Page 1

5(5)/2017 GRUDZIEŃ 2017

AGA DERLAK


Almanach 12on14 Jazz Club

9

SPIS TREŚCI 6 KONCERTY i JAMY 6 6 7 8 8 9 10 11 12 13 13 14 15 16 17 18 19 20

14 18 2

21 22 23 24 25 25

SPOKE Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (3) Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (4) The Forest Tuner Nightwatchers Aga Derlak Trio Paweł Wszołek Quartet Bartosz Dworak Quartet Nika Lubowicz - Nika’ s Dream / wyd. ForTune Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (5) Silberman New Trio Anna Gadt Quartet We4 - Harmonijnie Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (6) Chango Wójciński / Szmańda Quartet Wójciński / Szmańda Quartet w 12/14 Jazz Club - tekst Macieja Karłowskiego Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (7) Otwarta Scena Jazzowa Jam Session (8) Entrails United Dorota Curyłło Quartet Krzysztof Fetraś Quartet Wide Open Trio Franciszek Raczkowski Trio Apprentice


NOWY MAGAZYN INTERNETOWY Almanach 12on14 Jazz Club - relacje z koncertów i wydarzeń - varia wydanie specjalne: nr 1 - nr 9 / grudzień 2017 1(1)/2017 GRUDZIEŃ 2017

CAŁY TEN JAZZ...CLUB!

2(2)/2017 GRUDZIEŃ 2017

AMINA FIGAROVA

5(5)/2017 GRUDZIEŃ 2017

AGA DERLAK

BOBBY PREVITE

6(6)/2017 GRUDZIEŃ 2017

PAWEŁ KACZMARCZYK 8(8)/2017 GRUDZIEŃ 2017

7(7)/2017 GRUDZIEŃ 2017

JANUSZ MUNIAK

BRONISŁAW SUCHANEK

KAZIMIERZ JONKISZ

4(4)/2017 GRUDZIEŃ 2017

3(3)/2017 GRUDZIEŃ 2017

9(9)/2017 GRUDZIEŃ 2017

ANDY SHEPPARD

prawdziwa historia powstania klubu pierwsze osiem miesięcy działalności ściągnij już teraz z naszych stron www.12on14club.com lub www.facebook.com/12on14club


Almanach 12on14 Jazz Club

Retransmisje najlepszych koncertów

w w każdą niedzielę od 22:00 do 24:00 Zapraszamy do radioodbiorników!

54


Almanach 12on14 Jazz Club

7


Almanach 12on14 Jazz Club

11.10.2015 niedziela 19:30

SPOKE (USA) Andy Hunter (tp), Justin Wood (tb), Dan Loomis (db), Danny Fischer (dr)

Wczorajszy mecz (Polska:Irlandia – 2:1) był niewątpliwie najważniejszym wydarzeniem dnia. Jednak dla tych nielicznych, w większości zagranicznych turystów, którym obce były sportowe emocje, wczorajszy wieczór będzie kojarzył się ze znakomitym koncertem amerykańskiej grupy SPOKE, którą mieliśmy przyjemność gościć na naszej scenie. Rewelacyjny puzonista Andy Hunter wraz z Justinem Woodem na saksofonie i flecie, Danem Loomisem na kontrabasie i świetnym Dannym Fischerem na perkusji przedstawiło ponad 20 kompozycji własnych (i kapitalnie zagrany utwór McCartneya "Blackbird"), w stylu kojarzonym ze starymi, zadymionymi klubami Brooklynu, w których muzyka płynie wolno, choć rytmicznie, a kiwająca się odrobinę publika toczy przytłumione rozmowy obserwując towarzyskie sytuacje będące później osią lokalnych anegdot. Ta cudowna, odrobinę rozleniwiona, klubowa atmosfera pochłonęła wczoraj nas wszystkich, a dźwięki przepięknej muzyki pozwalały wypocząć po pracowitym tygodniu, a gdy już umilkła rozmowom nie było końca. Wieść o wygranej na Narodowym, nawet nam - sportowym ignorantom dodała uśmiechu i gdy opuszczaliśmy klub późną nocą dopisywał nam świetny humor.

13.10.2015 wtorek 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (3) Rozgrywający: Jakub Paulski (gt), Rafał Różalski (db), Rafał Dutkiewicz (dr)

Dzisiejszy jam był bardzo udany. Po pierwsze udowodnił, że inicjatywa była bardzo potrzebna i chyba już się przyjęła. Po drugie - poziom muzyczny dzisiejszych produkcji był nad wyraz wysoki i satysfakcjonujący. Potwierdził to również Artur Dutkiewicz, który wraz ze swymi zagranicznymi gośćmi wpadł do nas na chwilę, by pokazać im klub i to, co się w nim dzieje. A działo się dużo, bowiem rozgrywającymi byli świetni: Jakub Paulski - gitara, Rafał Różalski - kontrabas i Rafał Dutkiewicz - perkusja, którym w istocie przyszło zagrać pierwszy z trzech setów. W tym czasie też napływała nieprzerwanie klubowa Publiczność, a wśród niej wielu muzyków, którzy wkrótce pojawili się na scenie: Miłosz Oleniecki i Mateusz Gramburg pokazali swe niemałe umiejętności na fortepianie, Mikołaj Poncyljusz i Aleksander Sucharski zachwycali

6


Almanach 12on14 Jazz Club gitarowymi solówkami, na saksofonie grał pięknie Przemysław Chmiel, a trębacz Daniel Szczepański - już po raz drugi - pokazał się od najlepszej strony. Świetną robotę wykonał Szymon Orłowski na gitarze basowej, a utalentowani perkusiści: Kamil Kukla i Albert Żuraw nadawali tempa walcząc o pałkę pierwszeństwa. Jam zakończył się punktualnie o 22:00, a wykonana set-lista znakomitych standardów potwierdziła, że tej wspaniałej, muzycznej młodzieży synkopa i groove są bardzo bliskie.

14.10.2015 środa 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (4) Rozgrywający: Tymek Hartman (p), Jurek Mączyński (sax), Krzysztof Baranowski (db), Kacper Kaźmierski (dr)

Dzisiejszy, czwarty już jam, miał co najmniej trzy odsłony. W pierwszej wystąpili, znakomicie określając charakter całego wieczoru, rozgrywający: Tymek Hartman – fortepian, Jurek Mączyński – saksofon, Kacper Kaźmierski – perkusja i Krzysztof Baranowski – bas. Zaprezentowali się świetnie, a napływająca nieprzerwanym strumieniem publika, nagradzała ich pełne zaskakujących rozwiązań solówki gromkimi brawami. W części drugiej na scenie zrobiło się jak w kotle, a coraz to nowi pojawiający się muzycy, rozsadzali klub potężnymi brzmieniami swych solowych popisów. Jako organizatorzy będziemy wdzięczni za podpowiedzi, kto stanął na scenie, bo w „ferworze walki” umknęło skromnemu skrybie spisanie nazwisk występujących muzyków. Z pamięci możemy jedynie wymienić Alberta Żurawia i Mikołaja Poncyljusza. Część trzecią wieczoru zagospodarowali wspaniale krakowscy muzycy: Sławek Pezda (saksofon) i Grzegorz Pałka (perkusja), którzy w towarzystwie swego amerykańskiego partnera, Mike’a Parkera odwiedzili nasz klub, by dać prawie czterdziestominutowy koncert, w którym uczestniczyło kilku warszawskich muzyków, z Jurkiem Mączyńskim na czele.

