Issuu on Google+

WYDANIE XI WIOSNA 2013 483.NEWS@GMAIL.COM WWW.483NEWS.TUMBLR.COM

EKSTRA!

EKSKLUZYWNA SESJA


483 NEWS· THE MODE ISSUE

REKLAMA / ADVERTISEMENT

Trzeba przyznać, że nasz pierwszy numer w tym roku spóźnia się niczym wiosna! Za oknami ćwierkają już jednak ptaszki, a słońce rozpuszcza resztki śniegu… Czas więc i na nas! To opóźnienie jest skutkiem wielu problemów, które wynikły na różnych etapach… Koniec końców, udało nam się przez to wszystko przebrnąć dzięki pomocy naprawdę wielu osób! Z tego miejsca chcemy ogromnie podziękować tym, bez których to wydanie w ogóle by nie powstało: Tiejcz (witamy w naszej ekipie!), Triinuu, Ash, Elli, Agrest, Daga, Klema, Allein, Łukasz… Jesteśmy ogromnie wdzięczni, że byliście z nami i ratowaliście nas, kiedy wszystko po kolei się sypało! Numer opiera się na temacie mody, więc pełno będzie w nim ubrań, dodatków i gadżetów, ale też tatuaży – Tiejcz i Mania poprosiły kilku fanów o pokazanie swoich skarbów. Możecie podziwiać także specjalną modową sesję autorstwa niesamowitej Ash, edytowaną przez nią oraz Elli. W tym wydaniu dołączyła do nas również dobrze Wam znana Triinuu, która zajęła się włoskimi Alienkami i w pigułce przedstawiła ich opowieści. Kolejnym punktem zaczepienia było dla nas DSDS, w którym bliźniaki występują jako jurorzy. Clementine podzieliła się z nami swoją historią z Bad Driburg, gdzie kręcony był tzw. recall, a Daga wprowadziła nas w świat odcinków na żywo. Poza tym, w ramach przeprosin, przygotowaliśmy dla Was konkurs, który znajdziecie na ostatniej stronie wydania. Czegóż chcieć więcej…? (Nowych kawałków i koncertu w Polsce! :P)

Just Ine Tee REDAKTOR NACZELNA

Attention! Alieni, prosimy! NIE publikujcie skanów naszej gazety na swoich stronach! To łamie nasze serca i prawa autorskie. Moglibyście dodawać w postach tylko okładkę i bezpośredni link do aktualnego wydania? Dziękujemy! Aliens, please! Do NOT publish scans of our magazine at your websites! It breaks our hearts and the copyright. Would you mind posting only the cover and the direct link to the current issue? Thank you! Aliens, bitte! Veröffentlicht die Scans unseren Magazins NICHT auf Eurer Seite! Es bricht unsere Herzen und verstößt das Copyright. Könnten Sie vielleicht nur den Umschlag und den direkten Link zur aktuellen Ausgabe posten? Danke schön!


483 NEWS· THE MODE ISSUE

10 STRONA

KULISY DSDS

CO W KIESZENI NOSI TOM?

ZAPRASZAMY DO WŁOCH!

TATUAŻE FANÓW

EKSKLUZYWNA SESJA

STRONA

16

SPIS TREŚCI

20 36 6 NEWS DSDS, MMM, nowa płyta, zakochany Tom, zdolni fani

4

HOT TOPIC Show must go on – sekrety odcinków live Deutschland Sucht Die Stil-Ikone – Bill w DSDS Für immer jetzt – tatuaże fanów Unikalni fani – modowe inspiracje Tokio Hotel Zmiany, zmiany, zmiany

6 12 16 20 34

LIVE Tokio-świat: Przystanek Włochy Tokio-place to be: Łódź

36 38

LIFE STORY W pogoni za marzeniami… Bad Driburg, 21.10.2012

32

FANI MAJĄ GŁOS! Nadciąga MONSUN – fani o nowej płycie

27

FANI TWORZĄ Konkurs: Tokio Hotel w wersji alternatywnej – do wygrania Scream

40

WHAT ABOUT… ? Kochacie się nienawidzić – MTV Musical March Madness

8

POD LUPĄ Toy boys and their toys – ulubione gadżety bliźniaków

10

NA WYBIEGU Dress up like… Kaulitz Twins

28


483 NEWS· THE MODE ISSUE

NEWS

NIEMIECKIE SUPERGWIAZDY SZUKAJĄ NASTĘPCY Kiedy po raz pierwszy usłyszeliśmy, że bliźniaki z Tokio Hotel mają wystąpić jako jurorzy w najnowszej edycji znanego niemieckiego show Deutschland Sucht Den Superstar, od razu wyśmialiśmy ten pomysł i uznaliśmy go za zwykłą plotkę. Dużo mówiło się wcześniej o ich udziale w programie The Voice Of Germany, jednak to okazało się nieprawdą. Jakież było nasze zaskoczenie, kiedy informacja ta została jednak oficjalnie potwierdzona! Takim więc sposobem mogliśmy podziwiać naszych ulubionych muzyków na antenie RTL w każdą środę i sobotę podczas odcinków castingowych oraz recall z Bad Driburg. Później częstotliwość nadawania nieco się zmieniła – program emitowany jest raz w tygodniu, w soboty. Takim systemem oglądać mogliśmy recall z Karaibów oraz (aktualnie) tzw. live show, czyli odcinki na żywo, które nagrywane są w Kolonii. Dzięki DSDS wokół Tokio Hotel znów zaczęło się dziać, więc postanowiliśmy poświęcić programowi kilka stron z naszej rozkładówki – artykuły na ten temat znajdziecie na stronach 6 oraz 32. Finał show odbędzie się 11 maja 2013 roku, więc macie jeszcze trochę czasu, żeby podziwiać występy uczestników oraz poczynania bliźniaków jako jurorów. Zapraszamy przed telewizory!

HOME, SWEET HOME… Mamy dobre wieści! Chłopcy na jakiś czas wrócili do swojej ojczyzny. Ma to związek z nagraniami do odcinków DSDS na żywo, ale zwiastuje też coraz bliższą perspektywę nowej płyty. Po nagraniach bliźniaki szybko uciekają do swojego studia w Hamburgu, gdzie wspólnie z Gustavem i Georgiem pracują nad doszlifowaniem nowych kawałków. Pobyt bliźniaków w Niemczech ma również inne dobre strony: fani z Europy wreszcie mogą się nimi nacieszyć, ponieważ chłopcy chętnie pozują z nimi do zdjęcia czy rozdają autografy. Nic tylko jechać do Niemiec!

WIZUALNY MONSUN

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

Jeśli już mowa o nowych fotkach, trzeba przyznać, że chłopcy nie próżnują. Ostatnimi czasy zalało nas prawdziwe tsunami zdjęć ze studia, prób czy spacerów. Niemal codziennie pojawiają się nowe fotografie zespołu, więc warto sprawdzać oficjalny profil TH na Facebooku i Twitterze każdego dnia, by zawsze być na bieżąco. Bliźniaki przy komputerach, Gustav za bębnami, Georg na wycieczce nad Morzem Bałtyckim… Czujecie się zachęceni?

Mamy początek kwietnia, co za tym idzie, niedawno świętowaliśmy urodziny naszego ulubionego basisty! Georg Moritz Hagen Listing skończył w tym roku 26 lat – urodził się 31.03.1987 w Halle nad rzeką Soławą (niem. Saale) w Saksonii Anhalt. My, ze swojej strony, pragniemy złożyć mu najserdeczniejsze życzenia, niech jego marzenia nadal spełniają się z taką siłą, jak to było dotychczas, a szczery uśmiech nie schodzi z jego twarzy. Sam zespół z okazji rocznicy narodzin muzyka opublikował na Facebooku jego nowe (bardzo seksowne) zdjęcie z dołączonymi życzeniami: „Happy Birthday”. A Wy, jak świętowaliście urodziny Georga?

MUSICAL MARCH MADNESS Od kilku lat na przełomie marca i kwietnia Aliens dostają szału i jak szaleni klikają przycisk „VOTE” znajdujący się na stronie MTV Musical March Madness. Walka toczy się między najlepszymi zespołami, a fani walczą ze sobą niemalże na śmierć i życie. Oczywiście, konkurs ten nie mógłby się odbyć bez udziału naszego ukochanego Tokio Hotel. W tym roku grupa postanowiła nawet nagrać wideo zachęcające Alienów do głosowania. Jak to bywa przy tak zaciętej rywalizacji, często dochodzi również do różnego rodzaju oszustw. Więcej o tym dowiecie się z artykułu na stronie 8. Ostatecznie Tokio Hotel zostało pokonane w półfinale przez Eda Scheerana, według MTV – w uczciwej walce.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

OCZEKIWANIE DOBIEGA KOŃCA… Im więcej widzimy zdjęć ze studia, im bardziej chłopcy udzielają się na Facebooku i Twitterze, tym bliżej nas jest płyta! Mimo że Tom wspominał, iż jej wydanie zależy od naszego zwycięstwa w MMM, jesteśmy pewni, że wcale tak nie będzie! Niestety niewiele jeszcze o niej wiadomo. Podobno ma nas zaskoczyć, ale i nawiązywać do wcześniejszej twórczości zespołu. My nie możemy się już doczekać chwili, kiedy w końcu dorwiemy ją w swoje ręce i przesłuchamy od deski do deski… wielokrotnie. Oczekiwania niektórych fanów dotyczące czwartego krążka Tokio Hotel poznać możecie w artykule na stronie 27, a jeśli i Wy chcecie wypowiedzieć się na ten temat – nasz mail (483.news@gmail.com) jest do Waszej dyspozycji!

TOKIO HOTEL DZIĘKUJE

TO JUŻ OFICJALNE!

W związku z niesamowitymi zdarzeniami podczas głosowania na MMM zespół postanowił zorganizować małą akcję na swoim oficjalnym Twitterze. Chcąc podziękować Alienom za ich upór i wolę walki, postanowili, że będą śledzić każdego, kto ich o to poprosi, dodając w swoim wpisie tag: „#TokioHotelThanksFollowSpree”. Jeśli nie załapaliście się w tej turze, nie martwcie się – chłopcy zapowiedzieli, że będą kolejne okazje!

Nasze przypuszczenia na temat związku Toma i Rii Sommerfeld wreszcie się potwierdziły! „To dla mnie trochę dziwne. On ma kogoś, a ja nie”, powiedział Bill Saschy Wernickemu w wywiadzie dla najnowszego Bravo. Według gazety Tom i Ria są parą od 2011 roku. Kto by pomyślał, że to właśnie gitarzysta pierwszy da się usidlić kobiecie i że będzie to trwało tak długo?! Zakochanym życzymy wszystkiego najlepszego, a samotnemu wokaliście – by i on znalazł wreszcie swoje szczęście!

MEDIALNY SZUM Udział bliźniaków w DSDS, związek Toma i ich nadchodząca nowa płyta przyczyniły się do coraz częstszego pojawiania się Tokio Hotel w mediach. Pomijając RTL, na którym kilka razy w tygodniu pokazywane są buźki Kaulitzów, oraz stronę MTV, która przy każdej rundzie głosowania zamieszczała artykuły o jej zwycięzcach i przegranych, o zespole wspominano w wielu gazetach: niemieckim Bravo, Express, peruwiańskim Zona Joven, rosyjskim All Stars Magazine, a także w specjalnym DSDS Magazine, tworzonym specjalnie dla fanów programu. W tym zestawieniu nie brak również polskiego akcentu – CKM, magazyn dla panów, w jednym z artykułów wspomniał viagrową aferę Toma z 2010 roku. Coś nam mówi, że ta historia będzie się ciągnąć za gitarzystą do końca kariery… ;)

ZMIENIAMY SIĘ…

ZDOLNI FANI

Serdecznie zapraszamy Was na naszą zupełnie nową stronę, która ma teraz formę serwisu informacyjnego! Dzięki niej będziecie mogli być na bieżąco z najnowszymi wieściami ze świata Tokio Hotel, obejrzeć zdjęcia w dużej rozdzielczości, ale również odwiedzić dobrze Wam już znane podstrony dotyczące naszej gazety! Zachęcamy do śledzenia naszych wpisów! www.483news.tumblr.com

Nie od dziś wiadomo, że fani Tokio Hotel są naprawdę utalentowanymi ludźmi. Pamiętacie Ulę Cichą i jej „Blog Amandy”? Jeśli spodobały się Wam opowiadania z udziałem naszego ulubionego zespołu w formie papierowej, na pewno polubicie również najnowszą książkę Niny Reichter, czyli dobrze znanej wszystkim Beichte! W końcu dziewczynie udało się wydać jej słynne opowiadanie o Tokio Hotel „Letzte Beichte”. Niestety, autorka musiała zmienić kilka szczegółów dotyczących jego zawartości – m.in. imiona głównych bohaterów, jednak jak sama mówi, w tym właśnie tkwi tajemnica – my wiemy, inni nie! Dalsze informacje o pierwszym tomie „Ostatniej spowiedzi” i jego dostępności w konkretnych sklepach znajdziecie na stronie książki na Facebooku: www.facebook.com/OstatniaSpowiedz. Jednak to jeszcze nie wszystko! Dla tych, którzy lubią czytać w językach obcych, również mamy dość ciekawą propozycję… „The Forbidden Floor” autorstwa francuskiej fanki Caroline Sauvageot to historia science-fiction. Między walką z potęgą nuklearną, światem show biznesu i wątkiem miłosnym, opowieść dotyka problemów niezależności, wolności, tolerancji czy szacunku. Jesteście tak zaciekawieni jak my? Koniecznie odwiedźcie stronę autorki: www.carolinesauvageot.com, gdzie znajdziecie link do jej strony na Facebooku w języku angielskim!

