{' '} {' '}
Limited time offer
SAVE % on your upgrade.

Page 1

6(16)/2018 LUTY 2018

MARC BERNSTEIN

Foto © by Piotr Szajewski


Almanach 12on14 Jazz Club

SPIS TREŚCI 4 OD REDAKCJI A jednak...

6 WYDARZENIA... 6 8 9 11

12

12 14 15 16 20 23 25

16 25 2

Jazzpospolita Late Night Show: Kuba Więcek Trio (1/3) Mike Parker’s Trio Theory Late Night Show: Kuba Więcek Trio (2/3) Silberman & Three Of A Perfect Pair, feat. Jan Peszek Late Night Show: Kuba Więcek Trio (3/3) Miłosz Bazarnik Trio Pezda/Gawęda Duo Skicki-Skiuk Iwona Kmiecik Group Wania / Bernstein / Parker / Gray Quartet


Almanach 12on14 Jazz Club

Retransmisje najlepszych koncertów

w w każdą niedzielę od 22:00 do 24:00 Zapraszamy do radioodbiorników!


Almanach 12on14 Jazz Club

A jednak...

A jednak... A jednak ruszyło mnie sumienie polonisty i - tłumacząc sobie, że przecież nabrałem sił podczas wakacji - postanowiłem powrócić do swych codziennych zapisków, a nawet przyjąć trochę bardziej rozbudowaną formę. Nie, żebym od razu chciał się wybić na krytyka jazzowego, ale pokusa pełniejszego korzystania z możliwości oferowanych przez tzw. pióro, ujawniła się w zakamarkach mej duszy aż nadto wyraźnie, bym mógł ją sobie zbagatelizować. Oto i efekty tego procesu. Przyznaję, czasem i przydługie, a nawet nużące... Coraz częściej jednak wciągające i dające pełniejsze świadectwo niezwykłych zdarzeń, jakie miały miejsce na scenie naszego klubu. Pozostaje mi jedynie życzyć miłej lektury...!

„Szanowni Państwo! Drodzy Przyjaciele!

Wszystko razem wygląda naprawdę pięknie i bardzo… klubowo.

Klubowe wakacje dobiegły końca. Tym wszystkim, którzy z uśmiechem śledzili nasze słoneczne peregrynacje serdecznie dziękujemy – było nam miło sporządzać dla Was nasze czasem swawolne relacje wiedząc, że grupa Przyjaciół opatrzy je nie tylko „lajkiem”, ale również miłym lub zabawnym komentarzem. Dzięki temu – w pewnym sensie – spędziliśmy ten czas razem!

Po drugie – powracamy do formuły codziennych relacji z koncertów. Wiemy, że były one czytane i dyskutowane przez liczne rzesze naszych fanów. Były również cenione przez Artystów i ich Managerów. Dlatego grzechem byłoby zarzucenie czegoś, na co środowisko czeka. Relacje będą się pojawiać tuż po koncercie – już jutro pierwsze… dwie!

Naładowani nową energią, wypoczęci i uśmiechnięci, wracamy z największą przyjemnością do codziennego rytmu znakomitych koncertów i wydarzeń, na które już dziś serdecznie zapraszamy! A możliwości ekscytujących spotkań z Wami przygotowaliśmy na najbliższych kilka miesięcy naprawdę sporo – mamy więc nadzieję widzieć się z Wami często! Zanim jednak zaprosimy Was na wydarzenia, na które sami czekamy niecierpliwie, kilka słów o drobnych, acz istotnych zmianach, które wprowadziliśmy w klubie: Po pierwsze - zmieniliśmy umeblowanie. Salę koncertową urządziliśmy nowymi, gustownymi krzesłami w kolorze czerwonym oraz małymi, okrągłymi stoliczkami o grafitowych blatach. Stoliczków jest dzisiaj ponad dwadzieścia. Dzięki temu zabiegowi większość z naszych Gości będzie mogła zająć miejsce siedzące przy stoliku, co niewątpliwie daje lepszy komfort uczestnictwa w koncercie. Dla pozostałych do dyspozycji są długie ławy zaopatrzone w poręczny blacik, na którym postawić można swojego drinka.

4

Po trzecie – nie wprowadziliśmy żadnych zmian personalnych! I tak, pierwszą po Bogu, szefową wszystkiego (niech nam miłościwie panuje!) nadal będzie Katarzyna. Tomasz będzie zajmował się, jak dotąd, stroną artystyczną przedsięwzięcia, starając się Was nie zanudzić swą sceniczną narracją. Oprawa wizualna, zdjęcia, Facebook, strona internetowa, reklama i marketing – to, oczywiście, domena naszego syna Piotra. Z kolei nasz młodszy syn Michał, który przed wakacjami (i swą maturą) „terminował” w kasie klubu, teraz – jako świeżo upieczony student dziennikarstwa w Collegium Civitas (tę samą uczelnię skończył wcześniej Piotr, wzorcowo studiując politologię) – zapewni (w wolnych od nauki chwilach) pomoc starzejącemu się ojcu, by z czasem stanąć przed mikrofonem witając Was na kolejnym wydarzeniu. Póki co, „terminuje” na zapleczu sceny i pilnie pochłania nauki i przestrogi wygłaszane ex cathedra przez Tomasza.” W oryginalnym tekście z 17.08.2016 było jeszcze kilka „po któreś tam”, ale straciły do tego stopnia aktualność, że bezsensem byłoby je tu przytaczać.


Almanach 12on14 Jazz Club

18.08.2016 czwartek 20:30

Jazzpospolita (PL) Michał Załęski (p, kb), Michał Przerwa-Tetmajer (gt), Stefan Nowakowski (bg), Wojciech Oleksiak (dr)

Jazzpospolita założona w 2009 roku stała się jednym z ciekawszych zjawisk na polskiej scenie muzycznej, co potwierdziła płyta „Jazzpo!”, czwarta już w dorobku grupy. Zespół zagrał dotychczas około 300 koncertów w Polsce i Europie (Anglia, Niemcy, Rosja, Czechy, Rumunia, Bułgaria, Ukraina, Szwecja, Dania, Belgia, Szkocja). Promując ostatni album „Jazzpo!” grupa odbyła także dwutygodniową trasę w Chinach, występując między innymi na festiwalach Beijing Nine Gates i Shenzhen Oct Loft. Dzisiejszym koncertem w naszym klubie Jazzpospolita udokumentowała swą zasłużenie wysoką pozycję na polskiej scenie jazz-rockowej. Znakomicie zgrany kolektyw wykonujący wspólnie skomponowane utwory zbierał zasłużone brawa, a rozbudowane improwizacje poszczególnych instrumentalistów znakomicie obudowywane przez pozostałych kolegów wzbudzały szczere okrzyki zachwytu. Jazzpospolita niewątpliwie należy do tych formacji, których propozycja artystyczna jest jednorodnym stylistycznie uniwersum, po którym oprowadzani jesteśmy przez gościnnych demiurgów. Z każdym dźwiękiem, z każdym kolejnym uderzeniem rytmu, a nawet z każdą frazą ich świat staje się coraz bliższy i pełniejszy. Muzycy wprowadzają swego słuchacza w rodzaj transu, z którego nie chce się wychodzić, a oniryczne wizje snute w utworze „Pasażer U-Boota” wręcz zniewalają. Z kolei lejtmotyw następujących po nim

„Balkonów” śmiało może konkurować z takimi światowymi hitami, jak choćby temat z filmu „Posłaniec” Michela Legranda. Po chwili jednak pojawił się prapremierowo wykonany „Człowiek w cybeprzestrzeni”, brzmiący cokolwiek indie, ale

6

również oferujący przebojowy temat i sporo ciekawych riffów, by w kolejnej frazie i delikatnym piano, wprowadzić słuchacza w tytułową przestrzeń i zastanowić się nad kondycją człowieka we współczesnym świecie. Sensacyjny „Lot”