7


Almanach 12on14 Jazz Club

15.10.2015 czwartek 19:30

The Forest Tuner (PL) Szymon Białorucki (tb), Mateusz Sobiechowski (p), Adam Tadel (db), Piotr Budniak (dr)

Któż nie pragnie chwili wytchnienia…? Błogiego spokoju…? Wsłuchania się w piękną opowieść…? Przymknięcia oczu, by poddać się jej rytmowi i spojrzenia w głęboką perspektywę malowanego krajobrazu pełnego uroczych zakątków i zapierających dech w piersiach panoram…? Unoszeni na skrzydłach przepięknej muzyki, delikatniejszej od maźnięcia akwarelą, przez znakomitych muzyków tworzących niecodzienny kwartet The Forest Tuner mieliśmy dzisiaj okazję przeżyć te cudowne chwile, rozkoszując się nie tylko perfekcyjną grą instrumentalistów, imponujących dojrzałością warsztatową, ale przede wszystkich sensacyjnie pięknymi kompozycjami Szymona Białoruckiego, z których wiele – a przynajmniej dwie, kończącą koncert „Mały Miś, Duży Miś” i zagraną na bis „Jakieś Miasto W Szwecji” – można na stałe przyjąć do prywatnego nutnika (w znaczeniu melodii do nucenia), co piszący te słowa niniejszym czyni. W set-listę koncertu lider zespołu wplótł również znakomitą „Fungi Mama” Blue Mitchella oraz głęboką w swym przekazie balladę Zbigniewa Preisnera „O Przemijaniu”, zagraną nad wyraz stylowo i z wyczuciem sensu opowieści. Pragniemy podziękować Artystom za wspaniały wieczór i muzykę, która wychodząc często poza ramy klasycznego jazzu w warstwie melodycznej nie przestaje jednak operować jego środkami wyrazu, skomplikowaną harmonią i metrum, wpisując się doskonale w trendy europejskiego contemporary, otwartego od lat na nieortodoksyjne formy i tekstury i tworzącego współczesny krajobraz muzyczny Starego Kontynentu. The Forest Tuner wpisują się doskonale w ten krajobraz, wykazując się oryginalnością i dojrzałością artystyczną wręcz zaskakującą w przypadku tak młodych muzyków.

16.10.2015 piątek 19:30

Nightwatchers (CAN/UK) Bartosz Hadała (p), Rupert Wates (gt, voc)

Przylecieli dzisiaj, wczesnym popołudniem. Pianista Bartosz Hadała z Kanady, a trubadur Rupert Wates z Nowego Jorku. W kilka godzin później The Nightwatchers zachwycili szczelnie wypełniającą przestrzeń klubu Publiczność dając jedyny w tym roku koncert w Warszawie. Niezwykłe połączenie folkowych ballad - w których specjalizuje się Rupert Wates (repertuar koncertu wypełniły wyłącznie jego kompozycje) - ze znakomitą, jazzową pianistyką Bartosza Hadały oraz intrygujące teksty piosenek, pełne osobistych historii i dykteryjek, a także nawiązany już od pierwszego utworu ciepły kontakt z Publicznością, złożyły się na niezapomniany wieczór. I jeśli dla obecnych na Sali Amerykanów charakter spotkania był iście „rodzimy” i mocno osadzony w kulturowej tradycji, o tyle dla Polaków i innych Europejczyków,

8


Almanach 12on14 Jazz Club było to zdarzenie niezwykłe i oryginalne. Urodzony w Wielkiej Brytanii, a mieszkający na stałe w nowojorskim Harlemie Rupert Wates znakomicie łączy tradycję anglosaskiej ballady z amerykańskim folkiem. Rezultat jest zaskakująco świeży, a piosenki piękne i śmiało operujące nastrojem, który uwodzi zasłuchaną Publiczność. Z kolei pianistyka Bartosza Hadały zdradza jego polskie korzenie, pobrzmiewając czasem perlącymi się pasażami rodem z chopinowskich mazurków. To unikatowe połączenie jest cechą dystynktywną tego znakomitego duetu. Nieobecni mają czego żałować.

17.10.2015 sobota 19:30

Aga Derlak Trio (PL) Aga Derlak (p), Tymon Trąbczyński (db), Bartosz Szablowski (dr)

Zgodnie z prognozą pogody cały dzień padało. Uciekając przed deszczem schowałem się w podcieniu wejścia do klubu, rozświetlonego plakatem zapowiadającym dzisiejszy koncert Tria Agi Derlak, dostrzegając (cóż za proroczy zbieg okoliczności)… parasolki i duże krople dżdżu stanowiące tło dla trójki muzyków zwracających się do widza delikatnym uśmiechem. „Deszczowa piosenka”, przemknęło mi przez myśl. Uśmiechnąłem się. Może nawet zanuciłem fragment pod nosem. Klub wchłonął mnie zapachem grzanego wina i szmerem rozmów pierwszych Gości. Po chwili dostrzegłem roześmianą twarz Krzysztofa Ścierańskiego, który wraz z małżonką, pojawił się w naszym klubie, bawiąc gdzieś na Starym Mieście. W kilka minut później pojawili się muzycy – perkusista Bartosz Szablowski i taszczący „wieloryba” Tymon Trąbczyński. Ledwo zdążyłem się przywitać, gdy promieniejąca uśmiechem Aga Derlak stanęła w progu drzwi. Pozostała godzina do koncertu… Rozpoczynając od „Countdown” Johna Coltrane’a bardzo wysoko ustawiła poprzeczkę, by… przejść nad nią gładko i zadziwiająco lekko. Dalej było jeszcze lepiej. Cudowne „Awakening” (kompozycja własna Agi Derlak) świadomie chyba nawiązujące do znakomitego utworu napisanego w 1970 przez Ahmada Jamala ponownie stanowiło wyzwanie rzucone przez Artystkę szczytom pianistyki jazzowej, które zdobywając z łatwością nacechowała własną, unikatową artykulacją, rzadko słyszaną nawet u bardziej doświadczonych pianistów. Jednak zachwyt, który wzbudziła wśród szczelnie wypełniającej klub Publiczności, nie był domeną jednego czy dwóch utworów, bo już za chwilę wzbił się na poziomy zarezerwowane jedynie dla największych Artystów, gdy perląca się (miliardem kolorów) i delikatna (jak kropelki wiosennego deszczu wirujące w słońcu) pianistyka Agi Derlak sięgnęła po standardy Geralda

9


Almanach 12on14 Jazz Club Claytona „Major Hope” (i później „Bootleg Bruise”), Jeroma Kerna „All the things you are”, Franka Loessera „If I were a bell” (przejętego genialnie przez Milesa Davisa), czy Arthura Schwartza „Alone together”, zamieniając je w pełne nadzwyczajnego groove utwory w pełni odpowiadające rygorom dzisiejszego contemporary. Na tym tle równie świetnym uzupełnieniem repertuaru okazały się kompozycje własne Artystki: „Hope”, „Troublesome”, „Unfinished”, „Relief”, czy kończące koncert „In Progress”, będący wyznacznikiem kierunku w stronę przyszłości. Przyszłości, którą ośmielimy się prorokować, jako jaśniejącą i promieniującą gwiazdę pierwszej wielkości. Znakomite współgranie świetnej sekcji stanowiło kropkę nad i dla tego niezwykłego wydarzenia. I jeśli po wyjściu z klubu znów przywitał nas deszcz, to my – okryci piękną peleryną cudownej muzyki – mogliśmy niespiesznie udać się w stronę domów.