Tekst: Just Ine Tee


483 NEWS· THE MODE ISSUE

CZYLI SEKRETY ODCINKÓW DSDS NA ŻYWO Prawie każdy, a może nawet każdy, fan Tokio Hotel obserwuje od kilku miesięcy poczynania braci Kaulitz w niemieckiej wersji Idola. Popularne DSDS ciągle wzbudza wiele emocji, szczególnie teraz, gdy mamy okazję oglądać programy na żywo, a szczęśliwi wybrańcy dostają się do samego serca zamieszania, czyli do studia nagrań w Kolonii. Droga tam nie jest łatwa. Linia telefoniczna, która umożliwia zamówienie biletu, jest całkowicie oblegana, nie tylko przez fanów Tokio Hotel, ale także przez fanów, trzeba przyznać nieco szalonych, startujących tam kandydatów. Oddane swoim ulubieńcom grupy ludzi składające się z rodziny, przyjaciół, a także osób zupełnie obcych, ale zafascynowanych danym kandydatem, tłumnie przybywają pod Coloneum, nawet specjalnie wynajętym na tę okazję busem. Skąd to wiem? Przebywając od 6 miesięcy w Kolonii, jestem teraz przypadkiem świadkiem tego, co tam się dzieje co tydzień. 23 marca postanowiłam pierwszy raz wybrać się do studia, mimo że nie byłam szczęśliwą posiadaczką biletu. Zawsze jest nadzieja, że ktoś zrezygnuje, a nasze nazwisko z listy osób oczekujących wskoczy na listę gości mogących uczestniczyć w nagraniach. Coloneum jest dość oddalone od centrum miasta i dotarcie tam to niełatwa sprawa, zważając dodatkowo na to, że w weekendy jest to jeszcze trudniejsze. Jednak, nie zważając na wszelkie przeszkody i kilka godzin czekania na cud, w końcu udało mi się spotkać życzliwą polską fankę Tokio Hotel, która dzięki temu, że dostała w jakiś sposób miejsce vipowskie, mogła odsprzedać mi swój bilet. W końcu wiara i pozytywne myślenie to podstawa walki o coś, na czym nam zależy.

Mottoshow od kuchni A wracając do tego, czego nie pokazują na ekranie telewizorów, w holu hali, w której znajduje się studio, panuje niesamowita atmosfera, którą tworzą szczególnie fancluby kandydatów. Kolorowo ubrani, roześmiani ludzie, z plakatami w rękach, głośno skandujący dane imiona i wykrzykujący ułożone wcześniej slogany. Gdzieś pomiędzy nimi krzątający się kamerzysta wraz z reporterką i oczywiście tłumy fanów Tokio Hotel, naturalnie nie tylko z Niemiec. Można spotkać dość sporą ilość Alienów z Polski i Francji, a także z Hiszpanii czy Włoch. I to nasza dumna reprezentacja stoi pierwsza w kolejce po odbiór swoich biletów. Gdy o 16.00 rozpoczyna się ich rozdawanie, można usłyszeć niejeden okrzyk radości i ekscytacji.

Z minuty na minutę kolejka staje się coraz większa, jednak osób zgromadzonych w hali nie jest przesadnie dużo. Wszystko przebiega spokojnie i bez zamieszania. Pracownicy stacji RTL są mili i pomocni, a nikt z gości nie stwarza problemów. Jeśli ktoś ma ochotę, może także zrobić sobie zdjęcie na tle specjalnego billboardu DSDS, które potem podobno pojawia się na ich oficjalnym Facebooku bądź gdzieś w sieci. Tego niestety nie udało mi się dokładnie sprawdzić. Przed wejściem do głównego studia, każdy musi oddać swoje kurtki i torebki do szatni.

Tłumaczy się to względami bezpieczeństwa w razie pożaru, jednak w środku nie jest na tyle gorąco i duszno, że akurat szatnie osobiście uważam za konieczność. Wystarczy włożyć najważniejsze rzeczy do kieszeni i już możemy ustawiać się w kolejce prowadzącej do studia. Wpuszczanie publiczności zaczyna się około godziny 19.00. Wtedy każdy z biletem w ręku musi przejść przez tajemnicze czarne bramki, by stanąć przed metalowymi drzwiami, gdzie czeka zazwyczaj trzech lub dwóch ochroniarzy. Na znak od reszty ekipy RTL publika jest powoli wprowadzana na salę.

Jeśli zawsze wyobrażaliście sobie studio DSDS jako obszerne, zapierające dech w piersiach pomieszczenie, możecie się trochę rozczarować, bo jest ono dość… małe. Kamery pokazują w telewizji wszystko na tyle sprytnie, że wygląda to nieco inaczej niż w rzeczywistości. Trzeba jednak przyznać, że wszystko jest w pełni profesjonalnie. Osoby obsługujące kamery, znają się na swojej pracy, dają z siebie wszystko, biegając tam i z powrotem, ciągnąc za sobą sprzęt przymocowany prawie niewidoczną liną do sufitu. Kamer jest oczywiście wiele, niektóre ledwo dostrzegalne.


483 NEWS· THE MODE ISSUE Atmosfera w studiu jest niesamowita, a dodatkowo podkręca ją młody niezwykle miły i przebojowy mężczyzna instruujący publikę przez cały czas trwania show, kiedy potrzebny jest aplauz lub jakakolwiek inna reakcja. Umila on także czas podczas przerw na reklamy swego rodzaju mini-konkursami.

W szczególności, gdy tematem przewodnim drugiego odcinka na żywo była miłość. Kiedy show się skończy… Na twarzach braci Kaulitz zdecydowanie widać radość, kiedy odwracają się w stronę swoich fanów, widzą plakaty, uśmiechnięte twarze i las machających do nich rąk. Na pewno warto skorzystać z okazji uczestniczenia w tym wydarzeniu i przy odrobienie szczęścia po zakończeniu emisji dostać cenne autografy. Trzeba się jednak spieszyć, ponieważ członkowie Tokio Hotel jako pierwsi szybko opuszczają to miejsce i podobno udają się prosto do swojego studia. Fani już dokładnie przeszukali mieszczące się w Kolonii i okolicach hotele, i nikomu nie udało się ich namierzyć, dlatego odcinki na żywo są najlepszą okazją nie tylko na spotkanie naszych ulubieńców, ale także na uczestniczenie w naprawdę fajnym wydarzeniu, które na pewno będziemy mogli jeszcze długo wspominać.

W razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości lub problemów osobom chcącym dojechać do Coloneum, a będącym pierwszy raz w Kolonii, służę radą i pomocna dłonią. Tekst i zdjęcia: Daga

Polub nas na Facebooku!

www.facebook.com/FFTHPL

REKLAMA

A bliźniaki… Teraz zapewne należałoby wspomnieć, co dzieje się z naszymi dwoma członkami Tokio Hotel podczas show, kiedy kamera skupiona jest na kimś innym bądź trwa przerwa reklamowa. Odpowiedź jest raczej prosta i oczywista: poprawa makijażu, fryzury oraz różnego rodzaju usterek dźwiękowych, ewentualnie szybka wycieczka do toalety. Zdarza się także, że Bill i Tom znajdują chwilę, by odmachać fanom dość głośno wykrzykującym ich imiona. Na drugim Mottoshow dzięki życzliwości wcześniej wspomnianego „moderatora publiczności” dwóm osobom udało się nawet podejść do jury. Jego uwagę przykuła między innymi dziewczyna wystylizowana całkowicie na Billa, jeszcze z czasów castingów do programu. Kiedy opowiedziała mu o tym, że nie udało jej się przez 5 lat zrobić zdjęcia ze swoim idolem, dostała swoją szansę, a sam Bill z zaciekawieniem się jej przyglądał i nawiązał nawet krótką rozmowę. O czym? Niestety można się tylko domyślać, ponieważ mikrofon był wtedy wyłączony. Już chyba też każdy zauważył, że bliźniacy uwielbiają zajadać coś podczas nagrywania. Na ich stole obowiązkowo pojawia się miseczka zazwyczaj z żelkami (sądząc po wyglądzie) oraz oczywiście szklanki z czymś do picia, które są co jakiś czas uzupełniane. O idealną prezencję chłopców dba znana wszystkim wizażystka zespołu, Natalie, która w każdej możliwej chwili podbiega, by poprawić im fryzury. O dziwo, to szczególnie Toma włosy są najczęściej czesane, przygładzane i układane. Nowe fryzury muszą prezentować się perfekcyjnie. Podczas występów kandydatów wszyscy jurorzy są skupieni i wczuwają się zauważalnie w klimat wykonywanego utworu.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Od kilku lat marzec jest dla fanów Tokio Hotel szczególnym czasem, kiedy to biorą w dłoń swoje myszki i naciskają przycisk „VOTE” tak często, jak tylko ich sprzęt im na to pozwala. Spędzają na tym całe noce, a później niewyspani w szkole i w pracy wciąż głosują za pomocą swoich smartfonów, tabletów, netbooków i wszystkiego, co umożliwia mobilny dostęp do Internetu. Zaczyna się prawdziwe szaleństwo – po prostu Musical March Madness. Musical March Madness to konkurs, w którym zestawia się różne dość znane zespoły i w kilku rundach wybiera najlepszy pośród nich. Całość opiera się na fanach, którzy głosując na swoją ukochaną grupę po kilkadziesiąt razy na dobę, gwarantują jej przewagę nad pozostałymi. Aliens, jako prawdziwi mistrzowie Internetowych głosowań (wielokrotni zwycięzcy OMA MTV, EMA MTV i tym podobnych), nie byliby sobą, gdyby nie głosowali zawzięcie na Tokio Hotel. W zeszłym roku udało nam się pokonać wszystkich przeciwników, a wręcz doszczętnie ich zniszczyć. Uraczeni smakiem sukcesu nie oddamy pucharu bez walki! MMM to prawdziwa wojna między fandomami. Atmosferę dodatkowo podkręcił sam zespół, nagrywając wideo zagrzewające fanów do walki, do „zastraszenia” rywali. Jeśli dodamy do tego zapewnienie, że obrona tytułu zagwarantuje nam nową płytę w tym roku i groźbę, że przegrana oznacza jej brak („w przeciwnym razie – NIGDY!”), kłopoty są nieuniknione. Fani ruszają do boju i nie boją się wykorzystywać przy tym wszystkich dostępnych środków. Problem tkwi w tym, że nie tylko Aliens chcą zwyciężyć. Wszystko to brzmi trochę strasznie, w końcu to tylko zabawa i z pewnością niewiele od niej zależy (a już na pewno nie wydanie kolejnej płyty zespołu), ostatecznie nagrodą za przejście do następnej rundy mogą być nowe widea, zdjęcia albo wpisy na Twitterze czy Facebooku. Myślę, że chłopcy źle zrobili, obierając tak bojowy ton. Chyba nie do końca zdają sobie sprawę, do czego ich fani są zdolni. Powinni przecież szerzyć pokojowe nastawienie i miłość. Mimo wszystko, dobrze było znów zobaczyć ich cztery roześmiane buźki razem i niekoniecznie zwracać uwagę na to, co mają nam do przekazania. Następnym razem mogą nagrać wideo bez głosu, myślę, że fani i tak by się cieszyli… Cała sprawa z tym konkursem jest naprawdę skomplikowana… Od początku jego istnienia wciąż pojawiają się podejrzenia, że ktoś oszukuje. Do tej pory organizatorzy mieli na to jedną odpowiedź: „oszukujcie bardziej”. Pozostaje tylko jedno pytanie: Gdzie jest granica, której nie należy przekraczać?. Przecież wygrana przez oszustwo nie daje takiej satysfakcji, jak ten wypracowany, zasłużony triumf. Od dziecka uczą nas, że nie można oszukiwać, że to złe i nieetyczne, ale MTV ma gdzieś te zasady. Do czasu…

Apogeum nastąpiło podczas tegorocznej edycji już w pierwszej rundzie. Szczególną uwagę należało zwrócić na stracie Tokio Hotel i My Bloody Valentine. Aliens na początku zyskali oszałamiającą przewagę (MBV miało wtedy ok. 3% głosów), jednak z każdym dniem różnica drastycznie malała. Doszło do tego, że traciliśmy 0,1% co pół godziny, a wtedy zaczęło być już naprawdę groźnie. Bo przecież… Kto i jakim prawem mógłby wygrać z nami, „najlepszymi fanami na świecie”, w tym, w czym rzeczywiście jesteśmy najlepsi? Jak się okazało, zwycięzcą był komputer, konkretnie – specjalna aplikacja zwana iMacros. Można ją zainstalować do każdej przeglądarki, a jej zadaniem jest automatyczne wykonywanie niektórych, wcześniej ustalonych przez użytkownika, czynności w Internecie (np. sprawdzanie poczty, przeglądanie nowości na stronach). Aplikacja, która miała być pomocna przy codziennym użytkowaniu komputera i sieci, okazała się być idealnym środkiem do oszukiwania w internetowych głosowaniach. Należy jednak pamiętać, że nie ma to nic wspólnego z żadnym hackerstwem – wręcz przeciwnie, to całkowicie legalne, każdy z nas mógłby zrobić coś takiego. To po prostu nie jest uczciwe przy tego rodzaju konkursach. iMacros zostały użyte przeciwko Alienom, a raczej przeciwko samemu zespołowi, już wcześniej – podczas EMA MTV 2008. Tokio Hotel nominowane było wtedy w dwóch kategoriach: Best Headliner oraz Best Act Ever. W tej pierwszej oczywiście udało nam się wygrać bez problemu, niestety ta druga uciekła nam sprzed nosa. Fani Ricka Astleya byli tak zdeterminowani, by zapewnić swojemu idolowi statuetkę MTV, że posunęli się do oszukiwania właśnie dzięki tej aplikacji. Warto wspomnieć, że z takim programem uczciwi ludzie nie mają szans – jest on w stanie wysłać kilka tysięcy głosów w ciągu godziny. Można wiec powiedzieć, że jest to wojna Aliens kontra maszyna.


