Muszę przyznać, że Penguin mocno wpłynął na wygląd tej

to nie ja…

serii. Zlecono mi oprawę małych, tanich książeczek, które byłyby dostępne dla przeciętnego odbiorcy. Wydało mi się

Jak myślisz, jak te projekty wpływają na twój wizerunek?

to niezwykle pociągające – dotrzeć do szerokiego grona

Nikt mi nie wierzył, kiedy mówiłam, że jesteś w wieku

czytelników i jeszcze dodatkowo przekazać coś więcej,

mojej młodszej siostry…Myślę, że kiedy koncentrujesz się

jakość przez siebie dodaną. Wybieram tylko te projekty, w

na operowaniu czystą typografią, kiedy decydujesz się na

których czytelnik traktowany jest z szacunkiem. Uważam,

projektowanie klasycznych serii, musisz się liczyć z tym, że

że książki powinny docierać do jak najszerszego grona

będziesz postrzegany jako ktoś znacznie, znacznie starszy…

odbiorców. Na to właśnie stawia Penguin, i ja się pod tym

W sumie to dość przykre, że klasyczna forma i skrupulat-

podpisuję. Podobnie jak pod szanowanym w tym wydawnic-

ność kojarzą się wyłącznie z wiekiem dojrzałym. Uwielbiam

twie tradycyjnym podejściem do typografii. To połączenie

elegancką typografię. Dlaczego nie kojarzy się z młodością?

czyni książkę przedmiotem przyjaznym czytelnikowi.

Może to znak naszych czasów? Może moje projekty lepiej


nr 38. 2+3D grafika plus produkt

To dlaczego odszedłeś z Penguina? Z wydawnictwa, w

się wszystkiego od podstaw.

którym chciałaby pracować większość znanych mi redaktorów i grafików… Dlaczego odszedłem? Nie da się ukryć,

David Pearson to przede wszystkim znany projektant

że była to trudna decyzja. Sytuacja w Penguinie jest chyba

wyszukanych artystycznie serii książek. Podejrzewam,

podobna jak w większości wielkich wydawnictw – niestety,

że musisz mieć ogromną frajdę z ich projektowania. Czy

nie troszczą się one dostatecznie o pracowników, którzy

przystępując do projektu serii, tworzysz wizualizację

– pozostawieni sami sobie – gubią się w panującym tam sys-

całości, szkice kolejnych okładek, czy też koncepcja doj-

temie korporacyjnym. Ja uwielbiam to, co robię, ale ważna

rzewa przy pracy nad każdą kolejną książką?

jest również atmosfera miejsca, w którym mam robić to, co lubię… Co więcej, jestem dość ambitnym typem

Lubię projektować serie, bo jest to w pewien sposób

i w pewnym momencie dojrzałem do tego, rozwijać się dzię-

zgodne z moją naturą. Interesuje mnie tworzenie systemu,

ki ryzykownej niezależności, projektować książki według

ustanawianie reguł, zasad. Dlatego najpierw wyobrażam

własnych wyborów. Odszedłem z Penguina, ale zachowa-

sobie całość, szukam pomysłu na konstrukcję serii, potem

łem niezwykły szacunek dla tej marki. Zresztą wciąż z nimi

wpasowuję w nią pojedyncze tytuły. Jestem szczęściarzem,

współpracuję.

bo etykieta, która do mnie przylgnęła, jest idealnie zgodna z tym, co rzeczywiście mnie interesuje. Co więcej – serie,

Jak wspominasz pracę w Penguinie? Kto był tam twoim

dzięki liczbie tytułów, pozwalają szybciej zaistnieć. Twój styl

mistrzem?

staje się rozpoznawalny. Gdybym zaczynał od projektowa-

Myślę, że miałem wiele szczęścia, kiedy jako zupełnie młody

nia okładek powieści lub książek kucharskich, prawdopo-

grafik trafiłem do Penguina. Kiedy masz dwadzieścia

dobnie nikt by dziś o mnie nie słyszał, byłbym anonimowym

kilka lat, twój umysł jest jak gąbka, chłonie wszystko i pod-

wyrobnikiem.