Almanach 12on14 Jazz Club stanowił znakomite ukoronowanie pierwszej części koncertu, przenosząc rozemocjonowanych słuchaczy we wcześniej zapowiadane, a teraz oglądane z bliska krajobrazy niezwykłego świata… „Widzieliśmy ich trzy dni temu” i… chciałoby się powiedzieć… już się stęskniliśmy! otworzyło drugą część koncertu, pozwalając Jazzpospolitej kontynuować swą wędrówkę. Utwór utrzymany w konwencji psychodelicznego jazz-rocka natychmiast wciągnął publiczność w sferę niezwykłego dźwięku, zasysając jak wielki wir emocje słuchaczy. Solistyczne popisy Przerwy-Tetmajera i Załęskiego wzbudziły zasłużony aplauz, a perfekcyjna maszyneria sekcji w wykonaniu Nowakowskiego i Oleksiaka poruszyła nawet najbardziej ociężałe nogi. I znów balansujący na krawędzi prawie chagalowego snu utwór „Opary” zachwycił fakturą i kreską malowanych obrazów. „Jestem w pewnym sensie turystą” był kolejnym utworem przedstawionym dziś publicznie po raz pierwszy. Podobnie, jak „Człowiek w cyberprzestrzeni” tak i ta kompozycja oscyluje wokół brzmień indie, czyni to jednak z wyraźnym zaznaczeniem swojej odrębności, choćby poprzez wprowadzony ponownie wątek onirycznych wizji. Gdy w pewnej chwili perkusja brzmi, jakby armia doboszy waliła w tarabany, a niezwykle przestrzenna gitara wędruje po obrzeżach skali znanej z muzyki Bliskiego Wschodu wiemy już, że muzycy realizując swój manifest artystyczny nie pozostają obojętni na problemy współczesnego świata. Następująca po tym niezwykłym utworze „Pogadanka” jest jakby dopełnieniem przesłania o potrzebie dialogu, jako drogi do rozwiązywania narosłych problemów w duchu poszanowania

odrębności przekonań, kultury, obyczajów i wierzeń. Bowiem na końcu każdego sporu czy problemu jest i powinien być człowiek, z jego integralnością, indywidualnością i wolnością. O tym w sposób ewidentny opowiada kompozycja „Istota” brzmieniowo nasuwająca czasem skojarzenia z legendarnym albumem „Birds Of Fire” Mahavishnu Orchestra i to zarówno w warstwie gitarowej, jak i niezwykłego metrum precyzyjnie wybieranego przez Wojtka Oleksiaka, zdecydowanie w tym utworze równającego do Narady Michaela Waldena. W podobnym klimacie pozostał kończący koncert „Motor, motor, motor”. Jednym słowem – Jazzpospolita! W najlepszej formie. „Jedno jabłko mniej” zagrane na bis stanowiło jakby podsumowanie stylu tej niezwykłej formacji, której przypadł w udziale trud ponownego uruchomienia naszego klubu po wakacyjnej przerwie. Czterej znakomici muzycy tworzący Jazzpospolitą wywiązali się z tego zadania lepiej niż znakomicie!!! Setlista (wszystkie kompozycje Jazzpospolita) I Set 1. Dobrze jest mieć odznakę 2. Topniejący śnieg 3. Pasażer U-Bota 4. Balkony 5. Człowiek w cyberprzestrzeni 6. Laszlo i Kuzyni 7. Lot II Set 1. Widzieliśmy ich trzy dni temu 2. Opary 3. Jestem w pewnym sensie turystą 4. Pogadanka 5. Istota 6. Motor, motor, motor Bis Jedno jabłko mniej

7


Almanach 12on14 Jazz Club

18.08.2016 czwartek 23:00

Late Night Show (1/3) Kuba Więcek Trio (PL) Kuba Więcek (sax), Michał Barański (db), Łukasz Żyta (dr)

W pierwszym dniu swojej trzydniowej rezydencji Kuba Więcek Trio przedstawiło przygotowywany na płytę (którą zaczynają nagrywać z końcem sierpnia) materiał obejmujący siedem sensacyjnie dojrzałych kompozycji niezwykle młodego i obdarzonego niewątpliwym geniuszem saksofonisty, Kuby Więcka. Nieopatrzone jeszcze tytułami, a numerowane jedynie kolejne elementy tego prawdziwego opus magnum, zostały dzisiaj przedstawione po raz pierwszy publicznie, zwiastując prawdziwą edytorską rewelację. Możemy bowiem z całą pewnością przewidywać, że gdy album się ukaże, będzie lokowany we wszystkich liczących się światowych rankingach na bardzo wysokich pozycjach. Nieprawdopodobny talent Kuby Więcka, również jako wybitnego saksofonisty, potrzebuje równie znakomitych partnerów, aby wybrzmieć pełnią swej charyzmy. Stąd też się wzięła przynosząca widoczną radość i satysfakcję całej trójce współpraca dwóch znakomitości polskiego jazzu – Michała Barańskiego na kontrabasie i Łukasza Żyty na perkusji. Dzisiejszego wieczoru Kuba Więcek Trio zaoferowało licznie pozostałej w klubie publiczności ucztę artystyczną najwyższej jakości, jazzową do mega potęgi, niezwykłą w eksplorowanych metrum, harmoniach i melodyce, ale też pełną rewelacyjnych popisów solistycznych. Bowiem utwory Więcka napisane z myślą o tych konkretnych muzykach, stwarzają przestrzeń do w pełni kolektywnego grania. Również i w tym sensie współpraca muzyków nie ma sobie równych. Ci, który pozostali dzisiaj w klubie do tak późnej pory, doznali z całą pewnością rodzaju olśnienia. Oto bowiem na naszej scenie rodzi się jedno z najbardziej oryginalnych trio w polskiej i europejskiej muzyce jazzowej. Tym, którzy dzisiaj nie dotarli do klubu, serdecznie przypominamy, że jutro – również w ramach Late Night Show – wystąpi Kuba WięcekTrio!

Setlista (wszystkie kompozycje: Jakub Więcek) 1. Trio #18 2. Trio #19 3. Trio #15 4. Trio #9 5. Trio #10 6. Trio #6 7. Trio #20 ("Dla Czupurka i Amelki" - dedykowany Mateuszowi Gawędzie)

Takiej okazji nie można przepuścić!!!

8


Almanach 12on14 Jazz Club

19.08.2016 piątek 20:30

Mike Parker’s Trio Theory (US/PL) Sławek Pezda (sax), Mike Parker (db), Frank Parker (dr)

Liderem tria jest nowojorski kontrabasista i kompozytor Mike Parker, wspomagany przez perkusistę Franka Parkera (członka kwartetu amerykańskiego wokalisty Nr 1 Kurta Ellinga, dwukrotnie nominowanego do nagrody Grammy). Do dwójki amerykańskich muzyków dołączył polski muzyk – saksofonista tenorowy Sławek Pezda. To fragment oficjalnej zapowiedzi koncertu tego prawdziwego power trio, które wystąpiło ponownie w naszym klubie. Balansujące pomiędzy nieomal rockowym „tease” a absolutnie jazzowym „feel” kompozycje Mike Parkera, wykonywane z transowym zapamiętaniem przez całą trójkę wybitnych muzyków i udzielającym się publiczności, to znaki rozpoznawcze tej formacji. Rozpoczynając niezwykle dynamicznym „The State Of Opinion” potwierdzili powyższe, by jednak po chwili – w pięknej balladzie Brysona Barnesa (serdecznego przyjaciela Mike’a Parkera) zatytułowanej „Unwritten” – zachwycić liryzmem. Niezwykła siła saksofonu Sławka Pezdy tu ustąpiła na rzecz genialnie artykułowanej melodyjnej frazy, a rytmiczny riff stanowiący fundament melodii ujarzmił nieco narowiste charaktery Mike’a i Franka (pomimo tożsamych nazwisk muzycy nie są ze sobą spokrewnieni). Utrzymana w klimacie porannego blue introdukcja kompozycji „Rob Ford 4pm” raz jeszcze ukazała potencjał liryczny grupy, a krystalicznie czyste dźwięki saksofonu rozchodziły się w przestrzeni klubu z lekkością porannej mgiełki

unoszącej się w promieniach młodego słońca. Po chwili ów klimatyczny wstęp ustąpił jednak miejsca niezwykle skocznemu i melodyjnemu tematowi, stanowiącemu nieomal hymn na cześć dnia i pełni życia. Z kolei uwalniająca artystyczną potrzebę wolności „Arctica” kończąca część pierwszą koncertu, dosłownie przygwoździła publiczność potęgą solówki saksofonu, po którym nastąpiła urzekająca harmonicznie, grana niezwykłymi akordami, improwizacja kontrabasu. Słynna motoryka perkusji Franka Parkera nie tylko rozpędziła tę niecodzienną formację do grand finale pierwszej części, ale także stanowiła punkt wyjścia dla wulkanicznie energetycznego „Kobra Kai Dance Remix” - skomplikowanej kompozycji Mike’a Parkera i jednego z członków słynnej krakowskiej formacji NSI Quartet, Bartka Prucnala. Pełen zaskakujących zwrotów utwór zaoferował muzykom właściwą przestrzeń dla prezentacji ich talentów improwizatorskich doprowadzając publiczność do prawdziwej eksplozji entuzjazmu. Następująca po niej sekwencja nowych kompozycji Mike Parkera „Hermit The Dog” i „Thredbare” ponownie zauroczyła słuchaczy harmonicznymi akordami granymi na kontrabasie i krystalicznie czystą melodią podawaną przez saksofon Sławka Pezdy. Kończący koncert „Pociąg Do Pezda” stanowił crème de la crème dzisiejszej prezentacji, której wartość energetyczna daleko wychodziła ponad poziomy określane mianem maksymalnych, a jakość artystyczna nie podlegała żadnej dyskusji. Mike Parker’s Trio Theory to jedna z tych formacji obecnych na polskim rynku, dla których naturalnym miejscem jest podium zwycięzców. Podobną opinię wyraziła publiczność stanowczo i głośno domagając się bisu. A to, co w nim nastąpiło, przerosło chyba oczekiwania nawet tytułowych „Wszystkich Świętych”…!!! Prawdziwy wulkan jazzowej energii! Setlista I Set 1. Epistrophy (Thelonious Monk) 2. The State Of Optimism (Mike Parker) 3. Unwritten (Bryson Barnes) 4. Rob Ford 4 PM (Mike Parker) 5. Arctica (Mike Parker) II Set 1. Kobra Kai Dance Remix (Mike Parker/Bartek Prucnal) 2. Hermit The Dog (Mike Parker) 3. Threadbare (Mike Parker) 4. Pociąg Do Pezda (Mike Parker) Bis All Saints (Mike Parker)

