Issuu on Google+

NR ISSN 1232-4566

Nr 163 LIPIEC - WRZESIEŃ 2010 rok XIX gazeta bezpłatna

Pawełek z Chrzanowa w półfinale programu Mam Talent STR. 11

Przebudowa miejskiego ośrodka kultury Modernizacją Roku STR. 2

Minister środowiska na konferencji w Chrzanowie STR. 3

2

AKTUALNOŚCI

KronikaChrzanowska

30-lecie Solidarności. 31 sierpnia w Domu Urbańczyka w Chrzanowie uroczyście obchodzono 30-lecie powstania Solidarności. Nie zabrakło na niej bohaterów z tamtych lat. Zaproszeni goście wysłuchali pieśni solidarnościowych w wykonaniu artystów zespołu Po prostu żyj. (na zdj.)

Odnowili Macewy. 250 osobowa grupa młodzieży z Izraela przyjechała w październiku do Chrzanowa na zaproszenie licealistów ze „Staszica”. To efekt współpracy, jaką trzy lata temu liceum nawiązało z prezes Towarzystwa Polsko-Izraelskiego Iloną Dworak-Cousin. – Ona bardzo chciała, by młodzież z jej kraju spotkała się z naszymi uczniami. Chodzi o to, by przełamywać pewne stereotypy i po prostu zawierać przyjaźnie – mówi Bożena Bierca, dyrektor I LO w Chrzanowie. Swoją wizytę w naszym mieście młodzi Żydzi rozpoczęli od kirkutu. Mieli okazję posłuchać o historii i losach tego miejsca, a także zwiedzić cmentarz. Przywieźli ze sobą farby, by odnowić napisy na nagrobkach. W ten sposób pozostawili także ślad swojej obecności w tym miejscu. Potem uczniowie z Izraela odwiedzili I LO. Nastolatkowie wymienili się swoimi adresami mailowymi i namiarami na Facebooku.

strzelają w Chrzanowie. Od lipca stróże prawa mogą już ćwiczyć strzelanie u siebie. Strzelnica w nowej komendzie przeszła wszelkie testy i została oddana do użytku. Dzięki temu ćwiczenia ze strzelania wreszcie odbywają się na miejscu.

Modernizacja Roku. Podczas gali konkursu na Zamku Królewskim w Warszawie burmistrz Chrzanowa odebrał statuetkę Modernizacja Roku 2009 za remont MOKSiR-u w Chrzanowie w kategorii „Termorenowacje i elewacje”. Szerzej o wyróżnieniu w kolejnym numerze „Kroniki”.

150 lat szkoły w balinie. Najstarsza szkoła w powiecie chrzanowskim obchodziła 18 września 150-lecie swego istnienia. Na jubileuszowe obchody licznie przybyli absolwenci tej placówki oraz zaproszeni goście. Szkoła Podstawowa w Balinie im. Mikołaja Kopernika wychowała kilka pokoleń. Szerzej o jej historii wkrótce w „Kronice Chrzanowskiej”.

3

Z MIASTA

KronikaChrzanowska Minister środowiska na konferencji w Chrzanowie:

Gospodarkę odpadami trzeba ucywilizować! W

Polsce mamy przestarzały – w porównaniu do Europy Zachodniej – system unieszkodliwiania odpadów, a na dodatek – plagę nielegalnego porzucania śmieci w lasach i rowach. Najwyższa pora to zmienić. A zacząć należy od zmian ustawowych. Przekonany jest o tym minister środowiska Andrzej Kraszewski, który gościł w Chrzanowie 7 października na zorganizowanej przez burmistrza Ryszarda Kosowskiego konferencji „Alternatywne technologie unieszkodliwiania odpadów komunalnych”. – Samorządom należy dać władztwo nad gospodarką odpadami – przekonywał minister. – Jeśli gminy będą zarządzały gospodarką komunalną, przedsiębiorcy będą walczyć o wykonywanie dla nich usług w transparentnych przetargach. Ponad 20 krajów Unii Europejskiej wypróbowało takie rozwiązanie. Z powodzeniem. Nowa ustawa o gospodarowaniu odpadami ma nas zbliżyć do Europy Zachodniej. Prawdopodobnie wejdzie w życie z początkiem 2011 roku. Gminy będą mogły wprowadzić podatek śmieciowy bez konieczności przeprowadzania referendum wśród mieszkańców. Tym samym – nielegalne wywożenie śmieci do lasu przestanie się opłacać. – Nielegalne wysypiska to takie środowiskowe dopalacze. Musimy zmienić przepisy, by je zwalczyć – dowodził poseł Tadeusz Arkit. Podczas konferencji w Chrzanowie specjaliści i to nie tylko z Polski, ale także Austrii czy Francji mówili o różnych metodach unieszkodliwiania odpadów, o ich wadach i zaletach.

Podziękowanie Panu Markowi Szymaszkiewiczowi, Redaktorowi Naczelnemu czasopisma samorządowego „Kronika Chrzanowska”, pragnę serdecznie podziękować za dotychczasową wieloletnią i owocną współpracę w jego redagowaniu. Przypomnę, że Pan Marek Szymaszkiewicz kierował tworzeniem gazety prawie od początku jej istnienia, czyli od 1992 roku. Aktualnie z powodu nowych uwarunkowań organizacyjnych, których najważniejszym elementem jest funkcjonowanie w MOKSiR Działu Promocji i Mediów Gminnych, pełną opiekę merytoryczną nad „Kroniką Chrzanowską, począwszy od numeru 163, przejmuje nasza instytucja kultury. Obowiązki redaktora naczelnego będzie pełnił dotychczasowy zastępca redaktora naczelnego, Pan Antoni Dobrowolski – animator kultury, poeta, pracownik MOKSiR w Chrzanowie. Jan Smółka – dyr. MOKSiR w Chrzanowie

Minister Andrzej Kraszewski podczas konferencji odpowiadał na pytania samorządowców, przedsiębiorców i dziennikarzy Między innymi – o termicznej metodzie utylizacji śmieci. Przykładowo w ośmiomilionowej Austrii jest 41 zakładów stosujących tę metodę. Polska jest dopiero na początku tej drogi. Według szacunków ministerstwa z planowanych jedenastu spalarni w Polsce powstać może na razie 7 – 8 takich instalacji. Przyczyn jest kilka. Część gmin wycofała się z powodów finansowych, wiele ma też problem z formalną stroną tej inwestycji. Podczas konferencji dyskutowano także o innych metodach unieszkodliwiania odpadów: pirolizie i plazmie, instalacji MBS. Swoje opinie wygłaszali fachowcy, którzy z tym tematem się stykają nie tylko w oparciu o opracowania naukowe. Dla zgromadzonych na konferencji samorządowców, przedsiębiorców zajmujących się gospodarką odpadami oraz przedstawicieli organizacji ekologicznych był to materiał zarówno do dyskusji, jak i przemyśleń. Agnieszka Filipowicz

Andrzej Kraszewski minister ochrony środowiska

– Gospodarka odpadami to rynek warty ok. 5 mld

zł. W obecnym kształcie zagospodarowanie odpadów poddane jest weryfikacji wyłącznie przez kryterium zysku. A najtaniej nie znaczy najlepiej. Każdy powinien płacić za odbiór śmieci, a odpowiedni organ powinien skutecznie dbać o zagospodarowanie śmieci zgodne z przepisami unijnymi.

10

tyle milionów ton odpadów rocznie w Polsce wrzucamy do kubłów. 2 miliony ton śmieci znajduje się poza systemem gospodarowania odpadami, czyli ląduje w lasach i rowach bądź jest spalane w przydomowych piecach

Kronika Chrzanowska pismo lokalne CZŁONEK POLSKIEGO STOWARZYSZENIA PRASY LOKALNEJ Redaktor naczelny: Antoni Dobrowolski Adres redakcji: ul. Broniewskiego 4 (MOKSiR), pok. nr 15, tel. 32 623 30 86 wew. 75 Wydawca: MOKSiR Chrzanów, ul. Broniewskiego 4 Druk: Grafikon Jaroszowice

4

Z miasta

KronikaChrzanowska

We wrześniu gmina uzupełniła oznakowanie szlaków rowerowych

Koniec jazdy na orientację W

ielbiciele dwuśladów już nie zgubią drogi, jadąc po chrzanowskich szlakach rowerowych. Po naszej interwencji gmina uzupełniła brakujące oznakowanie na dwóch ścieżkach. W sumie odnowiono znaki na 40 kilometrach szlaków rowerowych.

3

tysiące złotych – tyle kosztowało uzupełnienie oznakowania szlaków rowerowych

Na szlakach rowerowych w Chrzanowie już nie trzeba kierować się intuicją, lecz drogo-

Na niektórych ścieżkach rowerowych biegnących przez gminę rowerzyści mieli w tym roku kłopoty z dojechaniem do celu. Informacje na ten temat docierały do naszej redakcji. – Wybrałem się na szlak wokół Balina. W pewnym momencie po prostu zgubiłem drogę, bo nie było drogowskazów. Mapa, niestety, niewiele pomogła – mówił Marek z Chrzanowa. Przez gminę Chrzanów biegnie 5 oznakowanych szlaków rowerowych. Trasy mają łącznie blisko 100 km. Każda z nich ma inny stopień trudności. Są takie, na które mogą się wybrać rodziny z dziećmi, ale także te o dużym stopniu trudności. Jak się okazało, w tym roku bez wiedzy gminy na wielbicieli takiej rekreacji czekały tu dodatkowe niespodzianki. Na braki w oznaczeniach tras rowerowych amatorzy jazdy na dwóch kółkach

natrafiali m.in. na szlaku wiodącym od ul. Kopanina w kierunku stawu Fabloku i popularnych Grobli. Ci, którzy te trasy przemierzali, zauważyli, że oznakowanie nie jest pełne. – Rzeczywiście, są luki w oznakowaniu szlaków. Pewnie wandale pozrywali znaczki i teraz są problemy – powiedział nam starszy mężczyzna napotkany na jednym ze szlaków. Dlaczego znakowane niegdyś trasy rowerowe w wakacje mogły dla wielu stać się rajdem na orientację? Przyczyn jest wiele. Część słupków z drogowskazami dla rowerzystów rzeczywiście ukradziono. Niektóre tablice, jak tę z informacją o początku wszystkich szlaków przy placu Tysiąclecia, zdemontowano w związku z prowadzonymi pracami remontowymi w mieście. Z kolei w lesie wycięto część drzew i zarazem zna-

ków – tłumaczy Anna Siewiorek, do której dotarły informacje o kłopotach na szlakach rowerowych. – Część znaków zniknęła z powodu wiatrołomów. Ponadto, jak się okazało, nadleśnictwo prowadziło wycinkę drzew w tym rejonie, o czym my nie wiedzieliśmy – dodaje. Zaraz po tym, gdy sygnały o kłopotach rowerzystów na szlakach rowerowych trafiły do magistratu, skontaktowano się ze znakarzem. Jako że w powiecie tego typu uprawnienia ma tylko jedna osoba, z uzupełnieniem brakującego oznaczenia trzeba było poczekać do września. – Uzupełniliśmy oznaczenia na szlaku niebieskim i pomarańczowym. Odnośnie tych tras mieliśmy wskazówki, gdzie drogowskazów brakuje. Gdyby jednak ktoś natrafił na podobne luki także na innych trasach, to bardzo prosimy o informacje. Sukcesywnie będziemy je uzupełniać – mówi Anna Siewiorek. Dodajmy, że w biurze promocji magistratu dostępne są przewodniki rowerowe po Chrzanowie, które nawet w przypadku braku oznaczeń pomogą wybrać prawidłowy kierunek jazdy. Ostatnio wydano kolejny uaktualniony z dokładnymi mapkami. (SOL)

promocja@chrzanow.pl – na taki adres można przesyłać informacje o lukach w oznaczeniach ścieżek rowerowych na terenie gminy. Dzięki temu szybciej będzie można uzupełnić braki.

W skansenie o nowoczesnej gospodarce Korzystna lokalizacja na styku metropolii śląskiej i krakowskiej daje powiatowi chrzanowskiemu dużą szansę na gospodarczy rozwój. Czy jednak nasz powiat i cała Małopolska Zachodnia potrafią to wykorzystać? To i inne pytania o szansach i zagrożeniach w skali mikro- i makroregionów były tematem XI konferencji naukowej zorganizowanej w Wygiełzowie przez chrzanowską Wyższą Szkołę Przedsiębiorczości i Marketingu. Przybyli na nią naukowcy i samorządowcy byli zgodni w jednym: Małopolska Zachodnia ma duży potencjał. Sam potencjał jednak nie wystarczy, by region intensywnie się rozwijał. Do tego potrzeba inwestorów, a także aktywności lokalnych przedsiębiorców. Takich, którzy nie wahają się stanąć do rywalizacji o pieniądze ze-

wnętrzne np. z programu operacyjnego gospodarka innowacyjna. A Małopolska ma do dyspozycji w tym względzie kwoty niebagatelne. – Zakontraktowaliśmy i podpisaliśmy umowy z przedsiębiorcami na kwotę miliarda złotych – podkreślił Wojciech Szczepanik, wiceprezes zarządu Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego Sęk w tym, że z programu innowacyjna gospodarka korzysta niewielu przedsiębiorców z Małopolski Zachodniej. Dość powiedzieć, że po to wsparcie sięgnęło zaledwie 5 podmiotów gospodarczych naszego regionu. – Muszę przyznać, że byłem tym nieco zaskoczony. Myślałem, że liczba beneficjentów jest tu większa– ocenił Wojciech Szczepanik. Konferencja naukowa nie tylko dała możliwość wymiany poglądów i spostrzeżeń na temat rozwo-

ju gospodarczego powiatu chrzanowskiego i Małopolski Zachodniej. Spotkanie miało także wymiar praktyczny. – Po każdej konferencji jest wypracowywany materiał, po analizie którego staramy się o uruchomienie nowych kierunków w uczelni – tłumaczyła Beata Stępień, wiceprezes Towarzystwa Oświatowego Ziemi Chrzanowskiej. W ostatnich latach wnioski płynące z konferencji naukowych zaowocowały uruchomieniem w wyższej szkole przedsiębiorczości takich kierunków jak socjologia i pedagogika, a od nowego roku akademickiego – filologia i edukacja techniczno-informatyczna. Jakie będą efekty tegorocznej konferencji? Pewnie okaże się w kolejnym roku akademickim (af)