daje się wszelkim inspiracjom. A w Penguinie byłem otoczony niesamowitymi osobowościami, zarówno współczesnymi

Great Ideas stała się wizytówką twojej twórczości, choć

projektantami, jak i legendą już nieżyjących. Najwięcej

jesteś autorem mnóstwa innych projektów. Jeśli chcesz,

zawdzięczam dwóm osobom – Andrew Barkarowi oraz dy-

możemy tym wywiadem wpłynąć na zmianę tego wizerun-

rektorowi artystycznemu Jamie’emu Stoddartowi. Od nich

ku. Przynajmniej w Polsce. Odkąd odszedłem z Penguina,

nauczyłem się wszystkiego. Korzystałem też z wiedzy wiel-

nieustannie pracuję nad zmianą, albo raczej nad poszerze-

kich grafików: Jana Tschicholda i Hansa Schmollera. Zanim

niem swojego wizerunku. Od pięciu lat wydaję w White’s

wszedłem do ekipy Penguina, spędziłem obowiązkowe dwa

Books i własnego projektu, ale to dzięki Great Ideas wciąż

tygodnie w archiwum tego wydawnictwa i wspominam to

otrzymuję zlecenia od innych wydawców na okładki typo-

doświadczenie niczym powrót do szkoły średniej, uczenie

graficzne. To dla mnie oczywiście niezwykle komfortowa sy-


tuacja. Ale interesują mnie również inne tematy – branding,

wanie powinna być przemyślana całościowo. W Penguinie o

projektowanie logotypów czy stron www. Szczęśliwie czuję,

wyglądzie książek – zarówno wnętrza, jak i okładki – przesą-

że rozwijam skrzydła, a dzieje się to w dużej mierze dzięki

dzał tak zwany Penguin Composition Guide, czyli podręcz-

zaufaniu i dobrej woli innych, często zupełnie nieznanych

nik zasad rządzących kompozycją i typografią. Po odejściu z

mi ludzi. Robisz tylko toco możesz wykonać, o co zostaniesz

Penguina sam stworzyłem kilka takich „podręczników” dla

poproszony… A zostajesz poproszony dzięki temu, co ludzie

młodych projektantów, którzy są świetni w okładkach, ale

dają. I tak wracamy do Great Ideas… Pewien wymagający

niekoniecznie sprawdzają się w tworzeniu wnętrza książki.

znawca typografii ocenił twoje projekty jako bliskie doskonałości. Obiecałam mu, że wezmę cię na spytki i dowiem się

Literatura piękna, czy może eseistyka albo literatura fak-

więcej o źródłach, wzorach, ulubionych krojach…

tu? Jakie gatunki literackie najchętniej wybierasz?

Uwielbiam kroje holenderskie! Gerard Unger, Martin

Najpewniej czuję się, pracując nad książkami filozoficznymi.

Majoor – wydaję na nie mnóstwo pieniędzy. W swoim

Bardzo lubię również oprawiać poezję. Generalnie wolę

wydawnictwie wykorzystuję kroje Jana van Krimpena – ele-

gatunki, które nie wymagają, by okładka odpowiadała na

gancki miks klasycyzmu i nowoczesności. Matthew Carter

wszystkie pytania zawarte w tekście, przy których ma

– kocham wszystko, co zrobił, to najwyższy standard. Lubię

raczej intrygować, niż zdradzać treść. Zależy mi na oddaniu

Sabon Tschicholda... Ogólnie rzecz biorąc, lubię wszelkie

dobierać zlecenia i takie większe projekty wykonuję trzy,

klasycyzujące kroje.

może cztery razy w roku.    Książka zdecydowanie powinna być przemyślana cało-

Czy masz wpływ na typografię i layout książki? Projektu-

ściowo. W Penguinie o wyglądzie książek – zarówno wnę-

jesz książki całościowo?

trza, jak i okładki – przesądzał tak zwany Penguin Compo-

Niestety, to wciąż wyjątkowa sytuacja. Mam wrażenie, że

sition Guide, czyli podręcznik zasad rządzących kompozycją

jestem już jednym z niewielu grafików mojego pokolenia,

i typografią. Po odejściu z Penguina sam stworzyłem kilka

którzy potrafią zaprojektować nie tylko okładkę,

takich „podręczników” dla młodych projektantów, którzy są

ale i wnętrze książki. Sztuka postrzegania i tworzenia książ-

świetni w okładkach, ale niekoniecznie sprawdzają się

ki jako całości zupełnie zanika. Prawdopodobnie już tylko

w tworzeniu wnętrza książki.