9


Almanach 12on14 Jazz Club

10


Almanach 12on14 Jazz Club

19.08.2016 piątek 23:00

Late Night Show (2/3) Kuba Więcek Trio (PL) Kuba Więcek (sax), Michał Barański (db), Łukasz Żyta (dr)

Drugi dzień trzydniowej rezydencji Kuba Więcek Trio przyniósł nie tylko ponowne olśnienie blaskiem artystycznych wyżyn, na które formacja wspięła się już wczoraj, ale i cztery nowe kompozycje niezwykłego Kuby Więcka. Ten nadzwyczajnie utalentowany (i – na dodatek – fizycznie łudząco podobny do swego mistrza) uczeń samego Lee Konitza (pobierał, zresztą, również lekcje u takich mistrzów jak David Binney, Chris Speed, Dick Oatts, Peter Evans i Jim Black), absolwent prestiżowego Rhythmic Music Conservatorium w Kopenhadze, mający na swym koncie liczne nagrody i wyróżnienia oraz koncerty w Danii, Holandii, Szwecji, Niemczech, Belgii, Anglii Stanach Zjednoczonych, również u boku takich gwiazd, jak choćby Mike Stern czy Gilad Hekselman, komponując swe najnowsze utwory – które przedstawiane są w naszym klubie prapremierowo – przywołał swą cudowną umiejętność łączenia tradycji klasycznej z folkową i jazzową w koherentną całość o niebywałej sile przekazu i wspaniałej emocji. Pełniąc rolę lidera, artysta postawił jednak na kolektywną kreację, a mając w odwodzie Michała Barańskiego, wybitnego kontrabasistę - który zdobywał jazzowe szlify w kwartecie (naszego niedawnego gościa) Brada Terry’ego, a koncertuje po całym świecie, jako filar zespołu Benny Maupina („The Bennie Maupin Quartet”) legendarnego multiintrumentalisty, który współpracował z Milesem Davisem (słynny album „Bitches Brew”) i słynną grupą „Headhunters” Herbie Hancock'a – oraz równie wybitnego perkusistę Łukasza Żytę – mającego na swym koncie koncerty z takimi gwiazdami światowego jazzu, jak Lee Konitz, Greg Osby, Gary Thomas, Chris Cheek, Dino Saluzzi, Dan Tepfer, David Murray, David Friedman, Bobby Watson, Brad Terry, Tuna Otenel, William Galison czy Steve Logan i współtworzącego (wraz z Michałem Barańskim i Michałem Tokajem) „The Bennie Maupin Quartet”) – stworzył Trio, którego wartości nie sposób przecenić, i które prostą drogą zmierza w stronę światowej sławy. Jutro część trzecia – już nie możemy się doczekać!

Setlista (wszystkie kompozycje: Jakub Więcek) 1. Trio #5 2. Trio #19 3. Trio #1 4. Trio #9 5. Trio #10 6. Trio #6 7. Trio #11

11


Almanach 12on14 Jazz Club

20.08.2016 sobota 20:30

Silberman & Three Of A Perfect Pair, feat. Jan Peszek (PL) Mateusz Gawęda (p), Jakub Mielcarek (db), Łukasz Stworzewicz (dr) Jan Peszek (voice)

Gdy 22 października 2015 Łukasz Stworzewicz, niezwykły kompozytor, drummer i performer (primo voto Silberman) - pojawił się w naszym starym klubie na Piwnej, by wraz z zespołem nazywającym się wtedy Silberman New Trio, (a współtworzonym przez genialnego pianistę Mateusza Gawędę i fascynującego kontrabasistę Jakuba Mielcarka; Jan Peszek użyczał wtedy swego głosu recytując z off-u utwory poetyckie Krystyny Miłobędzkiej) przedstawić spektakl dźwięku i słowa – słowa lekkiego, jak tchnienie anioła, z przepiękną frazą „współżywej, współczynnej i współwinnej” poezji Miłobędzkiej, nie zwracającej uwagi na reguły i formę swych głębokich impresji o kondycji ludzkiej i muzyki niezwykłej i bogatej, potężnej, groźnej i pięknej, jak oszalały taniec huraganu, której akordów wysłuchać można było jedynie na wstrzymanym oddechu, by rozkoszować się ukojeniem w chwilach pełnej delikatnych dźwięków muzycznej ciszy – była to niezapomniana zapowiedź dzisiejszego koncertu, który – dzięki obecności wielkiego aktora, Mistrza Jana Peszka – przerodził się w prawdziwy, wielki spektakl kompletnego w swej istocie świata, o którym jego twórca tak mówił już wtedy: „Utwory napisane przeze mnie, inspirowane są Rubalcaba, Rachmaninoffem, Chaczaturianem, Gubajduliną, Dawidem S. Ware. Gdybym miał powiedzieć coś o pomyśle, to zacytowałbym Magdalenę Abakanowicz która mówi, że jej twórczość to siekiera którą

wyrąbuje sobie przestrzeń by móc oddychać. Moją muzykę można określić jako schizofreniczne skupienie dwóch najistotniejszych dla mnie elementów: serca i bezlitosnej matematyki. Trudno ją przyporządkować do jakiegoś określonego nurtu muzycznego, jej konstrukcja w większej mierze pochodzi z muzyki klasycznej niż jazzowej, ma ona jednak jeden wspólny punkt z muzyką jazzową jest nim improwizacja. Jej charakter najlepiej odzwierciedlają słowa Dominica Duval ‘muzyka jak kolaż piękna, smutna, czasem gwałtowna i brutalna, pełna przeróżnych kolorów, zmienna jak zmienne jest życie’”. I dodaje: „„Proponujemy garść muzyki, trochę dziwnej i trochę niezwykłej, […] splątanej jak poezja Miłobędzkiej […] Nasza muzyka trochę taka jest, oscyluje wokół muzyki improwizowanej, ale nie pogardza I'm Deranged (David Bowie), czy La mamma morta (Umberto Giordano)”. 22 maja 2016 miała miejsce premiera - wydanego nakładem wydawnictwa Audio Cave – zasłużenie wysoko ocenianego albumu tria (z udziałem Jana Peszka), a formacja przybrała nową, enigmatyczną i poetycką nazwę Silberman And Three Of A Perfect Pair. Dzisiejszy koncert – podobnie, jak zapis fonograficzny muzyczno-poetyckiego spektaklu – zawierał cztery autorskie utwory Łukasza Stworzewicza (uzupełnione przez kompozycje „Azazel” i „Rotostal”, pochodzące z wcześniejszych płyt tego twórcy), piękną pieśń Umberto Giordano „La Mamma Morta” i

12

otwierającą koncert kompozycję „Latająca komnata 32” Mateusza Gawędy (z oszałamiającym solo tego jednego z najwybitniejszych pianistów młodego pokolenia, operującego techniką i wyobraźnią pianistyczną na poziomach wręcz niewyobrażalnych - szczególnie w drugiej części spektaklu). Poza rewelacyjną muzyką i znakomitymi popisami solistycznymi każdego z instrumentalistów, publiczność zachwycać się mogła mistrzowską interpretacją utworów poetyckich Krystyny Miłobędzkiej obecnego cały czas na scenie wielkiego Jana Peszka! Na bis formacja przedstawiła inną, bardziej zbliżoną do źródła inspiracji – jakim był dla Łukasza Stworzewicza utwór Davida Bowiego „I’m Deranged” – wersję utworu „Dedicated To Starman” i pożegnała się z naszą publicznością wśród huraganu braw. To było wspaniałe i wyjątkowe przeżycie!