483 NEWS· THE MODE ISSUE Fani Tokio Hotel znani są jednak z tego, że potrafią walczyć o swoje. Po odkryciu tego precedensu zrobili ogromny raban, a zaniepokojone MTV postanowiło usunąć wszystkie, tak zwane „podejrzane”, głosy dodane za pomocą programu. Dzięki temu udało nam się ostatecznie odnieść sukces, co z kolei spowodowało falę sprzeciwu ze strony przegranych. Zniesmaczeni porażką najpierw zgodnie twierdzili, że to właśnie Aliens są oszustami, a całe przedsięwzięcie jest z góry ustawione i zorganizowane tylko po to, żeby wypromować kolejny album zespołu. Później atmosfera zagęściła się jeszcze bardziej, a do głosu doszły opinie, że Tokio Hotel w swoich piosenkach ukrywa nazistowskie przesłania lub (tu moje ulubione) satanistyczne treści. Oczywiście wszystko jest tylko obrazem frustracji niezadowolonych z wyników ankiety ludzi.

Szczerze mówiąc, myślę, że nie powinniśmy w ogóle przejmować się opiniami takich pseudo-hipsterów, dla których jedyną „prawdziwą muzyką” jest to, co nie jest zbyt mainstreamowe. Może powinnam w takim razie założyć jednoosobowy zespół, nagrać kilka piosenek i słuchać tylko i wyłącznie tych utworów? Wtedy nikt oprócz mnie nie będzie ich znał, to przecież musi być „muzyka idealna”!

I tutaj dochodzimy do momentu, w którym trzeba nakreślić kolejną nieprzyjemną dla Alienów sytuację… Większość głosów oddanych na MBV nie pochodziła od ich fanów, a od osób, które po prostu życzyły TH wszystkiego najgorszego. Na różnych stronach internetowych zostały skrzyknięte oddziały, których zadaniem miało być pokonanie naszych chłopców dla czystej satysfakcji z ich klęski. Oczywiście, niczego nie ujmuję fanom My Bloody Valentine, z pewnością są wspaniałymi ludźmi, ale tych, którzy robią coś tylko na złość innym, powinno się po prostu nazywać dupkami.

Tak zaciekłą walką po raz kolejny pokazaliśmy, jak bardzo jesteśmy zjednoczeni, jak wiele potrafimy poświęcić, by osiągnąć swój cel. Niestety nie udało nam się to za drugim razem, mimo że nasz upór doprowadził do powtórzenia głosowania w półfinale i opóźnił cały konkurs! Pokonali nas fani Eda Sheerana, którzy według niektórych również za drugim razem uciekali się do oszustwa… Mimo to już wszyscy wiedzą, że Aliens są niezwykle silną armią, która jest w stanie pokonać nawet maszynę, jeśli tylko odpowiednio się ku temu nastawi. Nie pozostaje nam nic innego, jak pokazać jeszcze, że przegrywać także potrafimy z honorem! Teraz to już nie nasza bitwa…

Ludzie, którzy głosowali przeciwko TH, często twierdzili, że robią to w imię „dobrej muzyki”. Dla nich muzyka popularna jest jednoznaczna z muzyką złą. W dyskusji pojawiło się nawet zdanie: „Jeśli chcesz poznawać prawdziwą muzykę, nie powinnaś szukać jej tutaj, bo wszystko co się tu znajduje, jest komercyjne”.

Cała ta sytuacja ma jednak także pozytywne skutki. MTV postanowiło wprowadzić kod catcha, czyli przymus odczytywania i wpisywania znaków przy oddawaniu każdego głosu. Oczywiście, jest to utrudnieniem także dla nas, bo wszystko zajmuje więcej czasu, ale chyba lepsze to niż stałe kłótnie o to, kto oszukuje, a kto nie. Poza tym, na długo pozostanie nam również satysfakcja, że nasze zaangażowanie i uczciwość doprowadziły do pewnych zmian, chociażby w regulaminie internetowego konkursu.

*Tytuł: niem. Ihr liebt es euch zu hassen – fragment piosenki Tokio Hotel Hey Du

Tekst: Just Ine Tee


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Dzisiejsze społeczeństwo określane jest mianem „digital” (ang. cyfrowy) nie bez powodu. Rzadko kiedy udaje nam się obejść bez najnowszych osiągnięć techniki: telefon nosimy ze sobą nawet do łazienki, a przed komputerem spędzamy kilka godzin dziennie. Współcześni młodzi zawsze są w trybie online, niezależnie od tego, gdzie się znajdują. Nie wyobrażamy sobie życia bez elektroniki, która stała się teraz wyznacznikiem zamożności i popularności. Bliźniaki z Tokio Hotel również pod tym względem są do nas niezwykle podobni – lubią pokazywać, jak fajni i bogaci są. Poza tym, są chłopcami, a który chłopiec nie lubi szpanerskich zabaweczek?

Samochody Bill i Tom od dziecka są wielkimi fanami dwuśladowych pojazdów. Tę pasję zaszczepił w nich ojciec, który jest zawodowym kierowcą. Starszy bliźniak zrobił swoje prawo jazdy, jak tylko ukończył 18 lat, młodszemu zajęło to trochę dłużej, gdyż, jak sam mówi, nie miał na to czasu. Tom postanowił spełnić swoje marzenie z dzieciństwa i zakupił sobie Cadillaca Escalade w kolorze czarnym, z którym już w salonie zrobił sobie sesję fotograficzną. Pierwszy samochód Billa, BMW 650i w wersji Cabrio, został niestety zniszczony podczas wypadku wokalisty przed EMA MTV w 2009. Kiedy bliźniacy podjęli współpracę z koncernem Audi i zgodzili się promować nowy miejski samochód A1, przerzucili się również na tę markę: Bill wybrał białe i komfortowe Q7, Tom natomiast szybkie grafitowe R8.

Telefony Bracia mają zawsze przy sobie swoje komórki, dzięki którym mogą być w stałym kontakcie z bliskimi, menadżerami oraz… fanami! Bill posiadał wcześniej iPhone’a, teraz przerzucił się jednak na BlackBerry, a z ich oferty wybrał dla siebie model Torch 9810 w kolorze białym. Tom natomiast wierny jest firmie Apple – nadal używa iPhone’a. Prawdopodobnie jest to model 4S (który jest jednym z najnowszych i został zaprojektowany na cześć zmarłego założyciela firmy, Steve’a Jobsa, skąd również nazwa – 4S oznacza po angielsku „for Steve”, czyli „dla Steve’a”). Możemy tak przypuszczać, ponieważ, jak Tom sam pisał za pośrednictwem aplikacji bliźniaków, jego poprzedni iPhone upadł i potłukł się. Gitarzysta potrzebował nowego telefonu, więc z pewnością zdecydował się na nowszy model. Do nowej komórki Tom dokupił także specjalne etui – Twelve South Book Book for iPhone 4/4S. Z wyglądu stylizowane jest na starą książkę, w środku znajdziemy uchwyt na telefon oraz przegródki na dokumenty, karty, banknoty i monety. Połączenie portfela i etui wydaje się być idealnym rozwiązaniem dla chłopaka, który wszystko nosi w kieszeni!

Aplikacje Jeśli już mowa o telefonach, trzeba również wspomnieć o ich wyposażeniu. Na swoich smartfonach chłopcy zainstalowaną mają swoją prywatną aplikację BTK App, dzięki której porozumiewają się z fanami, dodają nowe zdjęcia, filmiki czy posty tekstowe. Program stworzył specjalnie dla nich Andrew Brawl, czyli nie kto inny jak ich przyjaciel Andreas. Jest on jej też głównym administratorem. Oprócz tego, chłopcy z pewnością posiadają aplikacje umożliwiające połączenie z Facebookiem oraz Twitterem, gdzie coraz częściej zaznaczają swoją obecność, dodając nowe fotki ze studia. Dochodząc do tematu fotografii, należy wspomnieć o programie, w którym bliźniaki przerabiają swoje zdjęcia. Aplikacja Pixlr-o-matic dostępna jest na Androida, iOS oraz Windowsa. Służy do nadawania fotkom efektów retro, dzięki którym zdjęcia przypominają modny dzisiaj styl vintage. Program posiada ponad 5 mln możliwości wykończenia obrazów, jest prosty w obsłudze, a w 2011 roku został uhonorowany nagrodą Best App Ever przez portal 148apps.com.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Komputery Bill posiadał kiedyś iBooka, oczywiście firmy Apple. Aktualnie jest właścicielem kilku MacBooków, również spod znaku „jabłuszka”. Niestety nie znamy dokładnych danych komputerów wokalisty, wiemy, że ma ich kilka – na pewno czarny i biały. Ten drugi ozdobiony jest specjalną naklejką, której twórcą jest Andrew Brawl (czyli Andreas). O laptopach Toma również nie mamy zbyt wielu informacji, jedyne, co jest pewne to to, że chłopak używał czarnego MacBooka od Apple na ostatnim zdjęciu ze studia opublikowanym na Facebooku zespołu.

Dodatki

Zegarki Starszy bliźniak jest wielkim fanem drogich zegarków. W swojej kolekcji posiada między innymi Flightdecka Gold Bezel firmy U-Boat. Zaprojektowany przez Italo Fontanę gadżet wart jest jedyne £6550 – cóż to dla naszego muzyka! Kolejnym, tym razem już nieco tańszym, bo kosztującym aktualnie niewiele ponad 1800zł, zegarkiem goszczącym od czasu do czasu na nadgarstku Toma jest Ceo Canteen CE 1036 od TW Steel. Biało-złote akcesorium jest wodoodporne i posiada funkcję pokazywania daty w językach angielskim i hiszpańskim. Bill natomiast wierny jest swojemu Rolex’owi Yacht Master. Zegarek zrobiony jest ze stali nierdzewnej i osiemnastokaratowego złota. Chłopak kupił go sobie w prezencie na osiemnaste urodziny – miało to pokazać, jak wiele udało mu się osiągnąć w tak młodym wieku.

Wokalista jest również wielkim fanem różnego rodzaju dodatków. Kiedyś uwielbiał nosić biżuterię od Thomasa Sabo, teraz chętnie zakłada małe świecące cacuszka projektu Vivienne Westwood. Niezastąpioną firmą dla Billa jest jednak Gold Marie, która jest z nim prawie od zawsze. Poza tym, chłopak stawia na oryginalność – w jednym z wywiadów w jego uchu podziwiać mogliśmy magnetyczny kolczyk od Givenchy, kształtem przypominający kieł. W swojej kolekcji wokalista posiada jednak dwa prawdziwe cudeńka, które zostały wykonane specjalnie na jego zamówienie. Pierwsze z nich to ręcznie robiony pasek z napisem HUMANOID oraz sprzączką składającą się z jego inicjałów – BK. Reinhold Willeke do jego wykonania użył srebra pierwszej próby. Wisienką na torcie można nazwać ogromny pierścień z napisem HUMANOID, który Bill miał na sobie podczas kręcenia klipu do Automatic. Został zrobiony ze srebra przez Imke Otto. *Tytuł: Angielskie określenie toy boy odnosi się do młodego chłopaka, który lubi przebywać w towarzystwie starszych od siebie kobiet; chłopcy, szczególnie Tom, w jednym z wywiadów mówili, że chętnie zostaliby takimi toy boyami; ze względów stylistycznych cały tytuł wypadałoby jednak przetłumaczyć raczej jako: „Chłopcy i ich zabawki”.

Tekst: Just Ine Tee


483 NEWS· THE MODE ISSUE

W świecie mody zadebiutował w 2010 roku podczas Fashion Weeku w Mediolanie na wybiegu DSQUARED2. Stał przed obiektywami Karla Lagerfelda, Leslie Kee i Pierpaolo Ferrari, gościł na okładkach GQ, L’Uomo Vogue oraz Vanity Fair. Niejeden model (lub nawet modelka) zazdrości mu niezwykłej urody, sławy, talentu i pokaźnego portfolio. Bill Kaulitz. Wokalista, tekściarz, frontman Tokio Hotel, a obecnie jeden z mieszkańców zachodniego wybrzeża USA, dorabiający na fotelu jurora w niemieckim talent show Deutschland Sucht Den Superstar. LA może zmienić twoje życie Szum oceanu, zachodzące słońce, plażą spaceruje młody chłopak, na smyczy prowadzi psa. Pod czarną bejsbolówką skrywa tlenione blond włosy. Obcisły podkoszulek uwydatnia dobrze zbudowane mięśnie. Lekki wiatr powiewa długą chustą przeciągniętą przez tylną szlufkę, a wzdłuż bardzo szczupłych nóg wiszą bezwiednie szelki. W jednej ręce trzyma nowy numer Vogue’a oraz telefon, drugą zasłania oczy przed rażącym słońcem. Można się rozmarzyć, prawda?

Jeden z najbardziej czarujących obrazków, jaki widziałem w moich snach – zwykle śnią mi się mniej refleksyjne rzeczy. Ten młody chłopak to Bill, chociaż to określenie jest już dość przedawnione. Bill jest już poważnym mężczyzną. Idealnie przystrzyżony trzydniowy zarost, muskulatura, rockowy irokez na głowie. Tak powinna wyglądać prawdziwa współczesna gwiazda rocka – osoba o czarującym uśmiechu, świeżości spojrzenia, pełna nadziei, wiary, siły. Od 2010 roku wiele się zmieniło, nie tylko w aparycji wokalisty. Jego przemiana z androgenicznego chłopca w pełnowymiarowego rockmana jest poparta zmianami wewnętrznymi. Jego głos brzmi dojrzalej, męsko. W swoim zachowaniu stał się mniej dziecinny, wydaje się bardziej refleksyjny, ale i spontaniczny. Nie boi się bólu, zarówno tego wewnętrznego, jak i fizycznego. Przeżył już wiele i chce się tym podzielić. Nowe ubrania = nowy Bill? Kto nie chciałby posiadać tak rozbudowanej, bogatej garderoby jak Bill? Wśród jego zbiorów znajdziemy rzeczy od czołowych projektantów świata: Louis Vuitton, Karl Lagerfeld, Victoria Beckham, Givenchy, Gareth Pugh etc. Lecz Bill nie jest aż tak próżny i robi także zakupy w popularnych sieciówkach. Ostatnio jednak bliźniacy zaczęli interesować się nową niszową marką T-Squad. Jej znakiem rozpoznawczym są plamy na koszulkach na prawej łopatce oraz romb przedstawiający bezlistne drzewo. Głównym motywem projektów tej marki jest „czynnik hipstera”, który bardzo zainspirował muzyka do jego wielkiej przemiany.