18.10.2015 niedziela 19:30

Paweł Wszołek Quartet (PL) Paweł Wszołek (db), Łukasz Kokoszko (gt), Sebastian Zawadzki (p), Grzegorz Pałka (dr)

W zapowiedziach koncertu deklarowali: „Chcemy stanowić alternatywę do muzyki o niskiej wartości artystycznej, która tak często proponowana jest słuchaczom. Jako muzycy młodego pokolenia, ludzie o świeżej wizji i wielu pomysłach, za cel stawiamy sobie promowanie muzyki wartościowej, nie zamkniętej w schematach, a jednocześnie niosącej ponadczasowe przesłanie.” Gdyby w świecie polityki deklaracje były tak bezbłędnie realizowane, jak w przypadku dzisiejszego koncertu Paweł Wszołek Quartet, żylibyśmy w Raju. Ponieważ w świecie polityki jest to jednak nieosiągalne (choć niektórzy z uporem godnym lepszej sprawy wierzą, że już za tydzień cuda będą się działy każdego dnia, a kraj nasz zaleje ocean miodu i mleka – biedni, niczego ich nie nauczyła nawet najnowsza historia), skupmy się na Muzyce, którą przywieźli ze sobą Paweł Wszołek na kontrabasie, Sebastian Zawadzki na fortepianie, Łukasz Kokoszko na gitarze i pędzący z Krakowa na złamanie karku Grzegorz Pałka na perkusji (dotarł na minutę przed koncertem!). A przywieźli ze sobą skarb tak drogocenny, że starczył nie tylko na pokrycie złożonych obietnic, ale na dużo, dużo więcej. Znakomite kompozycje, swobodnie operujące dojrzałą harmonią, realizujące jazzowy syntax z precyzją godną pomnika, klimatyczne i piękne, wykonane zostały po mistrzowsku przez kwartet wirtuozów najwyższej klasy, przedkładających współbrzmienie i współpracę nad solistyczne popisy, choć i tych nie zabrakło w trakcie kilku utworów.

10


Almanach 12on14 Jazz Club Przedstawiony materiał pokrywał się z ostatnią płytą kwartetu zatytułowaną „Choice” a kilka nowych utworów zapowiadało kolejny album, który muzycy zamierzają nagrać na wiosnę przyszłego roku w Kopenhadze.

19.10.2015 poniedziałek 19:30

Bartosz Dworak Quartet (PL) Bartosz Dworak (vl), Kuba Dworak (db), Piotr Matusik (p), Szymon Madej (dr)

Polska wiolinistyka jazzowa od czasów Zbigniewa Seiferta święci światowe tryumfy, by wspomnieć późniejsze dokonania Michała Urbaniaka czy sensacyjnego Adama Bałdycha. Nie mamy żadnych wątpliwości, że do zajęcia miejsca zaraz obok tych gigantów, przygotowuje się Bartosz Dworak, który wystąpił wczoraj wraz ze swym kwartetem na naszej scenie. Młodość, bezkompromisowość i wirtuozeria (każdego z członków ansamblu), do tego znakomite kompozycje łączące w sobie lekkość melodii (cudownie częstokroć czerpiącej z ludowej tradycji) z arcytrudnymi zadaniami wykonawczymi, pulsujący rytm i przestrzeń malowana tysiącami barw, a do tego niezwykła emocja włożona w każdy dźwięk, w każdą frazę i artykulacyjną figurę, dały w rezultacie prezentację tak potężną, że naturalna u wrażliwego słuchacza „gęsia skórka” jest stanem ciągłym - nawet teraz, kilkanaście godzin po koncercie! W repertuarze tożsamym z pierwszą płytą kwartetu, zatytułowaną „Polished”, muzycy – o ugruntowanej już przecież pozycji na polskiej scenie jazzowej – dają się poznać, jako dojrzali mistrzowie o poziomie mistrzostwa tak wysokim, że aż przyprawiającym o zakłopotanie - jakże bowiem bez niepokoju patrzeć w przyszłość, gdy debiut powoduje zawrót głowy. Jakie wymyśleć nagrody, które jeszcze można by zdobyć, gdy zaczyna się od Grand Prix Międzynarodowego Jazzowego Konkursu Skrzypcowego im. Zbigniewa Seiferta?! Oczywiście, nasze zakłopotanie traktujemy z przymrużeniem oka, nie mamy bowiem żadnych wątpliwości, że rozwój tego Artysty będzie przebiegał proporcjonalnie do jego niezwykłego talentu, a każdy kolejny materiał zaprezentowany odbiorcom, będzie wielkim wydarzeniem. Podobnie, zresztą, myśleć należy o każdym z pozostałych członków kwartetu, bo jak przewidywać inaczej słysząc niezwykłą i arcyciekawą od strony rozwiązań harmonicznych, perfekcyjną technicznie i emocjonalną pianistykę Piotra Matusika, natchnione pochody kontrabasu Kuby Dworaka, wybuchające arcytrudnymi solówkami z siłą wulkanu czy też rytmiczny kombinat perkusji Szymona Madeja? Jesteśmy pewni, że grupa ta już niedługo stanie się wizytówką polskiego jazzu na całym świecie. Z całą pewnością w pełni zasługują na to już teraz!

11


Almanach 12on14 Jazz Club

20.10.2015 wtorek 12:00

Nika Lubowicz - „Nika’s Dream” (PL) Prezentacja promocyjna nowego albumu wydawca: ForTune

Paweł Brodowski

Nika Lubowicz zaśpiewała w Jazz Clubie 12/14 trzy piosenki ze swojej najnowszej płyty „Nika's Dream". Dwie pierwsze to kompozycje Krzysztofa Lenczowskiego: Sill Love i Zimowy sen. W Still Love towarzyszyła jej połowa Atom String Quartet – Krzysztof Lenczowski na wiolonczeli i brat wokalistki Dawid Lubowicz na skrzypcach. W Zimowym śnie Nice Lubowicz towarzyszyli dwaj muzycy z Atom String Quartet, ale na innych niż zwykle instrumentach. Krzysztof Lenczowski na gitarze, Dawid Lubowicz na mandolinie.

W The Blackbird, kompozycji Dawida Lubowicza, Nice akompaniował Andrzej Jagodziński, jej były profesor z Bednarskiej. Nika już dawno tę szkołę skończyła, ale nadal nazywa mistrza fortepianu Profesorem.

