Page 1


REDAKCJA 0 1

OD/REDAKTORA

ALIGHT


ALIGHT

GAUGUIN/OJCIEC/PODRÓŻY/ARTYSTYCZNYCH

OSOBOWOŚCI

WYPRAWY do wnętrza DAJ SOBIE NA WSTRZYMANIE ZWOLNIJ T A K CZY działasz N kolej

I

E

01

Nie ma jednoznaznej odpowiedzi na pytania tego świata.

WŁAŚCIWIE TO JUŻ NIE TYLKO NIE MA KIEDY, ALE I PO CO SIĘ ZATRZYMAĆ Coś niedobrego się dzieje ze światem. Ludzie zapominają o podstawowych wartościach, ale w iię czego? Większego domu, szybszego samochodzu, a może zer więcej na koncie. Szkoda. Twoje pieniądze nie odbiorą dziecka z przedszkola i nie pobawią sie z psem.

P

amiętam, jak przemierzaliśmy już ostatni odcinek w drodze na Mt Blanc. Szliśmy od schronu Vallote, w rękawicach miałam ogrzewacze do dłoni, bo moje palce nie pamiętały już co to ciepło. Stopy miałam ubrane w podwójną parę skarpet, pomiędzy którymi znajdowała się folia ratunkowa. Skrajnie niekomfortowo. Czułam się po MAGAZYN prostu źle. Gorszego dnia mój LIFESTYLEOWY organizm08/15/ nie mógł NR sobie1 wyobrazić na atak szczytowy. Ale szłam. Szłam, szłam, szłam, szłam, szłam… Mozolna droga, dużo męczących, zwyczajnie nudnych odcinków, kiedy nie do końca cieszyły nawet piękne krajobrazy i absolutnie niesamowity wschód słońca, tak się /MT BLANC można zmęczyć. Ale szłam… /PORTRETY Boże, jaka ta cudowna meta/GAUGUIN fora życia. Dlaczego w swoich /ZA GRANICĄ SZTUKI marzeniach jesteśmy naprawdę gotowi stawić temu czoło, znieść dużo, mimo że w myślach niejed-

Pamiętam, jak przemierzaliśmy już ostatni odcinek w drodze na Mt Blanc. Szliśmy od schronu Vallote, w rękawicach miałam ogrzewacze do dłoni, bo moje palce nie pamiętały już co to ciepło. Stopy miałam ubrane w podwójną parę skarpet, pomiędzy którymi znajdowała się

01

Pamiętam, jak przemierzaliśmy już ostatni odcinek w drodze na Mt Blanc. Szliśmy od schronu Vallote, w rękawicach miałam ogrzewacze do dłoni, bo moje palce nie pamiętały już co to ciepło. Stopy miałam ubrane w podwójną parę skarpet, pomiędzy którymi znajdo-

Miłość WSZYSTKO WYJAŚNIŁA Jedna z młodych artystek zwróćiła kiedys moją uwagę na problematykę twórczości na polskich uczelniach w powiązaniu z zagranicznymi studiami. Tam mają ponoć więcej swobody. Jak w Polsce mają wyrosnąć świadomi artyści, skoro nie daje im się pola do działania? Powinniśmy bardziej ufać sobie i temu czemuś co nazwać można wrodzoną intuicją i wyczuciem. Kto i co stanowi o tym, co jest piękne, co się nadaje, a co absolutnie nie. Co jest sztuką, a co nią nie jest? Jak mamy tworzyć? Kto i jak powinien zyć? Wsłuchujmy się w tej wewnetrzny głos, bo mój mi podpowiada, że wiele moze on nam powiedzieć. A. Hejchman

REDAKTOR NACZELNA, Agata Hejchman przy współpracy z prof. Sławomir Kosmynka, Szymon Sobczak, Martyna Bocheńska, Kamil Kolasiński, Tomasz Włodarczyk, Michał Lewiak, Barbara Lewiak. FOTOGRAFIA, Zdjęcia są autorstwa Agaty Hejchman i stanowią jej prawo KROJE PISMA Glober, Bazar, Minion Pro, TEKSTY ARTYKUŁÓW Agata Hejchman, Milena Rządkiewicz, Michał Lewiak, Joanna Płosajczyk, Rafal Płosajczyk NUMER 1, wydanie 1, 2015 A LINE OGÓLNOPOLSKI MAGAZN LIFESTYLE


REDAKCJA 2 3

ALIGHT


ALIGHT

REDAKCJA

A. Hejchman, auto/zastawka, Koluszki 2013


REDAKCJA 4 5

WSTĘP

CZEGO NAUCZYŁ MNIE ----------------------DYPLOM? DAJ SOBIE NA WSTRZYMANIE ZWOLNIJ W I E L O Z A D A N I O W O Ś Ć SAMODZIELNOŚĆ GUBIENIE SIĘ. ODNAJDYWANIE SIĘ.

A. Hejchman, Malina, Łódź 2015

ALIGHT

Czego nauczyl? Wielozadaniowość zawsze wydawała mi się być moją mocną stroną. Jednak teraz. Prawdziwa nauka radzenia sobie z życiem i dzkania swoich priorytetów, okryślenie tego, co jest ważniejsze, a co mnie ważne. Co istrotne i na teraz, a co może poczekać. No, ale to trudne. Dyplom uczy, czy chcesz być artystą, czy projektantem. Uczy gubić sie na Twojej artystycznej ścieżce. I odnajdywać. Szukać. Szukanie jest ważne. / AH


ALIGHT

WSTĘP

REDAKCJA


REDAKCJA 6 7

SPIS/TREŚCI

ALIGHT

S PIS TREŚCI PORTRETY

WYPRAWY DAJ SOBIE NA MILENA W S T R Z Y M A N I E SŁAWOMIR ZWOLNIJ AGATA T A K CZY N

I

kolej na ciebie d z i a

ł

kolej na ciebie d z i a

?

