Page 1

2(2)/2017 GRUDZIEŃ 2017

KAZIMIERZ JONKISZ


Almanach 12on14 Jazz Club

SPIS TREŚCI 4 OD REDAKCJI

Do startu gotowi...

6 ŚWIĄTYNIA TRZECH SZTUK

6

10 CZAS ZACZĄĆ!

10 Grupa W Składzie: koncert inauguracyjny

13 KONCERTY...

10 13 2

13 Kazimierz Jonkisz Energy feat. Ronnie Cuber 15 Straszni Panowie Trzej 16 Krzysztof Popek Quintet 17 Agnieszka Wilczyńska Quartet 19 Robert Majewski Warsaw Jazz Quartet 20 Projekt Grappelli 21 Kevin Mahogany Quartet 22 New Word String Duo 23 Francesco Chiarini & Ritmo Afinado 24 Robert Majewski & Andrzej Jagodziński Trio – Tribute to Henryk Majewski 26 Michał Kulenty Quartet – Cool & Team


NOWY MAGAZYN INTERNETOWY Almanach 12on14 Jazz Club - relacje z koncertów i wydarzeń - varia wydanie specjalne: nr 1 - nr 9 / grudzień 2017 1(1)/2017 GRUDZIEŃ 2017

CAŁY TEN JAZZ...CLUB!

2(2)/2017 GRUDZIEŃ 2017

AMINA FIGAROVA

5(5)/2017 GRUDZIEŃ 2017

AGA DERLAK

BOBBY PREVITE

6(6)/2017 GRUDZIEŃ 2017

PAWEŁ KACZMARCZYK 8(8)/2017 GRUDZIEŃ 2017

7(7)/2017 GRUDZIEŃ 2017

JANUSZ MUNIAK

BRONISŁAW SUCHANEK

KAZIMIERZ JONKISZ

4(4)/2017 GRUDZIEŃ 2017

3(3)/2017 GRUDZIEŃ 2017

9(9)/2017 GRUDZIEŃ 2017

ANDY SHEPPARD

prawdziwa historia powstania klubu pierwsze osiem miesięcy działalności ściągnij już teraz z naszych stron www.12on14club.com lub www.facebook.com/12on14club


Almanach 12on14 Jazz Club

OD REDAKCJI Do startu gotowi...

W tym numerze pojawi się... muzyka! Mając nadzieję, że nie znudziła Państwa opowieść snuta na łamach pierwszego numeru, postaram się jeszcze w kilku slowach opisać efekty podjętej decyzji i zawiłe ścieżki, którymi - w końcu - doszliśmy do pierwszego wydarzenia. Mogę jedynie już teraz zdradzić, że towarzyszyło nam ogromne podniecenie faktem, iż z każdym dniem zbliżamy się do upragnionego celu, choć na co dzień trzeba było stawać twarzą w twarz z problemami natury zupełnie nie-muzycznej - kanalizacją, murarką, instalacją elektryczną i tym wszystkim, co wiąże się z mocno zaawansowanym remontem dwupoziomowego mieszkania w starej kamienicy, w której część struktury pamiętała jeszcze czasy budowy. Co prawda, w przypadku warszawskiej Starówki są to lata pięćdziesiąte, ale stan jakości niektórych elementów budynku nadawał im wartość nieomal archeologiczną. No cóż, Naród odbudowywał zniszczone wojenną pożogą Stare Miasto z czego się dało. To doprawdy cud, że stoi do dzisiaj! Nie było planów, nie było dokumentacji, ale była niewątpliwie pasja i zaangażowanie - odnajdowanie zakrzepłej w tych murach energii dodawało nam napędu dla naszych planów i utwierdzało w przekonaniu, że zrobiliśmy słusznie. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć, co takiego stało się z naszymi doświadczonymi, bądź co bądź, w biznesie umyslami, że nakazywaną w takich chwilach roztropność i rozwagę, zastąpiliśmy rozgorączkowaniem i wręcz dziecięcą radością tworzenia, naginając niejednokrotnie nasze wykalkulowane wsześniej plany do

4

podejmowanych ad hoc decyzji. Jest oczywiste, że w takich przypadkach każdorazowo życie wystawiało nam ciężki rachunek z napisem „frycowe”. Z kolei, z pewnym rozbawieniem patrzymy dzisiaj na naszą ówczesną nieporadność, często dokraszoną jeszcze nieznajomością spraw. Oczywiście, czlowiek uczy sie przez całe życie - najlepiej, choć najboleśniej, na własnych błędach - i do dziś stajemy wobec problemów, których rozwiązanie wymaga wiedzy, której jeszcze nie posiadamy, ale każdorazowa próba spojrzenia wstecz, na ten pionierski dla nas czas budowy naszego pierwszego w życiu klubu, daje nam jedynie wzruszający obraz „dzieci we mgle”. A może to i dobrze...?! Może w tym pierwotnym pierwiastku radości i podniecenia schował się klucz do późniejszego sukcesu...?! Może gdybyśmy ani na chwilę nie rezygnowali z chłodnego spojrzenia i zimnej kakulacji naszego klubu po prostu by nie było...? Dlatego, w świetle tak postawionych wątpliwości, nigdy nie żałowaliśmy tego cudownego czasu i gdybyśmy raz jeszcze mieli to powtarzać, pewnie zrobilibysmy to dokładnie tak samo. Każda rzecz, każdy fenoment, każde zdarzenie buduje swą istotę „hic et nunc” (tu i teraz). Zawsze należy o tym pamiętać, wyciągając z tych okoliczności maksymalną ilość pozytywnej energii, jaką nas obdarowują.


Almanach 12on14 Jazz Club

Retransmisje najlepszych koncertów

w w każdą niedzielę od 22:00 do 24:00 Zapraszamy do radioodbiorników!

5


Almanach 12on14 Jazz Club

ŚWIĄTYNIA TRZECH SZTUK Po gorącym miesiącu intensywnego projektowania, trzech miesiącach walki z materią budowlaną oraz kolejnym miesiącu załatwiania formalności związanych z sanepidem i zezwoleniami na alkohol, przy wtórze niektórych „bardzo życzliwych” staromiejskich kupców twierdzących, że nie mamy szans oraz niektórych mieszkańców z tytułami inżynierów obiecujących, że nas „załatwią” jeśli tylko pojawi się tu muzyka, mogliśmy wreszcie powiedzieć, że „mamy klub”.