Uniwersytet w Reading jest miejscem, gdzie uczą tego na właściwym poziomie. Bardzo chciałbym mieć możli-

Literatura piękna, czy może eseistyka albo literatura

wość całościowego projektowania większej liczby

faktu? Jakie gatunki literackie najchętniej wybierasz?

tytułów, ale ponieważ pracuję już na własny rachunek,

Najpewniej czuję się, pracując nad książkami filozoficznymi.

muszę rozsądniej dobierać zlecenia i takie większe projekty

Bardzo lubię również oprawiać poezję. Generalnie wolę

wykonuję trzy, może cztery razy w roku. Książka zdecydo-

gatunki, które nie wymagają, by okładka odpowiadała na


nr 38. 2+3D grafika plus produkt

wszystkie pytania zawarte w tekście, przy których ma

są świetni w okładkach, ale niekoniecznie sprawdzają się w

raczej intrygować, niż zdradzać treść. Zależy mi na oddaniu

tworzeniu wnętrza książki.

nastroju książki, zatrzymaniu uwagi czytelnika. Okładka powinna nabierać znaczenia w trakcie lektury. Nie znoszę

Literatura piękna, czy może eseistyka albo literatura fak-

okładek, które wszystko odkrywają, zwalniają wyobraźnię

tu? Jakie gatunki literackie najchętniej wybierasz?

z tworzenia w czasie czytania nowych obrazów poznawane-

Najpewniej czuję się, pracując nad książkami filozoficznymi.

go właśnie świata. Poezja i filozofia dają możliwość

Bardzo lubię również oprawiać poezję. Generalnie wolę

tworzenia projektów niedopowiedzianych, sugestywnych.

gatunki, które nie wymagają, by okładka odpowiadała na

Chętnie pracuję również z tekstami historycznymi, choć

wszystkie pytania zawarte w tekście, przy których ma

mam z nimi mały problem, wynikający z konieczności

raczej intrygować, niż zdradzać treść. Zależy mi na oddaniu

wykorzystania fotografii. A to mój słaby punkt. Mam wra-

nastroju książki, zatrzymaniu uwagi czytelnika. Okładka

żenie, że tylko psuję zdjęcia, modyfikując je na okładkach,

powinna nabierać znaczenia w trakcie lektury. Nie znoszę

rujnując pracę zdolnych fotografików… Pewnie każdy

okładek, które wszystko odkrywają, zwalniają wyobraźnię

aktor odpowiadał kiedyś na pytanie o wymarzoną rolę

z tworzenia w czasie czytania nowych obrazów poznawane-

życia... Ja zapytam o książkę, którą chciałbyś koniecznie

go właśnie świata. Poezja i filozofia dają możliwość

oprawić, choćby za darmo! O tak, jest kilka książek, o któ-

tworzenia projektów niedopowiedzianych, sugestywnych.

rych marzę. Kiedy o nich myślę, zawsze mam wątpliwości,

Chętnie pracuję również z tekstami historycznymi, choć

czy powinienem je projektować, bo obawiam się, czy

mam z nimi mały problem, wynikający z konieczności wyko-

nie są mi zbyt bliskie. Czy potrafiłbym je zaprojektować

rzystania fotografii. A to mój słaby punkt. Mam wrażenie,

nie tylko „od serca”, ale tak, by nadać im wartość rynkową,

że tylko psuję zdjęcia, modyfikując je na okładkach, rujnując

pomóc w ich popularyzacji? Czy aby nie zdominuję okładki

pracę zdolnych fotografików…

własnym odczuciem? Ale pomijając te kwestie, chciałbym kiedyś móc zaprojektować okładkę Hrabiego Monte

Pewnie każdy aktor odpowiadał kiedyś na pytanie o wy-

Christo, Wyspy skarbów, rać zlecenia i takie większe projek-

marzoną rolę życia... Ja zapytam o książkę, którą chciałbyś

ty wykonuję trzy, może cztery razy w roku.

koniecznie oprawić, choćby za darmo!