KronikaChrzanowska

5

Z MIASTA

Ciąg dalszy udanej współpracy Muzeum w Chrzanowie i Zakładu Karnego w Trzebini

Z więziennej celi do ogrodu B

lisko 50 osadzonych zdobyło nowy fach, a przy okazji spędziło czas na szkoleniach zamiast w celach. Wiedzę praktyczną i teoretyczną skazani nabywali m.in. w ogrodzie Domu Urbańczyka w Chrzanowie. – Jedenastu osadzonych szkoliło się u nas od połowy sierpnia do końca września. Najpierw przeszli szkolenie teoretyczne z zakresu ogrodnictwa. Potem uczyli się praktyki w naszym ogrodzie Domu Urbańczyka, który od zeszłego roku rewitalizujemy – mówi Zbigniew Mazur, dyrektor Muzeum w Chrzanowie. Pod koniec września kursanci odebrali certyfikaty potwierdzające zdobytą przez nich wiedzę i umiejętności. Szkolenia były możliwe dzięki porozumieniu między zakładem karnym, stowarzyszeniem Inter ceatera w Krakowie oraz instytucjami takimi jak właśnie Muzeum w Chrzanowie czy fundacja Brata Alberta w Radwanowicach. Jedni szkolili się w warsztatach terapii zajęciowej w Trzebini na asystenta osoby niepełnosprawnej, inni uczyli się kamieniarskiego fachu. Korzyści z kursów dla więźniów jest kilka. – Przede wszystkim chodzi o kształtowanie prospołecznych zachowań wśród osadzonych – tłumaczy Jan Graboń, wicedyrektor Zakładu Karnego w Trzebini. Udział w szkoleniu pomaga więźniom uzyskać warunkowe zwolnienie, ale nie tylko. Ma również inny praktyczny wymiar. – Kursy kończą się certyfikatami, poświadczającymi nabyte umiejętności, co ułatwi skazanym wejście na rynek pracy. Sprzyjają temu również zajęcia z aktywizacji zawodowej prowadzone podczas szkoleń – zaznacza Graboń. Zapewne różne pobudki kierują osadzonymi, którzy biorą udział w kursach, jak również pracują w charakterze wolontariuszy. Ale jedno wydaje się pewne – te działania zwiększają ich szansę nie tylko do wyjścia na wolność, ale i na powrót do normalnego życia w społeczeństwie. Agnieszka Filipowicz

Ogródek przy Domu Urbańczyka w Chrzanowie wypiękniał dzięki pracy osadzonych z Zakładu Karnego w Trzebini

EUROPEJSKI CHRZANÓW Szkoły w liczbach Chrzanów uplasował się w czołówce gmin Małopolski w rankingu „Europejska Gmina – Europejskie Miasto” przeprowadzonym przez Dziennik „Gazeta Prawna”. Dyplom za zajęcie ósmego miejsca odebrał podczas gali 28 września 2010 r. burmistrz Chrzanowa Ryszard Kosowski. W rankingu oceniano 182   gminy  z całego województwa pod względem wykorzystania środków unijnych przez wszystkie podmioty działające na ich terenie. Podstawą do oceny była wartość przyznanej pomocy z UE, liczba realizowanych projektów oraz liczba mieszkańców według GUS. W Chrzanowie, dla 54 projektów,

jednostki samorządowe, przedsiębiorcy i inne podmioty uzyskały dotację ze środków unijnych na blisko 150 mln zł. To dało wynik 3033 zł na mieszkańca i 2.772.000 zł na projekt oraz 1,1 projektów na mieszkańca. (zew)

Laureaci rankingu

Ranking prowadzony jest przez „Gazetę Prawną” od 2007 roku. Chrzanów zawsze zajmował w nim wysokie miejsca: w 2007 – pierwsze, w 2008 – piąte, a w 2009 – czternaste.  Inne gminy z powiatu chrzanowskiego w tegorocznym rankingu zajęły kolejno: Alwernia – 23 miejsce, Trzebinia – 83  miejsce, Babice – 132 miejsce, Libiąż – 153 miejsce.

Po dwóch miesiącach odpoczynku szkoły znów zatętniły gwarem. We wrześniu w szkołach gminy Chrzanów naukę rozpoczęło 3764 uczniów. Do klas 1-6 szkół podstawowych uczęszcza teraz 2383 dzieci. Natomiast do pięciu gimnazjów gminy Chrzanów 1381 uczniów. Za dwa lata, 1 września, naukę w pierwszych klasach szkół podstawowych zaczną obowiązkowo 6-latki. Na razie w gminie Chrzanów edukację szkolną w takim wieku rozpoczęło 43 uczniów. Blisko połowa z nich, bo 20, uczyć będzie się w Szkole Podstawowej nr 8, w specjalnie utworzonej klasie. Pozostali trafili do pierwszych klas z rok starszymi kolegami. (tom)

6

Z miasta

KronikaChrzanowska

Policjanci i strażacy świętowali w tym roku w klasztornym otoczeniu

Życzenia, medale i grochówka

S

trażacy, a potem policjanci z powiatu chrzanowskiego obchodzili w tym roku swe święto na terenie klasztoru ojców Bernardynów w Alwerni. Ci pierwsi mogli cieszyć się piękną pogodą, policjantów do klasztornych wnętrz przegonił deszcz. Jedno było wspólne – podsumowano rok oraz wręczono odznaczenia i awanse.

Na zdjęciu: obchody święta policji

Uroczysty apel z okazji dnia strażaka zorganizowano na terenie ogrodów klasztoru oo. Bernardynów w Alwerni. Przyjechali tu strażacy zawodowi i druhowie z jednostek ochotniczych straży pożarnych z całego powiatu. Podczas uroczystości wręczono odznaczenia, wyróżnienia i awanse dla najbardziej zasłużonych. W ten sposób uhonorowano blisko 100 strażaków lub tych, którzy zawsze gotowi są do pomocy w przypadku działań jednostek straży pożarnej. Takim specjalnym wyróżnieniem Kapituła Kordzika Chrzanowskiej Straży Pożarnej za pomoc, wrażliwość i zaangażowanie w rozwój ochrony przeciwpożarowej na terenie gminy Alwernia uhonorowała druha Franciszka Ściebura, z uznaniem przyjmując w skład Kapituły tego wyróżnienia. W poprzednich latach

kordzik otrzymał m.in. były burmistrz i wieloletni radny Chrzanowa Aleksander Grzybowski. Medale wręczał strażakom zastępca małopolskiego komendanta PSP Piotr Konar. – Na was zawsze możemy liczyć, nawet w bardzo trudnych sytuacjach, takich jak choćby powódź sprzed kilku tygodni – mówił st. bryg. Piotr Konar. Ostatnie wydarzenia i powódź, która dotknęła także powiat chrzanowski, sprawiły, że nie był to łatwy rok dla strażaków. Jednak jak podkreśla komendant powiatowy chrzanowskiej straży, są też powody do zadowolenia. – Choćby wartość mienia, które udało nam się uratować i fakt, że obroniliśmy wał w Okleśnej. Wielu naszym kolegom niestety się to nie udało – nadmienił mł bryg. Marek Bębenek.

Tegoroczne święto strażaków, choć nieco później organizowane można zaliczyć do udanych. Piękna pogoda, wspaniale otoczenie klasztornych ogrodów i muzealnych już wozów strażackich z muzeum pożarnictwa w Alwerni sprawiły, że podczas uroczystości nie zabrakło nie tylko oficjalnych gości, ale także mieszkańców Alwerni i powiatu. Nieco mniej szczęścia do pogody mieli policjanci. Aura splatała im figla i zamiast w klasztornych ogrodach musieli świętować w klasztornych wnętrzach. Jak podkreślał nadinspektor Andrzej Rokita, małopolski komendant wojewódzki policji, może w takiej scenerii jego życzenie ma większe szanse na spełnienie. – Gdyby w całym garnizonie małopolskim byli tacy policjanci jak w powiecie chrzanowskim, to byłbym najszczęśliwszym komendantem na świecie – stwierdził. Ponad setka pracujących tu funkcjonariuszy odebrała awanse na wyższe stopnie. Oprócz formalnego uznania ich pracy, jakim było wręczenie nominacji na wyższe stopnie, usłyszeli też wiele ciepłych słow. Burmistrz Chrzanowa Ryszard Kosowski zaznaczył, że cieszy go zwłaszcza fakt, iż chrzanowscy policjanci wreszcie pracują w komfortowych warunkach, już w nowej komendy. Standard pracy chrzanowskich stróżów prawa wkrótce jeszcze wzrośnie. W planach jest zakup i montaż nowoczesnego systemu informatycznego. Przekazanie funduszy na ten cel zadeklarował przedstawiciel zarządu województwa. System powinien zacząć działać w 2011 roku. Agnieszka Sierocińska

Mieszkańcy mają dość dziur w drodze!

Na remont ul. Pogorskiej mieszkańcy czekali od kilkudziesięciu lat

D

okończenia remontu ulicy Pogorskiej w Chrzanowie domagają się mieszkańcy usytuowanych przy tej drodze domów.

Pierwszy etap robót zakończył się już jakiś czas temu. Mieszkańcy byli przekonani, że wkrótce ruszą prace remontowe kolejnego fragmentu drogi. Tak się nie stało. O tym, że ul. Pogorska w Chrzanowie jest w fatalnym stanie technicznym, wiadomo było od dawna. Trudno więc dziwić się radości mieszkańców i kierowców, gdy administratorowi drogi udało się pozyskać na ten cel pieniądze. W imieniu starostwa remont koordynował Powiatowy Zarząd Dróg. W ramach pierwszego etapu prac odnowiono Pogorską na odcinku między ul. Podwale a Szarych Szeregów. Na tym roboty się zakończyły. Mieszkańcy chcą, by teraz powiat wykonał remont na odcinku od ul. Szarych Szeregów aż do os. Stella. Niektórym mieszkańcom okolicznych domów zaczęły puszczać nerwy. – Nie wiem, czy jakieś przekleństwo wisi nad tą ulicą? Od pięćdziesięciu lat czekamy na remont tej drogi i zawsze pojawiają się przeszkody – utyskiwał podczas zebrania mieszkańców os. Młodości Roman Kowalski, właściciel jedne-

go z domów przy Pogorskiej. – Dziur jest pełno. A gdy wpadają w nie jeżdżące tędy tiry, to domy się trzęsą. Musi być zrobiony remont Pogorskiej także w tej dalszej części – dowodził. W tej opinii nie był odosobniony. Podobne zdanie mieli także inni mieszkańcy. Marek Jeleń z zarządu powiatu tłumaczył, że wyremontowano na razie tylko jeden odcinek ul. Pogorskiej, bo na niego uzyskano dofinansowanie z unijnej kasy. Jeleń zapewniał jednak, że wkrótce rozpocznie się remont kolejnego odcinka tej drogi. Zarząd powiatu przeznaczył na ten cel 450 tys. zł. Pieniądze mają być wykorzystane w ramach remontu Pogorskiej na odcinku między ulicami Kalinową i Jabłoniową a skrzyżowaniem ul. Szarych Szeregów i Armii Krajowej. Przebudowa obejmie też wspomniane skrzyżowanie. Jest szansa, że ten remont nie będzie bardzo uciążliwy dla kierowców. Powiatowy Zarząd Dróg ma nadzieję, iż większą część prac uda się wykonać bez zamykania drogi, a ewentualne wyłączenia z ruchu będą tylko jedno- lub dwudniowe. (sol)

KronikaChrzanowska

7

Z MIASTA

Najważniejsza jest rehabilitacja, nawet gdy z oczu lecą łzy...

Pomóżmy czteroletniej Nikolce! Chętni, którzy chcieliby wesprzeć Nikolkę, mogą wpłacać pieniądze na konto fundacji „Zdążyć z pomocą”, nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362, z dopiskiem „Darowizna na leczenie i rehabilitację Chwastarz Nikoli”. DELFINOTERAPIA – terapia wykorzystująca delfiny w leczeniu chorób u dzieci. Jest oparta na wspólnych zabawach w wodzie delfinów i dzieci, w trakcie których wykonywane są określone ćwiczenia ruchowe. Delfiny podczas zabawy emitują ultradźwięki w stronę chorobowo zmienionych miejsc w organizmie dziecka

Nikola Chwastarz z Chrzanowa

W

szystko zaczęło się, gdy Agnieszka, mama Nikoli, była w 32 tygodniu ciąży i wraz z mężem Dariuszem wybrała się do Zakopanego. To miał być wspaniały weekendowy wypad we dwoje. Wyjazd dla młodego małżeństwa okazał się brzemienny w skutki. W drodze doszło do małej stłuczki, która na zawsze zmieniła życie rodziny Chwastarzów. Gwałtowne szarpnięcie w chwili, gdy w tył ich samochodu wjechał nieostrożny kierowca, wywołało wylew i nieodwracalne zmiany w mózgu dziecka. – Po tygodniu od wypadku poszłam na USG. Wtedy okazało się, że Nikolka ma wodogłowie. Nie wiadomo skąd, bo dotąd wszystkie badania były w porządku – wspomina pani Agnieszka.

Wodogłowie dziecka spowodował wylew

Dopiero po narodzinach dziewczynki neurochirurg stwierdził, że jest to wodogłowie pokrwotoczne spowodowane wylewem krwi do mózgu. Praktycznie od samego przyjścia na świat Nikola jest pod opieką lekarzy i rehabilitantów.

Pierwszą operację miała w trzecim tygodniu życia, w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Podczas zabiegu dziewczynce wszczepiono zastawkę komorowo-otrzewnową. Zastawka ma za zadanie odprowadzać gromadzący się w główce Nikoli płyn mózgowo-rdzeniowy do otrzewnej. Nadmiar płynu doprowadził do uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego oraz padaczki lekoopornej. Nikolka wymaga ciągłej opieki pani Agnieszki, więc pracować może tylko jej mąż Dariusz. Rehabilitacja ruchowa Nikoli jest trudna i długotrwała. – Nikolka jest rehabilitowana od drugiego miesiąca życia – mówi pani Agnieszka. Obecnie dziewczynka jeździ dwa razy w tygodniu do Międzynarodowego Centrum Intensywnej Terapii Wad Postawy i Rehabilitacji "Ren-Pol" w Sosnowcu. Tam w kombinezonie Thera Suit ćwiczy pod okiem opiekuna.