!

Z początkiem maja skompletowaliśmy zespół pracowników, a także podpisaliśmy umowę z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie, co pozwoliło nam udekorować ściany prawdziwą sztuką. Oczywiście, należało też nawiązać kontakty z muzykami. Nietrudno sobie wyobrazić, że pierwszymi osoba mi, do których

6


Almanach 12on14 Jazz Club zadzwoniłem był Kazimierz Jonkisz, Krzysztof Popek i Milo Kurtis. Spotkanie po latach było pięknym przeżyciem. Panowie bardzo byli przejęci naszymi planami. Po pierwszej wizycie Kazimierz Jonkisz opublikował na swym facebookowym profilu piękne zdanie: „To będzie mała świątynia Sztuki z wielkim sercem Tomka Pierchały i jego małźonki. Szczęść Boże. Kazimierz Jonkisz”. Użył sformułowania, które później chętnie było używane przez nas do opisu przedsięwzięcia „świątynia sztuki”, stając się - niejako „ojcem chrzestnym” naszego klubu. W niedługi czas potem pojawili się na Piwnej inni „starzy znajomi” - Andrzej Łukasik i Krzysztof Ścierański, którego miałem zaszczyt znać jeszcze z czasów legendarnego koncertu formacji „Laboratorium” w klubie „Akwarium”; koncertu uwiecznionego na płycie „Aquarium Live” w serii Klub Płytowy PSJ Biały Kruk Czarnego Krążka, a nagrano 22 i 23. listopada 1977. Zaczęły się pierwsze rozmowy dotyczące planów koncertowych, zasad i tego wszystkiego, co później wiązało się z tzw. bookingiem, czyli codzienną pracą nad repertuarem. Wreszcie powstała również nasza strona internetowa z adresem www.12on14club.com oraz tzw. fanpage na facebooku, który zaowocował pierwszymi dziesięcioma polubieniami w ciągu... pierwszego miesiąca.Daleko nam było może do stanu upojenia tym faktem, ale cieszyła nas dosłownie każda nowa osoba klikająca „lubię to” na naszym profilu. Czuliśmy wiatr w żaglach i w sobotę, 7-go maja 2015 roku otworzyliśmy drzwi klubu dla publiczności. Nikt nie przyszedł.

Fot. arch. - Kazimierz Jonkisz w czasie swojej pierwszej wizyty w klubie na Piwnej przekazał mi egzemplarz swego najnowszego albumu Jazz Energy. Do otwarcia klubu było jeszcze kilka tygodni, w czasie których widzieliśmy się jeszcze kilka razy.

7


Almanach 12on14 Jazz Club Niezrażeni stanem rzeczywistym, który nawet optymista zwałby niepowodzeniem, poprawiliśmy to i owo w strojach kelnerów i ochoczo stanęliśmy do pracy w poniedziałek rano, by o 9:00 ponownie otworzyć klub dla gości. Wnętrze pachniało ciepłymi jeszcze croissantami, które można było wziąć do porannej kawy, cały zespół wystrojony w mundurki rodem z paryskiego Ritza, stał w karnym szeregu, z głośników sączyły się dźwięki cudownego jazzu w wykonaniu mistrzów. Mijały pierwsze minuty, zamieniające się ociężale w godziny, a potem we wściekle podobne dni. Po ulicy Piwnej przechadzały się bez zainteresowania czymkolwiek grupki osób prowadzone przez zawodowych opowiadaczy, zatrzymując się co chwila, by wskazać na jakiś historyczny obiekt, po czym pędziły dalej na złamanie karku na Rynek Starego Miasta, bo tam przynajmniej, w tzw. ogródku zajmującym prawie połowę placu dawano zimne i tanie piwo. Kiedy przeszli ulica Piwna pustoszała pieszcząc jedynie echo gwaru dobiegającego z ulicy Świętojańskiej, odległej raptem o trzydzieści metrów, po której chodzili wszyscy. Kiedy zapadał zmrok nasza urocza uliczka przypominała scenografię do „Koszmaru z krainy wiązów”, a my byliśmy gotowi przyjąć z pompą nawet samego Freddy’ego Kruegera, lecz ciągle okazywało się, że nawet jemu jest nie po drodze. Pobliska restauracja „Karmnik” zamykała swe podwoje około 23:00, a my każdego dnia trwaliśmy na stanowisku do pierwszej w nocy, bo co jazz club, to jazz club. Noblesse oblige.

Początek drugiego tygodnia zdawał się nie zapowiadać niczego innego. Było tylko znacznie bardziej gorąco. Bezchmurne niebo i piękne majowe słońce dawało się odwiedzającym Stare Miasto mocno we znaki, więc ogródek na Rynku Starego Miasta pękał w szwach. Ulica Piwna tymczasem została opuszczona nawet przez gołębie. Nagle, bodaj we wtorek, w otwartych drzwiach naszego klubu pojawił się kilkuletni chłopiec, a w chwilę potem jego matka. „Chodź, Antoś...”, powiedziała popychając czule w stronę ulicy. „Chce mi się pić, mamo...!”, jęknął Antoś. „No, dobrze...”. Weszli do środka. „Można się tu czegoś napić...”, kobieta rozejrzała się po lokalu nie wiedząc, czy trafiła do baru, czy do galerii. „Oczywiście, droga pani... Zapraszamy serdecznie...”, uroczystym tonem zwrócił się do niej jeden z naszych kelnerów. „Antoś, chcesz soczek...?”, zapytała kobieta i nie czekając na odpowiedź złożyła zamówienie. „Ma pan wyciskany pomarańczowy? Dwa poproszę. Dla niego bez lodu”, wskazała palcem na syna, który zainteresował się starą maszyną do pisania, stojącą na półce z winami. „Chodź tu, nie dotykaj...! Napijemy się soku i idziemy...!” Nie przyszli już więcej, ale pozostaną w naszej wdzięcznej pamięci, jako pierwsi goście. W ciągu reszty tygodnia doczekaliśmy jeszcze z pięć podobnych wizyt. Słońce piekło niemiłosiernie, stając się naszym sprzymierzeńcem. Po namyśle, biorąc pod uwagę udokumentowany już nam bezsens otwierania klubu o godzinie 9:00 i trwania do 1-szej w nocy,