   Książka zdecydowanie powinna być przemyślana cało-

O tak, jest kilka książek, o których marzę. Kiedy o nich my-

ściowo. W Penguinie o wyglądzie książek – zarówno wnę-

ślę, zawsze mam wątpliwości, czy powinienem je projekto-

trza, jak i okładki – przesądzał tak zwany Penguin Compo-

wać, bo obawiam się, czy nie są mi zbyt bliskie. Czy potrafił-

sition Guide, czyli podręcznik zasad rządzących kompozycją

bym je zaprojektować nie tylko „od serca”, ale tak, by nadać

i typografią. Po odejściu z Penguina sam stworzyłem kilka

im wartość rynkową, pomóc w ich popularyzacji? Czy aby

takich „podręczników” dla młodych projektantów, którzy

nie zdominuję okładki własnym odczuciem? Ale pomijając


te kwestie, chciałbym kiedyś móc zaprojektować okładkę

przejmował, że dziecko może rzucić nim o podłogę. 

Hrabiego Monte Christo, Wyspy skarbów, Wodnikowego

   Pod koniec rozmowy David prosi mnie o wysłanie

wzgórza. Zawsze chętnie wracam też do George’a Orwella,

esemesa do jego londyńskich przyjaciół, z którymi umówił

podziwiam jego umiejętność precyzyjnego i prostego prze-

się w Krakowie, bo w Londynie jakoś dawno nie mieli okazji

kazu. I jeszcze Wells, Kafka, tak Kafka... A mówiąc między

się spotkać. Po wysłaniu kilku podyktowanych słów do-

nami, pozostaje cały szereg tzw. przyjemności, do których

strzegam w jego oczach wyraz zaskoczenia i uznania. „Mnie

zaliczam kryminały, powieści detektywistyczne. Pożeram je

zajęłoby to pewnie dobre pół godziny” – mówi. Tak oto

i bardzo chciałbym projektować do nich okładki, ale chyba

w ramach promocji nowoczesnego projektowania zaprosi-

jakoś nie kojarzę się z tego typu literaturą i dlatego takie

liśmy człowieka z gruntu tę współczesność wypierającego.

projekty pozostają wciąż w sferze marzeń…

Wniosek może być tylko jeden – klasycznie skrojone szaty Penguina jeszcze długo nie przejdą do lamusa…

Na koniec zapytam współczesnego klasyka, który wydaje się odporny na wszelkie mody – masz już iPada? wiekiem, który kupi sobie iPada. Ale niezależnie od wszelkich moich skrzywień, muszę przyznać, że iPady są świetne i pewnie gdybym już takiego miał, nie wyrzuciłbym go lekką ręką do rzeki. Kiedy ludzie mówią, że iPad wyprze zwykłą książkę, sądzę, że brakuje im dystansu do współczesności. Za kilka lat iPad będzie już zdefiniowany, oswojony, z określonym miejscem w naszym życiu, ludzie nabiorą wprawy w wykorzystywaniu jego możliwości. On i książka będą sobie nadal towarzyszyć, uzupełniać się, nie budząc obaw, że jedno z nich wyprze drugie z naszego życia. Ja osobiście nie znoszę przedmiotów, które wywierają na mnie jakąkolwiek presję. Nie mam zegarka, nie chcę mieć komórki, iPada bym je wszystkie miał, obawiałbym się wyjść z domu bez wysokiego ubezpieczenia tych sprzętów! A już poważnie – iPad miałby większy sens, gdyby był tańszy. Teraz towarzyszy mu aura wyjątkowości, niedostępności. A użyteczny i powszedni stanie się w dniu, kiedy nikt już się nie będzie

nr 38. 2+3D grafika plus produkt

i Bóg wie jakich jeszcze nowoczesnych wspaniałości. Gdy-



Typo