Kombinezon pomaga Nikolce ćwiczyć

– Jak przychodzimy do Ren-Pol-u jest płacz. Łezki lecą, już wie, że czeka ją ciężka praca – cichym głosem mówi mama Nikoli. Ale ta rehabilitacja jest konieczna, by dziewczynka była w miarę samodzielna. A powinna

być rehabilitowana częściej niż dwa razy w tygodniu. Niestety, z powodu sytuacji finansowej państwo Chwastarzowie na więcej niż te dwie sesje w tygodniu nie mogą sobie pozwolić. Ogromnym problemem są również częste i niebezpieczne ataki padaczki. Zanim dziewczynka ukończyła roczek, napady były uśpione, pojawiały się bardzo rzadko, a rozwój ruchowy Nikoli przebiegał prawidłowo. – Gdy pojawiły się napady, a pan doktor zaczął wycofywać jej leki, zaczął się dramat – wspomina mama Nikoli. – Były napady, a leki nie pomagały. Lądowaliśmy w szpitalu. U dziewczynki zdiagnozowano padaczkę lekooporną. To oznacza, że leczenie farmakologiczne nie jest pomocne. Marzeniem zdesperowanych rodziców jest zdobycie funduszy na delfinoterapię. Ten typ terapii może uspokoić ustawiczne ataki padaczki u dziewczynki. Innym dzieciom z podobnymi przypadłościami delfinoterapia bardzo pomogła, ale na przeszkodzie stoją ogromne, jak dla rodziców Nikoli, koszty. Same zabiegi kosztują 2,5 tysiąca euro, a doliczyć trzeba jeszcze zakwaterowanie i drogi przelot. Na świecie są trzy miejsca, w których taka terapia jest przeprowadzana: Ukraina, Turcja i USA.

Delfinoterapia może uspokoić ataki padaczki

– Dziecko po powrocie z delfinoterapii ma dobry zapis EEG. Może nie do końca czysty, bo te napady jednak są, ale one stają się w jakiś sposób uśpione i wyciszone. To nasze marzenie – móc wypróbować tę kurację – głos pani Agnieszki się łamie. Delfinoterapia polega na zabawach w wodzie delfinów z dziećmi. Dla dziewczynki taki rodzaj terapii wydaje się idealny. Nikola nie boi się wody, wręcz lubi w niej zabawę. Od dwóch lat spędza prawie każdą niedzielę z rodzicami na basenie. Te chwile są dla dziewczynki i jej rodziców relaksem po ciężkim tygodniu rehabilitacji. Odpowiednia rehabilitacja ruchowa pozwoli małej Nikolce stać się bardziej samodzielną, a delfinoterapia może wyciszyć niebezpieczne ataki padaczki. Tego dla swojej córki najbardziej pragną rodzice. By jednak to się marzenie mogło się ziścić, potrzebna jest pomoc ludzi wielkiego serca... Tomasz Wójcik

8

Z miasta

KronikaChrzanowska

Z początkiem grudnia ma być gotowa nowa siedziba chrzanowskiej biblioteki

Szykują prezent na Mikołaja

C

oraz bliżej finału budowy nowej siedziby Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie. Zakończenie prac zaplanowano na 6 grudnia tego roku.

85 procent prac adaptacyjnych nowej siedziby chrzanowskiej książnicy już wykonano Prace adaptacyjne dwóch postsocjalistycznych budynków na nowoczesną siedzibę biblioteki miejskiej ruszyły w czerwcu 2009 roku. Ekipa budowlana, która wygrała przetarg na wykonanie tych robót, miała przed sobą niełatwe zadanie. Niszczejący brzydki budynek handlowo-usługowy miał zmienić się w nowoczesną i piękną siedzibę biblioteki. – Gdy rozpoczynaliśmy tu prace, wiedziałem, że przed nami spore wyzwanie. Najtrudniejsze było wyjście z terenu. Musieliśmy sporo zburzyć, by zacząć tworzyć zgodnie z wizją architektów – przyznaje kierownik tej budowy. Z budynków, w których niegdyś mieścił się m.in. Pewex i znana chrzanowska restauracja „Tęczowa”, pozostały tylko fundamenty, ściany nośnie i w niektórych punktach stropy. Budowlańcy szacują, że 40 proc. tych obiektów rozburzono. Z placu budowy wywieziono tysiące kubików gruzu. Nie obyło się też bez niespodzianek.

– Każdy kto pamięta jak budowało się w latach siedemdziesiątych, może sobie wyobrazić, na co tu trafiliśmy. Wtedy zwracano uwagę na ilość, a nie na jakość – dodaje Zbigniew Hoła. Nie ukrywa, że prościej byłoby wybudować nowy obiekt niż budować w oparciu o stare. Jednak czasem warto wykorzystać to, co już istnieje. Firma „Concret” z Tych, która wygrała przetarg na adaptację nowej siedziby książnicy, ma już doświadczenie w tego typu pracach. Niedawno oddali do użytku halę sportową w Tychach, która powstała na bazie dawnych budynków municypalnej szkoły w tym mieście. Chrzanowski pomysł zmiany postsocjalistycznych obiektów w nowoczesną siedzibę biblioteki zyskał uznanie i dofinansowanie z UE. Choćby z tego powodu warto było podjąć to wyzwanie. Prace nie były proste, ale efekt tych zmian już zachwyca. Postępy przy budowie biblioteki oglądali we wrześniu chrzanowscy radni. Nie kryli,

że są pod wrażeniem zmian. Obiekt zmienił się nie do poznania. Wykorzystano tam szereg ciekawych rozwiązań architektonicznych. Budynki połączono przeszkloną przewiązką. Przez bibliotekę biegnie także efektowna estakada dostosowana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Konstrukcja podwieszona jest do sufitu na specjalnych słupach. Przewidziano także windę, pomyślano o najmłodszych. Na parterze powstanie miedzy innymi pokój zabaw dziecięcych. Prace budowlane są już tak zaawansowane, że można sobie wyobrazić końcowy efekt. Robotnikom pozostały jeszcze do zrobienia tylko roboty wykończeniowe jak malowanie ścian czy położenie podłóg. – Mamy nadzieję, że pogoda nie pokrzyżuje nam planów, bo zostało nam jeszcze do wykonania kilka prac na zewnątrz budynku – mówi Zbigniew Hoła. Jak dotąd wszystko idzie zgodnie z planem, jest więc szansa, że z początkiem 2011 r. rozpocznie się przeprowadzka książnicy do nowej siedziby. Agnieszka Sierocińska

Zbigniew Hoła, kierownik budowy: – Musieliśmy sporo zburzyć, by zrealizować wizję architektów. To było spore wyzwanie.

Odnowili miejsce pamięci

Gmina zdecydowała się na odnowienie pomnika żołnierzy radzieckich, którzy zginęli w Chrzanowie i jego okolicach w czasie II wojny światowej. Obelisk pomalowano. Dzięki temu tego miejsca nie szpecą już pseudograficiarskie napisy. Pomnik żołnierzy radzieckich w Kościelcu wciąż jest dewastowany. Ten ogromny obelisk bywał już wykorzystywany jako tor dla wielbicieli jazdy na rolkach czy miejsce spotkań amatorów mocniejszych trunków. Co jakiś czas pojawiały się tam także kolejne wytwory sztuki pseudograficiarskiej. Do władz miasta docierały informacje o stanie tego pomnika. Gmina wiele razy decydowała się już na jego odświeżenie. W tym roku także podjęto taką decyzje. – to miejsce pamięci i wymaga szacunku. Odświeżyliśmy ten pomnik, bo dbamy o wszystkie takie miejsca w gminie – mówi Ryszard Kosowski burmistrz miasta. Włodarz miasta ma nadzieję, że

obelisk tym razem nie zostanie zdewastowany i zabrudzony. W planach i tak jest przeniesienie prochów pochowanych tu żołnierzy do zbiorowej mogiły, która powstanie na cmentarzu komunalnym. Rozmowy w tej sprawie burmistrz od jakiegoś czasu prowadzi z przedstawicielami Rosji w Polsce. Zanim jednak będzie mowa o konkretach musi być znane miejsce gdzie prochy miałyby być przeniesione. Tymczasem pojawiły się pewne problemy. – Jest idealne miejsce na tym nowym cmentarzu, gdzie mogłaby powstać zbiorowa mogiła i pomnik żołnierzy radzieckich. Do tej kwatery jest łatwe dojście i przy okazji np. uroczystości rocznicowych nie

byłoby problemu - tłumaczy burmistrz. Kłopot w tym, że akurat ten teren o którym mowa, ma nieuregulowane kwestie własnościowe. Jeśli nie uda się tego rozwiązać, wówczas burmistrz zastanowi się nad ulokowaniem prochów w innej części tej nekropoli. Jedno jest pewne włodarz miasta liczy, że sprawę przeniesienia tu prochów żołnierzy z parku w Kościelcu uda się doprowadzić w końcu do finału. Jak przekonuje burmistrz to rozwiązanie ma kilka plusów, przede wszystkim jest większa szansa na to, że pomnik usytuowany na cmentarzu nie będzie już dewastowany. SOL

9

Z MIASTA

KronikaChrzanowska

Po ośmiu latach zmodernizowano chrzanowski skatepark

Spełnili wielkie marzenie chrzanowskich skaterów P

onad trzy miesiące trwał remont skateparku w Chrzanowie. O uzupełnienie urządzeń i przebudowę tego miejsca od dłuższego czasu zabiegali użytkownicy, czyli wielbiciele deskorolek. Niestety, wciąż nie było na to środków. W tym roku gmina przeznaczyła na ten cel 120 tys. zł.

20

Odnowiony skatepark

Skatepark na osiedlu Południe powstał 8 lat temu. To jedyne takie miejsce w Chrzanowie przygotowane z myślą o wielbicielach deskorolki. Od momentu jego budowy niewiele się tu zmieniło. Tymczasem gdy tylko umożliwia to pogoda, pojawia się tu codziennie kilkudziesięciu amatorów takiego spędzania czasu, którzy od pewnego czasu domagali się montażu nowych urządzeń. Niestety wciąż brakowało na to pieniędzy w gminnym budżecie. – Trzy lata temu udało nam się dobudować tu minirampę z wjazdem. Tylko na to wystarczyło pieniędzy. W ubiegłym roku młodzi ludzie postanowili więc wziąć sprawy w swoje ręce i sami rozbudować skatepark – mówi Edward Molenda dyrektor krytej pływalni „Cabańska Fala”,

tyle lat na deskorolce jeżdżą autorzy projektu i modernizacji chrzanowskiego skateparku

W wielu miastach wciąż nie ma skateparków, ale to się będzie zmieniać. Takie miejsca stają się coraz popularniejsze, zresztą widać to choćby na przykładzie Chrzanowa, gdzie w ciągu tygodnia pojawia się kilkaset osób.

która administruje także skateparkiem. Samowolka budowlana amatorów jazdy na deskorolce nie miała szans na przetrwanie. Ze względów prawnych konstrukcję stworzoną przez młodych chrzanowian trzeba było rozebrać, tym bardziej, że nie pasowała ona do stworzonej już koncepcji przebudowy tego miejsca. Ale akcja młodych ludzi i ich determinacja najwyraźniej podziałały. W tym roku miasto wyłożyło fundusze na modernizację skateparku. W przetargu wyłoniono firmę, która opracowała koncepcję zmian i wykonała remont. Część istniejących już urządzeń przeniesiono w inne miejsca. Pojawiły się także nowe elementy. – Mowa o dużej platformie tzw. skateplazie. Generalnie wzbogaciliśmy skatepark o elementy streetowe, czyli schodki, poręcze, murki, podjazdy – wyjaśnia Tomasz Brzozowski z firmy Altramps wykonującej prace. Remont prowadzono w dwóch etapach. Pierwszy związany był ze zmianą lokalizacji części urządzeń już istniejących. Drugi etap to właśnie budowa nowego wyposażenia. Prace budowlane prowadzono także w czasie wakacji, jednak amatorzy deskorolki mogli korzystać ze skateparku, choć w ograniczonym zakresie.

– Udostępniliśmy wszystkie elementy już ustawione. Oddzielono tylko tą część, gdzie trwały prace – dodaje Molenda. Z całego skateparku deskorolkowcy będą mogli korzystać najprawdopodobniej od połowy października, o ile dopisze pogoda. Dzięki modernizacji setki młodych ludzi, którzy odwiedzają to miejsce, zyskają nowe możliwości doskonalenia swoich umiejętności. Warto w to inwestować – przekonują autorzy modernizacji. – Deskorolka, jazda na bmx i inne tego typu sporty dopiero się rozwijają. Dlatego korzystających ze skateparków jest dużo, a w przyszłości będzie jeszcze więcej – przekonuje Dominik Wróbel z firmy Altramps. Koncepcja modernizacji skateparku i kształt nowych urządzeń były konsultowane z miłośnikami tego sportu z Chrzanowa. Dla autorów projektu i samej modernizacji ta dziedzina sportu też nie jest obca, więc łatwiej im było sprostać oczekiwaniom skaterów. Dominik Wróbel na desce jeździ już od 20 lat, Tomasz Brzozowski podobnie. – Kochamy to i dlatego zajmujemy się głównie modernizacjami i przebudowami właśnie skateparków – przyznaje Brzozowski. Agnieszka Sierocińska

Bazę autobusową zastąpi market? Czy w Chrzanowie powstanie kolejny supermarket? Jest taka szansa. Z wnioskiem o możliwość wykorzystania terenu pod budowę sklepu wielkopowierzchniowego zwrócił się do rady miejskiej właściciel działki przy ul. Balińskiej. Radni przychylili się do tej prośby. Właściciel terenu dawnej bazy PKS w Chrzanowie wystąpił z wnioskiem o zmianę studium i planów zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. Obecnie na tym obszarze znajduje się stacja paliw. Działka może być także wykorzystywana jako skład i na cele związane z komunikacją. – Studium nie uwzględnia możliwości budowy w tym rejonie obiektów usługowych o powierzchni sprzedaży przekraczającej dwa tysiące metrów kwadratowych – mówi Edyta Kaszuba

Dominik Wróbel firma Altramps

inspektor w Wydziale Architektury i Urbanistyki Urzędu Miejskiego w Chrzanowie. Aby takie obiekty mogły tam powstać, konieczne będą zmiany najpierw w studium dla tego fragmentu miasta, a potem w planie zagospodarowania przestrzennego. Radni miejscy, którzy decydowali o zgodzie na wprowadzenie tych zapisów do dokumentów, zagłosowali na tak. Procedura wprowadzenia zmian potrwa kilka miesięcy. W jej kosztach będzie partycypował wnioskodawca. Potem nic już nie będzie stało na przeszkodzie, by powstał tu supermarket, o ile oczywiście pojawi się inwestor. Lokalizacja wydaje się atrakcyjna, bo nie tak daleko od centrum miasta i blisko do autostrady Kraków – Katowice. (SOL)

Eko-forum Do odwiedzenia nowej strony poświęconej ekologii zachęca chrzanowski magistrat. Internauci mogą na niej dowiedzieć się, jak żyć ekologicznie, znaleźć przydatne adresy czy zapoznać się z obowiązującym prawem. Na forum eko.chrzanow.pl toczy się też dyskusja o planowanej budowie Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów Komunalnych dla Małopolski Zachodniej. W zamyśle jednak nowa strona, a zwłaszcza jej forum, ma być platformą dyskusji o wszelkich ekolgoicznych zagadnieniach, nie tylko o budzacej duże emocje budowie spalarni w powiecie chrzanowskim. (af )

10

z miasta

KronikaChrzanowska

Dzięki funduszom zewnętrznym dzieci będą mogły bawić się na nowych placach zabaw. Na zdjęciu: uczniowie ZS nr 1 w Chrzanowie

Okrągły milion z Radosnej Szkoły 5

nowoczesnych i bezpiecznych placów zabaw powstanie przy chrzanowskich szkołach. Koszt szacowany jest na ponad 1 mln zł. Miasto pozyskało na to pieniądze z ministerialnego programu „Radosna Szkoła”. Chrzanów po raz kolejny zdecydował się sięgnąć po zewnętrzne fundusze i – jak się okazało – z sukcesem. Tym razem pozyskano pieniądze na doposażenie sal dla 6-latków i budowę placów zabaw. Pierwszy etap projektu realizowano przez wakacje. Mowa o remoncie i wyposażeniu sal lekcyjnych z myślą o najmłodszych uczniach. – Takie klasy stworzyliśmy w dwóch placówkach Zespole Szkół nr 1 i Zespole Szkół nr 2. Tam też powstaną pierwsze klasy złożone z 6-latków – mówi Tadeusz Kołacz, dyrektor Zarządu Szkół i Przedszkoli w Chrzanowie.