8

przesunęliśmy godzinę otwarcia na godzinę 12:00, a godzinę zamknięcia oznaczyliśmy tejemniczym 00:00+, co oznaczać miało naszą gotowość do trwania na posterunku tak długo, jak długo nasz gość będzie sobie życzył. Oczywiście, jeśli łaskawie jakiś by się w końcu po zmroku pojawił. Zbliżał się termin pierwszego koncertu i należało się jakoś przebić do ludzkiej świadomości. Już wcześniej, zresztą, rozpoczęliśmy dość intensywną kampanię informacyjną, by zamieścić w niej mocno natchnione słowa - „Nowe miejsce na kulturalnej mapie Warszawy pomyślane jako "świątynia trzech sztuk" - muzyki, sztuk plastycznych oraz wyśmienitych win. Do 12/14 Jazz Club | Art Gallery zapraszać będziemy czołowych polskich i zagranicznych muzyków jazzowych. Pragniemy podkreślić swoją współpracę artystyczną z Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie prezentując młodych artystów. Ponadto proponujemy starannie wyselekcjonowane toskańskie wina sprowadzane dla Państwa przyjemności.” Dalej też było równie dobrze: „12/14 Jazz Club, prawdopodobnie najmniejszy klub jazzowy na świecie, spełnia wszystkie wymagania lokalu na poziomie 4-5*, zarówno pod względem wystroju, jak i serwisu. Dysponujemy 25 miejscami siedzącymi w sali ze sceną z profesjonalnym systemem nagłośnienia i świateł (na piętrze) oraz 18 miejscami siedzącymi w sali z barkiem (na parterze), w której zawieszony jest monitor 4K przekazujący obraz ze sceny. Nasi kelnerzy gwarantują obsługę na najwyż-


Almanach 12on14 Jazz Club szym poziomie, w tym (biegle) w j. angielskim, j. niemieckim, j. włoskim oraz (komunikatywnie) w j. francuskim. Zapewniamy wybór znakomitych przystawek włoskich, sporządzanych z produktów oryginalnych przez jednego z naszych pracowników doświadczonego w ponad 10-letniej pracy w 4*restauracji w toskańskiej miejscowości Lucca. Ukoronowaniem miłego wieczoru mogą stać się wina najwyższej jakości, dobrane starannie przez sommeliera, Mariusza Janczewskiego z firmy Winkolekcja. Oferujemy również znakomite wina domowe (białe i czerwone), Prosecco z Veneto oraz wyszukane drinki na winach i prosecco. Osoby preferujące inne alkohole mogą skorzystać z naszej oferty najlepszej jakości piwa oraz wódki i koniaków.” Dalsza część komunikatu odzwierciedlała już stan prac bookingowych, poczynionych w tak zwanym międzyczasie: „Scena klubu usytuowana w niewielkiej salce koncertowej, zapewnia 26-ciu Gościom niezwykle bliski kontakt z Artystą. 12/14 Jazz Club oferuje nieomal codzienne koncerty polskich i zagranicznych gwiazd sceny jazzowej wstęp płatny. Jednocześnie klub dysponuje przestrzenią wystawienniczą, którą oddał do dyspozycji (stała umowa) Artystom związanym z warszawską Akademią Sztuk Pięknych, która prezentować będzie u nas dzieła wyróżniających się studentów w ramach uczelnianego katalogu „Coming Out”. W chwili obecnej (do 7-go sierpnia 2015) realizowana jest wystawa prac graficznych Macieja Januszewskiego. Każdy z wiszących obrazów można zakupić, płacąc bezpośrednio w kasie Klubu.

Maciej Januszewski - ur. 1991; studia na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie 2009–2014. Zajmuje się grafiką wydawniczą i warsztatową, malarstwem, rysunkiem, fotografią. Wystawy indywidualne: Belichtungszeit, Friedrich-Ebert-Stiftung, Monachium, 2009; Turbo Galeria, Warszawa: IN_OUT (z Dominikiem Robakiem), 2011, Rezerwat (z Mateuszem Machalskim), 2012; Bilddeutung, Kunstraum Gewerbepark-Süd, Hilden, 2012. Projekty m.in. dla Muzeum Plakatu w Wilanowie, Friedrich-Ebert-Stiftung w Monachium, Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej w Warszawie. Nagrody i wyróżnienia na konkursach graficznych, projektowych i fotograficznych.

Do zaistnienia „świątyni trzech sztuk” brakowało już tylko muzyki.

9


Almanach 12on14 Jazz Club

CZAS ZACZĄĆ! 23.05.2015 sobota 19:30

Grupa W Składzie: (PL) Milo Kurtis (cl, perc), Witold Popiel (cl, tp), Wojciech Konikiewicz (kb, p, gt, perc)

23 maja, w trzy tygodnie po cichym otwarciu, zorganizowaliśmy nasz pierwszy koncert. Tego dnia emocje sięgały zenitu, a my - mimo, że klub był czynny od południa - przyjechaliśmy na Stare Miasto już około ósmej rano. Sam nie wiem ile razy wchodziłem na górę, by jeszcze raz rzucić okiem na scenę. Chciałem, aby gdy pojawią się muzycy, wszystko bylo przygotowane tak, jak trzeba. Gdy, około 16-ej, przyjechali do klubu okazało się, że... wszystko trzeba przestawić. Robiłem to z największą przyjemnością, niesiony energią tego najważniejszego dla nas dnia. Zrobiliśmy sound-check i około 18-ej wszystko już było gotowe. Z zapartym tchem czekaliśmy na Publiczność. Około 19-ej pojawiła się wieloletnia fanka jazzu, pani Estera Orzechowska, a po niej jeszcze trzy pary. W parę minut po nich przyszedł pan Tomasz Tłuczkiewicz, a zaraz po nim ówczesny Prezes PSJ, pan Krzysztof Sadowski. Pan Maciej Januszewski, autor wiszących w klubie grafik, był obecny z nami od wczesnego popołudnia, przejęty - jak my - nadciągającym wydarzeniem. W końcu zjawił się nasz przyjaciel, pan Artur Królicki, który przyszedł wraz ze swą narzeczoną, panią Anną Liminowicz zawodowo zajmującą się fotografią. W ten sposób była szansa na piękne zdjęcia, które pozostalyby nam na pamiatkę. Tak też się stało. Oto, co napisałem tego dnia tuż po koncercie, który - wliczając całą naszą rodzinę w komplecie - odbył się w obecności jedenastu osób!!! To było niezwykłe wydarzenie! I z całą pewnością w wielu aspektach - historyczne. Po pierwsze - zainaugurowaliśmy działalność koncertową naszego Klubu. Po drugie - swą obecnością zaszczycił nas Prezes