a

n

i

12 16

e

DRÓŻY ARTYSTYCZE NYCH PING-PONG

I ł

10

E

WYPRAWY ? DAJ SOBIE NA W S T R Z Y M A N I E OSOBOWOŚCI ZWOLNIJ T A K SZTUKA ZA GRANICĄ CZY GAUGUIN OJCIEC PON

9

a

n

i

18 20 22 24

e

UCHWYCONE NORWEGIA LAS ZAPOMNIANE INNA ŁÓDŹ RZECZY ZNALEZIONE

WYPRAWA MT BLANC PO PROSTU

28 30 32 34 36 38

40 42 50


ALIGHT

GAUGUIN/OJCIEC/PODRÓŻY/ARTYSTYCZNYCH

REDAKCJA DLACZEGO DRZEWA NIC SPIS TREŚCI NIE MÓWIĄ

OSOBOWOŚCI

Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że

01

Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że ona zwróciła uwagę dokładnie na to samo. Taka standardowa sytuacja na komisji wstępnej na ASP to sytuacja, w której jest stół, a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomyona zwróciła uwagę dokładnie na to samo. Taka standardowa słem jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z sytuacja na komisji wstępnej na ASP to sytuacja, w której kobietami, które na tej swojej drodze kariery są jest stół, a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się dalej i godzą życie prywatne i styl życia fotografa. a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem jest Wielu współczesnych artystów w swoich procewłaśnie sprawdzenie przez kontakt z kobietami, sach twórczych odwołuje się do tradycji podróży. Czerpiąc z niej inspirację, szukając, jak ich poprzednicy, pierwiastka egzystencjonalnego. Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że „Niewzruszona potęga rodzi pytania o miejsce człowieka – artysty, kreatora, w tym świecie natury. Co jest przedmiotem, a co jest podmiotem. Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że Czy jeste-śmy jego cząstką, czy zostaliśmy – a może sami – wykluczyliśmy się z porządku natu-ry” . Doskonałym łącznikiem pomiędzy XIX, a XX wiekiem, a zarazem absolutnym pionierem w kategorii podróży artystycznych jest Paul jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam po- Gauguin, którego bezpretensjo-nalnie można wiedziała, że ona zwróciła uwagę dokładnie na przedstawić na początek, a takto samo. Taka standardowa sytuacja na komisji że ukazać jako pewną odpowstępnej na ASP to sytuacja, w której jest stół, a wiedź, czy też podsumowanie za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się pytania wyżej postawionego – zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim o przynależność człowieka do wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszy- natury, jego miejsce w świecie, scy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, rolę i poszukiwanie samego ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to siebie. Podróż to wszystko daje. się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwi- „Tutaj” może tego wcale nie jać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem być, aby odpowiedzieć sobie na jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z kobie- pewne ważne kwestie trzeba się tami, które na tej swojej drodze kariery są dalej nieraz śladem Gauguina wyrwać ze strefy bezpieczeństwa. i godzą życie prywatne i styl życia fotografa. Aza tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z kobietami, które na tej swojej drodze kariery są dalej i godzą życie prywatne i styl życia fotografa.

CZY UMIESZ WYBRAĆ

GAUGUIN OTWIERA NAM DRZWI DO EGZOTYKI

POKAŻ MI TO KONIECZNIE TERAZ


PORTRETY 8 9

PORTRETY

PORTRETY

ALIGHT


A. Hejchman, auto/zastawka Koluszki 2013


PORTRETY 10 11

MILENA

ALIGHT

MILENA

KOBIETA TO SIŁA ZDARZA MI SIĘ ZAPOMNIEĆ JAKĄ SIŁĘ MAJĄ W SOBIE KOBIETY. ZAWSZE WTEDY MYŚLĘ O TYCH WSZYSTKICH WIELKICH KOBIETACH NASZYCH CZASÓW, KTÓRE SIĘ NIGDY NIE PODDAJĄ

MIMO DRAMATYCZNEJ SYTUACJI WALCZYSZ Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że ona zwróciła uwagę dokładnie na to samo. Taka standardowa sytuacja na komisji wstępnej na ASP to sytuacja, w której jest stół, a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z kobietami, które na tej swojej drodze kariery są dalej i godzą życie prywatne i styl życia fotografa. ału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwijać. Stwierdziłam, że

podróżuję, aby wychodzić ze swojej strefy komfortu, aby poznawać to, co nowe. Trochę śladem Gauguina, choć nie do końca świadomie. Szlenie inspirujące są spotkania z ludźmi na drugim końcu góry. Uwielbiam to Kocham życie. Warto zyć.zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, nie mamy ani rodziny. Za każdym razem gdy mam ochotę się poddać życiu jako „domowa kurka” przypominam sobie o dwóch współcześnie żyjących kobietach, które swoją siłą inspirują mnie do działania: nieustraszona Martyna Wojciechowska, która mimo złej prasy stygmatyzującej ją jako złą matkę, wciąż podróżuje i zgarnia najbardziej prestiżowe nagrody jako redaktor naczelna National Geographic, oraz Marjane Satrapi - wywodządza się z Iranu autorka komiksów, która mimo dramatycznej sytuacji rodzinno-politycznej zdołała przekuć złe wspomnienia w animację nominowaną do Oskara.

/MR


A. Hejchman, Milena, Łódź 2015


AHej14

na tata, zjd. S. Hejchman/Polska A. Hejchman, Koluszki 2014


PORTRETY 14 15

Sナ、WOMIR

ALIGHT


ALIGHT

SŁAWOMIR

HYDRO PIEKŁO WSTĄPIENIE

PORTRETY

Z jednej strony na pewno niesamowita uroda tego państwa. Jeśli chodzi o to, to nie sądziłam, że kiedyś będę uważała, że jakieś państwo jest ładniejsze od Polski, bo lokalna patriotka i te sprawy, ale sorry Polsko -niestety Norwegia jest ładniejsza. Tutaj naprawdę wystarczy wyjść przed dom i już są piękne widoki. Nie sądziłam, że będę mieszkała w miejscu, które będzie mi się wydawało obiektywnie rzecz biorąc piękne, a tak jest. Z drugiej strony łatwość

Słuchaj, Noe Chciałbym na słówko. Wiesz, tak między nami, to jestem człowiekiem zaniepokojony. By nie rzec - rozczarowany.

HYDROPIĘKŁOWSTĄPIENIE UTOPIE WASZĄ UTOPIĘ

ZDARZA MI SIĘ ZAPOMNIEĆ JAKĄ SIŁĘ MAJĄ W SOBIE KOBIETY. ZAWSZE WTEDY MYŚLĘ O TYCH WSZYSTKICH WIELKICH KOBIETACH NASZYCH CZASÓW, KTÓRE SIĘ NIGDY NIE PODDAJĄ

Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że ona zwróciła uwagę dokładnie na to samo. Taka standardowa sytuacja na komisji wstępnej na ASP to sytuacja, w której jest stół, a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się to rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z kobietami, które na tej swojej drodze kariery są dalej i godzą. a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. Zaczęłam się zastanawiać, jak to będzie wyglądało w moim wypadku, teraz kończę studia, jesteśmy wszyscy pełni zapału, młodzi. Nie mamy ani rodziny, ani zobowiązań, więc jest to dość łatwe, ale jak to się będzie rozwijało potem, jak może się

- Co Was skłoniło do przeniesienia się do Norwegii? Rafał: Tak naprawdę zadecydował o tym zbieg okoliczności. Asia: Tak, to był duży zbieg okoliczności. Najpierw był wyjazd Rafała i Mateusza – mojego brata. Wtedy jeszcze w ogóle nie planowaliśmy, że się tutaj przeprowadzimy, nawet nie braliśmy tego pod uwagę. R: Ja się początkowo bardzo zastanawiałem, czy to dobry pomysł żeby w ogóle jechać z Mateuszem. A: Tak, bo wtedy byliśmy tuż po ślubie. Propozycja pierwszego wyjazdu pojawiła się, kiedy byliśmy w trakcie remontu naszego