Sale lekcyjne dla maluszków mają się składać z dwóch pomieszczeń. Pierwsze będzie przystosowane do nauki, a drugie bardziej do zabawy. 70 tysięcy złotych pozyskane z ministerstwa pozwoli wyposażyć te klasy w gry edukacyjne, klocki i inne elementy łączące zabawę z nauką. Drugi etap projektu to budowa wspomnianych placów zabaw przy szkołach. W planach jest przygotowanie jednego małego placu zabaw i czterech dużych. Wszystkie muszą spełniać określone w projekcie wymogi, m.in. dotyczące rozmiarów. – Duże place zabaw powinny mieć wielkość 500 metrów kwadratowych. W niektórych przypadkach mieliśmy poważny problem ze znalezieniem przy szkołach miejsc spełniających ten warunek – przyznaje Kołacz. Duże place zabaw mają powstać: przy Szkole Podstawowej w Balinie, Zespole Szkół w Płazie,

Szkole Podstawowej numer 1 i Zespole Szkół numer 1. Niemal połowa takiego placu zabaw wykonana będzie ze specjalnej maty amortyzującej upadek dziecka. Pozostałą część wypełni zieleń. Dzieci będą tam mogły korzystać z równoważni, huśtawek, różnego typu poręczy czy pająka z lin. Podobny, ale nieco mniejszy plac zabaw, powstanie dodatkowo przy Szkole Podstawowej w Luszowicach. Obiekty mają być gotowe do końca roku. W projekcie ich koszt oszacowano na nieco ponad 1 mln zł. Ostateczną kwotę poznamy po przetargu na wykonanie tej inwestycji. Najważniejsze, że z tych placów zabaw będą mogli korzystać nie tylko uczniowie. – Idea tego programu jest taka, by były to place ogólnodostępne, tym bardziej, że dwa z nich powstaną na największych chrzanowskich osiedlach – zaznacza Tadeusz Kołacz. Agnieszka Sierocińska

Kamienice do przebudowy K

ilka kamienic w centrum Chrzanowa, a dokładnie w rejonie ulic Mickiewicza i Śląskiej, przejdzie gruntowną przebudowę.

Mieszkania tbs-owskie powstaną w sercu miasta. Na zdjęciu: kamienica przy Śląskiej 15

Wszystko za sprawą inwestycji szykowanej przez Towarzystwo Budownictwo Społecznego w Chrzanowie. Na sierpniowej sesji Rada Miejska Chrzanowa wniosła do tej spółki aport. Chodzi w sumie o łączną kwotę blisko 5 milionów złotych, z czego połowę stanowią budynki przy ul. Mickiewicza 6, 6a, 8, 8a oraz przy Śląskiej 15. Gmina zdecydowała się na takie rozwiązania po tym, gdy próby sprzedaży kamienic przy

ul.icy Mickiewicza spełzły na niczym. W przyszłości, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, ta enklawa miasta dzięki rewitalizacji zyska nie tylko piękniejszy wygląd, ale przede wszystkim nowe, tbs-owskie mieszkania. Inwestycja obejmie między innymi nadbudowę kamienic przy ulicy Mickiewicza 6 i 8, adaptację pomieszczeń na cele mieszkalne oraz rozbiórkę nieruchomości przy ulicy Mickiewicza 6a i 8a. Przewiduje się też budowę budynku wielorodzinnego z niezbędną infrastrukturą techniczną wraz z miejscami parkingowymi na kondygnacji piwnicy. (af )

KronikaChrzanowska

11

SYLWETKI

Paweł Paprocki z zespołu Fantazja dostał się do półfinału programu Mam talent

Utalentowany aniołek z Chrzanowa P

aweł Paprocki, dziewięciolatek z Chrzanowa awansował do półfinału popularnego programu telewizyjnego Mam talent. 6 listopada znów zobaczymy go w TVN-ie.

– Norrrmalnie Julio Iglesias – skomentował Kuba Wojewódzki, gdy zobaczył Pawełka Paprockiego na scenie. Po występie dziewięciolatka jury programu Mam Talent było wprost rozanielone. – Jesteś aniołkiem – zachwycała się Agnieszka Chylińska. – Masz nieprawdopodobną poświatę – wtórowała Małgorzata Foremniak. Komentarz Wojewódzkiego brzmiał: - Słuchanie ciebie jest jak rozsmarowywanie miodu na brzuchu Moniki Bellucci.

4,23

tyle milionów widzów obejrzało odcinek programu „Mam talent”, w którym wystąpił Paweł Paprocki

Pawełek z mamą Ireną

szkoły muzycznej, do klasy fortepianu, zaczął chodzić wcześniej niż do szkoły podstawowej. Nie marzył i nie nadal nie marzy, jak wielu jego rówieśników, by zostać w przyszłości strażakiem albo policjantem. – Chciałbym moją przyszłość związać z muzyką – oświadcza Paweł. Talenty muzyczne zaczął przejawiać jako dwuletni brzdąc. Próbował śpiewać, jeszcze zanim zaczął dobrze mówić. – Jako dwulatek ciągle prosił nas, byśmy śpiewali. No i śpiewaliśmy razem. A wkrótce Pawełek zaczął śpiewać sam – wspomina Irena.

Bez wątpienia te zachwyty jury były miodem, ale na serce mamy Pawła – Ireny, która za kulisami trzymała kciuki za syna. Jako instruktorka sekcji wokalnej w Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Chrzanowie osobiście zajęła się przygotowaniem syna do występu. Sam występ był jednak trochę dziełem przypadku. - Nie planowaliśmy tego. Po prostu zadzwoniła pani z TVN-u i powiedziała, że szuka w domach kultury instruktorów, którzy mają zdolnych uczniów – opowiada Irena Paprocka. - Czasu było mało. Zdecydowałam, że wyślę na casting do Zabrza Pawełka oraz jeszcze jedną moją bardzo zdolną uczennicę Dominikę Pater – dodaje. Choć udział w programie był przypadkowy, fascynacja Pawła muzyką i śpiewem bynajmniej przypadkiem nie jest.

Jego pierwszą ulubioną artystką była Majka Jeżowska. Miał zresztą okazję nie tylko ją poznać, ale i z nią zaśpiewać. Piękną „Kołysankę dla mamy”. To jedno z najmilszych wspomnień chłopca: – Tę kołysankę zaśpiewałem na konkursie Majki Jeżowskiej w Radomiu. Zdobyłem pierwsze miejsce i w nagrodę pojechałem do Disneylandu. Paweł odniósł sukcesy w wielu konkursach. m.in. zdobył wyróżnienie w konkursie chopinowskim. Gdy zachwycił się muzyką Czajkowskiego, zwłaszcza tą z „Dziadka do orzechów”, zapisał się na balet.

Dwulatek śpiewa

Wybrał Edith Piaf

Pawełek od najmłodszych lat oswajał się ze sceną. Debiutował jako czterolatek na deskach sceny chrzanowskiego MOKSIR-u. Mama wspierała zainteresowania chłopca, ale nie nalegała, by interesował sie muzyką. Zresztą Pawła nie trzeba było do tego namawiać. Do

W duecie z Majką Jeżowską

Pierwsze eliminacje do programu „Mam talent” przeszedł w Zabrzu. Potem był casting w Katowicach. Piosenkę Edith Piaf „Padam, padam” wybrał sobie sam. Bo od pewnego czasu ta nieżyjąca już francuska pieśniarka to jego ulubiona artystka.

Nauczyciele o Pawle

Marian Sadzikowski, dyrektor ZS nr 1

w Chrzanowie: Myślę, że Paweł nas jeszcze zaskoczy, bo jest to naprawdę wszechstronnie uzdolnione dziecko. Wspaniale gra na instrumentach, świetnie tańczy. To jest rzeczywiście talent.

Ilona Wyrwiak, wychowawczyni klasy Pawła: Jest dzieckiem życzliwym, otwartymi skromnym, który nie obnosi się ze swym talentem. Zarazem jest niezmiernie pracowity i odpowiedzialny. Oprócz talentów muzycznych ma ogromne zdolności do nauki języków obcych. – Paweł nie chce śpiewać piosenek, który nie czuje całym sercem. A tę piosenkę Edith Piaf po prostu uwielbia – tłumaczy Irena. 7 lipca zwycięzcy eliminacji zgłosili się w Warszawie. Występów już nie było, ale za to wskazywano tych, którzy dostali się do półfinału. Pawełek znalazł się w tym gronie. Po emisji programu w telewizji, stał się najbardziej rozpoznawalnym uczniem w Zespole Szkół nr 1 w Chrzanowie. Na szkolnych korytarzach raz po raz za sobą okrzyki „Byłeś w Mam talent! Zaśpiewaj”. Wielu jego kolegów było zaskoczonych, bo nic nie wiedziało o występie chłopca. – Nie pisnął wcześniej ani słówka – śmieje się wychowawczyni Pawełka, Ilona Wyrwiak. Uczniowie i nauczyciele teraz trzymają za Pawła kciuki i z niecierpliwością czekają na emisję programu na żywo. Na stronie internetowej szkoły czytamy:

PAWEŁKU, CAŁA SZKOŁA GORĄCO CI KIBICUJE I… SZYKUJE TELEFONY KOMÓRKOWE!!!

12

zdrowie

KronikaChrzanowska

Chrzanowianie na zabiegi wszczepiania stentów czy wykonania bypass-ów nie muszą już jeździć do Krakowa

Operacje już na miejscu P

acjenci z powiatu chrzanowskiego już nie muszą jeździć do krakowskich klinik na zabieg wykonania między innymi bypass-ów. Teraz takie operacje przeprowadzane są w Małopolskim Centrum Sercowo -Naczyniowym Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Chrzanowie. Tutaj też uruchomiono Medyczną Stacje Odbiorczą. To technologia, dzięki której szybciej można pomóc ofiarom zawałów.

Zakres usług oferowanych przez tę klinikę jest stale poszerzany

Centrum otwarto jeszcze w ubiegłym roku. Nowoczesna klinika powstała w pomieszczeniach dawnej przyszpitalnej pralni. Dyrektor szpitala zdecydowała się na dzierżawę tych pomieszczeń. Jak się okazało, pomysł był trafiony. Korzystają na nim przede wszystkim pacjenci i to nie tylko z terenu powiatu chrzanowskiego. Zakres usług oferowanych przez tę klinikę jest stale poszerzany. W marcu tego roku stworzono tu oddział chirurgii naczyniowej. Trafiają na niego pacjenci m.in. z miażdżycą kończyn dolnych, a zakres wykonywanych tu operacji obejmuje niemal wszystkie dziedziny chirurgii naczyniowej. – Wykonujemy klasyczne operacje bypass- ów w odcinku udowo-podkolanowym, operujemy tętniaki aorty brzusznej, zwężenie tętnic szyjnych. Ponadto stosujemy tak popularne ostatnio leczenie endowaskularne, czyli zakładanie stentów, poszerzanie tętnic balonikami – wylicza Przemysław Nowakowski, ordynator oddziału chirurgii naczyniowej Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Chrzanowie. Zakres badań jest na tyle szeroki i dotyka takich schorzeń, które trudno przypisać jakiejś jednej grupie wiekowej. Zdaniem Nowakowskiego, wiele zależy choćby od genów, które mogą wa-

runkować np. powstawanie żylaków. Aby trafić do kliniki na zabiegi, potrzebne jest skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu czy chirurga. Na miejscu kardiolodzy weryfikują takie skierowania. Wszystkie przeprowadzane tu operacje wykonywane są bezpłatnie w ramach NFZ. Centrum boryka się jednak z problemem, z którym musi zmierzyć się wiele placówek zdrowia. Mowa o kontrakcie, który jest zbyt mały w stosunku do potrzeb. Pacjentów jest tak dużo, iż często muszą kilka miesięcy czekać na planowe zabiegi. – Mamy nadzieję, że ta sytuacja się zmieni i dostaniemy wyższy kontrakt. Wypełniamy lukę w zakresie tego typu usług medycznych na terenie Małopolski Zachodniej, bo tego typu kliniki są tylko w dużych miastach. Być może NFZ zechce to dostrzec– dodaje ordynator Nowakowski. Stworzenie oddziału chirurgii naczyniowej to nie jedyna nowość. W Centrum uruchomiono także Medyczną Stacja Odbiorczą. Dzięki niej szybciej, a przez to skuteczniej będzie można pomagać „zawałowcom”. Skorzystają na tym głównie pacjenci z terenu powiatu olkuskiego czy suskiego. Dotąd obowiązywała w takich przypadkach określona pro-