Almanach 12on14 Jazz Club Setlista I Set 1. Latająca Komnata 32 (Mateusz Gawęda) 2. La Mamma Morta (Umberto Giordano) 3. Cocoon (Łukasz Stworzewicz) 4. Azazel (Łukasz Stworzewicz) II Set 1. Kołysanka Dla Już Uśpionych (Łukasz Stworzewicz) 2. Dedicated To Starman (Łukasz Stworzewicz, Mateusz Gawęda, Jakub Mielcarek) 3. Rotostal (Łukasz Stworzewicz) 4. Shico (Łukasz Stworzewicz, Mateusz Gawęda, Jakub Mielcarek) Bis Dedicated To Starman – II Take (Łukasz Stworzewicz, Mateusz Gawęda, Jakub Mielcarek) Utwory poetyckie Krystyny Miłobędzkiej w interpretacji Jana Peszka

13


Almanach 12on14 Jazz Club

20.08.2016 sobota 23:00

Late Night Show (3/3) Kuba Więcek Trio (PL) Kuba Więcek (sax), Michał Barański (db), Łukasz Żyta (dr)

Na podsumowanie trzydniowej rezydencji Więcek / Barański / Żyta Trio przypomnę moje własne, prorocze słowa, które napisałem 8 stycznia 2016 po pierwszym publicznym koncercie właśnie powstałego ansamblu: „(trio) w ciągu zaledwie kilkunastu minut kazało zrozumieć zgromadzonej w komplecie Publiczności, że na scenie naszego małego klubu gra nie tylko trójka fenomenalnych instrumentalistów, ale przede wszystkim, że oto na naszych oczach rodzi się właśnie niezwykła formacja, powstała z idei wspólnej i jednocześnie prawdziwie osobistej potrzeby podjęcia twórczej eskapady w głąb samego jądra jazzu. […] i która w krótkim czasie może stać się jednym z najlepszych polskich teamów eksportowych.” Wtedy, jeszcze na scenie naszego starego klubu na Piwnej, Artyści zaprezentowali genialne interpretacje dwunastu standardów wzbudzając niekłamany zachwyt stłoczonej w ciasnym wnętrzu publiczności. Teraz, przedstawiając prapremierowo w sumie 10 kompozycji Kuby Więcka (#18, #5, #19, #1, #15, #9, #10, #6, #20, #11) które za kilka dni trio będzie nagrywać w studio, jako materiał na swój pierwszy album - w ciągu zaledwie trzech dni prawie godzinnych występów Więcek / Barański / Żyta Trio zdobyło rozgłos tak wielki, że na dzisiejszym Late Night Show pojawiło się dodatkowo kilkanaście osób, które mimo późnej pory chciało wysłuchać niezwykłej muzyki tej magicznej formacji. A w kilka sekund później, wraz z pozostałą po koncercie głównym kilkudziesięcioosobową publicznością, zostali przeniesieni do jazzowego raju, dając wyraz swym emocjom wybuchającymi co chwila okrzykami zachwytu i potężną falą oklasków. Jeśli mam być prorokiem tej dobrej sprawy, której wszyscy byliśmy świadkami, to z całym przekonaniem wskazuję na przyszły, pierwszy album tria, jako najpoważniejszego kandydata do Fryderyka za rok, w którym się ukaże. I to w kategorii Jazz/Album Roku. Już dziś mogę gratulować przyszłemu wydawcy tego sukcesu. Jestem bowiem przekonany, że mieliśmy do czynienia ze zjawiskiem artystycznym tak wysokiej próby, że przynajmniej przez czas jakiś najwyższa pozycja formacji Więcek / Barański / Żyta i ich genialnej muzyki wydaje się niezagrożona. A teraz, na zakończenie opisu prapremierowych i sensacyjnych prezentacji tych

wspaniałych utworów, ze wzruszeniem powtórzę słowa, które napisałem w styczniu na koniec ich pierwszego publicznego koncertu: „Mieliśmy zaszczyt zaprezentować jej publiczny debiut i stać się w ten sposób maleńką cząstką wielkiej historii tej wspaniałej muzyki. Jesteśmy wdzięczni losowi, że tak się stało.”

Setlista (wszystkie kompozycje: Jakub Więcek) [wszystkie utwory i ich kolejność jak w pierwszym dniu trzydniowej rezydencji] 1. Trio #18 2. Trio #19 3. Trio #15 4. Trio #9 5. Trio #10 6. Trio #6 7. Trio #20 ("Dla Czupurka i Amelki" - dedykowany Mateuszowi Gawędzie)

14


Almanach 12on14 Jazz Club

22.08.2016 poniedziałek 20:30

Miłosz Bazarnik Trio (PL) Miłosz Bazarnik (p, kb), Krystian Tyliżyn (db), Liliana Zienawa (dr)

Miłosz Bazarnik Trio to zespół złożony ze studentów katowickiej Akademii Muzycznej oraz absolwentów Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, znanych z ich wcześniej formację Voodoo Mob, z którą zdobyli: I wyróżnienie na Ogólnopolskim Konkursie Zespołów Jazzowych i Rozrywkowych School&Jazz Festiwal w Lubaczowie, II miejsce na ogólnopolskim konkursie 2.Young Best Jazz odbywającym się w ramach Trzesiecko Jazz Festiwal w Szczecinku oraz uczestniczyli w finale Azoty Tarnów International Jazz Contest 2012. Propozycja muzyczna przedstawiona w czasie koncertu w naszym klubie zaświadcza niewątpliwie o dużym osłuchaniu w literaturze muzycznej i to zarówno w klasyce, jak i jazzie i muzyce rozrywkowej. Z drugiej strony zaś ujawnia spory potencjał wykonawczy – trio brzmi razem naprawdę świetnie, jak i kompozytorski lidera zespołu, Miłosza Bazarnika. Oszczędne stosowanie efektów oferowanych przez keyboard świadczy o dobrym smaku aranżera. Ciekawe rozwiązania brzmieniowe charakteryzują również gitarzystę basowego, Krystiana Tyliżyna. Z kolei ponieważ rzadkim obrazkiem na polskiej scenie jazzowej jest kobieta za perkusją, z tym większą sympatią wypada nam powiedzieć o umiejętnościach Liliany Zieniawy. W sumie, Miłosz Bazarnik Trio, zaprezentowało prawie dwugo-

dzinny repertuar melodyjnych i miłych uchu utworów, zdobywając zasłużone brawa publiczności. Zagrane na bis Elevation Of Love z repertuaru Esbjörn Svensson Trio podkreśliło oczywiste zainteresowania harmoniczne i melodyczne trójki młodych muzyków. Wkrótce będą nagrywać swoją pierszą EPkę. Setlosta I Set 1. Seagull (Miłosz Bazarnik) 2. Eclipse (Miłosz Bazarnik) 3. Blues For K (Miłosz Bazarnik) 4. Trip Of Lifetime (Miłosz Bazarnik) II Set 1. Fourmidable Love (Miłosz Bazarnik) 2. Umbria’s Sprites (Miłosz Bazarnik) 3. Fade In (Yoshi Malta) 4. Esperanza (Miłosz Bazarnik) 5. Jelly’s Da Beener (Robert Glasper) 6. Do You Even Squat? (Miłosz Bazarnik) Bis Elevation Of Love (E.S.T.)

15


Almanach 12on14 Jazz Club

23.08.2016 wtorek 20:30

Pezda/Gawęda Duo (PL) In A Sentimental Mood Sławomir Pezda (ts), Mateusz Gawęda (p, dr)

W materiałach informacyjnych mogliśmy przeczytać, że Pezda/Gawęda Duo to zdobywcy Grand Prix na 3th Tarnów International Jazz Contest 2010, a ponadto że współtworzą kwartet PeGaPoFo, który jest zwycięzcą międzynarodowego konkursu Jazz Juniors 2011, XXXVIII konkursu o "Klucz do Kariery" oraz Krokus Jazz Festiwal 2013. W charakterystyce ich oferty artystycznej zaznaczono, iż ich muzyka to połączenie free jazzu, muzyki poważnej i współczesnej, a na repertuar składają się wspólne kompozycje, głównie Mateusza Gawędy oraz niewielka garstka standardów jazzowych w bardzo nietypowych aranżacjach. Istotną informacją był również fakt, iż pomimo młodego wieku muzyków Duet ten istnieje już 9 lat. Nie zaznaczono – a szkoda – iż obydwaj artyści są inicjatorami i współtwórcami legendarnego Jądra Jazzu, niewielkiego mieszkanka na krakowskim Kazimierzu, w którym lata temu pomieszkiwało i ćwiczyło całe młode pokolenie krakowskich muzyków, omawiając założenia nowoczesnego jazzu i własnej metody jego artykulacji, tworząc podwaliny tego, co dzisiaj z całą pewnością nazwać można „krakowską młodą falą” imponującą dojrzałością artystyczną, zarówno w sferze kompozycji, jak improwizacji oraz niezwykłą sprawnością warsztatową. Jest również niewątpliwe, że na szczycie tej potężnej oferty artystycznej nazwiska Sławomira Pezdy i Mateusza Gawędy jaśnieją szczególnym blaskiem, stanowiąc nieomal „głos pokolenia” i zapewne niedoścignione wzorce. Decydując się na zaproszenie Duetu na scenę klubu, zdawaliśmy sobie sprawę zarówno z przebytej już przez Artystów drogi artystycznej, jak i ze znaczenia, jakie ich twórczość ma zarówno dla młodego pokolenia, środowiska jazzowego, ale i muzyki jazzowej w ogóle. Wiedzieliśmy też, że spotkamy się ze sztuką niezwykle emocjonalną, bardzo nowoczesną i niezwykle trudną, adresowaną w istocie do dość wąskiego grona jazzowych koneserów (z tym większą radością odnotowaliśmy kilkudziesięcioosobową publiczność). Jednak nie wiedzieliśmy, że poza wymienionymi atrybutami ich sztuki, Artyści obdarzą nas jeszcze sztuką pełną wysublimowanego piękna. Muzyką również niezwykle nastrojową, klimatyczną, wręcz liryczną. Tuż po próbie, w czasie której artyści ograniczyli się do powtórzenia tematów (sferę improwizowaną pozostawiając na czas koncertu, by poddać się nastrojowi chwili), we wspólnej dyskusji umyśliliśmy tytuł dla całego koncertu – In A Sentimental Mood. Odpowiadał on bowiem wspólnym odczuciom związanym z koncertem. Repertuar został ułożony tak, że stanowił koherentną całość i oferował różne stopnie emocjonalnych stanów i niezwykle bogatej palecie barw i kolorów, do opisania których Artyści po mistrzowsku operowali różnymi poziomami ekspresji, nie stroniąc zarówno od szeptu, jak i krzyku. Znane z albumu