10


Almanach 12on14 Jazz Club Polskiego Stowarzyszenia Jazzowego, Pan Krzysztof Sadowski, który podzielił się z nami cennymi uwagami. Wśród obecnych nie zabrakło też legendarnego prezentera radiowego, Pana Tomasza Tłuczkiewicza oraz Pana Macieja Januszewskiego, którego grafiki tak pięknie wpisały się w przestrzeń klubu. Przede wszystkim jednak, po raz pierwszy od 5 lat w Warszawie, na scenie gościliśmy legendarną Grupę w Składzie:, która zawładnęła wrażliwością skupionych słuchaczy muzyką niezwykle bogatą i piękną, przedstawiając dwie ponad czterdziestominutowe kompozycje pełne wielobarwnych krajobrazów i przestrzeni, znaczeń i tropów, opowiadanych w zaskakującej harmonii i cudownie klimatycznym wielogłosie. Mistrzowie ceremonii - Milo Kurtis, Witold Popiel i Wojciech Konikiewicz, nie pozostawili wczoraj żadnych wątpliwości, że Grupa w Składzie:, mimo upływu 43 lat od chwili powstania, nadal gotowa jest zaskakiwać nową muzyką, bez wątpienia sytuującą zespół w jednym rzędzie z takimi potęgami światowej muzyki awangardowej, jak Art Ensemble Of Chicago! A tak zapamiętał to wydarzenie obiektyw aparatu - Copyright © by Anna Liminowicz:

11


Almanach 12on14 Jazz Club Gdy koncert zakończył się nagrodzony gromkimi brawami pierwszej Publiczności, Anna Liminowicz zaproponowała nam pamiątkowe zdjęcie z Artystami, dla uwiecznienia tej historycznej chwili. Później zaś jej obiektyw uchwycił też chwile przeznaczone na ważne rozmowy z Prezesem PSJ, panem Krzysztofem Sadowskim.

I choć może muzyka Grupy W Składzie: nie do końca odpowiada paradygmatowi jazzu, to jednak wraz z tym koncertem zaczęła się nowa era w naszym życiu; era - która z małymi przerwami - trwa do dzisiaj. Genialny pomysł Katarzyny, przed którym tak dzielnie się broniłem, ujawnił się tego wieczoru w całej okazałości. Jeśli dotąd, od czasu do czasu, mieliśmy jakiekolwiek wątpliwości, to magia sceny odurzyła nas ostatecznie i każe nam nieomal codziennie planować kolejne i kolejne wydarzenia, które mimo ilości idących z biegiem lat w setki, dają nam co wieczór tę samą cudowną energię jak ta, która ostatecznie zawładnęła naszymi duszami 23-go maja 2015 roku.

12


Almanach 12on14 Jazz Club

KONCERTY...

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w klubie zaczęło pojawiać się coraz więcej osób, także w ciągu dnia. Nie były to może jakieś nadzwyczajne tłumy, ale przestało być całymi dniami pusto. Staromiejscy kupcy kiwali ze zdziwieniem głowami mówiąc „jak wy to robicie? przecież to nie miało szans...! tu tylko piwo i pamiątki przędą jako tako...!”, a początkowo wrogo nastawiony do nas sąsiad-inżynier, stał się nieomal przyjacielem klubu nie darującym sobie krótkiej wizyty na pogawędkę ilekroć przechodził. Podnieceni tymi objawami wzrastającej popularności nie zauważaliśmy, że w zasadzie osiągnęliśmy już prawie apogeum możliwości tego miejsca, bo nawet komplety (26 osób) na koncertach nie dawały szans na rozwój. Póki co robiliśmy swoje. Ja zaś, dodatkowo, każdego dnia pisałem krótką relację z odbywającego się wydarzenia. Na kolejnych stronach zatem moje niegdysiejsze teksty.

30.05.2015 sobota 19:30

Kazimierz Jonkisz Energy feat. Ronnie Cuber (PL/USA) Kazimierz Jonkisz (dr), Jan Smoczyński (Hammond), Borys Janczarski (ts), Ronnie Cuber (bs)

To był niezapomniany koncert. Niewielką scenę naszego klubu opanowało czterech gigantów jazzu, rozpalając do białości zgromadzony komplet międzynarodowej publiczności. Porywający „Sidewinder” Lee Morgana, swingujące „Chattanooga Choo Choo” Harrego Warrena/Macka Gordona, wzruszający „Song for my father” Horacego Silvera, czy przepiękna „Naima” Johna Coltrane’a, to tylko niektóre standardy zagrane wczorajszego wieczoru, pełne cudownych solówek Ronniego Cubera i Borysa Janczarskiego na saksofonach, urzekającej magii organów Hammonda arcymistrza Jana Smoczyńskiego, czy wreszcie niespotykanej energii i charyzmatycznej wirtuozerii lidera zespołu, legendarnego czarodzieja perkusji Kazimierza Jonkisza. Zachwycona publiczność nie szczędziła owacji, dopełniając obrazu wielkiego wydarzenia, jakim był prawdziwie jazzowy chrzest naszego klubu, w najlepszym z możliwych, old-schoolowym stylu.

13


Almanach 12on14 Jazz Club

od 01.06.2015 - CYKL: SPOTKANIA Z JAZZEM - GITARA Krzysztof Woliński (gt) Wraz z nastaniem czerwca uruchomiliśmy cykl Spotkania Z Jazzem, który realizowany był co wieczór. Pierwszym Artystą, który w ramach cyklu pojawił się na naszej scenie, był znakomity gitarzysta jazzowy Krzysztof Woliński. Spotkania Z Jazzem bardzo dobrze się przyjęły wśród naszej publiczności i były „żelaznym” punktem naszego programu przez długi czas dopóty, dopóki nie zostały wyparte przez coraz bardziej intensywny repertuar koncertowy.