SŁAWOMIR

to rozwijać. Stwierdziłam, że takim dobrym pomysłem jest właśnie sprawdzenie przez kontakt z kobietami, które na tej swojej drodze kariery są dalej i godzą życie prywatne i styl życia.../AH

R: Ja bym się tak do końca z tym nie zgodził. To nie jest tak, że przyjechaliśmy tu tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Przynajmniej ja tak czuję. A: Jednak w momencie kiedy zapadła decyzja o tym, że wyjeżdżamy do Norwegii, to ja jeszcze tutaj nie byłam ani razu, więc nie mogę powiedzieć, że skłoniło mnie cokolwiek innego. Nie znałam kompletni ludzi, z którymi się tutaj Rafał zapoznał. Oczywiście wiedziałam coś o Norwegii, ale nie widziałam jej nigdy na oczy,

domu w Polsce, więc wyjazd nie bardzo był nam wtedy na rękę, ale później się okazało, że bardzo się przydał nagły przypływ gotówki. - To był wyjazd w celach zarobkowych? A: Tak, zdecydowanie! Od razu było wiadomo – chłopaki jadą na miesiąc, zarabiają ile kasy się da i wracają. Chcieli ograniczyć jakiekolwiek wydatki, więc zabrali tyle jedzenia ile mogli zjeść przez miesiąc. Do Norwegii przyjechali właściwie w ciemno, akurat przypadek chciał, że trafili do Porsgrunn. Tam poznali naszego obecnego, dobrego znajomego, który zapewnił im pierwsze zlecenie i później polecił innym znajomym. To było w 2012 roku, ten miesiąc zleciał naprawdę bardzo szybko. - Czynnikiem decydującym były więc finansowe powody? Czy Norwegia Was zachwyciła jako kraj? A: Niestety były to finansowe powody. /AH

Fragmenty tekstów wywiad z Asią i Rafałempłosajczykiem na temat emigracji do Norwegii, fragment wpowiedzi Kasi Stręk i fragmenty piosenki Lao Che, wypowiedzi M. Rządkiewicz i A. Hejchman - Hydropiekłowstąpienie. Za zdjęciach w dzale - Milena Rządkiiewicz, A . Hejchman, S. Hejchman


PORTRETY 16 17

AGATA

ALIGHT

TAK SIĘ OSIĄGA CELE

MIMO DRAMATYCZNEJ SYTUACJI WALCZYSZ

AGATA Mimo dramatycznej sytacja wciąż walczysz i nie poddajesz się. Cel stwarza możliwości i generuje Twój potencjał. Nie odpuszczaj. Kształtowałam się w środowisku, gdzie często musiałam wybijać sie ze swoim optymizmem. Jednak nigdy nie żałowałam entuzjazmu z jakim przyjmwałam kolejny, nawet cieżki dzięń. Pamiętam taki banalny, pierwzy trumf, który wynikał z nieskończonej wiary w to, że wszystko jest możliwe. To błaha sprawa, ale dla dziecka to jak krok milowy. Jako ośmiolatka marzyłam o chomiku, niesttey tego entuzjazmu nie podzielała moja rodzica. Chciałam go dostać wtedy pod choinkę i chodziłam za rodzicami dzień w dzień prosząc, aby spełniło się moje marzenie. Mimo ich odmów nie przestawałam wierzyć, że spełni się moje marzenie. / AH

A. Hejchman,auto, Koluszki 2013

pierwszy mój triumf, który pamiętam to chomik, którego wyprosiłam. słuchałam wtedy piosenek o nadzieji. nie przestając wierzyć, że się uda, miałam jakieś 8 lat

Na zdj. Agata Hejchman - studentka V roku łódzkiej Akademii Sztuk Pieknych im. Wladysława Strzemińskiego, na wydziale grafiki. Z zamiłowaniem wielkim podchodzi do malarstwa i fotografii. Podróżuje, chodzi po górach, nie traci nadzieji i nie przestaje marzeć. Nigdy.


ALIGHT

AGATA

PORTRETY

A. Hejchman, auto, Koluszki 2013


OSOBOWOŚCI 18 19

OSOBOWOŚCI

OSOBOWOŚCI

ALIGHT


A. Hejchman, tata, Koluszki 2014


OSOBOWOŚCI 20 SPOTKANIA 21

KASIA STRĘK

KASIA/ZA/GRANICĄ/SZTUKI

ALIGHT

A. Hejchman, fragment fotografii zdj. K. Stręk, wernisaż wystawy -Jej cicha historia, Łódź 2014

Na zdj. zdjęcia Kasi Stręk - Jej cicha historia, wernisaż wystawy - 6 dzielnica - Łódź 2014, ragmenty wywiadu z Kasią Stręk dot. wyjazdu na Erasmusa, stażu w Australii i twórzeniu za granicami Polski..


ALIGHT

KASIA/ZA/GRANICĄ/SZTUKI

OSOBOWOŚCI

ZA GRANICĄ SZRUKI Wystawa pokazywała mój cykl dyplomowy i tak w ogóle pierwszym momentem kiedy zobaczyłam, że chciałabym dotknąć tematu kobiet artystek fotografów był jeden z wernisaży we Francji, kiedy pracowałam z kolektywem fotografów Item. To jest kolektyw fotografów dokumentalnych. W tym kolektywie jest 6-7 osób, w tym jedna dziewczyna, która kręci video. Cała reszta to mężczyźni. Ja tam byłam również jedyną stażystką kobietą jaką oni kiedykolwiek w ogóle ztrudniali. Chodziło mi raczej o to, by przekazać atmosferę, emocje. Oprócz tego też przeprowadzałam z nimi wywiady, których fragmenty są dopełnieniem tych zdjęć i taki ich własnym głosem w ich własnej historii. / KS

- Byłaś na Erasmusie we Francji oraz na stażu w Australii… K: To było coś w rodzaju indywidualnego stypendium, ponieważ a poznałam artystę – kuratora, który współpracował z Akademią w Australii (nazwa…) Powiedział o mnie dyrektorowi, który akurat jest fotografem i oni zdecydowali się przyjąć mnie na studia jako wolnego słuchacza, dzięki temu nie musiałam za to płacić. Dali mi możliwość wejścia, korzystania e wszystkich dóbr tej szkoły i miałam szczęście, ponieważ gdy tam przyjechałam zostałam zaangażowana we wszystkie projekty, które oni realizowali. - Poza tym, że ta podróż otworzyła Ci na pewno wiele drzwi i przetarła szlaki, to jak oceniasz wpływ tych wyjazdów na Twoją twórczość, horyzonty. K: Ja tutaj studiowałam na grafice i fotografia