16


Almanach 12on14 Jazz Club PeGaPoFo kompozycje Mateusza Gawędy „My Funny Ballantines” i „Świeżość” otrzymały nową, naturalnie bardziej kameralną aranżację, niczego jednak nie tracąc ze swej niezwykłej siły, a interpretacje Elligtonowskiego „In A Sentimental Mood” i „Wave” Antonio Carlosa Jobima na długo pozostaną w pamięci słuchaczy. Z kolei „Chopin Na Kwasie” zaskoczył nie tylko chopinowskimi klimatami, ale również charakterem ich interpretacji, jako żywo wpisującymi się nieomal w chopinowski kod – ten stricte jazzowy utwór nie dość, że nie pozostawił żadnych wątpliwości, że dość popularne (choć zazwyczaj przekazywane pół żartem pól serio) twierdzenie, że Chopin był pierwszym polskim (i chyba światowym również) jazzmanem jest absolutnie prawdziwe, to jeszcze śmiało wysunąć go można na czoło wszelkich prób „Chopin na

jazzowo” dokonywanych przed laty dość masowo przez wielu polskich jazzmanów – Mateuszowi Gawędzie udała się bowiem sztuka nie lada: skomponował utwór, który cytując Chopina, pozostał w całości utworem Gawędy oferującym całe charakterystyczne bogactwo harmoniczne i melodyczne młodego kompozytora, a jednocześnie stał się nieomal utworem Chopina „cytującego” utwory Gawędy. Znakomite „Super sheep”, „Szeroko pojęte L4” i porażający ciemnym nastrojem i końcowym wybuchem nieokiełznanej emocji „Dark Passenger” dopełniłyby całości, gdyby nie zagrana na koniec koncertu kompozycja Johna Coltrane’a „Leo”, pochodząca z albumu „Infinity” (1972), nagrana oryginalnie w 1966 przez Coltrane’a, któremu towarzyszył na perkusji Rashied Ali. Wzorując się na oryginale, duet Pezda / Gawęda przeistoczył się w saksofonowo-perkusyjny ansambl, a Mateusz Gawęda za bębnami zaskoczył niejednego fana tego instrumentu swoją sprawnością i pewnością gry, dokładając do nadzwyczajnych atrybutów wykonawczych, z którymi zazwyczaj jest kojarzony, jeszcze i tę niezwykłą umiejętność. Miłośnicy jego wielkiej i niewątpliwie światowej pianistyki mogli być aż nadto ukontentowani, podobnie jak fani Sławomira Pezdy, którego maestria lokuje go wśród saksofonowych legend. Współbrzmienie Duetu przyprawiało o gęsią skórkę, a wzajemne porozumienie i uzupełnianie się w czasie tworzenia kolejnych aktów strzelistych w rozbudowanych improwizacjach, określić można jedynie mianem genialnego. Tworząc repertuar koncertu, Artyści nie przewidzieli miejsca na bis. Pragnęli bowiem przedstawić pewną przemyślaną stylistycznie całość, jako rodzaj opus magnum podsumowującego ich dziewięcioletnie doświadczenie wspól-

17


Almanach 12on14 Jazz Club nej kreacji. Nagradzani gromkimi brawami zeszli ze sceny pozostawiając nas i publiczność w poczuciu uczestnictwa w wielkim artystycznym misterium, które co prawda dobiegło końca, ale pozostało w nas, jako wzruszające wspomnienie czegoś niezwykle ważnego, głęboko osobistego i pięknego.

Setlista I Set 1. In A Sentimental Mood (Duke Ellington) 2. Chopin Na Kwasie (Mateusz Gawęda) 3. Super sheep (Mateusz Gawęda) 4. My Funny Ballantines (Mateusz Gawęda) 5. Szeroko pojęte L4 (Mateusz Gawęda) II Set 1. Picasso (Mateusz Gawęda) 2. Wave (Antonio Carlos Jobim) 3. Świeżość (Mateusz Gawęda) 4. Dark Passenger (Mateusz Gawęda 5. Leo (John Coltrane)

18


Almanach 12on14 Jazz Club

Z AW S Z E N A C Z A S I E Z AW S Z E C I E K AW I E

19


Almanach 12on14 Jazz Club

24.08.2016 środa 20:30

Skicki-Skiuk (PL) Dariusz Rubinowski (sax), Jakub Mizeracki (gt) Roman Chraniuk (db), Jakub Miarczyński (dr)

Kojarzeni z wrocławskim środowiskiem jazzowym muzycy formacji Skicki-Skiuk mocno weszli na polski rynek jazzowy. Zaczynając od II-go miejsca na Blue Note Poznań Competition ‘2015 i III-go miejsca na Tarnów Jazz Contest ‘2015r, niespełna rok później zdobyli już Grand Prix School & Jazz Festiwal w Lubaczowie ‘2016r i wymarzone przez wielu muzyków wszystkich pokoleń Grand Prix 52. festiwalu Jazz Nad Odrą 2016. Enigmatyczna nazwa formacji pochodzi od końcówek nazwisk muzyków uczestniczących w tym projekcie: Dariusz Rubinowski (saksofon tenorowy), Jakub Mizeracki (gitara), Jakub Miarczyński (perkusja) i Roman Chraniuk (kontrabas). Ale tajemnica sukcesu grupy kryje się nie tylko w ich oryginalnej nazwie, ale przede wszystkim w kolektywie, który tworzą. Przyznam, że oglądanie ich na zapleczu sceny w czasie, gdy przygotowują się do koncertu, podpatrywanie ich wzajemnych relacji, szacunku, z jakim się wzajemnie do siebie odnoszą i wreszcie współuczestniczenie w przyjacielskich uściskach na chwilę przed wejściem na scenę, było wartością samą w sobie i wielką przyjemnością. Otwierająca koncert wspólna kompozycja zatytułowana „Grabusznie” stała się potwierdzeniem wcześniejszych obserwacji. Skicki-Skiuk to znakomicie zgrany kolektyw, w którym każdy doskonale rozumie swą rolę w budowaniu wspólnej wartości.

Narastająca dynamika utworu rozgrzała publiczność i pozwoliła płynnie przejść do „Fawlty Tenors” Dona Grolnicka, w którym każdy z instrumentalistów miał możliwość zaprezentowania swoich nadzwyczajnych umiejętności. Po rytmizującym wstępie, świetnie zrealizowanym przez Jakuba Miarczyńskiego na bębnach i Romana Chraniuka na kontrabasie, pojawił się spazmatyczny temat zagrany w idealnym unisono przez Dariusza Rubinowskiego na saksofonie tenorowym i Jakuba Mizerackiego na gitarze, by zainicjować solówki – od rewelacyjnej gitarowej, przez znakomitą saksofonową do… przerywnika w formie ustnej introdukcji w wykonaniu Jakuba Mizerackiego. Z życzeniami „proszę zapiąć pasy” formacja przeszła do kompozycji Jakuba Mizerackiego „Fryzjer” – trudno przypuszczać, aby tak znakomity utwór był poświęcony owianego złą sławą niegdysiejszego działacza piłkarskiego (bodaj wrocławskiego właśnie) znanego pod takim pseudonimem, trzeba więc źródeł inspiracji poszukać gdzie indziej. Niemniej, ten płynący miarowo blues o melodyjnym temacie pozwolił gitarzyście zabłysnąć swą wykonawczą perfekcją, a jednocześnie rozkołysać zgromadzoną w komplecie publiczność. Świetnie w bluesowym klimacie zabrzmiał też saksofon, wkładając w swój solistyczny popis potężną dawkę energii. Na podobne komplementy zasłużyli w tym utworze