12


Almanach 12on14 Jazz Club

20.10.2015 wtorek 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (5) Rozgrywający: Miłosz Oleniecki (p), Mateusz Woźniak (db), Rafał Dudkiewcz (dr)

Wczorajszy, piąty już jam w ramach Otwartej Sceny Jazzowej został rozegrany przez grające ze sobą od lat i świetne trio w składzie: Miłosz Oleniecki fortepian, Mateusz Woźniak - kontrabas i Rafał Dutkiewicz - perkusja. W części drugiej pojawili się na scenie, jak zwykle znakomici: Daniel Szczepański - trąbka, Mikołaj Poncyljusz - gitara, Rafał Różalski - kontrabas, Albert Żuraw - perkusja, Kamil Kukla - perkusja i ciekawy Wokalista N.N. . Miłe odwiedziny Pawła Dobrowolskiego - niestety, zbyt późne, aby zasiąść za bębnami. Reasumując muzyka świetna! 100% Publiczności! Był jazz!

22.10.2015 czwartek 19:30

Silberman New Trio (PL) Mateusz Gawęda (p), Jakub Mielcarek (db), Łukasz Stworzewicz (dr) Jan Peszek (voice over)

13


Almanach 12on14 Jazz Club Muzyką sięgającą stylistycznych granic programowych naszego klubu, niezwykły kompozytor, drumer i performer Łukasz Stworzewicz (primo voto Silberman) - w doborowym towarzystwie genialnego pianisty Mateusza Gawędy i fascynującego kontrabasisty Jakuba Mielcarka, a także użyczonego głosu Jana Peszka, recytującego z off-u poezje Krystyny Miłobędzkiej – stworzył spektakl dźwięku i słowa, który na długo pozostanie w pamięci licznie przybyłej Publiczności. Warstwa słowa - lekkiego, jak tchnienie anioła, z przepiękną frazą „współżywej, współczynnej i współwinnej” poezji Miłobędzkiej, nie zwracającej uwagi na reguły i formę swych głębokich impresji o kondycji ludzkiej, mieszała się z warstwą muzyki (stanowiąc jej immanentną część i konieczne uzupełnienie) tak niezwykłej i bogatej, a przy tym potężnej, groźnej i pięknej, jak oszalały taniec huraganu, że kolejnych jej akordów wysłuchać można było jedynie na wstrzymanym oddechu, by wreszcie pokonani wielkością westchnąć z ukojeniem w chwilach pełnej delikatnych dźwięków muzycznej ciszy. Twórca tego niezwykłego spektaklu, Łukasz Stworzewicz, tak określa swój niezwykły projekt: „Utwory napisane są przeze mnie, inspirowane Rubalcaba, Rachmaninoffem, Chaczaturianem, Gubajduliną, Dawidem s. Ware. Gdybym miał powiedzieć coś o pomyśle, to zacytowałbym Magdalenę Abakanowicz która mówi, że jej twórczość to siekiera, którą wyrąbuje sobie przestrzeń by móc oddychać. Muzykę Silberman New Trio można określić jako schizofreniczne skupienie dwóch najistotniejszych dla mnie elementów: serca i bezlitosnej matematyki. Trudno ją przyporządkować do jakiegoś określonego nurtu muzycznego, jej konstrukcja w większej mierze pochodzi z muzyki klasycznej niż jazzowej, ma ona jednak jeden wspólny punkt z muzyką jazzową, jest nim improwizacja. Jej charakter najlepiej odzwierciedlają słowa Dominica Duval ‘muzyka jak kolaż piękna, smutna, czasem gwałtowna i brutalna, pełna przeróżnych kolorów, zmienna jak zmienne jest życie’”. Na ten muzyczno-poetycki spektakl złożyły się następujące kompozycje: otwierająca koncert „Latająca komnata 32” Mateusza Gawędy - z oszałamiającym solo tego jednego z najwybitniejszych pianistów młodego pokolenia, operującego techniką i wyobraźnią pianistyczną na poziomach wręcz niewyobrażalnych – oraz sześć kompozycji Łukasza Stworzewicza: „Silberman”, „Rotostal”, „Kołysanka dla wspólnych znajomych”, „Cocoon”, „Euoch” i zagrany na bis, tytułowy „Are You A Wizard, Sir?” z płyty wydanej w 2010 (wtedy z kwintetem). Przedstawiony, zamknięty i kompletny w swej istocie świat „Silberman New Trio”, można w całości przyjąć lub odrzucić. My przyjmujemy to wspaniałe uniwersum entuzjastycznie!

23.10.2015 piątek 19:30

Anna Gadt Quartet (PL) Anna Gadt (voc), Maciej Garbowski (db), Krzysztof Gradziuk (dr), Łukasz Ojdana (p)

Oszałamiająca wokaliza finałowego utworu (napisanego kilka miesięcy temu przez Annę Gadt, jako dedykację dla wybitnego brytyjskiego kontrabasisty i kompozytora Barry Guya), przywodzącego na myśl słynne „W.R.U.” Ornette Colemana zakończyła niezwykłą podróż omijającą wytyczone szlaki, by – jak w pięknym wierszu Ralpha Waldo Emersona – (w wolnym tłumaczeniu) „iść wbrew drogowskazom i zostawić ślad / nie dając się złapać w pułapkę skrótu i dojść do celu”. Unosząc się na falach, na chmurach ziem zatopionych przed Platonem, wiedzeni cudownym, syrenim śpiewem charyzmatycznej Anny Gadt, przemierzyliśmy krainy nieznane, ukryte, tajemne i wzruszająco piękne. Już rozpoczynające koncert „Follow Me” zapowiadało tę niecodzienną podróż, a złożona w utworze obietnica niezwykłych doznań spełniła się aż nadto w kolejnych kompozycjach wokalistki „Just be”, „Don’t Go”, „Breathing”, „Lullaby”, „Soothing Simplicity” oraz przepięknie wplecionej w tę narrację „Liryki Śpiącego” Macieja Garbowskiego do słów Mirona Białoszewskiego. Utwory zagrane bez przerw, przenikające się wzajemnie, stworzyły krajobraz intymny, wyciszony, przekazywany niemal szeptem, choć dzięki maestrii wspaniałych instrumentalistów tworzących Kwartet Anny Gadt (Łukasz Ojdana – fortepian, Maciej Garbowski – kontrabas i Krzysztof Gra-

14


Almanach 12on14 Jazz Club dziuk – perkusja – tworzącymi razem legendarne RGG Trio), pełen jazzowego feelingu, potężnych solówek nieomal lewitującego nad klawiaturą wybitnego pianisty, soczystego arpeggio skupionego kontrabasisty, czy zachwycającego melodyką beatu i milionowymi teksturami brzmieniowo-rytmicznymi wrażliwego perkusisty. Zachwycona Publiczność nie szczędziła braw, a my ze wzruszeniem wyściskaliśmy się z Artystami, których dziełem był ten jeden z najświetniejszych wieczorów.