14


Almanach 12on14 Jazz Club

06.06.2015 sobota 19:30

Straszni Panowie Trzej (PL) Janusz Szrom (voc), Andrzej Jagodziński (p), Andrzej Łukasik (db)

W pierwszą miesięcznicę działalności Klubu na naszej scenie pojawili się Straszni Panowie Trzej, by w pełni zawładnąć emocjami zgromadzonych w komplecie Gości, żywiołowo reagujących na subtelności poetycko-muzyczne niezwykłych piosenek Przybory/Wasowskiego. Brawurowe interpretacje pełne cudownych wokaliz i solówek instrumentalistów, znakomity kontakt z Publicznością chętnie dającą się wciągnąć we wspólne śpiewanie ("Herbatka"), ciepła i pełna anegdot narracja poprzedzająca każdy utwór i łzy wzruszenia Pań (a chyba również i Panów) zasłuchanych w zaśpiewaną na bis kołysankę "Już czas na sen (Dobranoc...)", złożyły się na koncert, którego wszystkich przymiotów nie sposób opisać, a który na długo pozostanie w naszej pamięci, jako wydarzenie niezwykłe. Na koniec pragniemy gorąco podziękować Artystom za życzenia powodzenia i słowa otuchy, które padły ze sceny pod naszym adresem, wsparte gromkimi brawami Gości, a stanowiących dla nas najwspanialszą nagrodę za serce i wysiłek włożony w powstanie Klubu.

Łatwo zauważyć, że pierwsze koncerty odpowiadają pierwszym kontaktom, jakie nawiązałem ze starymi znajomymi jeszcze przed rozpoczęciem dzialalności - bo przecież zagrali już i Milo Kurtis i Kazimierz Jonkisz, a teraz również Andrzej Łukasik. Jako, że ten ostatni jest również znakomitym menedżerem dla wielu Artystów, w zasadzie mogłem „spać spokojnie” przez kilka następnych tygodni. Tymczasem nadciągał coroczny Festiwal „Jazz Na Starówce”, a my spodziewaliśmy się powstania masowej rozpoznawalności naszego klubu. Nie wzięliśmy tylko pod uwagę, że tysiące osób zmierzających w stronę Rynku, wybierze ulicę Świętojańską. Nasza Piwna pozostawała bezludna.

15


Almanach 12on14 Jazz Club

13.06.2015 sobota 19:30

Krzysztof Popek Quintet (PL) Krzysztof Popek (fl), Grzegorz Nagórski (tb), Paweł Kaczmarczyk (p), Andrzej Zielak (db), Kazimierz Jonkisz (dr)

Przekraczające granice perfekcji wykonanie, pulsujący groove sensacyjnej sekcji rytmicznej, aranżacyjna maestria, mistrzowskie kompozycje i przepiękne brzmienie wypełniające przestrzeń klubu – to tylko niektóre składniki niezwykłej uczty muzycznej, jaką przygotował wczoraj Krzysztof Popek Quintet, grupa będąca bez wątpienia Wunderwaffe polskiego jazzu. Zachwycona międzynarodowa publiczność, szczelnie wypełniająca obydwie sale klubu, nagradzała gromkimi brawami błyskotliwe solówki każdego z instrumentalistów. Koncert, dzięki utworowi wykonanemu na bis, przedłużył się trochę ponad założoną w programie godzinę 22, ale prawdziwa klubowa atmosfera i doskonały nastrój gości, możliwość bezpośrednich spotkań z muzykami, świetne drinki i przekąski spowodowały, że Klub pulsował jazzowym klimatem do późnych godzin nocnych.

16


Almanach 12on14 Jazz Club od 15.06.2015 - CYKL: SPOTKANIA Z JAZZEM - FORTEPIAN Jarosław Małys (p) Jak już wcześniej anonsowaliśmy, wraz z nastaniem czerwca uruchomiliśmy cykl Spotkania Z Jazzem, który realizowany jest co wieczór. Kilka dni temu umówiliśmy się również z Jarosławem Małysem, by od połowy czerwca regularne koncertował u nas w czasie popularnych już kameralnych wieczorów. Jarosław Małys zaoferował nam występy solo, w duecie i w trio.

20.06.2015 sobota 19:30

Agnieszka Wilczyńska Quartet (PL) Agnieszka Wilczyńska (voc), Michał Tokaj (p), Wojciech Pulcyn (db), Łukasz Żyta (dr)

Podczas koncertu wysłuchaliśmy utworów z pierwszej solowej płyty Agnieszki Wilczyńskiej „Tutaj mieszkam”. Kompozycje utworów to dzieło wybitnych polskich kompozytorów: Włodzimierza Nahornego, Andrzeja Jagodzińskiego, Jerzego” Dudusia” Matuszkiewicza, Włodzimierza Korcza. Słowa do wszystkich kompozycji specjalnie dla Agnieszki napisał Wojciech Młynarski. Aranżacje utworów wokalistka powierzyła Andrzejowi Jagodzińskiemu i Michałowi Tokajowi. Utwory utrzymane są w stylistyce jazzowej, począwszy od jazzowej ballady, swing, poprzez bossanovę, walca jazzowego , bluesa aż po tango. Stylistyka piosenek, łączy w sobie najbardziej wartościowe elementy tych gatunków. Utwory charakteryzuje bezpretensjonalna melodyka, wyrafinowana harmonia, komunikatywna i przejrzysta forma, a najwyższej próby poetyckie teksty skłaniające do refleksji. Pełna sala! Cudowna atmosfera! Wspaniały koncert!

17


Almanach 12on14 Jazz Club

To był pierwszy koncert w wykonaniu Artystów, których wcześniej nie miałem zaszczytu znać. W ich pozyskaniu pomógł mi nieoceniony Andrzej Łukasik, działający tu w charakterze menedżera. Podobną funkcję pełnił również przy kilku innych koncertach. Jestem mu wdzięczny za tę pomoc, bo ściągnięcie do stawiającego pierwsze kroki klub prawdziwych gwiazd polskiej sceny jazzowej, nie jest rzeczą łatwą. W ten sposób wygraliśmy również czas na moje własne działania menedżerskie. A że nie wszystkie były trafione... No cóż, ten się nie myli, kto nic nie robi... Przekonałem się też, że nie wystarczy jedynie gruby notes z kontaktami... Ale to pozostawię za zasłoną milczenia...