HISTORIE LUDZI MNIE - JAKO FOTOGRAFA INSPIRUJĄ

była tylko jednym z przedmiotów. Nie umniejszaj ość absolutnie była tylko jednym z. Ja zarówno we Francji jak i Australii

fotograf zawsze pozostaje w cieniu pojechałam studiować stricte fotografię. Na ASP we Francji miałam możliwość wyboru jednego przedmiotu, na którym się skupiałam, ponieważ sposób uczenia tam był zupełnie inny. Dodatkowo jeszcze spędzałam wiele czasu z kolektywem. Tak samo Australia, to był właściwie pierwszy raz, kiedy ja studiowałam nie na ASP, ale wydziale fotografii. Na pewno zmienia

to sposób postrzegania. We Francji nauczyłam się sama pracować nad własnymi projektami sama wymyślać, rozpracowywać, robić badania, dochodzić do tego w jaki sposób, dlaczego do tego tematu pasuje taka plastyka, a nie inna. Nauczyłam się tego tam, ponieważ zostałam zostawiona jakby sama, ta opieka wykładowców była zdecydowanie mniejsza, znacznie mniej inwazyjna. Dowolność pracy była nieporównywalnie większa. Na samym początku jak przyjechałam to mnie to paraliżowało, nie było kompletnie tematu, a nawet medium, którym miałam się posługiwać. Zupełnie od zera miałam wymyśleć sobie program na najbliższy rok. Na dodatek w ramach korekty swoje prace mogłam pokazywać wykładowcom od różnych dziedzin – prace z malarstwa mogłam pokazywać na rysunku, ftowanie małych / AH miasteczek, które przechodzą zmiany.ze względu


OSOBOWOŚCI 22 23

GAUGUIN/OJCIEC/PODRÓŻY/ARTYSTYCZNYCH

GAUGUIN PRZETARŁ SZLAKI WSPÓŁCZESNYM ARTYSTOM PODRÓŻNIKOM PRZEZ SWOJE POSZUKIWANIA METAFI-

ZYCZNE I ZAGŁĘBIANIE SIĘ W POWRÓT DO KORZENI

CHCĘ URATOWAĆ DOBRE WSPOMNIENIA O TYM MIEJSCY I TYCH LUDZIACH. DA SIĘ TAK,. TRZEBA PO PROSTU PRZEBACZYĆ! „Wiek XIX uczynił sztukę podróżowania doniosłym doświadczeniem egzysten-cjonalnym, którego niekwestionowaną wartość uznajemy i dziś, mimo że wiek XX sprowadził podróż do rzędu podstawowych rytuałów codzienności. Fakt, iż możliwe jest dzisiaj zjedzenie śniadania w Moskwie, obiadu w Londynie, a kolacji w Nowym Jorku w niemal identycznych miejscach, na identycznej zastawie, trzymając się

Podróżuję, aby wychodzić ze swojej strefy komfortu, aby poznawać to, co nowe. Trochę śladem Gauguina, choć nie do końca świadomie. Szlenie inspirujące są spotkania z ludźmi na drugim końcu góry. Uwielbiam to Kocham życie. Warto zyć. wybranego kanonu smakowego tej czy innej kuchni, nie zmienia faktu, iż podróż podobnie jak w wieku poprzednim może być świadomym wyborem doświadczania w procesie samo poznawania, autokreacji. Słowo podróż – jak nigdy – obecnie staje się dwu znaczenio-we. Może określać prosty fakt zmiany miejsca, ale może jak przedstawiono powyżej być synonimem ludzkiego losu, mającym długotrwałą tradycję w kulturze” . Wielu współczesnych artystów w swoich procesach twórczych odwołuje się do tradycji podróży. Czerpiąc z niej inspirację, szukając, jak ich poprzednicy, pierwiastka egzystencjonalnego. „Niewzruszona potęga rodzi pytania o miejsce człowieka – artysty, kreatora, w tym świecie natury. Co jest przedmiotem, a

szalenie inspirujące są spotkania z ludźmi na drugim końcu góry

co jest podmiotem. Czy jeste-śmy jego cząstką, czy zostaliśmy – a może sami – wykluczyliśmy się z porządku natu-ry” . Doskonałym łącznikiem pomiędzy XIX, a XX wiekiem, a zarazem absolutnym pionierem w kategorii podróży artystycznych jest Paul Gauguin, którego bezpretensjo-nalnie można przedstawić na początek, a także ukazać jako pewną odpowiedź, czy też podsumowanie pytania wyżej postawionego – o przynależność człowieka do natury, jego miejsce w świecie, rolę i poszukiwanie samego siebie. Podróż to wszystko daje. „Tutaj” może tego wcale nie być, aby odpowiedzieć sobie na pewne ważne kwestie trzeba się nieraz śladem Gauguina wyrwać ze strefy bezpieczeństwa, przesiąkniętej czy to cywilizacją, czy po prostu nie pozostawiającą pola do analizy i przypadku. Paul Gauguin urodził się 7 czerwca w 1848 roku w Paryżu, z wykształcenia był biznesmenem. Sztuka stanowiła początkowo jedynie obszar jego zainteresowań . Swoją karierę malarską rozpoczął dopiero w wieku trzydziestu pięciu lat, decydując się poświęcić swoją pracę, rzucając ją i oddając się pełni w wir malarstwa . Gauguin był kolejno impresjonistą, w okresie przyjaźni z Van Goghem religijnym ekspresjonistą, a następnie poetyckim symbolistą . Jako artysta, ale i jako człowiek przez całe swoje życie dążył do odnalezienia jedności z naturą, „pierwotną czystością”. Tkwiła w nim ogromna tęsknota za „rajem utraconym”. Szukał tego w twórczości dzieci oraz ludów prymitywnych. Te pragnienia i tęsknoty zaprowadziły go do świata podróży . Początkowo z paryskich uliczek i kawiarni Gauguin uciekł do bretońskich wio-sek . Obrazy,

ALIGHT


ALIGHT

GAUGUIN/OJCIEC/PODRÓŻY/ARTYSTYCZNYCH Artysta malował egzotyczne kwiaty, motywy wyspiarskiej flory, tamtejsze kobiety, które na jego obrazach były bardzo naturalne. Motywy te były przez malarza wplatane w niezwykle dekoracyjną ,symfonię, własnych wyobrażeń. Obrazy stawały się więc bardzo poetyckie, ale i symboliczne. W scenach tych zadawał pytania o naturze egzystencjalnej, pytał o sens istnienia, cel drogi człowieka. Wypisywał je też na płótnach, często posługując się w tym celu tytułami w miejscowym języku. Kolory jakich używał straciły swoją naturalistyczną funkcję. Używając brązu do malowania skóry kobiecej chciał nie tyle określić jej naturalną barwę, co wyrazić swoje zamiłowanie do tej niecywilizowanej, pozaeuropejskiej prostoty. Malował różowy piasek, co wyrazić miało uczucie, które ogarnęło go dzięki owej podróży, nieograniczonego, słonecznego bezmiaru.