24.10.2015 sobota 19:30

We4 – Harmonijnie (PL) Wojciech Milewski (harm., tp), Grzegorz Nadolny (db), Piotr Biskupski (dr), Karol Szymanowski (vib) Wczorajszy koncert pobił wszelkie rekordy frekwencji – nie tylko dokładaliśmy krzeseł na górną salę, ale musieliśmy nawet pożyczyć stół od pobliskiej restauracji „Karmnik” (dziękujemy!), aby rozlokować jakoś nacierające rzesze melomanów. I o ile wymagało to niemałych zabiegów organizacyjnych, o tyle powód takiego stanu rzeczy nie był dla nas jakimkolwiek zaskoczeniem. Na scenie bowiem odbywał się koncert wytrawnych mistrzów, grających razem od lat pod wezwaniem „We4” – Wojciech Milewski na harmonijce i flugelhornie (po polsku zwanym skrzydłówką), Karol Szymanow-

15


Almanach 12on14 Jazz Club ski na wibrafonie (który, w odróżnieniu od słynnego Gary Burtona, gra sześcioma pałkami, co jest techniką zarezerwowaną dla największych mistrzów instrumentu), Grzegorz Nadolny na kontrabasie i Piotr Biskupski na perkusji. Dodatkową atrakcją wieczoru był występ znakomitej wokalistki Doroty Curyłło, która zaśpiewała dwa utwory, w tym słynne „Smile” Charlie Chaplina (a która pojawi się u nas już wkrótce, bo 7 listopada, wraz z trzema towarzyszącymi jej muzykami). Wykonywany przez We4 repertuar obejmuje kilkadziesiąt utworów należących do żelaznych standardów muzyki jazzowej i rozrywkowej. Rzecz jednak nie w utworach (choć wszystkie były wspaniałe), ale w aranżacjach (Karola Szymanowskiego) i wykonaniu. We4 powinno zająć na stałe miejsce w Sèvres, by stanowić ogólnodostępny i pilnie jednocześnie strzeżony, wzorzec wykonawczy jazzu głównego nurtu. Tak, jak trudno jest oceniać mistrzów (bo można ich tylko podziwiać), tak trudno jest też znajdować słowa, które oddałyby piękno brzmienia tego zespołu – łkającej harmonijki, ciepłej barwy skrzydłówki, wypełniającego przestrzeń synkopowanego tremolo wibrafonu, cudownie melodyjnego basu (szczególnie w partiach solowych) maszerującego w potężnych pochodach i niezwykłego bogactwa uderzeń perkusji podporządkowanej swingowemu metrum na 4/4. Do tego swoboda sceniczna, radość grania i absolutna perfekcja w każdym najdrobniejszym szczególe. Cóż można więcej powiedzieć?! Tak się gra jazz!

27.10.2015 wtorek 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (6) Rozgrywający: Mikołaj Poncyljusz (gt), Radosław Łukaszewicz (db), Maciej Wojcieszuk (dr)

Wczorajsze spotkanie w ramach Otwartej Sceny Jazzowej zostanie zapamiętane, jako niezwykle spontaniczne i obfitujące we wspaniałe popisy solistyczne obecnych na scenie muzyków. Rozgrywający - Mikołaj Poncyljusz (gitara), Radosław Łukaszewicz (kontrabas) i Maciej Wojcieszuk (perkusja), już od pierwszego utworu sprowokowali przybyłych artystów do wspólnego grania. Jako pierwszy dołączył do nich Michał Załęski (fortepian), który - z wyjątkiem bodaj jednego utworu - pozostał na scenie do końca, fascynując słuchaczy swoją nie tylko dojrzałą, ale przede wszystkim zaskakującą milionem pomysłów harmonicznych, perfekcyjną pianistyką, emanując w sposób nieomal zaraźliwy niezwykłą energią. Rozgrywający dotrzymywali mu tempa, a solówki Mikołaja Poncyljusza, Radka Łukaszewicza i wspaniałe "czwórki" Maćka Wojcieszuka nagradzane były hucznymi owacjami. Począwszy od drugiego utworu scena zaczęła się wypełniać przybyłymi muzykami, których udział nadał jeszcze blasku dzisiejszemu jam-session. Bowiem, powiedzieć trzeba, tak dobrze dawno już nie grano. Współtwórcami tego fantastycznego wydarzenia byli także: Rafał Dubicki (trąbka), Rafał Różalski (kontrabas), Przemysław Chmiel (saksofon), Aleksander Sucharski (gitara), Rafał Rakusiewicz (puzon), Mateusz Wiewióra (perkusja), Michał Milczarek (gitara), Sebastian Trojdan-Ławrowski (gitara) i Max Pach (perkusja). Wykonane dzisiejszego wieczoru

16


Almanach 12on14 Jazz Club "Moanin'" Arta Blakey'a, czy "Cantaloup Island" Herbie Hancocka przejdą do historii wykonań, jako tych, których nie powstydziliby się sami ich twórcy. Publiczność była w siódmym niebie, a atmosfera radości udzielała się wszystkim obecnym.

29.10.2015 czwartek 19:30

Chango (PL) Borys Sawaszkiewicz (kb), Maciek Kalka (db), Kuba Fiszer (dr), Szymon Drabkowski (gt)

Gdyby ograniczyć relację z wczorajszego koncertu szczecińskiej grupy „Chango” jedynie do odczytu wykresu temperatury, to ta - podnosząca się gwałtownie od pierwszego taktu rozpoczynającego „Intro” - poziom wrzenia tytanu osiągnęła już przy trzecim z kolei „Jam No 1”, do którego doprowadził drugi z rzędu, rozpalony do białości „Alphonse”. I gdy tajemniczy „Mr. Mysteriozo” dał chwilową ułudę wytchnienia, to następujący po nim „Gangsta Cat” nie pozostawił nam złudzeń, że temperatura będzie dalej wzrastać. I tak było aż do końca, gdy czterech wytrawnych muzyków tworzących tę niebywałą kapelę – Borys Sawaszkiewicz (klawisze/moog), Szymon Drabkowski (gitara), Maciej Kałka (gitara basowa) i Jakub Fiszer (perkusja) – postanowiło się pożegnać funkową kompozycją „Cissy Strut” (George Porter, Jr., Ziggy Modeliste, Art Neville, Leo Nocentelli) rozsławioną wykonaniami The Meters, Johna Meyera czy Johna Scofielda – udowadniając poziom kunsztu osadzający ich wśród najlepszych kapel jazz-rockowych w Polsce. Zagrany na bis “Pusherman” swym nieco balladowym klimatem pozwolił ochłonąć rozgrzanej Publiczności, która długo jeszcze potem pozostała w klubie zapraszając muzyków do rozmów i wspólnego biesiadowania. Słowo “chango” oznacza w Szczecinie pozostałe w szklance resztki piwa – ot, lokalny koloryt. Jednak “Chango” na scenie to potęga kolektywu, razem tworzącego doskonałą jakość. Ci szczecińscy Artyści grają w niezmienionym składzie od ponad dziesięciu lat – efekty słychać w każdym dźwięku. Bo “Chango” to świetnie działająca maszyna powalająca brzmieniem, energią, gitarowymi riffami, unisonami granymi z dokładnością mierzoną zegarem atomowym, swobodą klawiszy, potężnym groovem perkusji i basu, bogactwem faktur gitary i mooga, świetnymi solówkami poszczególnych instrumentów, jednym słowem tym wszystkim, co osiąga się po latach ciężkiej pracy, która jednak ciągle dostarcza radości i zabawy.