18


Almanach 12on14 Jazz Club

27.06.2015 sobota 19:30

Robert Majewski Warsaw Jazz Quartet (PL) Robert Majewski (tp), Paweł Perliński (p), Andrzej Łukasik (db), Krzysztof Gradziuk (dr)

"Robert Majewski Warsaw Jazz Quartet" – warszawski kwartet olśniewający maestrią wykonawczą, pulsujący z dokładnością metronomu timing, znakomity repertuar, a do tego Publiczność doprowadzona do stanu wrzenia – oto przepis na znakomity mainstreamowy wieczór, która na długo pozostanie w pamięci jego uczestników. Wykonana na bis cudowna ballada „While My Lady Sleeps” Bronisława Kapera przypomniała muzykę wielkiego polskiego kompozytora (laureata Oscara [1954] za ścieżkę dźwiękową do filmu „Lili” [1953] w reżyserii Charlesa Waltersa), twórcy światowych standardów, po które sięgali nawet Miles Davis („Green Dolphin Street”) i John Coltrane („Invitation”). Wśród owacyjnie przyjmujących koncert fanów jazzu mieliśmy zaszczyt gościć Panią Agnieszkę Wilczyńską i naszego serdecznego przyjaciela, Pana Michała Kulentego (na którego koncert w dniu 8 sierpnia bardzo liczymy). A skoro grał kwartet, to wczorajsze wydarzenie opisać należy w czterech definiujących je słowach: tak się gra jazz! Kolejny raz udało nam się zgromadzić komplet Publiczności, a my poczuliśmy prawdziwy wiatr w żaglach. Tym bardziej, że nadal nieliczni, ale za to codzienni goście odwiedzali nasz przybytek, nie tylko szukając schronienia przed palącym słońcem. Szerokim łukiem omijała nas jedynie prasa fachowa i jej dziennikarze. Wśród odwiedzających nas muzyków coraz częściej pojawiał się Krzysztof Ścierański, każdorazowo mając dla nas uśmiech i dobre słowo. Przychodził również Andrzej Łukasik, a Kazimierz Jonkisz wpadł któregoś dnia „na ciastko” wraz z małżonką Leokadią. Były to dobre początki tworzenia tzw. klubu środowiskowego.

19


Almanach 12on14 Jazz Club

04.07.2015 sobota 19:30

Projekt Grappelli (PL) Maciej Strzelczyk (vl), Jan Smoczyński (acc), Konrad Zemler (gt), Andrzej Łukasik (db)

Dramaturgia wieczoru mogłaby niejednego przyprawić o palpitacje serca… Ale, po kolei… Rozpoczynająca się XXI edycja Międzynarodowego Plenerowego Festiwalu Jazz na Starówce ściągnęła na Stare Miasto tysiące fanów jazzu, które ożywiły – jak co roku – na co dzień urokliwe choć dość senne zakątki historycznego serca Warszawy. I gdy dzięki zasłużenie ugruntowanej pozycji Festiwalu Rynek Główny pękał w szwach, na widowni naszego Klubu zagościły jedynie dwie osoby! Na scenie znakomici muzycy – Maciej Strzelczyk (skrzypce), Jan Smoczyński (akordeon guzikowy), Konrad Zemler (gitara) i Andrzej Łukasik (kontrabas) tworzący niezwykły Project Grappelli. Już pierwsze akordy słynnego „Love for sale” Cole Portera nie pozostawiły żadnych wątpliwości, że będziemy mieli do czynienia nie tylko z prawdziwą ucztą muzyczną, ale i czymś jeszcze wtedy niewiadomym, co wzmagało napięcie uczestników wydarzenia w sposób godny mistrzów filmowego suspensu. I gdy muzycy zakończyli pierwszy set przy udziale czteroosobowej widowni (dwie kolejne osoby doszły w czasie seta) rozpoczynając dwudziestominutową przerwę, geniusz Jana Smoczyńskiego podpowiedział im, by… zejść ze sceny i drugi set zagrać akustycznie w dolnej sali Klubu, tuż obok wejścia! Publiczność podchwyciła pomysł i zajęła miejsce w głębokich fotelach klubowych, a muzycy rozstawili swe instrumenty przy oknie, powodując ciekawość spacerujących po Piwnej przechodniów. Już pierwsze dźwięki drugiego seta pokazały, jak świetny to był pomysł. Muzyka wychodząca nieomal na ulicę kazała się zatrzymać powracającym już powoli z Rynku Głównego jazzfanom, a jej magia podziała jak magnes wciągając do wnętrza Klubu coraz więcej gości. Miejsca w fotelach zabrakło już po kilku minutach. Kilka osób przykucnęło na schodach. Pozostali tłoczyli się w niemiłosiernej gęstwie na stojąco przy barze (a nawet za). I było widać, że są szczęśliwi! Muzyka prezentowana przez Project Grappelli i okoliczności, w jakich była wykonywana, przywodziły na myśl obrazki złotych lat jazzu w klubach Paryża i Nowego Jorku. A gdy w pewnej chwili wśród gości pojawił się Piotr Więcławski „Vienio” wraz z grupą przyjaciół, a kilka minut później (po swym koncercie na festiwalowej scenie) Wojtek Mazolewski wraz z pozostałymi członkami swego Quintetu, stało się jasne, że wczorajszy koncert-happening przejdzie do historii Klubu, który na koniec drugiego miesiąca od chwili powstania zdał egzamin dojrzałości! […] Wierzymy, że jazz to nie tylko cudowna muzyka, ale również wysoka wrażliwość i dobry charakter jej twórców, a także styl życia, którego stałym elementem są pojęcia takie, jak scena i klub. Dziękując wspaniałym Artystom za cudowny wieczór, dziękujemy również naszym Gościom. Wespół stworzyliście Państwo coś, co od dawna było przedmiotem naszych wysiłków, marzeń i codziennej emocji – nasz/Wasz 12/14 Jazz Club.