20

również pozostali dwaj muzycy tworzący świetnie pracującą sekcję. Kończący pierwszą część koncertu utwór „Freedom” w swej pierwszej części wskazał na świetną grę kontrabasisty i towarzyszącemu mu w solowym popisie perkusisty, by powoli rozpędzać się do grand finale, które wzbudziło gorącą owację słuchaczy. Zmienne tempa, arcyciekawe rozwiązania harmoniczne, perfekcja wykonawcza, realizowany organicznie jazzowy idiom – to podstawowe atrybuty tej niezwykłej formacji przychodzące na myśl na zakończenie pierwszej części. A przed nami jeszcze prawie godzina tej świetnej muzyki! Rozpoczynając drugi set od naładowanego potężną dawką energii utworu „Weskonzin” artyści wykazali nie tylko znakomitą formę improwizatorską, ale i niezwykłą dojrzałość muzyczną. Godne prawdziwych zachwytów frazy grane przez poszczególne instrumenty, świetne unisona, perfekcyjnie utrzymywane metrum – wszystko to złożyło się na nadzwyczajny popis prawdziwego jazzu. Świetne kontrabasowe intro wprowadziło słuchaczy w tajemniczy krajobraz kompozycji „Thug Life”, w którym prawie komedowski temat zabrzmiał niezwykle poważnie. Mistrzowskie wykorzystanie zestawu gitarowych efektów uzupełniło wielobarwną paletę, którą muzycy wykorzystali w aranżacji tego kompozytorskiego arcydzieła. Pojawiające się następnie


Almanach 12on14 Jazz Club głębokie uderzenia basu wprowadziły niepokojące metrum snutej opowieści, sięgając do kreacji obrazów niespokojnych i pełnych tajemnych znaczeń. Powrót do głównego tematu poprzedzony został rzęsistymi brawami publiczności. Chwila przerwy wypełniona narracją Jakuba Mizerackiego poprzedziła wykonanie ostatniego utworu wieczoru „Mr. O.”, który Dariusz Rubinowski napisał dla swojego mentora, Macieja Obary. Ten wkraczający nieomal w przestrzenie free potężny kawał kompozytorskiej roboty zafascynować mógł nie tylko niezwykłą ekspresją saksofonowych popisów, ale znakomitą współkreacją całej formacji, a kolejne solówki wzbudzały zasłużony entuzjazm wśród słuchaczy. Domagająca się bisu głośną owacją publiczność doskonale wiedziała co robi. Skicki-Skiuk przygotowali bowiem świetną interpretację kompozycji Pata Metheny’ego „What Do You Want?”, a nie uzyskując zezwolenia na opuszczenie sceny dołożyli jeszcze do tego wspaniały standard „Just Friends” Johna Klennera, którym nieodżałowany Janusz Muniak kończył swe koncerty. Znakomite podsumowanie dzisiejszego, niezwykłego koncertu! Jeśli ktoś nie wiedział, jak zdobyć Grand Prix na Jazzie nad Odrą, to po dzisiejszym koncercie z całą pewnością już to wie – właśnie tak, jak Skicki-Skiuk! Rewelacja!

Setlista: I Set 1. Grabusznie (Skicki-Skiuk) 2. Fawtly Tenors (Don Grolnick) 3. Fryzjer (Jakub Mizeracki) 4. Freedom (Dariusz Rubinowski, opr. Skicki-Skiuk) II Set 1. Weskonzin (Dariusz Rubinowski, opr. Skicki-Skiuk) 2. Thug Life (Dariusz Rubinowski, opr. Skicki-Skiuk) 3. Mr. O. (Dariusz Rubinowski, opr. Skicki-Skiuk) Bis What Do You Want? (Pat Metheny)

21


Almanach 12on14 Jazz Club

Jedyny taki sklep ze sprzętem muzycznym!

Perkusje Perkusje Elektroniczne Talerze Naciągi Hardware Werble Pałki Pokrowce i Case'y Perkusjonalia Perkusje klasyczne Akcesoria

22


Almanach 12on14 Jazz Club

25.08.2016 czwartek 20:30

Iwona Kmiecik Group (PL) Iwona Kmiecik (voc., p), Aga Derlak (p, kb) Michał Kapczuk (db, bg), Szymon Madej (dr)

Wokaliści jazzowi pojawiają się stosunkowo rzadko na scenie naszego klubu. Rzecz bowiem w tym, aby była to wokalistyka rzeczywiście jazzowa, a o tę w naszym kraju wcale niełatwo. Dlatego z tym większą przyjemnością zaprosiliśmy do nas dysponującą znakomitym głosem Iwonę Kmiecik, która – jak czytamy w jej materiałach prasowych - dała się poznać szerszej publiczności wykonując własną wersję przeboju ”Only Girl” w IV Edycji „Must Be The Music. Tylko Muzyka”. Przeszła przez program jak burza. Śpiewając własne piosenki trafiła do serc publiczności i doszła do samego finału! Trzy miesiące później ukazał się pierwszy teledysk do utworu „Rose”, który był zapowiedzią debiutanckiej płyty. Biorąc udział w kilku konkursach, została doceniona przez takie osoby jak Ela Zapendowska, Jacek Cygan, Ela Adamiak, Bogusław Mec, Ela Skrętkowska. Jej kompozycja zajęła II miejsce w plebiscycie „Przebojem na antenę” i przez miesiąc była emitowana na antenie Polskiego Radia Łódź podbijając serca słuchaczy! Dzisiejszy koncert Iwona rozpoczęła od przepięknej ballady „Long Way” swej ulubionej wokalistki Jill Scott, w którą wplotła umiejętnie tematy jeszcze kilku utworów wielkiej amerykańskiej gwiazdy. Będąc samej na scenie i towarzysząc sobie na fortepianie, potrafiła przykuć uwagę publiczności, która zareagowała burzą oklasków, w czasie której na scenie pojawili się towarzyszący dzisiaj Iwonie wybitni muzycy – Aga Derlak na fortepianie i keyboardzie, Michał Kapczuk na gitarze basowej i kontrabasie i Szymon Madej na perkusji, którzy już pierwszym wykonywanym przez nich wspólnie z Iwoną utworze „Fifth Element” otoczyli słuchaczy aksamitem cudownych dźwięków. Znakomity nastrój budowany świetnymi kompozycjami interpretowanymi z dużym wyczuciem frazy i przekazywanych treści, śpiewem świadomie wykorzystującym szeroką skalę i ciekawą barwę głosu, wreszcie partiami improwizowanymi z arcytrudnymi technicznie wokalizami, trwał do końca pierwszej części koncertu, a utwory takie, jak „One Day You’ll Find Me Gone” z repertuaru Edyty Bartosiewicz, czy brawurowo wykonana kompozycja własna zatytułowana „Emotions” rozbudziła apetyty licznie przybyłej publiczności na drugi set. Tym bardziej, że poza świetnymi popisami wokalistycznymi Grupa Iwony Kmiecik przygotowała słuchaczom prawdziwą ucztę muzyczną, a pianistyczne solówki Agi Derlak (grane zarówno na fortepianie, jak i keyboardzie), jak i smakowite kąski podsuwane przez znakomitego, jak zwykle, Michała Kapczuka mogły zachwycić nawet najbardziej wybrednego miłośnika instrumentalnego jazzu. Korzystając z przerwy warto powiedzieć również o jeszcze jednym niezwykłym talencie Iwony Kmiecik. Bowiem, wraz z upływem lat Iwona stawała się coraz szybszą łyżwiarką…szybką! Jako córka trenerów tej właśnie dyscypliny i mieszkanka Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie mieści się jeden z pięciu sztucznie mrożonych torów lodowych w Polsce, miała świetne warunki by kształtować swój sportowy charakter. Nie trenowała codziennie a jednak zaczęła odnosić sukcesy w łyżwiarstwie szybkim. Do największych z nich należy zaliczyć zdobycie srebrnego i brązowego medalu Mistrzostw Polski Juniorów na dystansach: 1000m i 500m oraz uzyskanie Mistrzowskiej Klasy Sportowej na dystansie 5000m, dzięki której zdobyła indeks krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Zamieszkała zatem w Krakowie, a studia o profilu sportowym bardzo ją pochłonęły. Występowała sporadycznie i wydawało się, że muzyka zeszła na dalszy plan. Jednak wciąż powstawały nowe piosenki, a co roku w wakacje studentka AWF jeździła na warsztaty jazzowe. To właśnie tam poznała Lorę Szafran, która namówiła młodą wokalistkę na studia wokalne. Iwona z wielką determinacją przygotowywała się do egzaminów. W lipcu 2006r. znalazła się na liście studentów Akademii Muzycznej w Katowicach spełniając swoje marzenia. Stało się jasne, że muzyka jest najważniejsza. Arcyciekawy „Dym” rozpoczął drugą część koncertu. Świetne słowa Piotra Trysły z energetyczną muzyką Iwony Kmiecik – jak powiada młodzież „dym i ogień” Utwór znajdzie się na przygotowywanej już kolejnej płycie wokalistki. A po chwili sentymentalna podróż do czasów, gdy w Polsce święciła swe tryumfy legendarna, bielska piosenkarka Marta Koterbska. Iwona „wzięła” na warsztat jeden z wielkich przebojów Koterbskiej, „Bajkę Amurską” z muzyką Aleksandra Borodina do słów Krystyny Wolińskiej i zrobiła z niego prawdziwą jazzową perełkę, zachwycając słuchaczy rozbudowaną wokalizą i instru-