cedura. Chorzy z podejrzeniem zawałów byli transportowani do najbliższych szpitalnych oddziałów ratunkowych. Dopiero stamtąd, gdy potwierdzono że to zawał, transportowano ich do specjalistycznego ośrodka. Dzięki wspomnianej stacji i systemowi teletransmisji, można tą drogę skrócić. Zespół karetki ratunkowej, który wyjedzie do chorego, będzie mógł od razu przesłać do chrzanowskiego centrum sercowo-naczyniowego wyniki badań EKG danego pacjenta. Dyżurujący w centrum kardiolog natychmiast je oceni i podejmie decyzję o konieczności przywiezienia tu chorego. W ten sposób można pominąć czas potrzebny na dowiezienie pacjenta na izbę przyjęć do najbliższego mu szpitala i stamtąd dopiero do kliniki. To oznacza spory zysk czasu, który przy zawale jest bardzo ważny. Zawał serca polega bowiem na tym, że dochodzi do zamknięcia naczynia odżywiającego mięsień sercowy. Im dłużej naczynie jest zamknięte tym większy stopień martwicy. – Im szybciej chory do nas trafi, tym szybciej możemy udrożnić zatkane naczynie. Dzięki temu stopień martwicy jest mniejszy i można powiedzieć, że zmniejsza się stopień niepełnosprawności pacjenta po takim zawale – wyjaśnia Aleksander Żurakowski, kierownik Małopolskiego Centrum Sercowo-Naczyniowego Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w Chrzanowie. Z tego systemu nie będą raczej korzystali pacjenci z powiatu chrzanowskiego. W ich przypadku po prostu nie jest to konieczne. Odkąd powstało centrum, osoby z podejrzeniem zawału serca natychmiast są tu przywożone i od razu mogą liczyć na pomoc. – Można powiedzieć, że w przypadku mieszkańców tego powiatu szybkość udzielenia pomocy zależy przede wszystkim od nich samych. Dlatego jeśli ktoś ma kłopoty z sercem i będzie odczuwał ból w klatce piersiowej trwający powyżej 20 minut, powinien wezwać pogotowie. – twierdzi Żurakowski. – Jeśli się okaże, że był to fałszywy alarm, zostanie wypisany do domu. W razie zawału od razu może liczyć na naszą pomoc. W przypadku zawałów serca mówi się o tzw. czterech złotych godzinach. Udzielona w tym czasie pomoc przynosi najlepsze efekty. W centrum bywały już sytuacje, że pacjentów z powiatu nie tylko przyjmowano, ale kończono zabieg udrażniania naczynia już po dwóch godzinach od momentu zawału. Jak podkreślają lekarze, tak szybka pomoc była możliwa dzięki maksymalnemu skróceniu czasu transportu i przyjęciu pacjenta. Przed powstaniem centrum chorzy znacznie dłużej czekali na zabieg, bo trzeba ich było transportować do Krakowa czy na Śląsk, by tam wykonano im np. angioplastykę. Agnieszka Sierocińska

13

zdrowie

KronikaChrzanowska

Hirudoretapeutka ze Źrebiec przekonuje, że tą metodą można leczyć wiele schorzeń

Pijawka dobra na wszystko? M

aria Jazieniecka z podchrzanowskich Źrebiec praktykuje już nieco zapomniany sposób na zwalczanie uciążliwych dolegliwości. Zaczęło się kilka lat temu, gdy sama poddała się leczeniu przy pomocy pijawek.

Jeśli pijawka, to tylko z farmy Współcześnie do leczenia można używać tylko pijawek hodowanych w warunkach laboratoryjnych. Stosowanie tych pochodzących z naturalnych źródeł obarczone jest bowiem ryzykiem. Mogłyby bowiem przenieść choroby i pasożyty. Dlatego w pijawki hirudoterapeuci zaopatrują się w specjalistycznej farmie. Za jedno takie zwierzątko płaci ok. 20zł. Każda pijawka może być użyta tylko raz. Potem ląduje w słoiku z denaturatem, a następnie trafia do pieca.

Maria Jazieniecka podczas zabiegu przystawiania pjawek Dobroczynne działanie tych zwierzątek doceniali już starożytni Egipcjanie. Grecy leczyli nimi choroby zakaźne. A w XIX-wiecznej Europie słój z pijawkami stał w każdej szanującej się aptece. W XX wieku ich sławę przygasił rozwój nowoczesnej medycyny. Ale w ostatnich latach znów o nich głośniej. Wie o tym dobrze pani Maria ze Źrebiec, która zdobyła certyfikat hirudoterapeutki i przeprowadza zabiegi stawiania pijawek. – Na tę metodę leczenia natknęłam się w Internecie. Najpierw wypróbowałam ją na sobie – przekonuje Maria Jazienicka. Lista schorzeń leczonych pijawkami jest długa: żylaki i zakrzepowe zapalenie żył, hemoroidy, procesy starzenia, depresja, reumatyzm, bóle

stawów, choroby kręgosłupa, trudno gojące się rany, obrzęki powypadkowe, krwiaki i zakrzepy, nadciśnienie i niedociśnienie, wrzody żołądka i dwunastnicy. – Pijawki bardzo dobrze działają też na serce, na choroby krążeniowe – twierdzi Maria. Ponoć pijawki postawione na łydce czy wzgórku łonowym pomagają nawet w leczeniu… impotencji. – Na początku do tej akurat kwestii podeszłam ze sceptycyzmem. Ale pacjenci potwierdzili, że pijawki pomogły im w tej dziedzinie – opowiada hirudoterapeutka. Mimo tego dobroczynnych właściwości u niektórych pacjentów już sam widok pijawek budzi popłoch.

Jacek Bojdoł, dyrektor Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego w Chrzanowie Nie zajmuję się tą metodą leczenia, więc nie chcę się wypowiadać, czy jest skuteczna. Ale znam osoby, które z niej skorzystały i były zadowolone z efektu. W końcu farmakologia, nawet ta nowoczesna, opiera się w znacznej mierze na matce naturze. A pijawki są elementem matki natury.

– Niektóre pacjentki z początku trochę histeryzowały, ale uspokajały się po przystawieniu pierwszej pijawki – śmieje się pani Maria. Zanim pijawka zostaje wykorzystana do zabiegu, przez kilka miesięcy przechodzi głodówkę. Wszystko po to, by, zdecydowała się przyssać do skóry, gdy hirudoterapeuta będzie chciał ją zaaplikować pacjentowi. A trzeba pamiętać, że nie każdemu pacjentowi się je przystawia. Takich zabiegów nie stosuje się u osób chorych na hemofilię, anemię, a także u dzieci poniżej 13 roku życia i kobiet w ciąży. Większość ludzi jednak dobrze znosi hirudoterapię. Same zabiegi nie są bolesne. Potwierdza to Stefan Lipnicki, jeden z pacjentów pani Marii, leczy się na nadciśnienie. – Pijawki może niezbyt przyjemnie wyglądają, ale ich stawianie nie boli – zapewnia pan Stefan. Gdy pijawka przyssie się do pacjenta, uwalnia wiele substancji do krwioobiegu, w szczególności hirudynę, która zapobiega krzepnięciu krwi. Pacjent ma gorsze samopoczucie nazajutrz po zabiegu, ale już następnego dnia odzyskuje wigor z nawiązką. Każdy, kto chce zdecyduje się na zabiegi przy użyciu pijawek, powinien jednak pamiętać, ze nie są one panaceum na wszystkie dolegliwości. Mogą natomiast wspomagać leczenie. Agnieszka Filipowicz

Bać trzeba się grypy, a nie szczepionki! J

esień w pełni. Wraz z nią nadchodzi sezon infekcji i zachorowań na grypę.

Lekarze przekonują, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Radzą więc, by szczepić się przeciw grypie, zwłaszcza, że to groźna choroba, która w przeciwieństwie do przeziębienia grozi powikłaniami i bardzo osłabia organizm. Co roku w Zakładzie Lecznictwa Ambulatoryjnego w Chrzanowie szczepi się ok. półtora tysiąca pacjentów. Z obserwacji lekarzy wynika, że po szczepieniach zwykle nie chorują, a jeśli zdarzy się im infekcja, to jej przebieg jest łagodniejszy. Dlatego warto sie zaszczepić, a zwłaszcza powinni uczynić to ludzie w podeszłym wieku,

osoby narażone na kontakty z dużą liczbą ludzi oraz te pracujące na otwartej przestrzeni. Warto też zaszczepić dzieci, zwłaszcza, gdy chodzą do żłobka lub przedszkola. Niestety, grypa to przebiegła bestia. Jej wirus posiada ogromne zdolności przeobrażania się. Dlatego szczepić należy się co roku, bo szczepionka działa tylko przez określony czas, od 6 do 8 miesięcy. Najlepiej uczynić to przed szczytem zachorowań. Dlatego specjaliści radzą, by przyjąc szczepionkę między końcem sierpnia a początkiem listopada. Koszt jednej szczepionki wynosi od 25 do 35 złotych. Jej cena jest zatem mniejsza niż koszt ewentualnego leczenia.

Warto wiedzieć, że ostre objawy grypy utrzymujące się ponad 5 dni – zwłaszcza wysoka gorączka, kaszel i trudności oddechowe – mogą oznaczać zaczynające sie powikłania. Wiele z nich przechodzi się ciężko, ryzykując uszkodzeniami narządów (serca, nerek), nawet zgonem. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, co roku choruje na grypę na świecie do 100 mln osób, około 500 tys do 1 mln z nich umiera. Około 80 procent z tych zgonów występuje u osób w podeszłym wieku. Znaczna liczba powikłań dotyczy małych dzieci, u których nie jest jeszcze dojrzały układ odpornościowy. (af )

14

na prawo zwrot

KronikaChrzanowska

Rośnie liczba nietrzeźwych kierowców na chrzanowskich drogach

Piją, jadą, wpadają... 307 nietrzeźwych kierowców zatrzymali chrzanowscy policjanci tylko w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku. To o kilka osób więcej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Mimo policyjnych akcji, kampanii informacyjnych, wiele osób wciąż nie ma oporów, by po tzw. kilku głębszych Rzecznik policji w Chrzanowie Robert Matyasik radzi: Jeśli ktoś spożywał alkohol i następnego dnia musi jechać samochodem, najpierw powinien się zbadać alkomatem. Można to zrobić w naszej komendzie. Tego lata niemalże nie było policyjnej kroniki bez wzmianki o zatrzymanym nietrzeźwym kierowcy. Policjanci przyznają, że wystarczy rano, zwłaszcza po weekendzie, przeprowadzić na drogach kontrole trzeźwości kierowców.

– Niestety, niemal zawsze trafimy wtedy na osoby pod wpływem alkoholu – mówi policjant pracujący w chrzanowskiej drogówce. Tylko w lipcu tego roku odnotowano 97 takich delikwentów. Stróże prawa przyznają, że w poprzednich latach wiosną i latem, zatrzymywali głównie nietrzeźwych na… rowerach. W tym roku to się zmieniło. – W dalszym ciągu zdarza się, że po wypiciu alkoholu niektórzy jadą rowerem. Przykładem może być małżeństwo zatrzymane w gminie Alwernia. Oboje małżonków miało sporą zawartość alkoholu we krwi. Zauważyliśmy jednak,

Gdy nie jesteś pewien swej trzeźwości, lepiej sprawdź, zanim wsiądziesz za kierownicę

Dopalacze pod kłódką

Jedyny w Chrzanowie sklep z dopalaczami zamknięto. To efekt ogólnopolskiej akcji przeciwko dopalaczom. Jej celem było wycofanie z obiegu środków zagrażających zdrowiu. 2 października policja wraz z inspektorem sanitarnym przeprowadziła kontrolę. Co prawda w chrzanowskim sklepie nie sprzedawano najbardziej niebezpiecznego dopalacza o nazwie „Tajfun”, ale pomimo tego dwa dni później decyzją wojewódzkiego inspektora sanitarnego na drzwiach sklepu przy ul. Sikorskiego pojawiły się plomby. Badania wykazały, że dopalacze są to środki silnie toksyczne i uzależniające. By całkowicie pozbyć się problemu handlu tymi substancjami, Sejm znowelizował ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii. Pojawił się w niej zapis o zakazie handlu tymi środkami. (tom)

97

nietrzeźwych którzy siedli za kółkiem zatrzymano tylko w lipcu tego roku że rowerzyści nie są już na czele statystyk. Coraz częściej zatrzymujemy osoby jadące samochodem po wcześniejszym spożyciu alkoholu – przyznaje Robert Matyasik, rzecznik policji. Pomimo zaostrzenia kar i groźby orzeczenia przez sąd pozbawienia wolności, nietrzeźwych na drogach powiatu chrzanowskiego nie ubywa. Policjanci pamiętają choćby kierowcę ciężarówki, który w Chrzanowie spowodował kolizję. Po badaniu alkomatem okazało się, że ma niemal trzy promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Takich przypadków było więcej. – To przerażające, bo przecież ten kierowca stanowi zagrożenie nie tylko dla siebie, ale także innych uczestników ruchu drogowego – podkreśla rzecznik KPP w Chrzanowie. Dlatego policja apeluje, by w sytuacji, gdy poprzedniego dnia piliśmy alkohol i nie jesteśmy pewni, czy organizm wydalił go całkowicie, przebadać się. Można to zrobić w chrzanowskiej komendzie i w każdym komisariacie. Wystarczy zgłosić się z dokumentem tożsamości i poprosić dyżurnego o przebadanie na alkomacie. Coraz częściej kierowcy decydują się na ten krok. W lipcu do chrzanowskiej komendy zgłosiło się 20 osób, prosząc o przeprowadzenie badania trzeźwości. – Pojawił się m.in. turysta z Warszawy, który przejeżdżał przez Chrzanów i zatrzymał się tu u rodziny. Poprzedniego wieczoru wypił alkohol, postanowił więc sprawdzić, czy może jechać w dalszą drogę. Okazało się, że wynik był zero zero – dodaje Matyasik. Agnieszka Sierocińska

Interes w internecie czasem brzydko pachnie Kilkadziesiąt tysięcy złotych zaledwie w pół roku zarobił 28-latek z Chrzanowa, handlując w internecie podrobionymi perfumami znanych marek. Teraz grozi mu do ośmiu lat pozbawienia wolności. Chrzanowianin handlował perfumami za pośrednictwem portalu Allegro. Policja wpadła na jego trop, gdy jedna z firm perfumeryjnych namierzyła w sieci nieuczciwego sprzedawcę. Rozpoczęło się śledztwo, w trakcie którego przesłuchano w sumie około trzystu osób. Policję interesowało głównie, u kogo i gdzie 28-latek zaopatruje się trefne perfumy. Ale podejrzany nie chciał sypnąć wspólników. Oględnie wyjaśniał, że towar odbierał na stacji CPN w Katowicach

od trzydziestoletniego mężczyzny. Jego danych osobowych jednak nie podał. 28-latkowi postawiono w sumie 183 zarzuty. Pod koniec września policjanci z wydziału s. przestępczości gospodarczej skierowali wniosek do prokuratury o objęcie aktem oskarżenia chrzanowianina. Policja ostrzega, że handel podróbkami na aukcjach internetowych, choć jeszcze nie przewyższa ich sprzedaży na bazarac, narasta. Internauta bez kłopotu kupi dziś podrobione perfumy, ubrania, sprzęt sportowy. Potem co najwyżej narzeka na zdecydowanie towar, który swą jakością zwykle zdecydowanie odbiega od produktów markowych firm. (af )