20


Almanach 12on14 Jazz Club

11.07.2015 sobota 21:00

Kevin Mahogany Quartet (USA/PL) Kevin Mahogany (voc), Bogdan Hołownia (p), Wojciech Pulcyn (db), Kazimierz Jonkisz (dr)

Wczorajszy wieczór z pewnością pozostanie w pamięci wszystkich fanów jazzu, którzy tłumnie pojawili się na Starym Mieście. Bowiem możliwość zobaczenia nieomal w tym samym miejscu dwóch gigantów światowego jazzu nie zdarza się codziennie. Po wspaniałym koncercie Christiana McBride'a na Rynku Starego Miasta, dziesiątki miłośników dobrej muzyki pojawiło się w kilka minut później w naszym Klubie, by spotkać się osobiście z Kevinem Mahoganym i towarzyszącymi mu: Bogdanem Hołownią na fortepianie, Wojciechem Pulcynem na basie i Kazimierzem Jonkiszem na perkusji. Co bardziej zapobiegliwi wykupili już wcześniej wszystkie miejsca siedzące zarówno w górnej, jak i dolnej sali, pozostawiając wolną przestrzeń dla zasłuchanych w cudowne dźwięki na stojąco. I choć Klub nie pomieścił wszystkich chętnych, to i ci, którzy stali w przedsionku i na ulicy, byli wyraźnie szczęśliwi! Bo gdy na naszej małej scenie pojawił się Kevin Mahogany, było już wiadomo, że rozpoczął się magiczny wieczór z Mistrzem, który wsłuchany w emocje publiczności potrafi nimi kierować przechodząc z łatwością od ledwo słyszalnego piano do nagłego wybuchu potężnego forte, by znów wrócić do nuty lirycznej i pozostawić słuchaczy w niemym zachwycie. Kilkanaście wykonanych utworów dało przegląd Jego niezwykłych możliwości wokalnych, a seria duetów: z fortepianem, z kontrabasem i z perkusją, doprowadziła publiczność do stanu wrzenia, zakończonego owacją na stojąco. Rewelacyjnie zaprezentowało się też trio, a solówki instrumentalistów dawały wyraz niezwykłej maestrii każdego z nich. Wspaniały koncert zaowocował podwójnym bisem, z czego zaśpiewany na koniec a capella niezwykły song ponownie skończył się owacją na stojąco. Nic dziwnego więc, że dostępny w okazyjnej sprzedaży najnowszy album wokalisty rozszedł się jak świeże bułeczki (mimo wysokiej ceny), a wielu Gościom udało się zdobyć autograf Mistrza - człowieka niezwykle miłego i skromnego, emanującego wysoką kulturą osobistą i nadzwyczajną wrażliwością. To był cudowny wieczór!

21


Almanach 12on14 Jazz Club

18.07.2015 sobota 21:00

New World String Duo (PL) Krzysztof Woliński (gt), Paweł Puszczało (db)

Ostatnie dwa dni należały niewątpliwie do Krzysztofa Wolińskiego. Bo gdy w piątek, w ramach naszych codziennych spotkań z jazzem, zagrał prawie trzygodzinny duet z Jarosławem Małysem, to wczoraj zaprezentował z kolei znakomity duet z Pawłem Puszczało. Bogactwo repertuarowe, techniczne, wrażliwość muzyczna i maestria wykonawcza, które przedstawił zachwyconej Publiczności są wystarczające, aby sytuować go na szczytach ścisłej czołówki europejskich gitarzystów jazzowych. Zresztą podobnie wysoko

22


Almanach 12on14 Jazz Club należy ocenić nieomal carterowskie solówki Pawła Puszczało. Ten wybitny kontrabasista młodego pokolenia dał wczoraj prawdziwy popis nie tylko znakomitej gry, ale i niezwykłej wrażliwości muzycznej. Z innych spraw miłych należy jeszcze wspomnieć o naszych Gościach, wśród których spotkaliśmy wczoraj znakomitych polskich muzyków w osobach panów Krzysztofa Herdzina i Roberta Kubiszyna, jak i pana Derricka McKenzie, czyli perkusistę brytyjskiej grupy Jamiroquai.

25.07.2015 sobota 21:00

Francesco Chiarini & Ritmo Afinado (IT/PL) Francesco Chiarini (voc, gt), Damian Marat (tp), Wawrzyniec Prasek (p), Piotr Rodowicz (db)

Piękna i rozsłoneczniona piosenka włoska w jazzowej interpretacji Ritmo Afinado wygrała wczoraj zdecydowanie z kapryśną polską pogodą, gromadząc komplet Publiczności. Gorące rytmy, znakomite utwory – w tym przepiękne „Ritmo e Parole” czy słynne „Estate”, a do tego stylowe wykonanie i znakomity kontakt z Publicznością grającego na gitarze i dysponującego lirycznym głosem lidera zespołu Francesco Chiarini – jedynego włoskiego jazzmana mieszkającego w Polsce, złożyły się na niezapomniany wieczór, który przeniósł zasłuchaną i rozmarzoną Publiczność w rejony cudownie włoskiego dolce vita. Nic więc dziwnego, że największą popularnością cieszyły się wczoraj nasze włoskie przekąski i znakomite toskańskie wina. Publiczność nagrodziła występ Ritmo Afinado gromką i długotrwałą owacją zakończoną bisem. I chociaż zespół wystąpił w niepełnym składzie – przechodząca nad Warszawą nawałnica spowodowała nieszczęśliwy wypadek, w wyniku którego perkusista Dominik Jaske złamał rękę – to pozostali Muzycy: Wawrzyniec Prasek (piano), Dominik Marat (trąbka) i Piotr Rodowicz (kontrabas), dali popis swych umiejętności grając urocze bossanovy… bez perkusji. Zadanie diablo trudne, tym bardziej że w repertuarze nie zabrakło sztandarowych utworów Antônio Carlosa Jobima, Viniciusa de Moraesa, Elizeth Cardoso, Badena Powella de Aquino i João Gilberto oraz kompozycji własnych pulsujących gorącym rytmem. Wczorajszy koncert był jednocześnie pierwszym koncertem Ritmo Afinado promującym najnowszy album grupy, zatytułowany „Ritmo e Parole”, który na dniach ukaże się na rynku.