Obaj panowie sami zaprojektowali te kurtki, stylowane na znane wszystkim bejsbolówki. Na lewej piersi zostały wyszyte ich imiona, zaś na plecach nazwisko Kaulitz wraz z cyfrą odpowiadającą kolejności narodzin każdego z nich. Niezwykle oryginalny pomysł.


483 NEWS· THE MODE ISSUE „Nowy Bill” to mieszanka stylów. Jest hipsterem inspirującym się stylistyką amerykańskich ulic, z rockowym pazurem, który czasami chowa pod delikatną nonszalancją a’la David Beckham. Odważnie używa wyrazistych barw, wyróżniających go z tłumu, jednocześnie wykorzystując czerń i biel do podkreślenia jego idealnej sylwetki oraz ostrości charakteru. Swoją tożsamość ukrywa pod gwiazdorskimi okularami (zwykle typu aviator) i różnokolorowymi czapkami (standardowe bejsbolówki). Na fotelu jurora Od początku nowego roku możemy lepiej przyjrzeć się stylizacjom braci Kaulitz, gdyż ci zasiadają w dziesiątej edycji niemieckiego talent show Deutschland Sucht Den Superstar. Od pierwszego odcinka mam wrażenie, że chłopcy zasiedli tam jedynie w celu interesowania widzów własną aparycją, ponieważ tylko wygląd może ich uratować od totalnego zgnębienia przez opinię publiczną. Już następnego dnia po premierze mogliśmy przeczytać dość niepochlebne opinie nt. płytkich, nijakich, zbyt uprzejmych i mało ambitnych ocen bliźniaków.

Można narzekać, że Bill nie popisuje się wielką wiedzą muzyczną, działa pod wpływem emocji i własnych sympatii – chociaż nie raz udowodnił, że jest niezwykle profesjonalny, a to przecież jego debiut w roli jurora. Jak dotąd, w każdym odcinku Deutschland Sucht Den Superstar udowadnia wszystkim, że zna się na modzie, bieżących trendach, ma swój własny oryginalny styl i wyczucie gustu. Potrafi łączyć skrajnie dziwne i klasycznie piękne rzeczy, nie boi się eksperymentów, osiągając powalające efekty. Oczywiście nie liczę tu stylizacji z pierwszego odcinka na żywo, którą przeraził nie jednego z nas. Yeti? Niedźwiedź polarny w smole? Na pierwszy rzut oka strój może wydawać się ciut chaotyczny – letni tank top ukazuje nieco przedostatnie dzieło tatuażysty. Na to założone jest sztuczne czarnobiałe futro odsłaniające nadgarstki. Wąskie rurki podkreślają długie i szczupłe nogi wokalisty, a efekt zabrudzenia / plam to jeden z najpopularniejszych motywów w tym sezonie. Przez tylną szlufkę przeciągnięta jest długa chusta zwisająca aż do kostek. Całość kończą znoszone już buty od Ricka Owensa.

Bardzo łagodna i ciepła stylizacja. Wszystko utrzymane jest w odcieniach beżu. „Smaczku” i rockowego charakteru dodaje masa złotych ćwieków na ramionach i kołnierzu.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Ta stylizacja świetnie wpisuje się w bieżące trendy: farbowana na jaskrawe kolory dżinsowa kurtka (typu DIY) z mnóstwem złotych ćwieków i dodatków, utrzymany w podobnej stylistyce top, do tego sporo złotej biżuterii (w tym charakterystyczne pierścienie z długimi kolcami).

There’s new hipster in da city! Stylizacja, jakiej nie powstydziłby się prawdziwy hipster. Bill wyróżnia się dużymi zerówkami w czarnej oprawie, do tego stylizowana na starą i zniszczoną kamizelka, pod którą wydaje się nie mieć nic więcej (czyżby zapomniał, że we wrześniu zaczyna się kalendarzowa jesień?) oprócz wielu przeróżnych łańcuchów, delikatnie przysłaniających tatuaż. Ciekawe, dlaczego tym razem nie ma wymyślnego irokeza, a pozostał tylko przy prostej czarnej bejsbolówce?

Szczerze, czuję w tym „starego Billa” – proste białe spodnie Diora, szary T-shirt i na to charakterystyczna czerwona kurtka, która nieodłącznie kojarzy mi się z Michaelem Jacksonem. Więc jeśli myśleliście, że „stary Bill” odszedł w niepamięć, to jesteście w błędzie.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Najpierw w oczy rzuca się neonowo zielony top, który bardzo ożywia całą stylizację. Do białych spodni Diora Bill przyczepił chustę w kolorach białym, szarym i żółtym, ciągnącą się aż do stóp, które przyodział w srebrne wysokie sneakersy z zielonymi wstawkami i sznurówkami. Na nadgarstkach widnieje wiele różnokolorowych bransoletek, lecz także nie da się pominąć rękawiczki bez placów na prawej dłoni (nie pytajcie mnie, po co ją założył na Karaibach).

Gdy dotarły do nas pierwsze zdjęcia Billa w klasycznej czarnej koszuli, nikt nie spodziewał się, co chłopak kryje pod stołem jurorskim. Te monstrualne buty przeraziły niejednego, jednak należy mu się największy szacun za umiejętność poruszania się w tych butach, bo niejedna dziewczyna miałaby z tym problem. Cała stylizacja jest bardzo ciekawa, widać, że Bill nie boi się eksperymentować i grać stylami, kolorami, a nawet płcią.

Stylówa iście kosmiczna, o czym świadczą kolejne niebotycznie wysokie buty projektu Jeffrey’a Campbella z printem zdjęcia prawdziwej galaktyki wykonanego przez NASA. Jak Bill sam podkreślił „te buty nie są stworzone do chodzenia”. Dobrał do nich jasne spodnie w różnokolorowe plamy oraz klasyczny czarny tank top. Z akcesoriów można wymienić czarne szelki oraz szeroką pieszczochę z mnóstwem ćwieków.

Patrzę teraz na jego zdjęcie z L’Uomo Vogue’a i wiecie co… na naszych oczach wyrosła nowa ikona mody! Tekst: Kuba


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Tokio Hotel w naszym życiu odgrywa jedną z ważniejszych ról. Jest z nami w tych szczęśliwszych, ale i tych słabszych chwilach, wspiera nas w trudnych sprawach i zagrzewa do walki z przeciwnościami losu. Każdy Alien w jakiś sposób chce utrwalić swoją miłość do tego zespołu. Chyba najskuteczniejszą metodą na zatrzymanie jej jest… tatuaż. Mój tatuaż to napis „Für immer jetzt” na przedramieniu, wpisany we wzór „Freiheit’89”, który ma Bill. Odkąd usłyszałam piosenkę Für immer jetzt, ciągle chodził za mną ten cytat. Tłumaczę go sobie jako: „wszystko, co jest w tej chwili, każde wspomnienie pozostanie ze mną na zawsze”. Ma to coś wspólnego z wyjazdami i samym Tokio Hotel, ale także z innymi przeżyciami niezwiązanymi z zespołem. ~sarnikay Pierwszym pomysłem, jaki wpadł mi do głowy 5 lat temu, było wytatuowanie sobie „I scratch your sweet name, right into my skin” na karku, ale zrezygnowałam z tego, bo nie miało to dla mnie żadnego głębszego znaczenia. Kolejnym pomysłem było „Leb’ Die Sekunde” na nadgarstku i tak zostało. Kiedy osiągnęłam 20 lat, postanowiłam nie przejmować się opinią rodziców, a tatuaż zrobiłam za darmo u swojego dobrego kolegi. „Leb’ Die Sekunde” znaczy „żyć sekundą”. Od pewnego czasu właśnie tak nauczyłam się żyć, wcześniej za bardzo planowałam, za bardzo przejmowałam się wszystkim. Odkąd mam ten tatuaż, żyję sekundą. Wstaję rano, patrzę na niego i wiem, że nie będę przejmowała się niczym. Co ma być, to będzie. ~Kinga Mój tatuaż to niewielkie logo Tokio Hotel na palcu. Jedynie kółeczko zamieniłam na serduszko, co ma mniej więcej wskazywać na to, że po prostu ich kocham. Jestem fanką od samego początku, od 2005 roku i, od kiedy pamiętam, strasznie chciałam zrobić sobie tatuaż związany z nimi. Zawsze będę powtarzać, że to dzięki nim jestem taką osobą, jaką teraz jestem. Wbrew pozorom dużo zmienili w moim życiu, są jego wielką częścią, a ten drobny tatuaż nigdy nie pozwoli mi o nich zapomnieć. ~Karolina

Uważam, że tatuaże to ta forma artystyczna, dająca wolność i niezależność osobie, która się na nie decyduje. Mam kilka takich ozdób. W jednej z nich postanowiłam wykorzystać słowa piosenki jako, że spełnia rolę mojego motta życiowego. „Live every second”, zdecydowanie ten tatuaż cenię sobie najbardziej. Słowa, które przedstawia, są bardzo prawdziwe i mam zamiar kierować się nimi do końca życia. Bo w życiu trzeba iść stale do przodu i korzystać z każdej chwili, żeby później nie żałować. A jeśli się upadnie, należy szybko się podnieść i znów żyć pełnią życia. Nie tylko teraz i tu, ale już zawsze. ~Ina Destiny

Ina Destiny Mam trzy tatuaże związane z Tokio Hotel. Napis „Leb’ Die Sekunde” na nadgarstku to mój pierwszy tokiohotelowy tatuaż, wykonany w wieku 16-17 lat, który doskonale odnosi się do mojego życia, żyję chwilą. Kolejne to fragment piosenki Humanoid „Gegen Liebe, Gegen Has, Gegen die Regeln, Gegen Alles” na łopatce i cytat Billa na żebrach – „Whatever happens, believe in you, believe in life, believe in tomorrow, believe in everything you do”. Ma on dla mnie naprawdę ogromne znaczenie, dzięki tym słowom zaczęłam bardziej wierzyć w siebie, przestałam bać się, co powiedzą inni. Zaczęłam być sobą, nie licząc się z ich opinią. ~Paula Justine Właśnie, musimy pamiętać, że nie powinniśmy nic robić pod naciskiem otoczenia. To nasze ciało będą zdobić dane wzory, nie innych, a przecież takie znamię pozostaje do końca życia.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Paula Nic ani nikt nie musiał mnie skłaniać czy namawiać na te tatuaże. Postanowiłam, że je zrobię sama z siebie. Tokio Hotel znaczy dla mnie bardzo wiele. ~Paula Justine Wśród kilku wzorów zdobiących moje ciało znalazła się potrójna gwiazda, ta sama, którą ma Bill. Po jakimś czasie jednak zrozumiałam, że na świecie nie ma dwóch takich samych tatuaży i pewnie artysta, który zrobił ją przede mną, chciał w niej umieścić inne przesłanie niż moje. Później zdecydowałam się nie nanosić już na swoje ciało nic na szybko, musiałam do tego dojrzeć. ~Ina Destiny To była wyłącznie moja decyzja. Od dziecka mam styczność z tatuażami. Mój tata jest tatuatorem, więc to on zaszczepił we mnie miłość do nich. Dzięki nim mogę wyrazić siebie, swoją indywidualność czy uczucia. ~Martyna Każdy fan posiada inną historię związaną ze swoją ozdobą. Jedni dzięki Tokio Hotel poczuli potrzebę uwiecznienia ich w jakiś sposób na swoim ciele, inni mieli chęć zrobienia tatuażu, a dopiero później przyszedł pomysł na wykorzystanie do tego motywu ich ulubionego zespołu. Tatuaż chciałam mieć od jakichś 5-6 lat. Najpierw pojawił się tekst, później miejsce gdzie powinnam go zrobić. Pomógł mi w tym oczywiście mój kolega, bo sama nie mogłam się zdecydować, czy zrobić go na karku, czy może na nadgarstku. W końcu została ta druga wersja. ~Kinga

Sarni

Tatuaże podkreślają indywidualność osoby je noszącej, ambicje, charakter, a także są zapisaną historią na ciele. Oczywiście połączenie dwóch pasji, wydało mi się świetnym pomysłem. Długo zastanawiałam się, jak mogę już na zawsze uwiecznić na swoim ciele tę chwilę, w której mam zaszczyt należeć do wielkiej rodziny Aliens. Natchniona twórczością Tokio Hotel, sama nie wiedziałam, jak teksty ich piosenek wpłynęły na moje życie. Każdy utwór był jakąś dobrą radą, dodawał otuchy w chwili, w której najbardziej jej potrzebowałam. Myślę, że dzięki tym czterem chłopakom nigdy nie bałam się ryzykować ani wykorzystywać każdą możliwą okazję, jaka się pojawiła. ~Ina Destiny Na początku była potrzeba samego tatuażu. Długo o tym myślałam, ale nigdy nie dochodziło to do skutku, ponieważ chciałam coś ze znaczeniem, a nie tylko ładny wzorek. Tokio Hotel to spory kawał mojego życia, zawartych przyjaźni i przeżytych przygód… Dopiero kiedy usłyszałam Für immer jetzt, pomyślałam, że to jest dokładnie to, co nadaje się na tatuaż. ~sarnikay Sama dokładnie nie wiem, co było pierwsze. Od zawsze podobały mi się tatuaże i marzyłam, aby sobie jakiś zrobić. Z drugiej strony kochałam Tokio Hotel. Chyba w którymś momencie postanowiłam to ze sobą połączyć. ~Karolina Najpierw była piosenka, potem tekst, który jest wspaniały. Następnie pojawiła się myśl, by jakoś to uwiecznić, więc postanowiłam zrobić tatuaż. ~Paula Justine Tatuaże dla mnie od zawsze miały wielkie znaczenie. Chciałam mieć wytatuowane coś, czego nigdy nie będę żałowała, a Tokio Hotel jest dla mnie czymś naprawdę ważnym. Dlatego postanowiłam, że pierwsze z moich tatuaży będą inspirowane właśnie twórczością tego zespołu. ~Martyna