23


Almanach 12on14 Jazz Club mentalnym aranżem ze świetną solówką Michała Kapczuka. Klimatyczne spotkanie ze swą publicznością osiągnęło jednak swe apogeum w kolejnym utworze „Rose” – znanej już z teledysku kompozycji własnej zapowiadającej najnowszą płytę wokalistki. Świetnie zagrana, świetnie zaśpiewana, ujmująca wdziękiem i pięknem melodii nieomal przebojowa piosenka wzbudziła niekłamany entuzjazm wśród słuchaczy. Kolejny utwór „Constancy” udokumentował należycie niezwykle rozległą skalę głosu Iwony, która z równą swobodą operuje „górą”, co rejestrami w „dole” tak niskimi, że piszącemu te słowa – a jest jednak dość potężnym mężczyzną – zabrakło tchu, gdy próbował je sobie pod nosem powtórzyć. Kompozycja ta stała się również okazją do popisu genialnej pianistyki Agi Derlak, nie pierwszego zresztą tego wieczoru i każdorazowo nagradzanego burzą oklasków. Zbliżając się do finału swego pierwszego koncertu w naszym klubie, Iwona Kmiecik przedstawiła jeszcze dwie ciekawe kompozycje własne – porywającą tanecznym rytmem, bardzo jazzową piosenką „Song For B.F.” oraz urzekającym i delikatnym „Płomyczkiem” do słów Piotra Trysły). Było oczywiste, że po takim koncercie musi nastąpić bis. I tak się, oczywiście, stało. A świetna kompozycja Prince’a „How Come You Don’t Call Me” zachwyciła publiczność, która długo jeszcze biła brawo Artystom z Iwona Kmiecik Group. Setlista I Set II Set 1. Long Walk Medley (Jill Scott) 1. Dym (Iwona Kmiecik/Piotr Trysła) 2. Fifth Element (Iwona Kmiecik) 2. Bajka Amurska (Aleksander Borodin/Krystyna 3. If (Iwona Kmiecik) Wolińska) 4. Street Life (Randy Crawford & The Crusaders) 3. Rose (Iwona Kmiecik) 5. One Day You’ll Find Me Gone (Edyta Bartosiewicz/4. Constancy (Iwona Kmiecik) Grzegorz Stabeusz, Edyta Bartosiewicz) 5. Song For B.F. (Iwona Kmiecik) 6. Narrow Moonlight (Claude Debussy/Iwona Kmiecik) 6. Płomyczek (Iwona Kmiecik/Piotr Trysła) 7. Emotions (Iwona Kmiecik) Bis • How Come You Don’t Call Me (Prince)

24


Almanach 12on14 Jazz Club

26.08.2016 piątek 20:30

Wania / Bernstein / Parker / Gray Quartet (PL/US) Dominik Wania (p), Marc Bernstein (sax) Michael Parker (db), Devin Gray (dr)

Dokładnie w tydzień po koncercie swego Trio Theory (19.08.2016) Mike Parker pojawił się u nas ponownie, tym razem przywożąc ze sobą prawdziwy „Dream Team” – kwartet „Wania / Bernstein / Parker / Gray”. Warto więc przybliżyć sylwetki tych znakomitych jazzmanów. Kilkukrotnie już podziwiany na naszej scenie Dominik Wania Urodził się w Sanoku. Naukę gry na pianinie rozpoczął w wieku trzech lat. W 2005 roku ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Krakowie, w klasie fortepianu prof. Andrzeja Pikula. W 2006 roku fundacja Helena przyznała mu stypendium Presidential Scholarship, które pozwoliło mu kontynuować naukę na wydziale jazzowym New England Conservatory of Music w Bostonie (USA) pod okiem m.in. Danilo Pereza, Allana Chasea, Jerry’ego Bergonziego. Podczas studiów w NEC był członkiem jednego z prestiżowych Honors Ensembles. Dominik Wania jest czynnym muzykiem sesyjnym. Współpracuje i występuje ze znakomitościami polskiej i zagranicznej sceny jazzowej, jak np. Tomasz Stańko, Piotr Baron, Jacek Kochan, Maciej Sikała, Adam Pierończyk, Piotr Wojtasik, Grzegorz Nagórski, Janusz Muniak, Zbigniew Namysłowski, Bronisław Suchanek, Zbigniew Wegehaupt, Marcus Miller, Joey Baron, Anders Jormin, Lee Konitz, David Liebman, George Garzone, Eddie Henderson, Nguyen Le, Gary Thomas, Marilyn Mazur. Uczestniczy także w projektach muzyków młodego pokolenia, np. prezentowanego u nas 5 maja 2016, sensacyjnegoMaciej Obara International Quartet czy Noise Trio (muz. elektroniczna z elementami jazzu). W swoim dorobku ma nagrania dla radia i telewizji. Koncertował w wielu krajach Europy, w Azji oraz w USA. Dominik Wania jest adiunktem w Katedrze Muzyki Współczesnej, Jazzu i Perkusji w Akademii Muzycznej w Krakowie oraz wykładowcą w Instytucie Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach. W czerwcu 2013 roku nakładem wydawnictwa ForTune, ukazał się pierwszy autorski album Dominik Wania Trio RAVEL, prezentujący jazzowe opracowanie jednego z wybitnych dzieł fortepianowych Maurice’a Ravela Miroirs. Dziadkowie Marca Bernsteina (55) wyemigrowali z

Radomia jeszcze przed pierwszą wojną światową. Swą tułaczą podróż zakończyli w Nowym Jorku, gdzie osiedli w poszukiwaniu szansy na nowe życie. W wiele lat później młody Marc Bernstein wałęsając się po ulicach Brooklynu, wsłuchiwał się w dźwięki jazzu grane przez Afroamerykanów podkreślających na każdym kroku, że to ich muzyka. Z drugiej strony, w swym najbliższym otoczeniu, słuchał muzyków żydowskiego pochodzenia, masowo przybywających ze wschodu Europy. Któregoś dnia dziadek sprawił mu niezwykły prezent – klarnet. To miała być przepustka do lepszego życia. Tak narodził się Marc Bernstein, wybitny saksofonista amerykański, który wczoraj zagrał na naszej scenie. Ale zanim tak się stało, został absolwentem słynnego Berklee College of Music, a w swej niezwykłej karierze grał w znakomitych kapelach jazzowych: Chico Hamilton’s Band, Electric Quartet czy Klüvers Big Band, gdzie współpracował z Bobem Mintzerem, Billem Dobbinsem, Edem Neumeisterem, Larsem Janssonem, Dennisem Mackrelem czy Deborah Brown. Wielokrotnie można też było go podziwiać u boku takich sław, jak Branford Marsalis, Michael Brecker, Hal Galper, Billy Cobham i Joey Calderazzo. O jego klasie i kunszcie świadczy fakt, iż koncertował w najsłynniejszych nowojorskich klubach m.in. The Blue Note, Avery Fischer Hall, Sweet Basil, Mikells czy Apollo Theater. Obecnie aktywnie koncertuje i inspiruje młodych adeptów jazzu jako rektor prestiżowego The Southern Danish Conservatory of Music. Muzyka Bernsteina, którą on sam określa jako Kibrick Music łączy elementy jazzu, folku, funku, free czy soulu z tradycyjną muzyką Yiddish oraz pieśniami kantoralnymi. Po raz pierwszy mieliśmy przyjemność gościć Marca Bernsteina 21 stycznia 2016, jeszcze na scenie starego klubu. Pozostały nam po nim znakomite wspomnienia, zażyła przyjaźń i piękne zdjęcie Piotra Szajewskiego, które ozdabia ściany naszego klubu, a które Marc dzisiaj ze wzruszeniem podpisał. No, i przede wszystkim, oczekiwanie na jego dzisiejsze pojawienie się u nas. Z kolei nasz częsty gość, Mike Parker, mieszkający od pewnego czasu w Krakowie jest rodowitym nowojorczykiem, który swą karierę rozpoczął w