które tam malował są „mroczne w kolorycie” . W Bretanii „niemal nietknięte zdawało się trwać średniowiecze: w naiwnej wierze, surowych obyczajach, w architekturze i ubiorach. Wszystko tu było archaiczne i na poły dzikie, w otoczeniu dzikiego pejzażu łąk, skalnych, urwistych wybrzeży i morza. Tutaj, w Pont-Aven i Le Poulolu, w latach 1888-1890 ukształtował się syntetyzm” . Gauguin przebywając w Bretanii gromadził wokół swojej osoby zasobne grono malarzy. Jego osobowość była dla innych ogromnie fascynująca oraz inspirująca. Artysta wraz ze swoimi teoriami oraz potrzebą stworzenia własnego, nowego stylu w sztuce skupiał podobnych sobie ludzi. Gauguin nie był zwolennikiem realistycznego ujmowania rzeczywistości i naturalizmu. Miał w sobie naturalne skłonności do posługiwania się w sztuce przenośnią, symbolem oraz tworzenia świata aluzji. Jego wpływom uległ m.in. polski, wyżej wspomniany artysta, Władysław Ślewiński . Malarz w swej twórczości posługuje się poetyckim językiem. Jego dzieła są tajemnicze, a zarazem pełne prostoty. Tej prostoty właśnie, jak i pierwotnego pierwiastka szukał podczas swoich podróży do odległych krajów . Nie można odmówić mu także wywierania ogromnego wpływu na ówczesnych artystów, którzy się wokół niego „zbierali”. To, co było najsilniej działającą

OSOBOWOŚCI

na nich cechą jego twórczości to syntetyczna forma. Gauguin „stał się ojcem nowożytnego symbolizmu” . Obrazy tego artysty skłaniają do refleksji, wywołując szeroką gamę emocji, uczuć, np. Bretonki modlące się pod krucyfiksem. Pobyt w Pont-Aven i Le Pouldu był jedynie etapem przejściowym na twórczej ścieżce artysty. W 1891 roku Gauguin udał się w podróż : „jakby z lęku przed najbardziej nawet mglistą perspektywą stabilizacji. Można powiedzieć <<jest się zawsze zawiłym dla siebie samego>>. Ale trzeba przyznać, że w tej nieustającej tęsknocie za odmianą, w tym jakby bezwolnym i pełnym wysiłku woli wydawaniu siebie na łup marzeniom, w ciągłym niepokoju, którego celem miał być jakiś nieosiągalny obszar uspokojenia – w tym wszystkim jest u Gauguina niezmienna konsekwencja i stąd bierze się siła, czystość i cisza jego dzieła” . Gauguin prowadził podczas swoich podróży dzienniki, które dają nam teraz doskonały, dopełniony obraz rzeczywistości, z

jaką obcował artysta. Czytamy: ”Ósmego czerwca w nocy, po sześćdziesięciu dniach gorączkowego wyczekiwania, dostrzegliśmy zygzaki dziwacznych ogni na morzu. Na tle ciemnego nieba odcinał się czarny, ząbkowaty stożek. Okrążyliśmy Mooreę, by ujrzeć Tahiti. Kilka godzin później zaczęło dnieć. Zbliżając się powoli do raf, weszliśmy w przesmyk i bez szacunku zarzuciliśmy kotwicę w przystani. Ta część wyspy, na pierwszy rzut oka, nie ma w sobie nic nad-zwyczajnego, nic na przykład co można by porównać ze wspaniałą zatoką Rio de Jane-iro. Jest to wierzchołek góry zatopiony w morzu w zamierzchłe dni potopu. Sam tylko szczyt panował nad wodami: jakaś rodzina schroniła się tutaj, założyła szczep – a korale też

malarstwo to matematyka sztuk plastycznych wdrapały się tu, otaczając cypel i tworząc z wiekami nowy ląd. Ziemia ta rozszerza się wciąż, lecz zachowuje ze swojego pochodzenia charakter samotni, ograniczonej przestrzeni, podkreślony jeszcze przez otaczający ją bezmiar morza” . Resztę swojego życia Gauguin spędził na Pacyfiku, raz tylko wracając do Euro-py. Zdawało mu się, że to właśnie na Tahiti znajduje się jego „ojczyzna wolności i piękna”. dziennika podróży: „Próbo/AH fragment pracy magisterskiej, rozdział iii.1 Agata. Hejchman A. Hejchman, auto, Koluszki 2013/14


OSOBOWOŚCI 24 25

PING/PONG/SŁOWNY

ALIGHT


ALIGHT

PING/PONG/SŁOWNY

BITWA NA MYŚLI ISTNY PING - PONG USTAWICZNA CHĘĆ POMAGANIA INNYM MOŻE WYKOŃCZYĆ ALE ROBISZ TO Po prostu o tym marzyłam. Od dawna. O czym? A no o tym, żeby jechać. Po prostu, przemieszczać się na rowerze, oglądając świat, który zostawiam za sobą, który widzę przed sobą i żyjąc w tym, który właśnie mam obok. Bo można się zatrzymać, kiedy tylko masz na to ochotę. Nie trzeba specjalnie o nic pytać. Można się poczuć wolnym człowiekiem. Zmierzyć się z tym wszystkim. To wymaga ogromnego poświęcenia, ogromnego. Ale każdy sukces kosztuje swoje. Wszystkie wielkie góry wymagają wielkiego poświęcenia

i wielkich łez. Może właśnie dlatego tak to smakuje? Pierwszy dzień był chyba najgorszy. Pierwsze koty za płoty, jak to mówią. Nie potrafię powiedzieć, dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałam, chyba po prostu dlatego, że zawsze bliskie mi były

NOWA PERSPEKTYWA skoki na głęboką wodę. Później pojawiało się zdziwienie, że ta woda taka zimna i taka … głęboka. Ale jak już przejdziesz ten kryzys. Nie cofaj się! Walcz! Tak wiele nauczyła mnie ta podróż.Czechy…. Górzyste? Ano właśnie. Tak! Nie wiedziałam, że aż tak bardzo. Owszem, spodziewałam się pewnych wzniesień, ale to się zdawało nie mieć końca. Jak już udało się wjechać, zaraz trzeba było zjeżdżać i trwać w perspektywie kolejnego stromego podjazdupodjazdu. Samo życie.

A. Hejchman, auto, Koluszki 2014

Sakwy mi mocno dokopały. Nigdy wcześniej nie miałam okazji nawet prowadzić roweru tak obładowanego bagażem, a co dopiero nim jechać i utrzymać równowagę. Pierwsze chwile były fatalne. Miałam ochotę się wycofać, ale nie zrobiłam tego! Nie zrobiłam i przeszłam ten kryzys. Nie żałowałam ani razu podczas podróży, że się jej podjęłam. Od zawsze miałam w sobie ogromnego ducha. walki, który nie pozwalał/AH mi

OSOBOWOŚCI


OSOBOWOŚCI 26 27

PING/FOTOGRAFIA/JAKO/SZTUKA

FOTOGRAFIA MUSI PEŁNIĆ ROLĘ EDUKACYJNĄ MARZY MI SIĘ POWRÓT DO CZASÓW, GDY FOTOGRAF CZUŁ, ŻE PEŁNI W SPOŁECZEŃSTWIE WAŻNĄ MISJĘ