23


Almanach 12on14 Jazz Club

01.08.2015 sobota 21:00

Robert Majewski & Andrzej Jagodziński Trio – Tribute to Henryk Majewski (PL) Robert Majewski (tp), Andrzej Jagodziński (p), Adam Cegielski (db), Czesław „Mały” Bartkowski (dr)

Bilety na wczorajszy koncert zostały wyprzedane, a miejsca siedzące na parterze klubu zarezerwowane z kilkudniowym wyprzedzeniem. Nadzwyczaj skromna powierzchnia klubu spowodowała, że byliśmy zmuszeni odprawić z kwitkiem rzesze jazzfanów pragnących choćby na stojąco posłuchać muzyki dobiegającej z sali na piętrze. I nie było takiego, który by utyskiwał na niewygody. Robert Majewski - genialny spadkobierca i kontynuator dzieła zmarłego przed dziesięciu laty Henryka Majewskiego – w doborowym towarzystwie Andrzeja Jagodzińskiego, Adama Cegielskiego i Czesława „Małego” Bartkowskiego, wypełnił mikrokosmos klubu utworami swego ojca, współstanowiącymi o wielkości pojęcia „Polish Jazz”: „U Michała”, „Z Poniedziałku na Wtorek”, „J.J. Dixie”, „Alikot” i zagranej na bis piosenki „Bądź mężczyzną”, uzupełniając koncert kongenialnymi kompozycjami własnego autorstwa: „Poszukiwacze zaginionej frazy” i „Kropelki”, przeplatanymi klimatycznie jednorodnymi z powyższymi utworami „Cheese Cake” Dextera Gordona, „Tangerine” Johnny’ego Mercera i „Come dance with me” - Eddiego Harrisa. Zachwycające kompozycje w zachwycającej interpretacji złożyły się na wydarzenie zatytułowane „Tribute to Henryk Majewski”, pozwalające wierzyć, że jazz w Polsce ma się nadal dobrze!

24


Almanach 12on14 Jazz Club

od 8-go sierpnia 2015 Wystawa prac Mariusza Lipskiego Mariusz Lipski - ur. 1969; studiował na Wydziale Geologii Uniwersytetu Warszawskiego (1991–1996) na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie (2007–2013). Czterokrotnie otrzymał stypendium Rektora ASP dla najlepszych studentów. Dziedziny działalności artystycznej: grafika, malarstwo, ilustracja, projektowanie graficzne. Wystawy indywidualne: malarstwo, kawiarnia Lokalna, Warszawa 2005 i 2006; Galopem, Pracownia nr 6, Wydział Grafiki ASP w Warszawie, 2010; Centrum Artystyczne Sztukarnia, Warszawa, 2010; rysunki, Muzeum Historyczne m.st. Warszawy, 2011; malarstwo, galeria Hofgarten, Berlin, 2011–2012; Narracje i Zapamiętywanie, Traffic Club, Warszawa, 2013. Konkurs Grafika Warszawska: nagroda Rektora ASP w Warszawie, listopad 2010; II miejsce, lipiec 2011; nagroda Dziekana Wydziału Grafiki ASP w Warszawie, I kwartał 2013. Wyróżniony w konkursie Illustration StartUp, kwiecień 2012. Uzyskał wyróżnienie sponsora wystawy grafiki artystycznej Kissprint, maj 2012.

Kontrowersyjny dyptyk spotkał się z dużym zainteresowaniem Gości naszego klubu i szybko wpisał się w klubową estetykę. Umowa z Akademią Sztuk Pięknych zapowiadała prezentację dzieł młodego Artysty do 8 lutego 2016.

25


Almanach 12on14 Jazz Club

08.08.2015 sobota 21:00

Michał Kulenty Quartet – Cool & Team (PL) Michał Kulenty (sax), Paweł Perliński (p), Rafał Różalski (db), Krzysztof Gradziuk (dr)

Prognoza pogody zapowiadająca niecodzienny upał sprawdziła się nieomal w 100%, ponieważ temperaturę wrzenia zanotowano dopiero w godzinach 21:00 do 23:30, i gdyby nie zamontowana klimatyzacja i zmrożone drinki, ze zgromadzonej na tym przesileniu publiczności pozostałyby pewnie popioły. A sprawcami tej niezwykłej gorączki było czterech wytrawnych muzyków, którzy pod wezwaniem „Cool & Team” dali popis prawdziwie klubowego grania. Brylantowo czyste, wręcz rollinsowskie, saksfonowe sola Michała Kulentego, soczysta i – nomen omen - perlista pianistyka Pawła Perlińskiego, zaskakująco dojrzały bas młodego i niezwykle utalentowanego Rafała Różalskiego i solidna porcja perkusyjnej maestrii Krzysztofa Gradziuka zachwycały słuchaczy pięknym brzmieniem i rewelacyjnie zagranymi standardami Waltera Grossa (Tenderly), Victora Younga (Beautiful Love, My foolish heart), Gene de Paula (You don’t know what Love is), Duke’a Ellingtona (In a sentimental mood), Jimmy Van Heusena (Nancy with the laughing face), , Arthura Hamilltona (Cry me a river), George’a Gershwina (Summertime) i stylistycznie tożsamymi utworami (zwanymi przez kompozytora „etiudami dydaktycznymi”) Michała Kulentego (Baby steps, Głęboka studzienka, Fourthology), czy wspaniale wykonanym przebojem Mateusza Święcickiego rozsławionym przez Czesława Niemena (Pod papugami). Atmosfera była tak gorąca, że opuszczających o północy fanów rzetelnego, klubowego jazzu Warszawa przywitała… chłodem swych nocnych 28 stopni Celsjusza! Jednym słowem, Kwartet Michała Kulentego pokazał, jak się gra jazz! I pokazał to wspaniale!

26


Format 1/1 - 500,- zł brutto / numer 25% rabatu przy wielokrotności

Format 1/2 - 350,- zł brutto / numer 20% rabatu przy wielokrotności

Format 1/4 - 250,- zł brutto / numer 15% rabatu przy wielokrotności

Format 1/8 - 150,- zł brutto / numer 10% rabatu przy wielokrotności


online player: www.chillizet.pl

Nr 2(2) - 2017 Almanach 12on14 Jazz Club  
Nr 2(2) - 2017 Almanach 12on14 Jazz Club  
Advertisement