KronikaChrzanowska

15

świat młodych

Jackson znów królował

Widowisko muzyczne Michael Jackson Live Forever powróciło na deski sceny teatralnej ośrodka kultury. Tym razem impreza miała charakter charytatywny. Dochód ze sprzedaży biletów trafi bowiem do dotkniętych majową powodzią mieszkańców gminy Szczucin. W niedzielę 19 września o godzinie 16.00 wypełniona do ostatniego miejsca sala teatralna domu kultury rozbrzmiała piosenkami Króla Popu. Przedstawienie zbiegło się z czternastą rocznicą pobytu Michaela Jacksona w Polsce, podczas którego popularny muzyk odwiedził nasz kraj i dał jedyny, jak się okazało, koncert dla polskich fanów W musicalu wzięli udział uczniowie oraz absolwenci II LO w Chrzanowie i członkowie grupy teatralnej Apart działającej przy chrzanowskim MOKSiR. Blisko 50 utalentowanych młodych ludzi ćwiczyło przez wiele miesięcy układy choreograficzne do musicalu. Spektakl miał premierę pod koniec czerwca tego roku i cieszył się dużym zainteresowaniem publiczności. Występ dla powodzian różnił się od wcześniejszego, gdyż do układów choreograficznych wprowadzono nowe elementy. Całość rozbudowano również o nowe utwory. Zbiórka pieniędzy, której częścią było widowisko, trwała do końca miesiąca. Udało się zebrać ponad szesnaście tysięcy złotych. (tom)

Przygotowania do musicalu trwały wiele miesięcy. Efekt byl imponujący

Wrażenia z pobytu na obozie harcerskim... ...opisane przez zwariowanego członka Czubkolandu xD Kiedy pierwszy raz usłyszałam o obozie harcerskim w Szarym Dworze, od razu wiedziałam, że jest to miejsce iście xD, sympatyczne i zabawne. W tym roku postanowiłam pojechać. Pierwszego lipca, w dzień naszego odjazdu, mieliśmy się spotkać na dworcu w Trzebini. Oczywiście było niezłe zamieszanie; ludzie krzątali się wte i wewte, żegnając się z bliskimi. Gdy już byliśmy w pociągu, nareszcie sobie odpoczęłam po półgodzinnym staniu w korytarzu. Oczywiście był niezły lachen we wszystkich przedziałach, dopóki nasz komendant dh Szogun nie ogłosił ciszy nocnej. Od momentu, kiedy zobaczyłam Szary Dwór, byłam strasznie przerażona, ale także jakże zauroczona tym niezwykłym i przepięknym miejscem ;D. Pierwszy tydzień na obozie to była istna masakra. Te pamiętne i głośne pobudki oboźnego Romana nie były rzeczą normalną, a wychodzenie w las (prawie codzienne) przyprawiało o ból głowy i nie tylko. Najbardziej zakręcone były wypady na plażę oddaloną około 3 km od naszego obozu. Przyznam, że moja

kondycja poprawiła się o jakieś 200% przez te 25 dni, ale moje obdarte nogi wołały o pomoc. Przy grach terenowych byłam kompletnie zielona... Bieganie po lesie to nie moje hobby, ale było ciekawie, przyznam szczerze. Obiady w Szarym były dobre wystarczająco, żeby zaspokoić apetyt wszystkich obozowiczów. Najgorsze były zastępy kuchenne... Tragedia, ale przynajmniej teraz wiem, jaka to ciężka praca. Kiedy robiliśmy stroje egipskie, chłopcy nie byli za bardzo uradowani, ale musieli coś robić, albo „udawać”, że coś robią, żeby nasza kochana kadra nie niszczyła sobie nerwów. W ten sam dzień mieliśmy pokaz zaprojektowanych przez nas strojów. Tego widowiska nigdy nie zapomnę przez komiczną atmosferę panującą przed stołówką, wygłupy dh Mańka, dh Romana i dh Szoguna, ale najbardziej przez rozbrajającą fryzurę naszego oboźnego. Dyskoteki w Szarym Dworze były iście xD. Urocze i roztańczone szczególnie, kiedy kadra musiała niektórych z nas zmuszać do tańca ;O. Za to umiejętności tańczenia Belgijskiego ;D zawsze będą mi znane. Tyle bawią-

cych się ludzi w Szarym jeszcze nie widziałam. W każdą niedzielę jechaliśmy do kościoła i na zakupy do Delty! ;] Sklep był zawsze pełny, zatłoczony, a w kolejce stało się dobre 40 minut. Za to przyjemność zjedzenia czegoś słodkiego od razu przyćmiła ten trud stania, bólu nóg i upału. Najbardziej podobały mi się śluby obozowe. Ta przyjemność walnięcia w głowę o drzewo podczas chodzenia w labiryncie, po prostu nic w porównaniu z pocałunkami, jakimi obdarowywał mnie mój mąż xD. Wesele, przyznam szczerze, było fajne i zabawne. Obrączkę ślubną zgubiłam jedenaście razy w ciekawych miejscach jak np. Toi Toi;D. Ogniska centralne i kominki bardzo mi się podobały...Nauczyłam się nareszcie jakiś harcerskich piosenek, zabaw itp. Ogólnie najzabawniejszy był dzień obozowicza, w którym uczestnicy mieli władzę i zastępowali kadrę... Bardzo ciekawe przeżycie. Szary Dwór to miejsce zacne xD i magiczne.Wiele się tam działo podczas obozu, dużo rzeczy nie wymienię poprzez brak czasu i sklerozę...oczywiście. Mam nadzieję, że wrócę tam za rok... Obozowiczka

16

temat numeru

KronikaChrzanowska

Budynek przy placu Tysiąclecia jest tańszy w utrzymaniu i cieszy oko

Piastowska 15 wypiękni Zakończył się remont bloku przy ul. Piastowskiej 15 w Chrzanowie. To jeden z pierwszych w Małopolsce wyremontowany przy wsparciu pieniędzy unijnych. Udało się pozyskać 800 tys. zł. Jeszcze przed wakacjami ruszyły prace remontowe bloku przy ulicy Piastowskiej 15. Inwestycja obejmowała przede wszystkim termomodernizacje obiektu. – Ociepliliśmy blok, wykonaliśmy nową elewację, wymieniliśmy okienka na klatkach schodowych, ociepliliśmy stropodachy – wylicza Anna Sotowicz, prezes Zarządu Budynków w Chrzanowie, który administruje tym blokiem. Koszt całości prac wyniósł 1 mln 300 tys. zł, z czego 1 mln 200 tys. zł to kwota kwalifikowana. Ponad 60 procent kosztów wspólnota pokryła ze funduszy unijnych. Przy takiej inwestycji było to ogromne wsparcie. – W naszym bloku w większości mieszkają już starsze osoby i nie wiem, czy zdecydowalibyśmy się na wzięcie kredytu i tak potężną inwestycję wykonywaną tylko ze środków funduszu remontowego – zastanawia się Aleksandra Naturska mieszkanka tego bloku. Na szczęście członkowie tej wspólnoty nie mieli takiego dylematu. Wniosek o przyznanie funduszy, w ich imieniu, napisał zarządca budynku. Nie udałoby się pozyskać unijnej kasy, gdyby nie wsparcie gminy. Ta włączyła blok do programu rewitalizacji centrum miasta, a był to jeden z warunków, by zabiegać o unijne dofinansowanie. Jeszcze w styczniu tego roku uroczyście podpisano umowę o przekazaniu wspólnocie pieniędzy. Przed wakacjami ruszyły prace remontowe. Zakończono je we wrześniu. – Cieszymy się bardzo, że mamy to już za sobą. Ten okres, gdy trwał remont, nie był miły, ale cel uświęca środki. Efekt był tego wart. Mieszkamy w pięknym i ciepłym bloku. Jest szansa, że będziemy mniej płacili za ogrzewanie. Jednym słowem, same korzyści – cieszy się Aleksandra Ząbkowska należąca do tej wspólnoty. Odnowiony blok pomalowano na kolor oliwkowy. Wymieniono także witryny w sklepach znajdujących się na parterze budynku. Założenie było takie, aby współgrał z pobliskim placem Tysiąclecia. – Nie wszystkim się podoba oliwkowa elewacja, ale moim zdaniem wygląda dobrze i współgra z otoczeniem – dodaje Ząbkowska. Tych krytykujących jest jednak zdecydowanie mniej niż… ciekawych, jak pozyskać środki na remont bloku czy kamienicy. Prezes Zarządu Budynków w Chrzanowie nie ukrywa, że wciąż zdarzają się pytania w tej sprawie i to nie tylko od przedstawicieli wspólnot mieszkaniowych z Chrzanowa. – Jak tylko dostaliśmy te pieniądze, wiele osób dzwoniło i pytało, były nawet telefony z odległych zakątków Małopolski. Niestety, nie wszyscy mogą się starać o takie środki. Niektórych wspólnot po prostu na to nie stać – wyjaśnia Anna Kotowicz. Jak przekonuje, przygotowanie potrzebnej dokumentacji, choć niełatwe, są w stanie wykonać niemal wszyscy. Problem zaczyna się, gdy do-

Zakończenie pierwszego w Chrzanowie remontu bloku lokatorzy, zarządca i zaproszeni goście u chodzi do momentu zagwarantowania środków własnych. Unia Europejska pokrywa przy takich inwestycjach maksymalnie 70 procent kosztów zadania. Pozostałe 30 procent musi już mieć sama wspólnota. – Wielu małych wspólnot nie będzie stać na zagwarantowanie wkładu własnego. W przypadku Piastowskiej 15 mieliśmy dużą liczbę lokatorów i tym samym sporo wpływów na fundusz remontowy. Poza tym, w takim przypadku, łatwiej sięgnąć po kredyt – dodaje pani prezes. Burmistrz Chrzanowa nie ukrywa, że cieszy się z sukcesu mieszkańców i administratora bloku przy ulicy Piastowskiej. Już docierają do niego sygnały od innych zarządców, którzy chcą się starać o takie dofinansowanie. Podkreśla jednak, że gmina nie jest w stanie pomóc, jeśli wnioskodawcy nie będą mieli zabezpieczonego wkładu własnego. – To konieczny warunek i wiem, że niektórzy mogą mieć z tym problemy. Na razie dotarły do

800

tys. zł dostała na termomodernizacje bloku wspólnota z ul. Piastowskiej 15. mnie tylko informacje, że Spółdzielnia Mieszkaniowa w Chrzanowie chce spróbować pozyskać zewnętrzne pieniądze na remont wieżowców w sąsiedztwie placu Tysiąclecia – mówi Ryszard Kosowski. W tym roku nie ma już na to szans, bo województwo nie dysponuje już takim funduszem. Miejmy jednak nadzieję, że w kolejnych latach śladem wspólnoty z ul. Piastowskiej 15 pójdą inni, bo sporo jest jeszcze budynków w mieście, którym przydałby się lifting. Agnieszka Sierocińska

KronikaChrzanowska

17

temat numeru

iała za unijne pieniądze Z Markiem Sową, członkiem Zarządu Województwa Małopolskiego o unijnych pieniądzach rozmawia Agnieszka Sierocińska

Stawiają na rewitalizację miast i drogi Czy wspólnota z ul. Piastowskiej może czuć się wybrana, bo jako jedna z pierwszych dostała unijne pieniądze na remont... M.S. Realizujemy największy w Małopolsce i całym kraju program rewitalizacji miast w ramach którego zarządcy mogli się starać o dofinansowanie remontów. W przypadku wspólnot nagrodę dostali ci, którzy przygotowali się pierwsi. Wspólnota z Piastowskiej tak zrobiła. Dziś patrząc na efekty prac możemy z satysfakcja powiedzieć, że warto tak wspólnoty wspierać. Na pewno będziemy przygotowywali podobne rozwiązania w przyszłości.

Ci, którzy teraz są gotowi do pisania takich wniosków, nie mają się już o co bić? M.S. Do dyspozycji jest Fundusz Poręczeń Kredytowych, który będzie gwarantował finansowanie tego typu inwestycji. Można też starać się o wsparcie przez Bank Ochrony Środowiska. Niestety, to są kredyty, które trzeba będzie zwrócić. Najkorzystniejszej formy wsparcia, czyli unijnych środków, już na ten cel nie ma.

Docierają do Państwa pytania w tej sprawie czy zainteresowanie jest niewielkie?

uczcili pamiątkową fotografią.

Ryszard Kosowski burmistrz Chrzanowa

– Bardzo się cieszę i gratuluję mieszkańcom blo-

ku Piastowska 15 tego dofinansowania. Mam nadzieję, że w przyszłości innym wspólnotom też uda się sięgnąć po takie dofinansowanie. Marzy mi się remont jeszcze wielu budynków w Chrzanowie. Część z nich nie należy do gminy. Chciałbym, aby wypiękniała al. Henryka czy chrzanowskie blokowiska.

Aleksandra Naturska mieszkanka Piastowskiej 15 – Gdyby nie unijne pieniądze, to nie wiem, czy

tak szybko byśmy się zdecydowali na ten remont. To blok wybudowany w latach 60. i mieszkają tu głównie starsze osoby, ciężko byłoby nam się więc zdecydować na kredyt.

M.S. Po sukcesie tej wspólnoty było sporo pytań i napłynęły wnioski. Szacuję, że na realizacje tylko tych, które już u nas są, potrzeba byłoby 50 mln zł.

W tej sytuacji to nierealne, ale może jest jakaś optymistyczna informacja dla tych wnioskodawców? M.S. Na roku 2010 życie się nie kończy i liczymy, że w kolejnych latach pieniądze na ten cel będą. Teraz przede wszystkim mamy nadzieję, że województwo otrzyma rezerwę wykonania, bo spełniliśmy podstawowy próg wykonania czyli 20 procent wypłaconych środków z funduszy europejskich. Generalnie Małopol-

Marek Sowa

ska jest w czołówce w kraju, jeśli chodzi o wykorzystanie pieniędzy unijnych europejskich, jestem więc dobrej myśli.

Chrzanów też pokazał, że potrafi wałczyć o unijne fundusze. M.S. Tak był bardzo dobrze przygotowany do tego okresu 2007-2013. Na początku zakontraktował wiele dużych inwestycji, które wciąż są realizowane, bo zresztą nie da się ich wykonać w ciągu roku. Obwodnica planowana jest do 2012 roku, wkrótce zakończy się biblioteka. To wszystko jest rozłożone w czasie.