A. Hejchman, fragment fotografii zdj. K. Stręk, wernisaż wystawy -Jej cicha historia, Łódź 2014

Chyba najbardziej historie ludzi mnie inspirują. Ja uwielbiam rozmawiać z ludźmi, jestem bardzo ciekawa tego co mają do powiedzenia. Inność mnie inspiruje, ciekawe historia. Właściwie wydaje mi się, że właściwie i sztuka i fotografia, jak się tak zobaczy o czym to wszystko mówi, to okazuje się, że o człowieku. Fascynujące jest dla mnie to, że aparat fotograficzny pozwala wejść w sytuacje, w które bez aparatu nie mogłabym nigdy wejść. Jest jakby paszportem do rzeczy, które To co mi się niesamowicie podoba w fotografii to, że z dnia na dzień możesz się znaleźć w zupełnie innym środowisku. Możesz poznać górników, a następnego dnia pracujesz Moim największym marzeniem jest opublikowanie zdjęcia dla National Geographic. Tutaj mam taką bransoletkę, którą dostałam od koleżanki. Ona jest Meksykanką i tam jest taka tradycja, że jak się rozstają ludzie to zawiązują sobie nawzajem takie meksykanki. Trzeba wymyśleć jakieś marzenie i ta meksykanka się zerwiedopie-

ALIGHT


ALIGHT

PING/FOTOGRAFIA/JAKO/SZTUKA

OSOBOWOŚCI

Na zdj. zdjęcia Kasi Stręk - Jej cicha historia,

wernisaż wystawy -

6 dzielnica - Łódź 2014, ragmenty wywiadu z Kasią Stręk dot. fotografii, podróży i twórczści na świecie.

TOWARZYSZY MI SILNA POTRZENA NIESIENIA POMOCY WŁAŚNIE PRZEZ FOTOFRAFIĘ

A. Hejchman, L.Mizerska, Łódź 2015

ro wtedy kiedy to marzenie się spełni. Moja się chyba jeszcze długo nie zerwie, dlatego tak mocno ją zawiązałam (śmiech). nie uważam jeszcze żebym ja wiedziała już na sto procent co ja chce dokładnie robić. Ja wiem, że nie mam planu „B” i to musi być fotografia. Jestem naprawdę bardzo otwarta na wszystkie możliwe okazje, które gdzieś tam spadną. Jeżeli się okaże, że będę miała możliwość wyjazdu gdzieś to na pewno wyjadę bez zastanowienia. /KS

ważna jest więź emocjonalna z fotografowaną osobą

z balerinami. To jest oczywiście bardzo duża przenośnia. Po prostu ilość fantastycznych osób, z którymi ja nigdy w życiu nie miałabym możliwości porozmawiania, którą miałam dzięki temu, że robiłam im zdjęcia jest niesamowita. Fajne jest to, że oprócz tego, że robię te zdjęcia to się uczę. / KSPoznaje


UCHWYCONE 28 29

UCHWYCONE

UCHWYCONE

ALIGHT


A. Hejchman, L.Mizerska, Łódź 2015


A. Hejchman, Razem, Norwegia 2014


UCHWYCONE 32 33

LAS

A. Hejchman, las, Łódź, 2013

ALIGHT


ALIGHT

LAS

UCHWYCONE


UCHWYCONE 34 35

ZAPOMNIANE/MIEJSCA

A. Hejchman, 12-13, 2013

ALIGHT


ALIGHT

ZAPOMNIANE/MIEJSCA

OSOBOWOŚCI

A. Hejchman,brama bram, 2013

OSTATNIA PROSTA Ludzie, których spotkasz są piękni. Są ważni. Nie przechodź nigdy obok drugiego człowieka z poczuciem żalu, złości, rozgoryczenia. Tak naprawdę każdy z nich ma swoją własną historię, swoja własne zmagania, problemy. Wcale nie trudniejsze i nie łatwiejsze od Twoich.żące. jak to będzie wyglądało w moim


A. Hejchman, znalezlione, Koluszki, 2013


ALIGHT

ZNALEZIONE

OSOBOWOŚCI

A. Hejchman, meteory, Grecja, 2014


WYPRAWA 38 39

WYPRAWA

WYPRAWA

ALIGHT


A. Hejchman, Kasia, Łódź, 2014


WYPRAWA 42 40 43 41

MT/BLANC

ALIGHT

Jedna z tych artystek, z którą rozmawiałam powiedziała, że ona zwróciła uwagę dokładnie na to samo. Taka standardowa sytuacja na komisji wstępnej na ASP to sytuacja, w której jest stół, a za tym stołem siedzi 6-5 facetów. ZaMoje palce nie pamiętały już co to ciepło. Stopy miałam ubrane w podwójną parę skarpet, pomiędz


ALIGHT

GAUGUIN/OJCIEC/PODRÓŻY/ARTYSTYCZNYCH MT/BLANC

OSOBOWOŚCI WYPRAWA

WYPR AWA DAJ SOBIE SZANSĘ T A K CZY umiesz wybrać? N I E cel kolej

J E S ZC Z E N I G DY N I C N I E KO S Z TO WA Ł O M N I E T Y L E W YS I Ł K U

zy którymi znajdowała się folia ratunkowa. Skrajnie niekomfortowo. Czułam się po prostu źle.

A. Hejchman, Mt Blanc, Francja 2014


WYPRAWA 42 43

MT/BLANC

ALIGHT

Mont Blanc - Francja - Włochy - Europa 4810

W WALCE Z GÓRĄ KAMIL - SUBIEKTYWNIE

To co najbardziej mnie dotknęło. To było jeszcze podczas lipcowej próby. Chodzi o tą sytuację, kiedy musieliśmy się wycofać. Siedzieliśmy pod Vallotem, Agata była strasznie styrana, potem Michał, ale jeszcze zanim Michał był styrany, w pierwszej chwili myślałem, że miałem żal do Ciebie, ale to nie był żal. W pierwszej chwili pomyślałem sobie - kurde. Ona się źle czuje, niech ona powie - Chłopaki, Wy idźcie, ale z jej ust takie coś nie padło. Kurde! To znaczy, to nie był żal, Ale mogła powiedzieć - Chłopaki, jest bezpiecznie. W życiu by mi nie przyszło do głowy żeby Cie zostawić samą, gdybym wiedział, że jesteś sama, że wracamy za dwa dni, że jest zimno, nie ma jak. Ale tutaj, to wydawało się naprawdę realne, w lipcu. Ja się jeszcze czułem wtedy dobrze.