17


Almanach 12on14 Jazz Club

30.10.2015 piątek 19:30

Wójciński / Szmańda Quartet (PL) Ksawery Wójciński (db), Krzysztof Szmańda (dr), Szymon Wójciński (p), Maurycy Wójciński (tp)

Wczorajszy wieczór należał do „Wójciński / Szmańda Quartet” (Ksawery Wójciński – kontrabas, Krzysztof Szmańda – perkusja, Szymon Wójciński – fortepian, Maurycy Wójciński – trąbka) zespołu czterech, wybitnych indywidualności oraz licznego grona szczęśliwców, otwartych na muzykę improwizowaną, którzy gorącymi owacjami nagradzali każdą z sześciu kompozycji („Kanalizacja Nb. 1” [Szmańda], „Expressiar” [Wójciński/Szmańda], „Kanalizacja Nb. 2”, „Kanalizacja Nb.3” [Szmańda], „Solutiar” [Wójciński/Szmańda], „Kanalizacja Nb. 4” [Szmańda]), by dać dowód swej satysfakcji po zagranym przez Kwartet na bis standardzie Johna Coltrane’a „Giant Steps” długotrwałą owacją na stojąco, nie pozwalającą Artystom zejść ze sceny. Żartobliwie nazwane przez kompozytora „piosenkami” złożone i fascynujące bogactwem faktur, brzmień, harmonicznych i rytmicznych rozwiązań utwory, fascynujące swą otwartością i szerokimi polami wypełnianymi swobodną improwizacją każdego z wirtuozów współtworzącego wydarzenie, zamknięte zostały w formalne reguły odpowiadające archetypowi muzyki jazzowej, a pulsujący groove kontrabasu - rozkwitający czasem w smyczkowym arpeggio - i dookreślony przez niezwykłą rytmiczność perkusji, stanowił syntaxowy fundament dla onirycznych krajobrazów malowanych przez fortepian i trąbkę barwami, przywodzącymi na myśl obrazy Marca Chagalla. Nie mamy żadnych wątpliwości, że mieliśmy wczoraj do czynienia z wydarzeniem artystycznym najwyższej kategorii, a koncert ten zaliczyć należy do jednego z najważniejszych w półrocznej historii naszego klubu.

Gdybym dzisiaj, z perspektywy czasu, miał wymienić najważniejsze koncerty w bogatej historii klubu 12on14, ten koncert - z całą pewnością - znalazłby się w ścisłej czołówce wydarzeń. Podobnie świetną cenzurkę wystawił kwartetowi pan Maciej Karłowski, publikując w kilka dnia po wydarzeniu na portalu Jazzarium.pl niezwykle interesujący tekst, z tezami którego w pełni się zgadzam. Poniżej przytaczam ów tekst w całości.

18


Almanach 12on14 Jazz Club

Wójciński/Szmańda Quartet w 12/14 Jazz Club Tekst: Maciej Karłowski Foto: Maciej Sypniewski

No i mamy nowy zespół. Zupełnie świeżutki, aż chciałby się powiedzieć ukonstytuowany przed momentem niemal, gdyby nie fakt, że bracia Wójcińscy i Krzysztof Szmańda znają się dobrze, a już na pewno znają dobrze swoją muzykę. Ale jako kwartet firmowany Wójciński/Szmańda Quartet do tej pory nie grali wiele. O ile dobrze pamiętam w Koninie, jakiś czas temu i ostatnio całkiem w piątek 30 października w warszawskim klubie 12/14. To był koncert w najmniejszym klubie w Europie, zagrany dla niemal najmniejszej publiczności. Szkoda, bo taką muzykę powinny podziwiać większe audytoria, ale też całkiem nie szkodzi, bo słuchanie grupy w kameralnym miejscu, na wygodnych krzesłach przez stolikach, z dobrym brzmieniem i z bliskiej odległości to jest to o co chodzi. Niech więc żałują Ci, którym jakoś nie było po drodze wybrać się w piątkowy wieczór na warszawską starówkę, na Piwną. Niech żałują, bo muzyka kwartetu to nie jest coś co można spotkać codziennie na swojej muzycznej drodze. Zapytacie czy bracia Wójcińscy wsparci talentem Krzysztofa Szmańdy otworzyli drzwi do nowych terytoriów muzycznych? Albo wymyślili coś, na co nikt do tej pory nie wpadł?

19


Almanach 12on14 Jazz Club Z pewnością nie, ale też używając znanych elementów, rozpoznanych i opisanych dawno estetyk zagrali inaczej niż można było się spodziewać. To takie bardzo jazzowe granie, ale wolne od uciążliwych dla ucha i mózgu prawideł jazzowego performance’u. Tak jakby zabrali z jazzu to co w nim najbardziej pociągające, a uwolnili się od tego co w nim nuży i jest boleśnie powtarzalne. Z jednej strony przynieśli muzykę silną, zagraną pewną ręką, ale też ręką niezepsutą rutyną i łatwymi przyzwyczajeniami. Był tam kolor, o który zadbali wszyscy członkowie grupy i siła płynąca nie tylko z kompetencji sekcji rytmicznej. Była także przestrzeń, uwolniona od jazzowych tzw. licks, które potrafią każde granie zmienić w irytujący „job”. Może więc jest w graniu kwartetu coś nowego? Może i jest. Na pewno, wielu, gdyby przyszli na koncert, byłoby zachwyconych czujnością rytmiczną i malarskością gry Krzysztofa Szmańdy, wielu poczułoby się jak w domu płynąc niezachwianym time’ingiem Ksawerego, a jeszcze inni może odkryliby, że mamy pod ręką trębacza Maurycego, który jakimś cudem dołącza do grona mądrych muzyków, którzy bardziej niż głupie wychylanie się przed orkiestrę ceni sobie wspólne budowanie brzmienia i wspieranie narracji całego bandu. W końcu też znaleźli by się i tacy, którym cieplej na sercu robi się kiedy słyszą pianistę potrafiącego zwrócić uwagę słuchacza, że silne fascynacje muzyką klasyczną, nie muszą być oznakami arogancji i koturnowości. Pod palcami Szymona wreszcie fortepian mógł zabrzmieć tak, jakby jazzowego świata nie opanowały dekady temu uczelniane układy harmoniczne. Było to tym bardziej pasjonujące zdarzenie muzyczne, że chyba żaden z muzyków nie zrezygnował z siebie i to nie tylko w chwilach, kiedy dostawał czas na solo. Bardzo odświeżające to było doświadczenie i bardzo niepretensjonalne, a takich wcale nie mamy szans doświadczać zbyt często.

03.11.2015 wtorek 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (7) Rozgrywający: Maciej Wojcieszuk (dr), Michał Załęski (p), Radosław Łukaszewicz (db)

Rozgrywający, co oczywiste, nie zawiedli swych fanów rozpędzając jamową machinę wspaniałymi tematami i mega solówkami. Nic więc dziwnego, że na scenie bardzo szybko pojawili się obok nich/ wymiennie: Mikołaj Poncyljusz, Rafał Różalski, Rafał Dubicki, Kamil Kukla, Aleksander Sucharski, Przemysław Chmiel, Sebastian Trojdan-Ławrowski i Daniel Szczepański, by pokazać swe nadzwyczajne umiejętności i radość ze wspólnego muzykowania. Kilka solówek powinno przejść do historii, a dialog między fortepianem Załęskiego a kontrabasem Różalskiego w "Straight, No Chaser" T. Monka

20


Almanach 12on14 Jazz Club powinien stać się wzorem wirtuozerii. Rewelacyjnie zagrane "Maiden Voyage" H. Hancocka, podobnie jak "Butterfly" H. Hancocka i "All The Things You Are" J. Kerna oraz "Solar" M. Davisa stały się utworami wyróżniającymi ten niezwykle udany jam.