Czy w takim razie już myśleć o kolejnych projektach ? M.S. Na pewno warto się zastanawiać, jak rozwijać miasta od 2014 roku, kiedy do dyspozycji regionów będzie dwa razy więcej unijnych środków niż teraz.

Na co Pana zdaniem samorządy w Małopolsce powinny postawić w tym kolejnym okresie programowania? M.S. Na pewno będą kontynuowane programy rewitalizacji miasta z naciskiem na blokowiska. Myślę, że wciąż jedną z największych naszych bolączek jest też system dróg. Powinno się myśleć o obwodnicach i sięgać po pieniądze na ten cel.

Kogo wesprze gmina? W wielu wspólnotach mieszkaniowych część lokali jest nadal własnością gminy. W takich przypadkach, gdy wspólnota planuje remont, występuje do miasta o uiszczenie swojej części wkładu w ramach funduszu remontowego. Najczęściej remontowane są dachy, doprowadzana centralna ciepła woda czy wymieniane instalacje. Jak dotąd większość wniosków o uiszczenie wkładu gminy rozpatrzono pozytywnie. Z reguły są to zobowiązania na kilka lat, bo wspólnoty korzystają z kredytów. Za każdym razem w przypadku gminy najpierw musi być uchwała rady miejskiej w tej sprawie.

18

kultura

KronikaChrzanowska

PASJE JANA RYSIA

Jubileusz działalności artystycznej Jana Rysia – folklorysty, pracownika MOKSiR w Chrzanowie, zbiegł się z obchodami 30-lecia istnienia zespołu Rudnianie. Uroczystości jubileuszowe odbyły się w remizie strażackiej w Rudnie 27 czerwca 2010 roku, na które przybyło blisko 100 osób. Przybyli goście wręczali jubilatom prezenty, którym towarzyszyły piękne laudacje i przemówienia. W imieniu ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego burmistrz Krzeszowic Czesław Bartl przekazał zespołowi i jego kierownikowi Janowi Rysiowi dyplom uznania za działalność w upowszechnianiu kultury ludowej i pielęgnowaniu dawnych tradycji. Podczas uroczystości nie mogło oczywiście zabraknąć występów artystycznych w wykonaniu zespołu Rudnianie. Po części oficjalnej były tańce, do których przygrywała góralska kapela

żyć zespół „Rudnianie”. Od tamtej chwili zespół nagrał 14 audycji radiowych, wydał dwie płyty CD. Jest laureatem wielu przeglądów. Dwa lata temu zespół otrzymał najwyższe wyróżnienie na Sabałowych Bajaniach w Bukowinie Tatrzanskiej.

Wiem, że byłeś wieloletnim gościem na festiwalach w Kazimierzu. Kiedy pojechałeś tam po raz pierwszy?

Do Kazimierza nad Wisłą na Festiwal po raz pierwszy przyjechałem w roku 1986. Bardzo zachwycił mnie klimat tego urokliwego miasteczka. Wysiadłem z autobusu nr „12”i prosto z bagażem udałem się na rynek. Na estradzie występował akurat skrzypek z Janowa Lubelskiego, którego nazwiska nie pamiętam. Zasłuchałem się w to proste granie, które przypominało świergot skowronka. Na estradzie pojawili się znakomici konferansjerzy: Józek Broda, Marysia Brzezińska i Stanisław Jaskółka, zapowiadając na przemian wykonawców z różnych regionów Polski. Późnym wieczorem na estradzie pojawiła się grupa śpiewacza z Bułgarii. Nigdy nie słyszałem tak archaicznych pieśni. Panie ubrane w białe stroje zaśpiewały tak, jak przed wiekami śpiewały ich matki i babki.

Poniżej prezentujemy wywiad z Janem Rysiem, który przeprowadził Antoni Dobrowolski. W tym roku mija 30 lat twojej pracy artystycznej. Pamiętasz jej początki? Zdecydowanie tak. Moja przygoda z kulturą rozpoczęła się od pracy w Operze Krakowskiej w 1980 roku, gdzie uczestniczyłem w paru udanych przedsięwzięciach artystycznych. Tańczyłem m.in. w spektaklach „Carmen” i „Pan Twardowski”. Podczas pracy w operze poznałem i współpracowałem z wieloma osobowościami sceny: znakomitym polskim choreografem Tomaszem Gołębiowskim, czołowymi polskimi tancerzami – Aliną Towarnicką i Wacławem Niedźwiedziem, czy światowej sławy śpiewaczką – Ewą Podleś. Praca w operze nauczyła mnie miłości i pokory do sceny, które pozostały mi do dzisiaj.

Wiem jednak, że w Twojej karierze nastąpił potem duży przełom. Z tancerza bowiem narodził się animator kultury? To prawda. Po okresie „krakowskim” postanowiłem podjąć pracę jako choreograf w Miejskim Ośrodku Kultury, Sportu i Rekreacji w Chrzanowie. Zaczęło się od naboru młodzieży do zespołu tańca współczesnego. Pamiętam, że zgłosiło się bardzo dużo młodych osób. Potem mozolna praca pozwoliła wyselekcjonować tych najambitniejszych i najzdolniejszych, z którymi zrealizowałem dużo ciekawych projektów tanecznych, m.in.: „Noc na Łysej Górze”, „Metamorfozy” – spektakl nagrodzony na spotkaniach tanecznych w Katowicach oraz widowisko baletowe „Przygody Śnieżki” – grane przez trzy sezony dla dzieci . Zajęcia z tym zespołem prowadziłem do 1990 roku. Potem prowadziłem grupę taneczną „Mega”, która była laureatką wielu przeglądów i konkursów.

Ten drugi okres w Twoim artystycznym życiorysie dotyczy pracy z młodzieżą w zakresie tańca współczesnego. Powiedz nam zatem, jak to się zaczęło z folklorem ? W 1985 roku zaproponowano mi konsultacje z grupami obrzędowo-śpiewaczymi, działającymi w gminie Chrzanów. Były to zespo-

Jan Ryś ły folklorystyczne z Luszowic, Balina, Płazy i Pogorzyc, mające już duży dorobek artystyczny. I tak się rozpoczęła moja przygoda z folklorem. Potem założyłem w MOKSiR dziecięcy zespół tańca ludowego „Stokrotki”, który w swoim repertuarze miał polki, krakowiaki, chodzone oraz zabawy dziecięce wzbogacone elementami tańców ludowych. Zespół działał przez dziesięć lat. Poprzez moje częste konsultacje z grupami obrzędowo-śpiewaczymi oraz jednoczesną współpracę z wybitnymi znawcami folkloru, narodziła się moja miłość do dawnych ludowych zwyczajów, pieśni i tańców, która trwa do dnia dzisiejszego. Cały czas współpracuję z Chrzanowskim Stowarzyszeniem Folklorystycznym, które jest animatorem wielu ważnych inicjatyw kulturalnych w Chrzanowie.

Twój jubileusz zbiega się z XXX-leciem działalności zespołu „Rudnianie”, którym, jak wiem, od początku kierujesz. Opowiedz nam o tym interesującym epizodzie. Nie traktuję tego jako epizodu. Mieszkam w Rudnie i od dziecka obcuję z lokalnym, bogatym folklorem. W 1980 roku na dożynkach z pięcioma paniami, które podobnie jak ja umiłowały dawne tradycje, postanowiliśmy zało-

Zapewne poznałeś wielu znakomitych folklorystów, osoby, które tak jak Ty umiłowały dawne tradycje ludowe i postanowiły je kultywować? Na kolejne festiwale przyjeżdżałem z panią juror mgr Aleksandrą Bogucką. Festiwal organizowało dużo znanych postaci. Pamiętam Elę Sandajewicz, Helenkę Werenczuk, Jasię Biegalską. Zawsze barwne bywały targi sztuki ludowej organizowane przez twórców ludowych w Lublinie. W niedzielne przedpołudnie wokół stoisk nie można się było przecisnąć. Rok rocznie do domu przywożę jakieś dzieło sztuki ludowej upatrzone na stoisku. Konkursy odbywały się na przemian, raz na małym rynku, raz na dużym. Zawsze niezapomniane były koncerty na małym rynku, gdzie na zwykłych składanych krzesłach jury, pod przewodnictwem prof. Jana Stęszewskiego, cierpliwie wysłuchiwało występów artystów ludowych z różnych regionów Polski. Dzięki festiwalowi poznałem też fantastycznych przyjaciół z „terenu”, m.in. Małgosię Kaszubę, Stefanię Raupis, Teresę Marcinkowską, Wandę Księżopolską, Mirka z Suwałk, Andrzeja Sar z WOK w Lublinie czy Henia Dunina. Wszyscy oni ciężko pracują w różnych częściach naszego kraju, aby rodzimy folklor nie zaginął.

Dziękuję za rozmowę, życząc dalszych owocnych sukcesów zawodowych.

Rozmawiał Antoni Dobrowolski

KronikaChrzanowska

kultura

19

Pełne sale na festiwalu muzyki kameralnej

W

każdą niedzielę od 15 sierpnia do 19 września 2010 r. na ziemi chrzanowskiej gościła muzyka najwybitniejszych kompozytorów polskich i światowych w znakomitym wykonaniu.

Łącznie w ramach XX Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej i Organowej w Wygiełzowie odbyło się dziesięć koncertów, z czego sześć w skansenie, a cztery w świątyniach Chrzanowa, Trzebini, Libiąża i Grojca (gmina Alwernia). Tegoroczny festiwal upłynął pod znakiem dwusetnej rocznicy urodzin Fryderyka Chopina i Roberta Schumanna. Z tego też powodu odbyły się trzy koncerty w ramach Roku Chopinowskiego, a każdy o innym ładunku emocjonalnym. Na inaugurację Festiwalu, 15 sierpnia, usłyszeliśmy dwa koncerty fortepianowe Fryderyka Chopina e-moll i f-mole, które są najwybitniejszym polskim wkładem do światowych koncertów instrumentalnych. Wykonawcami tych koncertów byli: Szczepan Kończal i Marek Szlezer, a solistom towarzyszył Kwintet Smyczkowy Sinfonietty Cracovia. Znakomici muzycy pod kierownictwem artystycznym skrzypka Roberta Kabary zastąpili swoim niewielkim zespołem orkiestrę symfoniczną, przez co nawiązali do pierwszego wykonania koncertu f-moll z 7 lutego z 1830 r. przez samego Fryderyka Chopina w Warszawie.

Drugi koncert, w ramach Roku Chopinowskiego to występ trzech tegorocznych uczestników XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie, który odbył się w październiku br. W wygiełzowskim dworze, 29 sierpnia, wystąpiło dwóch Polaków tj. Marek Bracha – reprezentujący środowisko warszawskie, Gracjan Szymczak z Wrocławia oraz Japonka Marie Kiyone, reprezentantka najliczniejszej, bo siedemnasto-osobowej grupy pianistów z kraju Kwitnącej Wiśni, na tegoroczny konkurs pianistyczny. Trzeci koncert chopinowski, w wykonaniu Magdaleny Lisak – polskiej laureatki XIII Konkursu Chopinowskiego z 1995 roku, odbył się 5 września we dworze z Drogini. Była to niezwykła interpretacja, zarówno większych form, jak i miniatur Fryderyka Chopina, w tym utworów, o których Robert Schumann powiedział: „są to armaty ukryte w kwiatach”. Natomiast w dwusetną rocznicę urodzin Schumanna poświęcony był koncert, który odbył się 12 września. Schumann to drugi współczesny Chopinowi geniusz muzyki, chociaż odmienny w wyrazie. Jego muzykę zaprezentował kwartet smyczkowy a-moll i kwintet fortepianowy Es-dur oraz Grzegorza Niemczuka – fortepian. Kwartet „DAFO” specjalizuje się w utworach kameralnych z różnych epok.

Koncert inauguracyjny festiwalu w wykonaniu Kwintetu Sinfonietty Cracovia

W ramach pozostałych koncertów jubileuszowych XX Festiwalu uczczono także rocznice urodzin Jana Sebastiana Bacha i Georga Friedricha Haendla. Pierwszemu kompozytorowi poświęcono koncert w Libiążu i ostatni festiwalowy koncert w skansenie. Natomiast muzyka oratoryjna Haendla zabrzmiała po raz pierwszy w kościele p.w. Świętego Jana Chrzciciela w Chrzanowie-Kościelcu. Spośród zagranicznych gości tegorocznego festiwalu na uwagę zasługuje fiński duet braci Helling (skrzypce i wiolonczela), barwny tercet bandurzystek Oriana z Tarnopola oraz Orkiestra Kameralna Wirtuozów Lwowa z wokalistką Darią Kniaziewą. Pełne sale koncertowe dworu, niezwykła frekwencja w kościeleckiej świątyni i innych kościołach regionu potwierdzają zapotrzebowanie na tego typu muzykę. W trakcie koncertów czuło się niezwykłą więź emocjonalną słuchaczy z wykonawcami. Była to prawdziwa „mowa serca”, jak o muzyce mówił Karol Kurpiński. dyrektor Jerzy Motyka

Filozofia dla nie-Filozofów

Zdziwienie to pierwszy krok do filozofii

Marek Niechwiej – z wykształcenia filozof, politolog, dziennikarz i prawnik. Prowadzi prywatną Kancelarię Prawną w Chrzanowie i Jaworznie. Współpracownik Kroniki. Co miesiąc gości w Klubie Literackim Chrzanowa. Książki: Historia Filozofii w Sentencjach, Filozofia dla Optymistów, Filozofia dla Pesymistów, Miłość – Sentencje dla Zakochanych.