483 NEWS路 THE MODE ISSUE


483 NEWS· THE MODE ISSUE Tatuaż to nie ozdoba „na chwilę”, dlatego przed zrobieniem go, powinniśmy poważnie się zastanowić, czy na pewno tym wzorem chcemy naznaczyć swoje ciało. Wiadomo, że taka ozdoba zostanie do końca życia i decyzję trzeba bardzo dobrze przemyśleć, niezależnie od tego, czy tatuaż ma być duży, czy mały. Mój jest nieduży, nie rzuca się w oczy, to taki drobiazg tylko dla mnie i wiem, że nigdy nie będę żałować zrobienia go. Jeśli osoba jest naprawdę zdecydowana na ozdobienie się tatuażem związanym z Tokio Hotel, to mimo wszystko polecam wytatuowanie sobie jakiegoś niedużego symbolu czy fragmentu piosenki – czegoś, co ma dla danej osoby duże znaczenie, a nie będzie tylko po to, by zwracać na siebie uwagę. Tak naprawdę tatuaż jest tylko dla nas. ~Karolina Według mnie, jeżeli ktoś wszystko dobrze przemyśli, wie, że nie będzie niczego żałował, śmiało może taki tatuaż robić. Ale jeśli jest to chwilowy kaprys, nie radze tatuować się pod wpływem chwili. Kiedy dana osoba jest pewna, że taka ozdoba ma dla niej znaczenie, to naprawdę fajna opcja, bo za kilkanaście lat, można spojrzeć na taki tatuaż, a on przywoła od razu wszystkie wspomnienia. ~Martyna Tatuaż jest na zawsze, więc trzeba go bardzo dobrze zaplanować, zastanowić się, czy chce się mieć takie znamię. Tekst musi być dokładnie przemyślany, aby był dla Ciebie, a nie dla kogoś, to Ty z nim chodzisz, a nie jakaś obca osoba. Ludziom, którzy chcą sobie zrobić tatuaż, proponuję, aby każdego dnia, przynajmniej przez 6 miesięcy, patrzyli na narysowany na kartce papieru wzór. Jeżeli Ci się nie znudzi – rób śmiało. Ja osobiście tego nie praktykowałam, ale kilka lat nosiłam w głowie tekst. Nie znudził mi się, nie miałam innych pomysłów, więc wytatuowałam sobie to, czego nie żałuję i raczej nie będę. ~Kinga

Aliens powinni dobrze przemyśleć swój tatuaż, bo przecież będą na niego spoglądać codziennie przez całe życie. Nie można robić nic na siłę, np. dlatego, że coś jest modne. Ważne jest też, aby tatuaż był wykonany w sterylnych warunkach – jeśli nie w studiu, to u kogoś, kto zna się na tatuażach! Najlepiej najpierw sprawdzić portfolio oraz opinie osób, które mają już dziary autorstwa danego tatuażysty. ~sarnikay Tatuaże fanów nie świadczą tylko o ich miłości do zespołu. Dzięki Tokio Hotel możemy przecież poznać wielu niesamowitych ludzi. Zawiązujemy trwałe przyjaźnie, podczas których przeżywamy niezapomniane przygody. Wtedy tatuaż nie jest ściśle związany z grupą, ale symbolizuje nierozerwalną więź, łączącą jej wszystkich fanów. W końcu jesteśmy największą i najbardziej zgraną rodziną na świecie, prawda?

Martyna

Posiadam trzy tatuaże związane z Tokio Hotel. Pierwszy zrobiłam w wieku 16 lat. Jest to tytuł mojej ulubionej piosenki – „Hilf mir fliegen”. Mam również wytatuowane słowo „Alien” na nadgarstku, a całkiem niedawno na moim obojczyku pojawił się napis „Join me forever now”. Tatuaże te mają dla mnie ogromne znaczenie. Są nie tylko symbolem zauroczenia zespołem, ale też przypominają mi o tym, jakich ludzi poznałam dzięki Tokio Hotel. Ludzi, którzy odmienili moje życie. Patrząc na te tatuaże, wiem, że co by się nie działo, mam wsparcie w przyjaciołach, w Aliens. To właśnie oni pomagają mi latać. ~Martyna Tatuaż to świetna sprawa. Nie powinien być jednak zwykłym znaczkiem, tylko symbolem zapisującym w sobie jakąś historię. By za jakiś czas spojrzeć na niego i móc przypomnieć sobie te, jakże ważne, chwile naszego życia. Ten, jakże ważny, dla nas zespół i naszą wspaniałą rodzinę Aliens.

Kinga

Tekst: Tiejcz Research: Mania


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Zdjęcia Ash Tekst Just Ine Tee & Baaile Stylizacja Qba


Kuba NEW YORKER: 483kurtka, NEWS·top, THE czapka, MODE szelki, ISSUE chusta; spodnie ZARA; okulary EMPORIO ARMANI; szalik H&M; rękawiczka Clarie's. Justyna płaszcz CAMAIEU; sukienka MEEA FASHION; buty ANNA; szalik własność prywatna. Matylda sukienka UNISONO; kurtka własność prywatna; legginsy UNISONO; buty RYŁKO.

TWARZĄ W TWARZ


483 NEWS· THE MODE ISSUE

PRZY KAWIE I VOGUE’U Matylda marynarka CATERINA; top NEW LOOK; cygaretki CAMAIEU; buty DEICHMANN. Kuba bluzka RESERVED; spodnie ZARA; buty własność prywatna; szal TIMBERLAND; szalik RESERVED.


483 NEWS路 THE MODE ISSUE


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Warszawa. Grupka fanów. Kilka walizek z ubraniami i dodatkami. Stylizacje inspirowane Tokio Hotel. Miejsca mające specjalne znaczenie dla polskich Alienów. AgrestKaulitz, Qba i Just Ine Tee po jednej stronie obiektywu, Ash po drugiej oraz Boo na backstage’u… Tak w skrócie można opisać sesję przygotowaną specjalnie do tego wydania. Nie od dziś wiadomo, że fani kształtują swój własny, unikalny styl, kierując się także wyglądem samych muzyków. My przedstawiamy Wam naszą wizję modowych poczynań natchnionych image’m czwórki z Magdeburga. Kiedy w 2005 roku Tokio Hotel zostało jednym z najpopularniejszych zespołów młodzieżowych, na ulicach zaczęli pojawiać się pomalowani na czarno nastolatkowie. Ubrani w czarne ciuchy, z czarnymi grzywami zakrywającymi pół twarzy i czarnymi paznokciami stali się przyczynkiem do powstania późniejszej subkultury emo, która została sztucznie stworzona przez media. Z tą różnicą, że fanów Tokio Hotel coś łączyło – ukochany zespół. Późniejsi „emo” byli tylko zbiorem przypadkowych dzieciaków reprezentujących styl scene, znanych ogólnie z negatywnego nastawienia do świata. Fani byli zdolni do poświęceń. Mimo iż byli szykanowani w szkole z powodu swojego gustu i wyglądu, nie ustępowali w swoim dążeniu do stworzenia idealnego stylu bazującego na Tokio Hotel. Warto podkreślić, że Alieni nie byli typowymi „kserówkami” żadnego z chłopców – oni tworzyli coś swojego, podobnego, ale nie takiego samego. Oczywiście, pod halami koncertowymi można było zauważyć tłumy sobowtórów artystów, szczególnie Billa. Ostry makijaż, ubrania, fryzura… Wszystko jak Kaulitz. Były to jednak raczej okolicznościowe stylizacje. Przecież każdy z nas jest inny i ma do tego prawo – tego nauczyliśmy się, będąc fanami Tokio Hotel.

Dla każdego, kto robił takie rzeczy, była to z pewnością wielka frajda. W ten sposób pokazywał oddanie i przywiązanie do zespołu. Cały ten cykl przygotowań pozostanie na długo w pamięci, bo jest to pamiątka po starych, dobrych czasach. Niektórzy z pewnością z sentymentem spoglądają na znalezione gdzieś na dnie szafy stare ubrania, które kiedyś nosili lub własnoręcznie uszyli. Te przebieranki pozwoliły nam, fanom, trochę zapomnieć o zwykłym świecie i poczuć się wyjątkowo. Kiedyś nie było problemu, żeby na ulicy rozpoznać Aliena, ale przecież wszystko w życiu się zmienia… Fani i zespół wydorośleli. Bill przeszedł szereg metamorfoz: zmężniał, przefarbował się na blond, przestał się malować – wygląda teraz jak mężczyzna. Obecnie reprezentuje raczej poważniejszą modę. Rockowy pazur, który preferował kilka lat temu, był czymś w rodzaju szukania swojego właściwego stylu, w którym czułby się idealnie. Tom, Gustav i Georg także nie wyglądają tak jak kiedyś. Nie wszyscy są szczęśliwi, że chłopcy się zmienili, ale to przecież całkowicie naturalne. My też, w większości, wyglądamy już zupełnie inaczej. W dalszym ciągu możemy przecież podpatrywać rozwiązania, które stosują chłopcy przy doborze strojów. Nie jest to już to samo, ale przecież nowe nie musi znaczyć gorsze, prawda? Zmienność – to jedna z podstawowych cech mody. Tak już po prostu jest, że potrzebujemy być w ciągłym ruchu. Gdybyśmy zawiśli w czasie, nic nie udałoby się już stworzyć. Przecież to, co już stworzone, należy do przeszłości, a my mamy przed sobą tylko przyszłość…

Modele AgrestKaulitz, Qba, Just Ine Tee Edytorzy Ash, Elli, Qba Backstage Just Ine Tee, Ash, Boo Ubrania Fashion PR Showroom (Chmielna 21/3, 21/7, Warszawa) oraz zbiory własne. Specjalne podziękowania dla Pawła Kowalczyka.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

CZEKAJĄC POD HOTELEM Matylda bluza UNISONO; spodnie TERRANOVA; buty własność prywatna; szelki NEW YORKER; chusta własność prywatna; torba VENEZIA. Kuba bluzka UNISONO; spodnie KAMIL SOBCZYK; buty własność prywatna; chusta własność prywatna; szalik H&M; okulary EMPORIO ARMANI.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

W PODRÓŻY Kuba T-shirt H&M; koszula RESERVED; kurtka NEW YORKER; spodnie PULL&BEAR; szal TIMBERLAND; czapka NEW YORKER; torba VENEZIA.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Lata posuchy dla fanów Tokio Hotel niewątpliwie dobiegają końca. Członkowie zespołu zaczynają kombinować ze swoimi fryzurami, zmieniają styl i coraz bardziej zbliżają się do swoich zwolenników. Rok 2013 z pewnością będzie niesamowitym czasem dla wszystkich Alienów: chłopcy zapowiadają nową płytę i kolejną już trasę koncertową! Odnośnie tego drugiego, jedynym naszym komentarzem będzie prośba (ogrooomna!) o uwzględnienie w planach również naszego kraju. O wypowiedzi na temat tego pierwszego poprosiliśmy Was – fanów. Jakie są Wasze życzenia dotyczące czwartego studyjnego albumu Tokio Hotel? Sprawdźcie! Och, chciałabym, by teksty były tak samo głębokie i poruszające jak wcześniej. Zrozumiałe… Myślę, że to od nich zależy, czy płyta będzie bardziej jak poprzednia, czy jak wcześniejsze. No, i chciałabym, żeby wyszła jak najszybciej. :) ~Czaki Od nowej płyty oczekuję doznań, jakich jeszcze nie było. Bardziej chyba coś w stylu Humanoida. Chciałbym zobaczyć Billa w wydaniu z DSDS, czyli nowe, odświeżone TH. Czekam też na zajebiste show podczas trasy koncertowej oraz epickie teledyski. ~Cinek Chciałabym, żeby nowa płyta była faktycznie taka, jak zapowiadano. Żeby brzmiała inaczej niż poprzednie, ale jednak z mniejszym udziałem elementów elektroniki. Najlepiej oczywiście byłoby doczekać się choć kilku niemieckojęzycznych piosenek. Osobiście uważam, że chyba już piosenek po niemiecku się nie doczekamy, a płyta będzie jednak przesiąknięta elektronicznymi wstawkami. Oraz, że będzie bardziej nastawiona na komercyjny sukces niż na jakość. ~Paula483 Ma być dobra i rockowa. Coś jak pierwsze dwie, ale taka… doroślejsza. ~Margo Mam nadzieję, że wydadzą płytę nie tylko w angielskiej, ale też w niemieckiej wersji. Myślę, że właśnie dzięki temu językowi się wybili i w tym języku tworzą najlepsze kawałki. Chciałabym, żeby poszli w bardziej rockową stronę, a klimatem wrócili do Zimmera… ~Asia Chciałabym, żeby przynajmniej połowa piosenek była po niemiecku, a teksty miały sens, tak jak zawsze było. Oczekuję pozytywnych zmian. ~Mazohyst