25


Almanach 12on14 Jazz Club wieku 17 lat, występując w różnych klubach muzycznych Nowego Jorku. Zainspirowany muzyką Charlesa Mingusa rozpoczął naukę gry na kontrabasie. Uczęszczał do Skidmore College, gdzie studiował Psychologię Ewolucyjną i Muzykę, spędził również semestr w Holandii w Conseravatorium van Amseterdam. Miał możliwość studiowania z jednymi z największych basistów na świecie (Scott Colley, Reid Anderson, Reubin Rogers). Po ukończeniu studiów w 2010 roku spędził rok w New York’s Capital Region grywając m.in. z the Brian Patneaude Quartet. Zamieszkując w Polsce nagrał z grupą Mike Parker Unified Theory swój drugi album „Embrace the Wild” i wygrał w dwóch Międzynarodowych Konkursach Jazzowych: Tarnów 2012 oraz Jazz Juniors 2012. Ze swym nowym zespołem Mike Parker’s Trio Theory koncertuje w wielu krajach europejskich i w USA. Jest laureatem licznych międzynarodowych konkursów muzycznych. Występował z takimi artystami, jak: John Scofield, Christ Potter czy Eric Harland. Znakomity nowojorski perkusista, pochodzący z urokliwego stanu Maine, jest muzykiem o rozległych zainteresowaniach stylistycznych i cenionym kompozytorem. Pomimo młodego wieku (33) ma swym koncie koncerty i nagrania z takimi artystami, jak David Liebman, Tony Malaby, Gary Thomas, Ingrid Jensen, Dave Burrell, Dave Ballou, Michael Formanek, Nate Wooley, Stephan Crump, George Garzone, Chris Speed, Drew Gress, Sam Rivers, Ralph Alessi, John O’Gallagher, Ellery Eskelin, Kris Davis, Ted Rosenthal, Matt Mitchell, Uri Caine, Andrew D’Angelo, Vardan Ovsepian czy Bill McHenry. Jego autorska dyskografia obejmuje pięć albumów wydawanych z rożnymi własnymi formacjami, począwszy od Thirty9thirty8 (2006), a później przez słynne Dirigo Rataplan (2012) i Jagged Spheres (2013) do OST Quartet (2014 i ostatniej RelativE ResonancE (2015). W Polsce pojawia się niezwykle rzadko – jest bowiem w naszym kraju dopiero po raz trzeci, a poprzednia wizyta miała miejsce aż dziesięć lat temu. Już w czasie próby stało się jasne, że na scenie królować będzie dzisiaj jazz w najlepszym wydaniu. Na repertuar koncertu złożyły się kompozycje każdego z muzyków, a ich kolejność ustalana była jeszcze na kilka chwil przed wejściem na scenę. Dzisiejszym koncertem rozpoczęliśmy cykl wydarzeń towarzyszących festiwalowi Warszawa Singera. Marc Bernstein, rozpoczynając od przesłania „bycia razem w tych trudnych czasach we wzajemnym poszanowaniu”, nadał koncertowi wymiar spotkania

mówiącego o rzeczach ważnych, jednocześnie zaskarbiając sobie sympatię publiczności, z którą rozpoczął – kontynuowany również później – pozamuzyczny dialog. Otwierająca koncert kompozycja „Hear O’” zdawała się być muzycznym rozwinięciem wygłoszonych wcześniej słów i podobnie jak one, przeprowadziła słuchaczy przez świat dźwięków i harmonii, których źródeł należałoby dopatrywać się w różnych kulturach i religiach, a które w utworze tym zabrzmiały w szlachetnym i zgodnym unisono. Następujący po nim niezwykle dynamiczny „Drop In” Dominika Wani rozpoczął się od oszałamiających pasaży tego niebywałego pianisty, by później zaoferować jeszcze świetne sola Marca Bernsteina, Mike’a Parkera i mocno rozbudowane tzw. „czwórki” Devina Grey’a. Ze sceny popłynął najprawdziwszy jazz, a płynąca ze sceny energia wzbudzała co i rusz okrzyki zachwytu i gromkie brawa zachwyconej publiczności. Następująca po tym wybuchu wulkanu cudowna ballada Bernsteina „The Call Of The Small Feetman” przyniosła ukojenie i możliwość wsłuchania się w cudowne dźwięki wydobywające się spod palców Dominika Wani i lirycznych zaśpiewów saksofonowych. Dramaturgia tego utworu była jednak daleka od monotonnego eksplorowania początkowego tematu i ospałego metrum. Wraz z kolejnymi dźwiękami kompozycja zagęszczała się coraz bardziej, a metrum przyspieszało, by dojść w pewnej chwili do dramatycznego apogeum, po którym nastąpiło wyciszone, genialne solo kontrabasu, któremu towarzyszyła delikatna, ale operująca tysiącami barw, perkusja. Powtórzony przez kontrabas temat stał się sygnałem do powrotu do pierwotnego klimatu utworu, który zauroczył swym pięknem zgromadzoną publiczność. Gwałtowne basowe intro kolejnej kompozycji „Hermit The Dog”, nawiązało w swej warstwie opisowej do próby nazwania czyhających dla wspólnej sprawy zagrożeń, o których mówił przed koncertem Marc Bernstein. Set kończył się rodzajem spinającej klamry, której funkcją było również pozostawienie słuchaczy nie tylko w oczekiwaniu na drugą część, ale i w zamyśleniu. Utwory wypełnione pulsującym groovem, zaskakującymi rozwiązaniami harmonicznymi, wirtuozerią każdego z improwizatorów uwalniających niebywałe pokłady wyobraźni, zaostrzyły apetyty publiczności na drugą część koncertu. Dokumentująca twórczy talent Devina Gray’a, na wskroś nowoczesna i niezwykle złożona kompozycja „City Nothing City” rozpoczęła drugi set, wypełniając przestrzenie klubu świetnie realizowanym

26


Almanach 12on14 Jazz Club pochodem basowym, na którym poszczególne instrumenty tkały niebywale gęstą koronkę dźwięków, by spazmatycznym uniesieniu rozwinąć zupełnie uwolnione frazy. Pojawiający się ponownie, porządkujący pochód basu wprowadził początkowy temat, przywracając uporządkowany obraz tytułowego miasta – plastyczność tego utworu stanowiła kolejny jego atut. Bowiem wraz z kolejnymi dźwiękami odsłaniały się przed nami niemal żywe obrazy pulsującej metropolii stanowiącej naturalne środowisko współczesnego człowieka, z jego radościami i dramatami, z pośpiechem i zagubieniem w – jakby poza nim uporządkowanym – chaosie, z jego pytaniem o sens istnienia. Następująca później kompozycja Dominika Wanii „Message Center” urzekła natomiast lekkością frazy i jasnością przekazu, korespondując po części z tematyką miasta, ale w jej warstwie zdecydowanie bardziej optymistycznej. I znów publiczność zachwycać się mogła pianistycznym mistrzostwem, dla którego trudno byłoby znaleźć zastępstwo. Cudowna, początkowo nastrojowa, a później pędząca „Arctica” Mike’a Parkera uruchomiła z kolei wielki spektakl na wskroś jazzowego grania, w którym aż iskrzyło się od muzycznych fajerwerków, możliwych do zrealizowania wyłącznie poprzez wspólną emocję i synergiczne wykorzystanie pojawiających się pomysłów. Praca sekcji rytmicznej przyprawiała o zawrót głowy, a budowane na najwyższym poziomie zaangażowania popisy solowe przypominały szaleńczą jazdę na rollercoasterze, dosłownie wgniatając publiczność w oparcia krzeseł. Kończąca utwór nastrojowa seria kontrabasowych akordów została poprzedzona potężną falą oklasków. Przez niezwykłe pianistyczne interludium zagrane solo kwartet płynnie przeszedł do kończącej koncert kompozycji Marca Bernsteina „Ukrainia” – opowieści o wyimaginowanej i wyidealizowanej krainie, z której źródła czerpie tradycja rodzinna niezwykłego saksofonisty. Potężne partie solowe każdego z muzyków zachwycały, a siła tego utworu byłaby zdolna rozkruszyć nawet skałę. Znakomite zakończenie koncertu wielkiego koncertu! Nie obyło się jednak bez bisu, który był bardziej oczywisty, niż dzień następujący po nocy! A był to, zagrany na dwóch saksofonach jednocześnie, niezwykły utwór – opowiedziany najpierw przez Marca Bernsteina co do jego genezy – poświęcony amerykańskim Indianom „Kirk & Pepper”. Wyczerpani i szczęśliwi muzycy schodząc za kulisy żegnani byli niekończącą się burzą oklasków.

Setlista: I Set 1. Hear O’ (Marc Bernstein) 2. Drop In (Dominik Wania) 3. The Call Of The Small Footman (Marc Bernstein) 4. Hermit The Dog (Michael Parker) II Set 1. City Nothing City (Devin Gray) 2. Message Center (Dominik Wania) 3. Arctica (Mike Parker) 4. Ukrainia (Marc Bernstein) Bis Kirk & Pepper (Marc Bernstein)

27


online player: www.chillizet.pl

Profile for 12on14 Jazz Club

Nr 6(16) - 2018 Almanach 12on14 Jazz Club  

Nr 6(16) - 2018 Almanach 12on14 Jazz Club  

Advertisement