Czekałem.. Poszedłem do Michała, mówie takiej sytuacji, czy ja byłbym w stanie powiedzieć Michał, może my spróbujemy załoić. We dwóch załoimy to no i jakoś będzie”. Michał nie wiedział za bardzo co powiedzieć, potem trochę zaczęliście się kłócić, taka ostra wywiana słów. Ale w tej sytuacji bardzo mi zaimponował Michał, bo na początku była taka sytuacja troszkę takiego szarpania, ale potem mówi: „Wiesz co, nie no ja jej nie zostawię”. Ja sobie w tym momencie uświadomiłem strasznie jedną ważną rzecz, że ja będąc sam na ten moment odpowiadam tylko i wyłącznie za siebie tak naprawdę. Oczywiście byłem za was odpowiedzialny, że idziemy razem, to jest naturalne, przyjaźnimy się, ale chodzi o taką odpowiedzialność wewnętrzną, takie poczucie jakieś takie… no nie wiem. W tym momencie strasznie mi zaimponował, bo on, który też ma fioła na tym punkcie, na pewno bardzo chciał wejść, było to dla niego ważne żeby zdobyć te góręon był w stanie z tego zrezygnować. Zastanawiałem się, czy ja będąc z dziewczyną, wiedziałby, że sytuacja jest bezpieczna, że mogę ją zostawić. (Pewnie też chciał wejść tam z Agatą, pewnie takie też było jego założenie) alw na tamten czas, próbowałem sobie siebie wyobrazić w

/KK

sobie - nie no jednak odpuszczam, no bo ona nie może. Wiesz, że w pierwszej chwili pomyślałem, że chyba nie byłbym w stanie. Nie byłby w stanie powiedzieć nie - poszedłbym. Może gdyby rzeczywiście była taka sytuacja, pewnie bym się inaczej zachował, ale jak próbowałem sobie to przełożyć to wydawało mi się, że nie dałbym rady nie popuścił bym. Może to głupie, aleDlatego i strasznie Michał tym zimponował, że zdecydował się na to, że jednak coś, co było dla niego strwasznie ważne, że był w stanie z tego zrezygnować. Dla mnie to był taki Everest, tak naprawdę, Fajnie jest powiedzieć w towarzystwie, gdy ktoś się pyta, gadamy o pasjach itp., powiedzieć, że byłem na MtBlanc. Dla nich to jest chyba Everest, ale dla mnie tak naprawdę też. Jednak jak sobie tak myślę teraz o tym, fajnie, że się to udało. Była to niesamowita przygoda. Dzisiaj się ludzie kłócą, Ci wszyscy himalaiści wielcy, jak co zdobywać. No bo tak – wszystko zostało już zdobyte – zimą zostały jeszcze dwa szczyty, ale już kombinują – tą drogą, tamtą drogą – kombinują wiesz – szybko, wolno, alpejskim stylem. Ja nie mam takiego parcia. Jakbym sobie pojechał w Austrii na coś fajnego, to tez by był dla mnie taki, może nie MtBlanc, ale taki szczyt który też dawałby mi taką radość. Chyba o to tu chodzi. Chyba też to na Blanku zrozumiałem, że nie o to chodzi żeby to był najwyższy szczyt w Europie. Ludzie tak naprawdę teraz gonią po tych górach, robią nowe drogi, zimowe wejścia, takie przejścia.


ALIGHT

MT/BLANC

WYPRAWA

Pomysł powstał na dwa dni przed wyjazdem. Miała być Ziemia Święta. Ale nie! Zmiana planów. Za dwa dni jedziemy... na Mony Blanc. Szaleństwo? Na pewno? Niebezpiecznie? Sprawdźmy!

J E S ZC Z E N I G DY N I C N I E KO S Z TO WA Ł O M N I E T Y L E W YS I Ł K U Gdyby ktoś mi parę lat temu powiedział, że stanę na dachu Europy ciężko byłoby mi w to uwierzyć. Dziś wiem, że marzenia naprawdę są na wyciągnięcie reki i to nie jest „tylko gadanie”. Nawet te trudne. A może zwłaszcza. Gdy z determinacji i pragnienia aż krew w żyłach buzuje! Gdy jesteście związani liną to zaczynasz odczuwać tą odpowiedzialność jaka was wzajemnie łączy. Czujesz to. W pewnym sensie od Ciebie może zależeć życie tego człowieka po drugiej strony liny. Idąc, trud i koncentracja na nim są tak wielkie, że nie ma chwili, żeby o tym dłużej pomyśleć. Nie dopuszczasz myśli, że coś może pójść źle. Ludzie, których spotykasz są nagrodą. Dla mnie największą nagrodą. Czasami sobie myślę, że takich ludzi ciężko gdziekolwiek indziej spotkać. /AH

AGATA-WSPOMNIENIA Pamiętam, jak przemierzaliśmy już ostatni odcinek w drod na Mt Blanc. Szliśmy od schronu Vallote, w rękawicach miałam ogrzewacze do dłoni, bo moje palce nie pamiętały już co to ciepło. Stopy miałam ubrane w podwójną parę skarpet, pomiędzy którymi znajdowała się folia ratunkowa. Skrajnie niekomfortowo. Czułam się po prostu źle. Gorszego dnia mój organizm nie mógł sobie wyobrazić na atak szczytowy. Ale szłam. Szłam, szłam, szłam, szłam, szłam. Mozolna droga, dużo męczących, zwyczajnie nudnych odcinków, kiedy nie do końca cieszyły nawet piękne krajobrazy i absolutnie niesamowity wschód słońca, tak się można zmęczyć. Dlaczego w swoich marzeniach jesteśmy naprawdę gotowi stawić temu czoło, znieść dużo, mimo że w myślach niejednokrotnie denerwujesz się, że w ogóle musisz iśćMożna się dużo nauczyć od wielkich himalaistów. /AH

A. Hejchman, Mt Blanc, Francja 2014


WYPRAWA 44 45

MT/BLANC

ALIGHT

A kiedy przychodzi tak moment, gdy musisz się wycofać?

KTO SIĘ STANIE SAM JAK GÓRA INNA PERSPEKTYWA

WYDAWAŁO BY SIĘ, ŻE NAJWAŻNIEJSZE TO ZAWSZE ODNOSIĆ SUKCES I NIGDY SIĘ NIE PODDAWAĆ. TO ZALEŻY. jEŚLI POTRAKTUJEMY POKORĘ JAKO ZALETĘ, PORAŻKI SĄ BARDZO WAŻNE Koniecznie chciałam zdobyć wtedy ten szczyt. Musiałam się liczyć w pierwszej kolejności z ryzykiem utrayu zdrowia, bezpieczeństwa, kontroli nad swoim organizmem. A to w takich sytuacjach jest niezmiernie ważne. Poddać się? A nawet jeśli. Czy to rzeczywiście będzie poddanie się? Czy to będzie porażka. A może jednak zwycięstwo? I co wybrać w takiej sytuacji? Trzeba podjąć decyzję. Teraz. Umiesz wybrać?

A. Hejchman, Mt Blanc, Francja 2014


ALIGHT

MT/BLANC

WYPRAWA

MICHAŁ - ZAPISKI

Michał: Dla mnie największa wartość ma szukanie i sam proces zdobywania. W tym upatruję cel tej całej męczarni. Natomiast samo zdobycie szczytu jest pewnym zwieńczeniem, ale też przypływem rozczarowania, gdyż pojawia się kolejne pytanie „co dalej?”