Chciałabym, by nowa płyta miała ostrzejsze brzmienie, a jednocześnie, by dało się wyczuć, że to nadal Tokio Hotel, lecz w bardziej rockowej odsłonie. ~Annika Myślę, że wyjazd do Ameryki Północnej dobrze zrobił chłopakom, w końcu to stamtąd wywodzi się rock. Sądzę, że dobrze odbije się to na płycie. Liczę na coś w klimatach Zimmera 483, a może nawet czegoś cięższego. ~Tiejcz Chciałabym, żeby ich muzyka wciąż miała w sobie tę tokiohotelową cząstkę i nie była jedynie skupiskiem dźwięków elektronicznych. Mam też nadzieję, że ukaże się niemieckojęzyczna wersja, bo dla mnie TH wyłącznie w języku angielskim to już nie TH. Nie wiem, czego tak naprawdę można się spodziewać po tym albumie, ale mam cichą nadzieję, że chłopcy nas nie zawiodą. Mimo wszystko przychodzi mi do głowy taka myśl, że ich życie dość mocno się zmieniło i może to mieć wpływ na ich muzykę – żeby przekonać się jaki, trzeba jednak jeszcze trochę poczekać. ~Czoko Czego się spodziewam? Nie wiem dokładnie, ale czekam na wielką bombę. W końcu po tylu latach nieobecności przydałoby się coś takiego. I oczywiście chcę, by na płycie znalazły się jakieś niemieckie piosenki, i może jakaś ballada… ~Natalia Chciałabym móc w niej znaleźć „stare” Tokio Hotel, ich autentyczność, odrobinę dziecinności, teksty chwytające za serducho i wszystko pozbawione komercji, czarujących świateł otaczających wielkich gwiazdorów Los Angeles. Chciałabym, żeby płyta była zwyczajna, normalna, nie robiona dla szumu i na siłę. By była prawdziwa. Boję się jedynie, że tak się nie stanie, bo ta cała magia powoli już się ulatnia i teraz będzie czuć jedynie powiew świeżości. Świeżej komercji. ~Ula Cicha Tekst: Just Ine Tee Research: Allein & Just Ine Tee


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Znów stajecie przed szafą z twierdzeniem „nie mam co na siebie włożyć”? A może przeglądacie nowe zdjęcia Billa i pytacie „skąd on ma te spodnie”? Już nie musicie rozpaczać ani zazdrościć, my podpowiadamy, jak oryginalnie i tanio zainspirować się strojami bliźniaków. I mimo że tym razem ubrania prezentuje chłopak – nie martwcie się, dziewczyny, spokojnie znajdziecie podobne rzeczy w dziale damskim.

To takie „Automatyczne” Przypomnijmy sobie Billa w klipie Automatic – czarne dredy, skóra, pióra, futerko etc. Przechadzając się pomiędzy sklepowymi półkami, wyłowiliśmy kilka rzeczy, które zebrane razem tworzą bardzo ciekawą całość. Klasyczne ciemne rurki i T-shirt typu basic to podstawa, na której budujemy awangardową kompozycję. Wpierw zarzucamy na ramiona czarną skórzaną kamizelkę, która z pewnością będzie bardziej przewiewna i luźniejsza wiosną niż nawet najcieńsza ramoneska. Inspirując się kurtką Billa, na ramiona zarzuciliśmy naszemu modelowi dwa futrzane kołnierze – wszystko da się wykorzystać na sto sposobów, wystarczy pokombinować.

1

H&M 1. kamizelka skórzana DIVIDED 499 PLN 2. spodnie DIVIDED 149,90 PLN 3. koszulka 79,90 PLN 4. futro DIVIDED 49,90 PLN ---------------------5. kowbojki PULL&BEAR 299,90 PLN

3

4 2

5


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Casualowy rockman Można to określić „standardowym standardem”, gdyby nie kilka szczegółów wyróżniających całość z podstaw biały T-shirt + jeansy. Obecnie można zauważyć modę na wykorzystywanie motywów flag – zwłaszcza brytyjskiej i Stanów Zjednoczonych. Taki właśnie bladoszary print zdobi przód koszulki, jednak można tu zastosować wiele różnych wzorów, także tekstowych. Ważne, aby nie był to zwykły biały podkoszulek – dla oszczędnych polecam zabawę w DIY. Z racji tego, że kamizelki są teraz bardzo modne, postanowiliśmy pokazać różnorodność wykorzystania „stylizacji bazowej”. I tak ze zwykłej koszulki i jeansów stworzyliśmy dwie opcje: hipsterską i elegancką. Do pierwszej wykorzystaliśmy jeansową kamizelkę, dodatkowo dobraliśmy zerówki w oprawie a’la aviatory oraz długą chustę przeciągniętą przez tylną szlufkę. Druga wersja jest bardziej codzienna ze szczyptą elegancji, a to za sprawą klasycznej kamizelki z kolekcji Maison Martin Margiela for H&M. Nie chcąc zbyt „usztywnić” tej stylizacji, zostawiliśmy biżuterię. Dobra rada: zainwestujcie w bardziej naturalne materiały, np. drewno, len – wielką frajdą jest plecenie własnych bransoletek. Pokażcie swój indywidualizm!

7

4

3

H&M 1. kamizelka MAISON MARTIN MARGIELA 59,90 PLN 2. spodnie DIVIDED 149,90 PLN 3. koszulka DIVIDED 39,90 PLN 4. kamizelka DIVIDED 129,90 PLN 5. szalik DIVIDED 39,90 PLN 6. bransoletki 19,90 PLN 7. okulary 29,90 PLN ------------------8. fullcap NEW ERA 119 PLN 9. okulary PULL&BEAR 79,90 PLN

6 2

5

1

9

8


483 NEWS· THE MODE ISSUE

FOLLOW US ON TWITTER!

www.twitter.com/FFTHPL

Militarnie, acz elegancko W kolejnym outficie postanowiliśmy wykorzystać bieżące trendy – kolekcje wiosna / lato to sporo elementów o zabarwieniu militarnym: skóra, ćwieki, prostota wykonania i zgniłozielony kolor, potocznie zwany moro. Wybrana przez nas koszula inspirowana jest prezencją Billa podczas wizyty w Japonii (przypomnijcie sobie „żarówki na głowie”) oraz w Malezji. Czarne rurki wyszczuplają optycznie nogi, podczas gdy top i koszula nadają górze bardziej luźnego stylu. Do tego gruby ciężki łańcuch, pasujący do ćwieków na pagonach. To właśnie te ćwieki przysporzyły trochę problemu przy próbie założenia ciężkiego, długiego, ale jakże eleganckiego płaszcza. Jego atutem jest świetnie dopasowana talia, która wyszczupla sylwetkę i nadaje jej odpowiednie proporcje.

1 2

ZARA 1. koszulka 39,90 PLN 2. koszula moro 169 PLN 3. spodnie czarne 199 PLN 4. płaszcz 799 PLN 5. buty 289 PLN -----------------6. pierścionek PULL&BEAR 29,90 PLN

4

3

6

5


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Dla lepiej zbudowanych Teraz coś specjalnego dla fanów gitarzysty. Do jasnych luźnych spodni, dobraliśmy ciemny top – nie bójcie się bawić kontrastami. Wśród dziesiątek kurtek udało nam się wypatrzeć tę jedną – podobną do tej noszonej przez Toma w Los Angeles (np. podczas wizyty w Bootsy Belows). Idąc tropem ostatnich stylizacji bliźniaków, do tylnej kieszeni spodni wsadziliśmy beżową chustę, zaś na głowie pojawiła się czapka typu beanie – osobiście polecamy zakup kilku takich nakryć głowy w różnych, nawet mocno jaskrawych, kolorach.

ZARA 1. kurtka 369 PLN 2. spodnie 199 PLN 3. szalik 99,90 PLN 4. koszulka 39,90 PLN --------------5. bransoletki H&M 19,90 PLN 6. szalik H&M 22,90 PLN 7. torba BERSHKA 139,00 PLN

1

4 5

6 3

7

Tekst: Kuba Stylizacja: Kuba & Just Ine Tee Model: Łukasz Cajdler

2


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Razem z moją przyjaciółką Agatą już od dawna planowałyśmy taki wyjazd. Obiecałyśmy sobie, że gdy tylko chłopcy wrócą do Niemiec, od razu stawimy się na miejscu. Pieniądze były odłożone, pojawiło się tylko pytanie, gdzie będą tym razem… Ostatnio byli w Berlinie na pierwszych castingach do Deutschland Sucht Den Superstar, więc może i teraz tak będzie? Miałyśmy już zamówiony hotel, kiedy Bild dał cynk, że są w Nadrenii Północnej Westfalii. Na miejscu kupiłyśmy bilety i o 6 rano następnego dnia ruszyłyśmy na drugi koniec kraju… Bad Driburg, 21.10.2012 Po trzech godzinach snu wyruszyłyśmy w podróż, która okazała się prawdziwym koszmarem: 4 godziny jazdy, 4 przesiadki i pięciominutowe przerwy między kolejnymi pociągami. Kiedy wreszcie dotarłyśmy, na miejscu spotkałyśmy około trzydziestu fanów, co naprawdę nas zmartwiło… „No tak, teraz o autografach można tylko pomarzyć”, pomyślałyśmy. Ale w końcu nie po to przejechałyśmy tyle kilometrów, by się poddać… A te dziewczyny? Z początku nie próbowałyśmy się z nimi zapoznawać, ale już po kilku chwilach zaczęłyśmy rozmawiać, jakbyśmy znały się całe lata. Przyjęły nas tak wspaniale… Sprawiły, że czułyśmy się jak w domu: informowały nas, pokazywały zdjęcia z chłopakami… Nie powiem – cholernie im zazdrościłam. W końcu miały ich tyle, a ja? A raczej my…? Czekałyśmy tam już tyle czasu, a oni nadal nie wychodzili. Mijały kolejne godziny, a jedyną atrakcją byli przechadzający się tam i z powrotem Natalie i Andreas. Nat nawet się do nas uśmiechnęła! To mnie totalnie zaskoczyło, ale było takie urocze. A ona sama wcale nie była taka niemiła, jak się o niej mówi…

Clementine, Mateo i Agata

Wszystko na jedną kartę… Dalsze oczekiwanie umilił nam Mateo, juror DSDS, który jest Polakiem! Rozmawialiśmy po polsku, panowała miła atmosfera… Zrobiliśmy trochę zdjęć, które trafią do gazety… Żartowaliśmy na temat Billa i Toma… Dochodziła już 16, a my miałyśmy pociąg o 17, więc denerwowałyśmy się coraz bardziej, a nawet pojawiły się łzy zrezygnowania… „Wszystko pójdzie na nic, nie wyjdą”, rozpaczałyśmy. I nie myliłyśmy się. Natalie i Andi znów zrobili sobie wycieczkę, wynosząc bagaże, a bliźniaków nadal nie było. Tuż przed 17 zaczęłyśmy powoli zbierać się do odejścia, kiedy zadzwonił tata Agaty z informacją, że mamy jeszcze pociąg o 19, ale coś kosztem czegoś… W Berlinie byłybyśmy dopiero o 6, a rano miałyśmy wracać do Polski, jednak… Czego się nie robi dla marzeń? Kolejne godziny spędziłyśmy, żartując z dziewczynami pod oknem bliźniaków. Miejmy nadzieję, że nie słyszeli zbyt wiele… ;)


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Płomyczek nadziei Wtedy pojawiło się pierwsze info na temat ich wyjścia…Chłopcy jedli kolację w towarzystwie Dietera, a chwilę po tym mieli wreszcie zaszczycić nas swoją obecnością. Znakiem ich wyjścia miał być czarny van, który podjedzie pod hotel. Miałyśmy się wtedy ustawić w rządku i cierpliwie czekać… Drobne poprawki makijażu, włosów, przygotowanie zdjęć na autografy i… JEST! Czarny van zajechał pod budynek, a mu jak na komendę ustawiłyśmy się grzecznie, otrzymując od ochroniarzy informację: „Bez krzyków, bez wychodzenia z rzędu!”. Mówili coś o sesji zdjęciowej jak na Meet&Greet, ale szybko zmienili plany, twierdząc, że i tak są już spóźnieni, dlatego dadzą nam tylko autografy. Spotkanie twarzą w twarz Tych emocji nie da się opisać… Chciało mi się płakać i krzyczeć, i szczypać po rękach, by upewnić się, że to nie sen… Naszykowałam telefon, żeby móc nakręcić film, Agata w tym czasie robiła zdjęcia. Drzwi się otworzyły, a w nich stanął Bill w pomarańczowej kurtce i z okularami na nosie. Szedł powoli w naszą stronę, a za nim podążał Tom… Moje serce chciało wyskoczyć z ciała, a nogi same się pode mną ugięły. W pewnym momencie aż trudno było mi oddychać, gdy Bill był coraz bliżej, idąc z powagą do zgromadzonych osób. I nagle stanął ze mną twarzą w twarz… „Pozdrowienia z Polski”, tylko tyle byłam w stanie powiedzieć, widząc jeden z najpiękniejszych uśmiechów, jakim kiedykolwiek zostałam obdarowana… Uśmiechnął się szeroko, mówiąc ciche „Danke schön”. Wydukałam parę słów, patrząc na niego jak zaczarowana i podając mu zdjęcie do podpisania. On nadal uśmiechał się tak szczerze, stojąc teraz koło Agaty… Cóż… Przyszła pora na Toma. Kolej na drugiego bliźniaka Tom był mniej otwarty niż jego brat, ale z pewnością równie uroczy. On także, słysząc pozdrowienia z Polski, uśmiechnął się szeroko, mówiąc cicho „Bitte schön”. Byli tak mało realni, mimo iż nie było między nami barierek, a kultura Niemek naprawdę mnie zdziwiła… Zero krzyków, złego zachowania… No tak, one mają to wszystko „na co dzień”. Tom obiecał nam, że niedługo wrócą i dopiero, gdy zamknęli za sobą drzwi pojawiły się pierwsze łzy i krzyki. Wszystkie rzuciły się na siebie ze szczęścia, mocno się przytulając i gratulując, a wtedy Bill wystawił głowę zza drzwi i uśmiechnął się do nas, widocznie rozbawiony…

Dopiero po jakimś czasie tak naprawdę dotarło do mnie to, co stało się zaledwie kilka chwil temu. Kiedy siedziałam na dworcu, coś we mnie pękło i najzwyczajniej w świecie – popłakałam się. Sama nie wiem, czy ze szczęścia, czy dlatego że to wciąż wydawało mi się mało realnie, mimo iż trzymałam w ręku autograf i milion razy oglądałam nakręcony filmik… To był zdecydowanie najpiękniejszy dzień w tym roku. Po dwóch latach znów ich spotkałam i jestem cholernie szczęśliwa, bo wiem, że to nie ostatnie takie spotkanie. *Tekst został napisany tydzień po wyprawie.