03.11.2015 wtorek 19:30

Otwarta Scena Jazzowa - Jam Session (8) Rozgrywający: Mikołaj Poncyliusz (gt), Adam Prokopowicz (db), Jakub Kinsner (dr), Radosłw Nowak (sax), Bartosz Tkacz (tp)

Dzisiejszy jam, choć wydawało się, że będzie prostą kontynuacją wczorajszego, miał zupełnie inny charakter. Zabrzmiał bowiem cokolwiek balladowo, czasami wręcz sennie - co nie znaczy nieciekawie. Wprost przeciwnie. W pierwszym secie zaprezentowała się grupa HoTS z Mikołajem Poncyljuszem, Adamem Prokopowiczem (walczącym z przeziębieniem i wysoką temperaturą), Radkiem Nowakiem, Bartoszem Tkaczem i Dawidem Opalińskim, przedstawiając materiał przygotowany na Jazz Jantar, na którym zagrają w sobotę. Wyszło świetnie, a my będziemy trzymać kciuki za Wasz sukces! Po krótkiej przerwie na scenie zagościli przybyli muzycy - zaskakujący dojrzałością muzyczną i techniczną biegłością, młodziutki gitarzysta Michał Skwierczyński, fascynujący swą piękną pianistyką Tymek Hartman, występujący u nas często na jamowej scenie perkusista Albert Żuraw, nie pozostawiający cienia wątpliwości, kto jest królem gitarowej ballady Jakub Paulski i niezwykła skrzypaczka, zachwycająca swą wiolinistyką, urocza Dominika Rusinowska, która zatrzymała się na chwilę w Warszawie w drodze na poznański konkurs wiolinistyczny. Popularność formuły Otwartej Sceny Jazzowej potwierdziła również licznie przybyła dzisiaj Publiczność, która - gdy kończymy to krótkie sprawozdanie - dalej gości w naszym klubie, słuchając muzyki sączącej się z głośników. I gdy Stare Miasto wydaje się być dzisiaj wymarłe, to u nas dalej króluje jazz i niekończące się rozmowy przyjaciół pochylonych do siebie nad kieliszkiem wina.

21


Almanach 12on14 Jazz Club

06.11.2015 piątek 19:30

Entrails United (DK/PL) Tomasz Licak (sax), Carl Winther (p), Martin Buhl (db), Radek Wośko (dr)

Perfekcyjnie zjednoczony kolektyw dwóch polskich jazzmanów (mieszkających od lat w Danii) Tomka Licaka (sax) i Radka Wośko (perkusja) oraz ich duńskich kolegów - Martina Bluma (kontrabas) i Carla Winthera (piano), przedstawiając wczorajszego wieczoru nieco poszerzony repertuar z ostatniego albumu „Entrails United”, co należy tłumaczyć jako „wewnętrznie zjednoczeni” (lub mniej poetycko „unia bebechów”), dał pokaz doskonale zagranego i na wskroś współczesnego, europejskiego jazzu,

wyróżniającego się potężnymi brzmieniami unison saksofonu z fortepianem, ostrym i zdecydowanie swingującym drivem perkusji, nienagannymi pochodami basowymi i fascynującymi solówkami poszczególnych instrumentalistów. Jeśli do tego dodać znakomite kompozycje Radka Wośko („Indflytning-Amager-Wings-Longing-Sad Eyes”, „Take The L-Train”), Carla Winthera („Kukulkan”, „KMA”, „Medusa”, „Real Deal”, „Tetragonz”) i Tomka Licaka („Spleen & Bowel”, „Rainman”) to będziemy mieli przybliżony obraz koncertu,

22

który wchłonął zgromadzoną Publiczność niezwykle udanym mariażem słowiańskiej śpiewności ze skandynawską, chłodną kalkulacją, eksplodującym z siłą wulkanu. Krótko mówiąc – dzięki zjednoczonym talentom „Tomek Licak / Radek Wośko Quartet Entrails United” (bo tak brzmi pełna nazwa tej niezwykłej kapeli), nasz klub wczorajszego wieczoru stał się po raz kolejny prawdziwą świątynią znakomitego, współczesnego jazzu.


Almanach 12on14 Jazz Club

06.11.2015 piątek 19:30

Dorota Curyłło Quartet (PL) Dorota Curyłło (voc), Wojciech Gogolewski (p), Paweł Pańta (db), Adam Lewandowski (dr)

I znowu nasz mały klub okazał się za mały, aby pomieścić wszystkich chętnych do spędzenia w nim wieczoru, a ci którzy już weszli do środka zajęli miejsca bardzo blisko siebie, można by rzec – w niemiłosiernym tłoku. A wszystko to za sprawą Wielkiej Damy Polskiego Jazzu, Pani Doroty Curyłło i towarzyszących jej znakomitych muzyków – Wojciecha Gogolewskiego na fortepianie, Pawła Pańty na kontrabasie i Adama Lewandowskiego na perkusji. Przedstawiony, świetnie zinterpretowany repertuar obejmujący ponad dwadzieścia wielkich standardów, m.in. rozpoczynający koncert „S’wonderful” braci Geshwinów „Lullaby of Brirdland” Shearinga/Weissa, „Nature boy” Ahbeza, „I got rythm”, , „Autumn Leaves” Kosmy/Mercera, „Corcovado”, „A Felicidado”, Jobima/Leesa; DeMoralesa, „The very though of You” Noble’a i wiele innych oraz przepięknie zinterpretowana piosenka Włodzimierza Nahornego, ze słowami Jonasza Kofty, „Jej portret” zaśpiewana na koniec, rozgrzał Publiczność do białości. A jeśli do tego dodać wspomnienie fenomenalnych solówek instrumentalistów, szczerą radość z grania, niezwykłą swobodę interpretacyjną, to otrzymamy pełny obraz tego wspaniałego koncertu. A przecież na tym nie koniec! Bo przecież należy powiedzieć jeszcze o niezwykle udanym występie młodziutkiej i uroczej córki gwiazdy wieczoru, Justyny Borkowskiej, która wraz z matką porywająco zaśpiewała „I can’t give you anything but love” McHugha/Fields, a później jeszcze „Exactly like you” McHugha/Fields i „Dream a little dream of me” „Andree’a-Schwandta/Kahna prowokując Publiczność do nagrodzenia jej gorącą owacją, jak również o znakomitym współudziale – w drugiej części koncertu – Wojciecha Milewskiego, który

23


Almanach 12on14 Jazz Club zachwycił Publiczność pięknymi solówkami granymi na harmonijce chromatycznej w „Don’t get around much anymore” Ellingtona/Russela i flugelhornie w „How Intensitive” Jobima/Gimbela. Długotrwała owacja i okrzyki zachwytu poprzedziły bis z rewelacyjnie wykonanym „How high the Moon” Lewisa/Hamiltona, a potem jeszcze oklaski trwały długo nie pozwalając Artystom zejść ze sceny. Nic więc dziwnego, że duża część naszych Gości opuściła klub mocno po północy podtrzymując doskonały nastrój po tym naprawdę wspaniałym koncercie.