Na początku strasznie mnie to irytowało, natomiast teraz wydaje mi się to bardzo fajne. To tak jakby widok szczytu był przeznaczony tylko dla tych najtwardszych. Zobaczysz go jak tu dotrzesz, ani chwili wcześniej. Bez niepotrzebnych podniet. /ML

Mt Blanc to góra marzenie. Jest wyjątkowa, bo jest stosunkowo dostępna. I w miarę blisko i już dość wysoko. Jest i lodowiec i trochę wspinania. Łączy ekstremum z dużą dawką satysfakcji. Wspaniała góra na początek przygody z alpinizmem. Podczas akcji na Blancu doszedłem do wniosku, że prawdziwa wartość jest w zdobywaniu. Nie w samym zdobyciu. Kiedy już byliśmy na szczycie poczułem pewne rozczarowanie, że to już początek końca przygody. Bo przygotowania, zarówno te praktyczne jak i te mentalne, były nastawione na atak. Nikt z nas nie myślał o tym, co będzie jak już wejdziemy. Co poczujemy. Ale jednak po pierwszej zakończonej niepowodzeniem próbie, wróciliśmy aby się tego dowiedzieć. Wychodzi więc na to, że góry otwierają całą gamę emocji i odcieni dla tych, którzy się na nie otworzą. Nie wiem, czy można nazwać naszą przygodę wyprawą. To teraz w świecie podróżników słowo ostatnio tak modne, jak termin projekt w odniesieniu do wszelkich możliwych działań ludzkich niezależnie od branży. Wyprawa kojarzy się raczej z tonami ładunku, sprzętu, przygotowań logistycznych, umów sponsorskich. A nasz wyjazd zorganizowaliśmy w trzy dni załatwiając po znajomych brakujący sprzęt, a sponsorami byli rodzice i babcie. Po co w ogóle chciałem jechać na Blanca?

czułem się odpowiedzialny za naszą ekipę, wszyscy byliśmy bardzo silni psychicznie

Ale pojawiają się takie myśli i może to właśnie one wywołują jeszcze większe motyle w brzuchu? Wszędzie jest tak pięknie! Doceniasz tą chwilę, która jest tak wyrazista pośród tak wielu zagubionych chwil na tym świecie. Doceniasz swój dom. Dom, którego jesteś częścią, i który masz. Nie każdy jednak ma to szczęście. Doceniasz to, że możesz. Że się da. Wystarczy sięgnąć ręką i brać garściami życie, dobroć, radość.. /AH

Żeby poczuć się ważny. W górach zawszę czuję się najważniejszy. Czuję, że tam mogę wszystko i wszystko zależy ode mnie. Szczególna formę tego uczucia odnalazłem na Blancu, ponieważ nasz zespół, choć silny psychicznie i nastawiony na sukces nie posiadał dotąd specjalnie dużego doświadczenia, to ja byłem w nim tym z największym, choć i tak niewielkim, doświadczeniem i umiejętnościami. Choć nie zawsze było to łatwe i nie zawsze mi się udawało to pokazać, czułem się odpowiedzialny za naszą ekipę. I było to równie ekscytujące co frustrujące. wszystkim byłem z nas bardzo dumny.

mt blanc to góra marzenie. jednak wbrew pozorom wcale niedostępna dla każdego

Mt Blanc nie jest górą dla każdego. Nie myślę tu o umiejętnościach, bo to jest oczywiste, że trzeba znać podstawy obsługi liny i sprzętu do asekuracji, ale raczej o całej otoczce. Spanie na lodowcu w namiocie, transport 20-kilogramowego plecaka do bazy, narażenie na mróz i porywający wiatr w dzień i w nocy, brak prysznica toalety czy w ogóle bieżącej wody oraz topienie śniegu na herbatę to tylko niektóre z uroków wypadu w góry wyższe niż Tatry. W takiej przygodzie odporność psychiczna jest równie ważna co przygotowanie fizyczne. Jeśli nie bardziej.Mt Blanc sam w sobie nie jest piękną górą. Alpy są pełne dużo bardziej urodziwych szczytów, takich jak Grossglockner czy Matterhorn. Wchodząc tak jak my drogą klasyczną przez grań Goutier bardzo długo nie widać wierzchołka.


WYPRAWA 48 49

MT/BLANC

ALIGHT

Całe życie dążymy do osiągania wielkich celów. Jaki sens ma przekraczanie kolejnych granic tylko i wyłącznie dla czystej rywalizacji. Aby pokonać drugiego człowieka, wcale nie zawsze musimy wznosić się na swoje intelektualne wyżyny. Po co więc?

S Z T U K A Ż YC I A W S P O Ł EC Z E Ń S T W I E PA S J A Cczęsto przełomy wiążą się z wyjściem, by przejść z budynku na budynek po cienkiej linie i to się wiąże ze strachem jakimś ryzykiem. Często z wyjściem ze strefy bezpieczeństwa, porzuceniem swojego kąta . Myślę, ze każdy powinien posmakować takiej jakieś zmiany drastycznej no bo nie wiem, życie nie składa się z tego, że by wszystko przyszło gładko hmm..Ale też z drugiej strony w moim przypadku nie wiem czy miałam aż takie ciężkie, czy to co było tym przełomem było jakieś ryzykiem dużym. Ewentualnie mogłam nie trafić w smak ludzi (heheheh…) hmmm… no nie wiem na pewno przez gotowanie ma wiele poparzeń na rękach, które nie wygoją się pewnie nigdy bo już mam je od lat i wyglądają jak bym wręcz podcinała sobie żyły bo to jak sięgam po cos do piekarnika miejsce oparzenia jest w miejscu mojej żyły co wygląda nie ładnie. Hmmm… no nie wiem mogę sobie palec uciąć. /BL

A. Hejchman, eksponat, wystawa Magda Moskwa 2014


ALIGHT

MT/BLANC

PO PROSTU PASJA gotowania działanie

? s z t u k a p o ś w i ę c e n i e wyjśćie ze strefy komfotu r y z y ko po prostu Basia Lewiak No ale właśnie to jest ryzyko, że jesteś gospodynią, wszystko spoczywa na Twoich barkach i musisz dogodzić wszystkim jednocześnie. No boje się oczywiście, że pojadę do tej szkoły okaże się że nie wiem szkoła będzie za wysokich lotów dla mnie, z wysoki poziom będzie nie utrzymam się albo nie będzie mnie na to stać albo okaże się, że nagle przestanę to kochać. Mam nadziej, że nie no bo sprawia mi to taką przyjemność , że naprawdę , że jak nie spędzę chociaż pół godziny przy przygotowywaniu jedzenia, choćby kanapki sobie rano. Chociaż moja kanapka też nie wygląda normalnie zazwyczaj. To naprawdę jest dzień stracony. Nie lubię bardzo być sam w domu bo ja dla siebie nie lubię gotować. Jeżeli mam ugotować to wolę wyciągnąć pierogi z zamrażarki i odgrzać. Ja jestem takim potworkiem co to wszystkim dogadza. / BL

WYPRAWA


WYPRAWA 50 51

MT/BLANC

ALIGHT


A. Hejchman, wejĹ&#x203A;cie, Koluszki, 2014


A LIGHT  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you