Tekst: Clementine Zdjęcia: Clementine & Agata


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Wszyscy wiemy, że Bill uwielbia ciągle zmieniać swój wygląd. Na jego głowie gościły już prawie wszystkie kolory tęczy, a szafa wypełniona jest najróżniejszymi ubraniami: od szerokich spodni z krokiem w kolanach, po obcisłe koszule z falbanami. Jego brat nie pozostaje jednak w tym aspekcie w tyle, on również przeszedł niezłą metamorfozę. Wisienką na torcie jest jednak basista – jego wyczyn pobił wszystko!

Blond ewoluuje Jeszcze w Japonii, na ostatnim publicznym wystąpieniu zespołu, Bill był brunetem. Kilka tygodni później paparazzi przyłapali go zupełnie odmienionego… W kolorze blond. Zmiana będąca dla niektórych wciąż zmianą, do której nie mogą się przyzwyczaić. Kiedy całe zamieszanie wokół nowego koloru włosów Billa odrobinę ucichło, sam zainteresowany wrzucił na aplikację BTK zdjęcie swojego nowego wyglądu… To nie był ten sam blond, co na fotkach od paparazzi… Coś pomiędzy białym, a siwym. Może popielaty… Osobiście uważam, że Bill po prostu osiwiał z nadmiaru obowiązków. Przecież tyle czasu spędzają w studiu nagrań. Musi być naprawdę przemęczony… Gdy wydawało się, że popielaty blond zostanie na dłużej, coś innego zaczęło się zmieniać. Natura robiła swoje i włosy zaczęły odrastać. W minionych odcinkach Deutschland sucht den Superstar mogliśmy zobaczyć jeszcze krótkiego, ulizanego irokeza (odcinki nagrywane były parę miesięcy wcześniej), to do Internetu trafiają zdjęcia, gdzie Bill ma już wyraźnie odrosty. Aż w końcu nadszedł 1 marca… Myślę, że tego dnia każdy, kto wszedł na Facebooka, miał na tablicy przynajmniej kilka wpisów ze zdjęciem ukazującym nową fryzurę muzyka. Długie włosy (prawdopodobnie przedłużane) i już nie taki popielaty blond. Jaki odcień trudno jednoznacznie określić, ponieważ widać, że przy zdjęciu autor kombinował z kontrastem. Fryzura od razu kojarzy się ze stylem gwiazd muzyki lat 80. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia Jona Bon Joviego, Limahla, czy Roda Stewarta z tamtych lat.

Jeśli chodzi o mnie – wreszcie, kiedy mowa o Billu w blondzie, jestem na TAK! Może to dlatego, że przypomina tego starego Billa z czasów Zimmera… Teraz wokalista wygląda niczym małe lwiątko, które mimo swojej niepozorności, potrafi porządnie ryknąć, gdy potrzeba.

Poznajcie Stefana Bliźniacy zmienili się nie tylko, jeśli chodzi o włosy (w międzyczasie, gdy Bill się „zblondził”, Tom wrócił do dreadów, z których potem znowu zrezygnował na korzyść zwykłych długich włosów związanych w niechlujną kitkę). Z czasem na ich, do tej pory gładkich, buziach zaczął pojawiać się zarost. Najmniej nieśmiały meszek. Chyba wielu fanów liczyło, że to tylko tymczasowy kaprys (oj, tak). Jak się okazało, chłopcy postanowili zmężnieć i chyba doszli do wniosku, iż zapuszczenie brody to najprostszy sposób. Chyba niewielu osobom podoba się to, co bracia mają obecnie na twarzach. Znam kilku fanów, którzy te „twory” zaczęli uważać za odrębne jednostki, potocznie zwane Stefanem. Zauważyłam, może mylnie, że Bill zdecydował się na mniejszy zarost. Broda jest, ale niezbyt gęsta. Za to Tom ma prawdziwego potężnego Stefana. Jego broda jest bardziej niechlujna. Takie mam wrażenie.

Ciuszki Kolejna rzecz, która rzuca się w oczy. Aktualny styl ubierania Billa można określić jako „nowy stary image”. Już tłumaczę, o co mi chodzi. Ciuchy nosi właściwie podobne do tych sprzed ery blondu, ale zarazem różniące się trochę.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Nie jest to zupełny obrót o sto osiemdziesiąt stopni. Tylko o, hm, czterdzieści stopni? Doszły nowe kolczyki (chłopak ma ich już chyba 11) i dodatki. Bill zaczął lubować się w apaszkach, które z wielkim upodobaniem wpycha w tylnią kieszeń spodni. Mi się to nieodmiennie kojarzy ze Stevenem Tylerem z Aerosmith, a właściwie z jego mikrofonem… Może Bill postanowił się na tym znanym wokaliście wzorować? Zaczął od chusty, a teraz jest w jury DSDS. Steven Tyler jeszcze niedawno zasiadał w jury amerykańskiego idola, co chłopcy również bez przerwy powtarzają. Cóż, to w końcu jeden z ich ulubionych wykonawców. Tom za to ogromnie polubił ostatnio swetry. Postawił także na nieco węższe spodnie niż dotychczas, a od czasu do czasu zdarza mu się nawet założyć skórzaną kurtkę, w której wygląda naprawdę zniewalająco!

Tatuaże

Ale, ale, ale! Zmiany w wyglądzie to oczywiście przede wszystkim Bill, trochę mniej Tom, ale jest jeszcze Georg! Pan Listing zamieścił najpierw na Facebooku zespołu zdjęcie, które uchwyciło moment ścinania włosów upiętych w kucyk. Miesiąc później na aplikacji BTK pojawiło się zdjęcie the G’s grających w piłkarzyki. Gustav chyba trochę schudł (zaszalał ze zmianą image’u!), a Georg nie miał włosów! No, nie dosłownie, ale zdecydowanie je skrócił. Już nie będzie musiał używać prostownicy… Wiele fanek z tego powodu ogłosiło żałobę, ale koniec końców, trzeba przyznać, że basista jest teraz nawet bardziej przystojny niż kiedyś, a z pewnością wygląda dojrzalej. W końcu ma już prawie 26 lat, może niedługo się ustatkuje…

TWINS BTK

Wszystko to (zmiany w wyglądzie oraz zwiększona aktywność na Facebooku, aplikacji, kolejne wywiady i zdjęcia z fanami) pozwalają nam myśleć, że nieuchronnie nadciąga prawdziwa BOMBA… NOWA PŁYTA TOKIO HOTEL! Można wiele sądzić na ten temat, wiele od niej oczekiwać i wszystkie te opinie na pewno są w jakiś sposób uzasadnione… Naszym głównym oczekiwaniem wobec niej jest jednak to, żeby ona w końcu była. Już tutaj. Namacalnie. A kiedy wszystkie znaki na niebie i ziemi (i twarzach Kaulitzów, głowie Listinga, wyglądzie Schäfera oraz Facebooku zespołu) zwiastują nadejście nowego albumu, nowej muzyki, kolejnych chwil super wzruszenia, nasze podekscytowanie stale rośnie.

Tekst: Mania & Just Ine Tee

BĄDŹ W KONTAKCIE Z BRAĆMI KAULITZ Dostępny na systemy iOS oraz Android.

REKLAMA

Bill od dawna lubował się w tatuażach, a teraz niestety wciągnął w to również swojego starszego brata. Jak na razie Tom nie ma żadnego „samodzielnego” tatuażu, a w każdym razie nic nam o tym nie wiadomo (mimo że cały czas nabąkuje coś o ozdobie na penisie). Za to jego ciało zdobią tzw. „tatuaże bliźniacze”, czyli rysunki, które posiada zarówno on, jak i Bill. Są to: godzina urodzenia na palcach dłoni oraz… świetlista piramida? Nawet nie wiem, jak to nazwać. W każdym razie Tom ma ją na ramieniu, a Bill na klatce piersiowej. Według teorii spiskowych, ma to nawiązywać do masonerii, że niby Bill i Tom są Iluminatami. Osobiście raczej wątpię, ale ile ludzi, tyle opinii.

W każdym razie, piramida jest zwieńczona czerwoną/różową poświatą. Wrócę jeszcze na chwilę do tatuaży na dłoni. Oczywiście Bill nie byłby sobą, gdyby tego rysunku jakoś nie udziwnił. Całą zewnętrzną część dłoni wytatuował tak, aby przypominała dłoń kościotrupa, wplótł tam również jaskółkę (albo jakiegoś innego ptaszka) i kwiat (same cyferki były zbyt mainstreamowe). Najnowszą ozdobą wokalisty jest jednak tatuaż na ramieniu, którego motywem jest scena pocałunku syreny i kobiety. „Bill po prostu bardzo lubi lesbijskie porno. Co innego miałoby to znaczyć?”, komentuje Tom.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Włochy – światowa stolica mody, kraj drogich butików, znanych projektantów, pokazów, na których chce wystąpić każda modelka. Co ma wspólnego z niemieckim zespołem? Moda dziś jest sztuką. Projektant jest artystą. A muzą... W takim miejscu, jak Włochy nietrudno o inspiracje, dlatego zapraszam Was na krótką podróż po tym fascynującym kraju. Czworo włoskich fanów postanowiło podzielić się z nami swoją historią. Zapewne zdziwicie się, jak minimalnie ich opowieści różnią się od historii Waszych bądź Waszych znajomych. Dlaczego? Bo Tokio Hotel podbija serca ludzi tak samo szybko jak torebka od Gucciego, którą chłopak prezentuje dziewczynie na urodziny. Pamela z Latiny jest jedną z najrzadziej spotykanych fanek. I nie mam tu na myśli częstotliwości wychodzenia z domu. ;) Dziewczyna ma 30 lat, męża i dwójkę dzieci, które na pewno wyrosną na walecznych Alienów. Wszystko zaczęło się, gdy usłyszała dźwięk helikoptera w teledysku do piosenki Monsoon. „Tych czterech chłopaków totalnie złapało mnie swoją muzyką, siłą i witalnością, dali mi powód, by iść naprzód i walczyć”, tłumaczy. Walczyć, ale o co? Latina od dłuższego czasu zmagała się z atakami paniki. Dzięki Tokio Hotel i konkursowi organizowanemu przez Universal Music Italy, pokonała swój strach i pojechała na Fan Party do miejsca oddalonego od jej domu o setki kilometrów. „Należało zamówić płytę Humanoid, do której dołączona była karta, dająca możliwość wzięcia udziału w losowaniu. Tak właśnie wygrałam spotkanie na Fan Party w Mediolanie, w 2009 roku! Nie mogłam uwierzyć, że zostałam wylosowana spośród milionów ludzi!”, mówi dziewczyna.

„Tego dnia wszystko było idealne: lęk oczekiwania, wnętrze, ich widok – po raz pierwszy na żywo… Oh, cóż za piękne wspomnienia!” Opowiada również o momencie spotkania z chłopakami – czuła strach przed zobaczeniem ich na żywo, chociaż zupełnie nie ma pojęcia dlaczego. „Stałam w pierwszym rzędzie pod sceną, kiedy nagle zaczęłam odczuwać emocje tak silne, że moje serce przestało bić. Najbardziej pamiętnym momentem była jednak chwila, gdy zostałam popchnięta od tyłu, wpadłam na Billa i podaliśmy sobie ręce.” Wspomina również o tym, że z powodu ciąży nie mogła pójść na ich koncert. Kończy słowami: „czekam z niecierpliwością na ich nową trasę i tym razem nie dam plamy”. My również na to czekamy. :) Kolejną zadeklarowaną Alienką narodowości włoskiej jest 19-letnia Stern z Civita Castellana. Jej historia zaczyna się w momencie, gdy borykała się z samotnością po tym, jak jej najlepsza przyjaciółka musiała wyjechać do innego miasta. By poprawić sobie humor, oglądała notowanie, w którym na jednym z miejsc był jej ówczesny idol – Jesse Mc Cartney. Jednakże pierwsze miejsce zajmował „nowy, dziwny i nieznany zespół Tokio Hotel z piosenką Monsoon”. Stern relacjonuje, co działo się chwilę potem: ”Moje serce natychmiast zaczęło bić szybciej. Oni mieli w sobie coś, co sprawiło, że od razu się w nich zakochałam!”. Gdy zobaczyła oczy Billa i usłyszała jego głos, wiedziała, że już nigdy nie porzuci Tokio Hotel. Przyznaje, że piosenką Don’t Jump uratowali jej życie: „dzięki tej piosence, miałam poczucie, że nie jestem sama, jedyna z pewnymi emocjami”. Dziewczyna miała okazję zobaczyć zespół na żywo trzy razy: na TRL w 2007 roku, na Coca Cola Live @ MTV The Summer Song w 2009 oraz podczas trasy Humanoid City Tour w Rzymie. Stern marzy o tym, by podziękować chłopakom osobiście za pomoc, jaką jej udzielają swoją muzyką i za to, że zawsze są przy niej, nawet w najgorszych momentach.