09.11.2015 piątek 19:30

Krzysztof Fetraś Quartet - Odpust (PL) Krzysztof Fetraś (gt), Tomasz Król (gt), Rafał Różalski (db), Jarosław Gaś (dr)

Dokładnie w rocznicę wejścia do łódzkiego Tonn Studio, kwartet Krzysztofa Fetrasa pojawił się na scenie naszego klubu, by przedstawić nagrany tam wtedy album „Odpust” w wersji live. Co prawda, w wersji rozszerzonej, bo obejmującej również fenomenalnie zagraną kompozycję Ornette Colemana „Round trip” oraz rozbudowane i potężne solówki znakomitego perkusisty Jarosława Gasia i grającego od niedawna w tym składzie (zamiast Marcina Fidosa), młodziutkiego (21 lat) i niezwykle utalentowanego kontrabasisty, Rafała Różalskiego (który zadebiutował na naszej scenie na początku sierpnia, grając z kwartetem Michała Kulentego, a potem był wielokrotnie uczestnikiem naszych jam-sessions w ramach Otwartej Sceny Jazzowej), który zachwycał nie tylko swą spontaniczną grą pełną jazzowego feelingu, ale także przepięknym arpeggio granym smykiem. Wielobarwne kompozycje lidera zespołu, Krzysztofa Fetrasa, umiejętnie łączące melodyjną narrację z rozbudowanymi partiami improwizacji, zachwycały nie tylko pięknymi harmoniami i ciekawą fakturą

dobrze zaaranżowanych tematów, ale także perfekcyjną grą dwóch świetnych gitarzystów uzupełniających się wzajemnie w zastosowanym z rozmysłem miksie stylistycznym – gdy bowiem gra Krzysztofa Fetrasa bliższa jest jazzowej klasyce, to stylistyka jego niegdysiejszego ucznia, a dzisiaj zespołowego partnera, Tomka Króla, bliższa jest nurtowi fusion, a nawet jazz-rocka. W efekcie otrzymaliśmy solidny kawał muzycznego tortu, w którym każdy znaleźć mógł dla siebie smakowity kąsek. Zagrana na bis piękna ballada „PS” („pamięci ucznia gitary Pawła Sasi-

24

nowskiego”, który zginął pod kołami samochodu w drodze na lekcje), ukazała niezwykłą wrażliwość Krzysztofa Fetrasa, nie tylko jako kompozytora. Mimo naszych obaw związanych z przygnębiającą, listopadową pogodą, koncert zgromadził komplet słuchaczy żywiołowo reagujących na każdy zaprezentowany utwór. Tak więc poniedziałek też da się lubić. Trzeba tylko trafić na tak świetny koncert jak ten, który dopiero co zakończył się w naszym klubie.


Almanach 12on14 Jazz Club

10.11.2015 wtorek 19:30

Wide Open Trio (PL) Piotr Matusik (p), Łukasz Kurek (dr), Mateusz Gremlowski (bg)

Wczorajszy koncert "Wide Open Trio" (Mateusz Gremlowski - bas, Łukasz Kurek - perkusja, Piotr Matusik - fortepian) zadał kłam wstrętnej pogodzie i wściekłej gonitwie po sklepach przed dzisiejszym świętem, wprowadzając na scenę rozsłonecznione rytmy salsy i rumby. Zagrane z pasją kompozycje basisty, obfitowały w nawiązania do powszechnie znanych melodii latynoskich, co jednak nie umniejszyło oryginalności utworów. Na wyróżnienie zasługiwała jednak interpretacja słynnej "Armando's Rhumba" Chicka Corei, ukazująca nie tylko zafascynowanie pianisty pianistyką Mistrza, ale też jego zdolność do zaproponowania czegoś nowego nawet w temacie tak doskonale znanym (już cieszymy się na 6 maja 2016, gdy Piotr Matusik odwiedzi nasz klub z "Corea Tribute"). Potężna i bardzo stylowa gra Łukasza Kurka wzbudzała entuzjazm Publiczności, a rzetelna praca gitary basowej Mateusza Gremlowskiego pilnowała tanecznego porządku południowoamerykańskich rytmów. Pomimo wspomnianej już wstrętnej pogody klub witał wczoraj coraz to nowych Gości aż do późnej nocy.

11.11.2015 środa 19:30

Franciszek Raczkowski Trio – Apprentice (PL) Franciszek Raczkowski (p), Paweł Wszołek (db), Piotr Budniak (dr)

Zagrali prawie unplugged. Dla zaledwie kilkuosobowej Publiczności. Kameralnie. Przepięknie. Zagrali tak, że chciałoby się ich słuchać bez końca. Unieśli nas na skrzydłach swej muzyki wysoko, daleko. A jednak w rejony bliskie każdemu wrażliwemu na piękno harmonii, cudownej melodyki, ciekawej opowieści opowiedzianej prosto, bez przegadania. Zagrali tak, że swym niezwykłym koncertem dołączyli do ścisłej czołówki największych wydarzeń artystycznych, które miały miejsce na małej scenie naszego

klubu. Chyba przez skromność lub zgoła przewrotnie, nazwali swą płytę „Apprentice” (aplikant, uczeń). Przedstawiając wczoraj pochodzący z niej zestaw utworów nie pozostawili nam żadnych wątpliwości, że właściwym tytułem byłby „Master”. Potężna warsztatowo, niezwykle szczegółowa, wręcz drobiazgowa, mocno osadzona w klasyce, a jednocześnie w najlepszej jarrettowskiej tradycji, przepiękna pianistyka Franciszka Raczkowskiego, dookreślana wrażliwością genialnej sekcji tworzonej przez znakomitego kontrabasi-

25


Almanach 12on14 Jazz Club stę Pawła Wszołka i rewelacyjnego Piotra Budniaka na perkusji, zawładnęła naszą wyobraźnią w sposób kompletny. Urocze melodie prostych tematów, rozwijające się w rozbudowanych improwizacjach do swych apogeum na granicach harmonii, by powracać we wzbogaconej formie do końcowych akordów wybrzmiewających nieomal symfonicznie, stanowią konstrukcyjny zamysł kompozytorski, pozwalający na arcyciekawe poszukiwania, podążające w ślad za współczesną i definitywnie bardzo europejską muzyką improwizowaną, a jednocześnie zaznaczając w tym nurcie bardzo mocno swą obecność. Trio Franciszka Raczkowskiego swą wielką muzyką przeniosło nas wczoraj w rejony odległe od politycznego jazgotu i pogodowej smuty, pozwalając nam poczuć się – zgodnie z datą – bardzo odświętnie.

26


Format 1/1 - 500,- zł brutto / numer 25% rabatu przy wielokrotności

Format 1/2 - 350,- zł brutto / numer 20% rabatu przy wielokrotności

Format 1/4 - 250,- zł brutto / numer 15% rabatu przy wielokrotności

Format 1/8 - 150,- zł brutto / numer 10% rabatu przy wielokrotności


online player: www.chillizet.pl

Nr 5(5) - 2017 Almanach 12on14 Jazz Club  
Nr 5(5) - 2017 Almanach 12on14 Jazz Club