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Pamela

Claire

Carlotta z Forlì ma 20 lat, a jej historia rozpoczęła się latem 2007r. Przyjaciel opowiedział jej przez telefon o nowym zespole, puścił Monsoon i przesłał zdjęcia Billa. Carlotta przyznaje, że piosenka z początku nie podbiła jej serca, gdyż nie była w jej stylu, a Billa wzięła za dziewczynę. Jednakże zdjęcie spodobało jej się na tyle, że ustawiła je jako tapetę na telefonie. Później przyjaciel opowiedział jej o bracie bliźniaku Billa i zaintrygował ją tak bardzo, że kazała przesłać sobie jego zdjęcie. „Wszystkie moje wyobrażenia były mylne! Zobaczyłam przeciwieństwo Billa – dreadloki, duże ubrania, czapki z daszkiem… Przyjaciel przyjechał do mnie na 3 dni i non stop puszczał Scream oraz Monsoon ze swojego telefonu. Doszło do momentu, kiedy nie mogłam już wytrzymać! Jednakże gdyby nie on, nigdy nie zwróciłabym uwagi na ten zespół”, wspomina. Pewnego dnia nabyła ich płytę i przesłuchała całą, piosenka po piosence, aż trafiła na By Your Side. „Kiedy nadeszła kolej tej piosenki, zaskoczyła mnie fala gwałtownych dreszczy. Było lato, 30 stopni w cieniu, więc nie możliwe, żebym była chora!” Od momentu, kiedy usłyszała głos Billa śpiewający, że już przenigdy nie będzie sama, stała się fanką niemieckiego bandu. Nigdy nie miała możliwości zobaczyć ich na żywo, ale czeka na kolejną trasę i obiecuje, że jej historia z Tokio Hotel nigdy się nie skończy. Trzymamy za słowo. :) Ostatnią włoską fanką, którą poznajemy w tym wydaniu jest Claire. Ma 19 lat i pochodzi z małego miasteczka Viterbo. Jej pierwsza styczność z Tokio Hotel miała miejsce w 2007 roku, jednak jak przyznaje, zwróciła na nich uwagę dopiero w 2009. „Zaczęłam liceum, poznałam tam moją przyjaciółkę, która naprawdę ich kocha. Więc nawet jeśli ich nie lubiłam, spędzałyśmy mnóstwo czasu, rozmawiając o ich historii i wszystkim, co z nimi związane. Byłam jedyną osobą, z którą mogła porozmawiać i wkrótce zaczęłam rozumieć jej zafascynowanie”, opowiada. Razem z koleżanką znalazły się w końcu na letnim festiwalu, gdzie grało Tokio Hotel. „Nakręciłam ich występ, oczywiście, dla mojej przyjaciółki! Następnego dnia złapałam się na tym, że oglądam w kółko to nagranie, myśląc, że… to było dla mnie niewiarygodne, ale naprawdę ich lubiłam! Moja przyjaciółka pytała, czy porwali mnie obcy i zamienili z kimś innym, ale byłam sobą, na szczęście! Aktualnie jestem Alienką.” Zespół pojawił się w trudnym momencie jej życia i pomógł jej swoją muzyką i uśmiechem. Wspomina również trasę Welcome to Humanoid City Tour, najbardziej emocjonalnie przyjęła piosenkę Zoom Into Me. Claire przyznaje, że dorastała wraz z zespołem i pomimo tego, że nie jest już nastolatką, jej pasja jest coraz większa.

Carlotta

Stern

Zdjęcia dzięki uprzejmości Pameli.

Pamela zdradza nam kilka szczegółów: „Mamy Street Team, który spotyka się, by promować zespół lub wspólnie imprezować”. Spotykają się przykładowo w pubach, w większych miastach, do których innym z mniejszych miejscowości łatwo jest dojechać. Razem jedzą, następnie śpiewają, kręcą filmiki i robią zdjęcia. Projekt ten nosi nazwę „Ready Set Aliens”. Jak Włochy długie (bo przecież, nie szerokie…) Tokio Hotel rozbrzmiewa w głośnikach wielu ludzi. Kraj, jako stolica mody jest również jednym z ulubionych miejsc wokalisty, gdzie robi zakupy i kreuje swój androgeniczny wizerunek. Co sprawia, że chłopaki tak często tam wpadają? Dziewczyny? Sklepy? Klimat? Widoki? Niech to zostanie ich słodką tajemnicą, ważne, żeby nie zapominali, że poza Los Angeles istnieją jeszcze inne miejsca na ziemi. Możliwe, że zazdrościmy Włochom częstych odwiedzin zespołu w ich kraju, ale czego oni mogą zazdrościć nam? Przede wszystkim tego, że my byliśmy pierwsi! No, zaraz za Niemcami i Austrią, ale ćśśśśś! Tokio Hotel zagrało u nas zarówno podczas Zimmer 483 Tour, jak i Welcome to Humanoid City Tour (we Włoszech nie było trasy promującej album Zimmer 483). Co więcej, piosenki zaśpiewane były po niemiecku, ku uciesze większości fanów, a w sklepach mamy dostęp do niemieckojęzycznych albumów, co nie jest takie proste u Włochów, gdzie króluje język angielski… Jednakże i dla nich jest nadzieja. Jak donosi Instytut Goethego (najsłynniejsza szkoła językowa ucząca niemieckiego we Włoszech), dzięki Tokio Hotel język niemiecki staje się coraz bardziej popularny na całym świecie. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję wylądować we Włoszech, zanim krzykniecie sławetne „Jesteśmy w Mediolanieeee!” i zameldujecie się w Tokio Hotelu (tak, jest taki we Włoszech!), rozejrzyjcie się niczym gwiazda formatu Billa Kaulitza i koniecznie prześlijcie nam swoje spostrzeżenia. *Tytuł: wł. Zapraszamy do Włoch!

Tekst: Adrianna Cholma


483 NEWS· THE MODE ISSUE

Miasto w centrum Polski. Miejsce spełnienia marzeń wielu Alienów. Przez jeden jedyny wyjątkowy dzień w 2010r. zamienione w Humanoid City przez naszą fantastyczną czwórkę. Witamy w Łodzi.

Klub Muzyczny „Elektrownia RP”

Kino „Cytryna” Zacznijmy od czasów najdawniejszych – 19.01.2008 roku w łódzkim kinie „Cytryna” został zorganizowany Ogólnopolski Zlot Fanów Tokio Hotel. Pojawił się nie tylko ogromny tłum Alienów, ale również reprezentanci telewizji muzycznej VIVA – Michał Marcińczyk, ówczesny prezenter tej stacji, był bardzo przychylnie nastawiony do fanów TH. Wielka szkoda, że już nie pracuje w Vivie. Przeprowadził wtedy krótki wywiad z organizatorką zlotu – Vokalną. Było wiele atrakcji, m.in. oglądanie na kinowym ekranie najnowszego DVD Zimmer 483 – Live In Europe, wspólne śpiewanie 1000 Meere do kamery, konkursy… Impreza trwała całą noc i wszyscy wyszli bardzo zadowoleni, a w lutym można było obejrzeć w VIVA Spot relację z tego spotkania. Kolejną datą ważną dla fanów Tokio Hotel, a związaną z tym miejscem, jest noc z 12 na 13 sierpnia 2010, kiedy to odbyła się tam wielka impreza dla fanów. Fan Party organizowane przez Oficjalny Polski FC przyciągnęło wtedy do kina około 120 osób, które przez całą noc bawiły się wspólnie, biorąc udział w konkursach, pałaszując piękny i smaczny tort oraz oglądając nowowydane DVD zespołu Humanoid City Live. Dla wielu z nich była to pierwsza okazja do podziwiania nagrania z koncertu w Mediolanie. Ciekawą atrakcją były także skecze prezentowane przez część fanów, które przedstawiały zabawne wymyślone historie z życia zespołu.

Znajduje się na terenie Manufaktury. Tak jak wszystko w tamtej okolicy, wypełnia wnętrza budynku z czerwonej cegły. Jego dolną część stanowi bar i wszystko, co typowy klub posiada – miejsce do odpoczynku i do potańczenia. Na piętrze, natomiast, znajdziemy przestrzeń dla VIP-ów, idealną do wypicia w spokoju stuprocentowego soku jabłkowego. Zapewne tam ulokowali się chłopcy, relaksując się w piątkowy wieczór przed koncertem.

Hotel „Andel’s” Miejsce wypoczynku wielu gwiazd zagranicznych, które goszczą w Łodzi. W tym hotelu dzień wcześniej nocował zespół Rammstein. Można powiedzieć, że Tokio Hotel minęli się w drzwiach ze swoimi rodakami. Jak twierdzą właściciele hotelu jest to „nowoczesny design w industrialnym budynku”. Po polsku – w starym budynku z czerwonej cegły, w którym w XIX wieku mieściła się przędzalnia, urządzono hotel z nowoczesnym wystrojem wnętrz. Architekci bardzo zgrabnie wszystko połączyli. Zapewne ta nietypowość była jednym z powodów, dla których zespół wybrał właśnie ten czterogwiazdkowy hotel. Możliwe, że chłopcy mieli jakieś dobre wspomnienia związane z hotelem „Andel’s” w Berlinie i dlatego zdecydowali się na jego polskiego kuzyna. Innym powodem mogła być bliskość ogromnego centrum handlowego, w którym można znaleźć wszystko…

Centrum handlowe „Manufaktura”

Hala „Atlas Arena”

Największe centrum handlowo-usługowo-rozrywkowe w Polsce (naszym skromnym zdaniem również najładniejsze) i jedno z największych w Europie. Mieści się tam wiele sklepów światowych marek, kino, tory do jazdy na rolkach, ściany wspinaczkowe (coś dla the G’s), muzea, Międzynarodowe Centrum Promocji Mody (coś dla Billa), restauracje, kawiarnie i centrum samochodowe (coś dla Toma)… Oj, czego tam nie ma. W każdym razie najważniejszą częścią Manufaktury jest (patrząc pod kątem Tokio Hotel) hotel „Andel’s” i klub „Elektrownia”.

Największy obiekt tego typu w Polsce (mamy wrażenie, że tam wszystko jest największe). Goszczący zagranicznych artystów, których liczba z roku na rok jest coraz większa. Niestety, Alienom nie udało się wypełnić tej mogącej pomieścić 13 tys. osób hali w całości. Przy tak olbrzymiej powierzchni wyglądaliśmy mizernie, ale przynajmniej mieliśmy całe „lewe jajo Toma”. Warszawski Torwar zapełnilibyśmy po brzegi, ale konstrukcja by się zapewne nie zmieściła. Tekst: Mania & Just Ine Tee


483 NEWS· THE MODE ISSUE

THE MODE ISSUE Wyprodukowano w Polsce (12.04.2013) www.483news.tumblr.com 483.news@gmail.com Redakcja: Just Ine Tee Qba Mania Tiejcz Boo

Korekta: Just Ine Tee Qba Grafika i layout: Qba

Gościnnie: Clementine Triinuu Daga Baaile

Skład: Qba Web editor: Just Ine Tee

Podziękowania dla: Tokio Hotel Team, Tokio Hotel News, FFTH Forum Team, Official Polish Fan Club, Clementine, Triinuu, Daga, Ash, AgrestKaulitz, Łukasz Cajdler, Elli, Sarnikay, Kinga, Karolina, Ina Destiny, Paula Justine, Martyna, Agata, Czaki, Cinek, Paula483, Margo, Asia, Mazohyst, Annika, Czoko, Natalia, Ula Cicha, Pamela, Claire, Stern, Carlotta, Baaile, Allein, Paweł Kowalczyk, Katarzyna Kakiet, Fashion PR Showroom (Chmielna 21/3, 21/7, Warszawa), Kawiarnia Starbucks (Emilii Plater 53, Warszawa), Hotel InterContinental Warszawa (Emilii Plater 49, Warszawa)

483 News! w sieci: Homepage: www.483news.tumblr.com Facebook: www.facebook.com/FFTHPL Twitter: www.twitter.com/FFTHPL Issuu: www.issuu.com/483-news

Life Story Przeżyłeś coś ciekawego związanego z Tokio Hotel? Chciałbyś się tym podzielić z jak największą ilością osób, z jaką się da? Masz ciekawy pomysł i ochotę, by coś napisać? Dział Life Story jest właśnie dla Ciebie! Wszystko, co musisz zrobić, to wysłać do nas e-mail. W załączniku powinien znaleźć się Twój tekst oraz zdjęcia (mogą być linki w treści wiadomości). Dodatkowo możesz dopisać jakiś kontakt do siebie. I nie zapomnij, żeby podpisać się pod swoją pracą! Zostań współredaktorem 483 News! Kontakt: 483.news@gmail.com

Twoja reklama w 483 News? Skontaktuj się z 483.news@gmail.com

naszym

działem

marketingu:

Tekst (s. 3): PL: Just Ine Tee EN: Just Ine Tee DE: Just Ine Tee & Daniel Tekst (s. 40): Just Ine Tee Qba Beta readers: AgrestKaulitz


483 NEWS· THE MODE ISSUE

4 3

1

2 5

KONKURS Jeśli chcesz zostać szczęśliwym posiadaczem płyty Tokio Hotel Scream w wersji polskiej, przyporządkuj oznaczone metkami elementy stroju do jego pierwotnego właściciela oraz podaj sesję / wydarzenie, z którego pochodzi. Swoje rezultaty prześlij na naszego maila (483.news@gmail.com), w tytule wpisując: „Alternatywa”. Termin ostateczny: 31.05.13*.

Do dzieła! Wyniki przedstawimy za pomocą naszego konta na Facebooku (www.facebook.com/FFTHPL). *Termin może ulec przedłużeniu; informacja ukaże się na Facebooku.


483 News #11 (12.04.2013)