Powszechnie znane jest filozoficzne powiedzenie: „Myślę, więc jestem...” przypisywane Kartezjuszowi w XVII w. Mówi się, że ono jest podstawą filozofii. Bo rzeczywisty, wartościowy byt człowieka zaczyna się w momencie, kiedy zdolny jest on reflektować się. Zwątpienie jest pierwszym krokiem do mądrości. Człowiek wątpi, a zatem rodzi się w nim myśl, rozważa rzeczywistości i temu nie można zaprzeczyć. Zauważmy, że poddając się czy to mitologii, czy wierzeniom jakiejkolwiek religii, nie znajdujemy miejsca na zwątpienie. Wiara opiera się na dogmacie, bezrefleksyjnym przyjęciu stanu rzeczy. Natomiast filozofia rodzi się ze zwątpienia, z zaprzeczenia, albo – jak chciał Władysław Tatarkiewicz – ze zdziwienia. „Zdziwienie jest pierwszym krokiem do filozofii”. Z tej teorii wynika, że natura człowieka jest kreatywna, wyzwala się z dogmatu. Bo trzeba wyzwolić się z dogmatyki, z przyjęcia na wiarę, ażeby zacząć filozofować. Tu jest zatem drastyczna przepaść pomiędzy filozofią a religią. „Wątpię więc myślę, myślę więc jestem” polega najpierw na zwątpieniu, a dopiero na tym – nazwijmy to – fundamencie, pojawia się umiłowanie mądrości. Człowiek „staje się” o tyle, o ile myśli. Tutaj pojawia się nam intelektualizm etyczny Sokratesa i jego skrajny moralizm - „życiem bezmyślnym żyć człowiekowi nie warto”. Istnienie polega na tym, że ze zwątpienia rodzi się ludzka myśl. Nie znaczy to, że np. zwierzęta nie istnieją. Nie istnieją jedynie same dla siebie, to znaczy nie mają świadomości i nie są w stanie reflektować się „na istnieniu”. A zatem człowiek jest – nazwijmy to – bytem-podmiotem, natomiast zwierzę jest bytem-przedmiotem. Ogólnie rzecz biorąc – człowiek może negować wszystko, lecz nie to, że wątpi i w danym momencie myśli. Tym różni się od pozostałych istot, charakteryzujących się bytem bezrefleksyjnym, biernym. Choć zwątpienie może nas zaprowadzić w ślepy zaułek, jednak jest twórcze. Jeżeli w jakimś temacie pojawiają się wątpliwości, to znaczy, że człowiek poszukuje sensu, szuka prawdy. A już samo poszukiwanie jest procesem twórczym. Marek Niechwiej

20

kultura

KronikaChrzanowska

Nietypowa promocja miasta i muzeum

Odnowiony rynek, budynek muzeum czy salonik mieszczański to tylko niektóre z miejsc, które można zobaczyć na naszych widokówkach – mówi Zbigniew Mazur, dyrektor Muzeum w Chrzanowie

D

wanaście nowych pocztówek prezentujących Chrzanów można kupić w kioskach na terenie miasta. Ich opracowaniem i wydaniem zajęło się chrzanowskie muzeum.

– Chcemy w ten właśnie sposób promować miasto, jak również naszą instytucję – mówi

Zbigniew Mazur, dyrektor chrzanowskiego muzeum. Do niedawna mieszkańcy czy turyści mogli kupić widoków przedstawiające centrum Chrzanowa jeszcze przed rewitalizacją. Stąd pomysł na wydanie nowych pocztówek. Okazja był także jubileusz 50-lecia muzeum. Na pocztówkach po-

kazano chrzanowski rynek i obiekty, w których mieści się muzeum lub którymi administruje. – Znalazły się tam także wnętrza obiektów muzealnych, między innymi salonik mieszczański – zdradza Zbigniew Mazur. – Moim zdaniem ta pocztówka jest jedna z piękniejszych – dodaje. Koszt wydania widokówek był niewielki, bo autorem fotografii i projektów graficznych jest pracownik muzeum – Marek Szymaszkiewicz. Do kiosków i punktów zbytu trafiło sześć tysięcy pocztówek. Jeżeli będzie większe zapotrzebowanie, wówczas muzeum zrobi dodruk. Dyrektor tej instytucji zapewnia, że na pewno kolekcjonerzy czy turyści nie będą mieli problemu z kupnem widokówek, podobnie było także z poprzednim tego typu wydawnictwem. – Kilka lat temu zdecydowaliśmy się na wydanie i kolportaż kartek, na których pokazaliśmy Chrzanów przedwojenny. Były to reprinty obrazów Chwastowskiego. Teraz pokazujemy nasze miasto współcześnie – dodaje Mazur. Pocztówki można kupić za sześćdziesiąt groszy. Jeśli będą cieszyć się popularnością, to niewykluczone, że w przyszłości muzeum pokusi się o przygotowanie kolejnej partii pocztówek przedstawiających inne ciekawe i urokliwe zakątki miasta. Agnieszka Sierocińska

Promocja wydawnictwa o krakowiakach zachodnich

Okładka nowego wydawnictwa Październikowe posiedzenie Chrzanowskiej Rady Kultury stało się okazją do promocji wydawnictwa „Dziedzictwo Krakowiaków Zachodnich i Pogranicza Krakowsko-Śląskiego”. Członkowie rady wysłuchali też informacji o działalności niektórych stowarzyszeń kulturalnych. Prezentację rozpoczął Jan Jarczyk, który omówił dokonania Chóru Męskiego „Żaby” na przestrzeni 94 lat jego istnienia. Okazało się, że chór

ten może poszczycić się znakomitą i bogatą historię, obfitującą setkami występów, licznymi udziałami w przeglądach i konkursach oraz wieloma znaczącymi nagrodami i wyróżnieniami. Jego członków martwi jednak teraz brak następców. Okazuje się bowiem, że młodzi ludzie nie wykazują chęci wstąpienia do „Żab”. Z kolei o działalności Grupy Twórczej „Cumulus” opowiadała Jolanta Kupiec, instruktor MOKSiR. W skrócie przedstawiła osiągnięcia Grupy oraz zamierzenia na najbliższy czas. Otóż chrzanowscy twórcy planują udział w akcji „Poeci bliscy i najbliżsi”, której głównym celem jest przybliżenie twórczości rodzimych poetów młodzieży szkolnej. Stowarzyszenie Twórców Kultury In Gremio z siedzibą w Chrzanowie reprezentowała Lidia Kurnik. Oficjalną działalność stowarzyszenie rozpoczęło w kwietniu 2006 r. łącząc się z grupą twórców nieprofesjonalnych, działającą przez 25 lat przy Muzeum w Chrzanowie. Stowarzyszenie zrzesza osoby reprezentujące różne grupy wiekowe i zawodowe. Mieszkają i tworzą głównie na ziemi chrzanowskiej, ale także w Chełmku i Jaworznie. W drugiej części posiedzenia rady kultury odbyła się promocja publikacji Dziedzictwo Krakowiaków Zachodnich i Pogranicza Krakowsko-Śląskiego, wydanej nakładem MOKSiR w Chrzanowie. Wydawnictwo stanowi pokłosie realizowanego pod tą samą nazwą projektu, który otrzymał wsparcie finansowe województwa małopolskiego. Składał się z trzech części: Przeglądu Piosenki i Przyśpiewki Ludowej, konferencji popular-

no-naukowej oraz opracowania i wydania publikacji podsumowującej konferencję. Przegląd Piosenki i Przyśpiewki Ludowej odbył się w sali teatralnej MOKSiR 8 kwietnia, ciesząc się ogromną popularnością. Do udziału w przeglądzie zgłosiło się blisko 300 osób, reprezentujących trzy kategorie artystyczne: solistów, grupy śpiewacze i zespoły. Natomiast konferencja popularno-naukowa, dotycząca obrzędów i zwyczajów Krakowiaków Zachodnich i Pogranicza Krakowsko-Śląskiego, miała miejsce dwa dni później. Prowadził ją dr Marek Grabski z Muzeum Etnograficznego im. Udzieli w Krakowie. Efektem końcowym projektu było opracowanie i wydanie publikacji, w której znalazły się omawiane podczas konferencji tematy. Henryka Haduch zamieściła artykuł o stroju ludowym Krakowiaków Zachodnich. O obrzędowości wielkanocnej napisała Agnieszka Oczkowska. Obie panie pracują w Muzeum - Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie i Zamek Lipowiec. Natomiast dr Marek Grabski wtajemniczył czytelników w wiedzę o budownictwie krakowskim, uwzględniając zagadnienia dotyczące badań i ochrony zabytków. Etnomuzykolog Aleksandra Szurmiak-Bogucka przybliżyła niektóre problemy związane z funkcjonowaniem folkloru muzycznego w regionie krakowskim. Z kolei Beata Skoczek-Marchewka, pracownik Muzeum Etnograficznego w Krakowie, zaprezentowała tekst o sztuce ludowej Ziemi Chrzanowskiej. Antoni Dobrowolski

KronikaChrzanowska

21

kultura

Niecodzienne spotkanie z okazji 100-lecia harcerstwa

Mistrzyni mowy polskiej odwiedziła Chrzanów O

sobiście poznać mistrzynię mowy polskiej to przeżycie niezwykłe... Charakter, charyzma, piękny literacki język, dar opowiadania na miarę mówcy i oratora wszech czasów. Mówiąc krótko – Barbara Wachowicz.

Barbara Wachowicz zachwyciła uczestników spotkania swą erudycją

Mogli się o tym przekonać wszyscy, którzy przybyli na spotkanie autorskie z pisarką 30 września 2010 do chrzanowskiej biblioteki. Prawie 200 osób miłujących język polski, tradycje harcerstwa polskiego... i literaturę. Spotkanie z okazji 100-lecia harcerstwa zorganizowała Miejska Biblioteka Publiczna w Chrzanowie oraz Związek Harcerstwa Polskiego Komenda Hufca Chrzanów.

Gawęda, wspólne zdjęcia, dedykacje na kartach książek. Wreszcie pełne entuzjazmu rozmowy nie tylko o książkach. Autorka książek, wystaw, spektakli, programów telewizyjnych i radiowych, przez całe życie związana sercem i słowem z wielkimi Polakami. Osoba, dzięki której zstępują z piedestału bohaterowie narodowi i najwięksi twórcy literatury, by stać się nam bliskimi.

„Kto Cię Polsko będzie kochał w sercu niósł?” – tak zatytułowała autorka swą opowieść o wielkich Polakach. Opowieść, a właściwie spektakl, gdzie słowo przeplatała muzyka. Całość opowiadała o tych, którzy stali się symbolem miłości ojczyzny – Kościuszko, Mickiewicz, Słowacki, Norwid, Chopin, Sienkiewicz, Żeromski, jak również Olga i Andrzej Małkowscy – twórcy harcerstwa polskiego związani z ziemią chrzanowską. Wśród nich Ci, którzy zginęli za Ojczyznę – młodzi bohaterowie „Kamieni na szaniec” – harcerze Szarych Szeregów z Batalionów „Zośka” i „Parasol”. Jakie było spotkanie z Barbara Wachowicz? Cytat przeplatał się z kolejnym cytatem. Ważne, piękne i mądre słowa przypominały obecnym o Ojczyźnie, Nauce, Cnocie – słowach wyrytych na harcerskich lilijkach autorstwa samego Mickiewicza. Była to pasjonująca opowieść o życiu, twórczości, miłości, odwadze i waleczności, ale również o tajemnicach bohaterów książek Barbary Wachowicz. Niezwykle ciepła w kontaktach z ludźmi pisarka dawała wiarę swym zachowaniem, jak ważne są wzajemne kontakty międzyludzkie, szczerość, otwartość, miłość. Przypominała o wartościach, które powinniśmy pielęgnować w nas samych i w naszych dzieciach, podsycać miłość do literatury i książki, Wreszcie nie zapominać o tych, którzy za Polskę oddawali swe życie, dla Polski kreślili słowa. – Onegdaj w Chrzanowie znamienite miało miejsce spotkanie – kończę słowami, które słyszę z ust Barbary Wachowicz późnym wieczorem, kiedy na świeżo zdaje telefoniczną relację przyjaciołom z Warszawy, ciepło mówiąc o spotkaniu i kiedy prosto z chrzanowskiej biblioteki jedzie do Zakopanego, aby aby wśród pięknych, polskich krajobrazów, dobrych ludzi i wyjątkowej aury pisać dalej.. i dalej... Pięknie jak zawsze.

Tadka Niejadka pełna przygód droga do jedzenia...

C

zy w Klubie Literackim można dyskutować o jedzeniu? Owszem, pod warunkiem, że ma to związek z książkami.

Odwieczny kłopot rodziców „niejedzących” dzieci – jak zachęcić do jedzenia, jakimi sposobami? Gotujemy dziwne czasami potrawy, opowiadamy dziwne czasami rzeczy, robimy w powietrzu samolociki łyżką. Oj, wymieniać można by długo. Na ciekawy sposób wpadła dawno temu pisarka Wanda Chotomska, wymyślając zabawną historię o Tadku Niejadku. Chłopcu, który nie

chce jeść, jednakże spacerek z dziadkiem i niespodziewana przygoda z balonem sprawiają, że diametralnie zmienia zdanie w kwestii jedzenia oczywiście. Na zajęciach nie tylko czytano książkę. Dzieci miały też okazję wysłuchać słuchowiska z 1968 r. z głosem cudownej Ireny Kwiatkowskiej. A potem malowały wesołe przygody Tadka i jego „długą drogę do jedzenia”. W tę zabawę plastyczną wymyśloną przez Eligię Gąsior, opiekunkę grupy, zaangażowali się wszyscy. W końcu to klasyka bajki dla dzieci. (on)

Tadek Niejadek był bohaterem pierwszego po wakacjach spotkania z dziećmi w Klubie Literackim

22

kultura

KronikaChrzanowska

Lektura szkolna stała się inspiracją do powstania wystawy czasowej w Domu Urbańczyka w Chrzanowie

Spotkanie z bocianami w muzeum

Wystawę o bocianach otwarto w Domu Urbańczyka 10 września 2010 r.

Kajtkowe Przygody. Ta szkolna lektura to tylko jedna z wielu inspiracji dla kolejnej wystawy czasowej w Muzeum w Chrzanowie. Egzemplarz książki wypożyczono z miejskiej biblioteki.

Ważnym powodem, dla którego powstała właśnie ta wystawa, było 50-lecie istnienia Muzeum w Chrzanowie oraz fakt, że badania nad bocianem białym na ziemi chrzanowskiej były jednym z ważnych działań naukowych Mieczysława Mazaraki, patrona instytucji. Badania te były prowadzone do połowy lat 80. XX wieku. Zostały przerwane w momencie, kiedy wydawało się, że obecność tego ptaka na ziemi chrzanowskiej nie jest zagrożona. Od 1967 do 1970 roku liczba bocianich gniazd z młodymi wahała się, pomiędzy 18-30 sztuk. W tym samym okresie odnotowywano 10-23 gniazda bez zniesień, a tym samym bez przychówku. Część z nich była zupełnie nie zasiedlona. Łączna liczba gniazd w szczytowym okresie nieznacznie przekraczała 40 sztuk. Potem liczebność bocianów na ówczesnym areale badawczym znacznie zmalała. Wiele gniazd zostało całkowicie zniszczonych. Podczas penetracji terenowych widywałem ptaki przebywające na terenie ZGOK-u w Balinie, ale nie udało mi się udokumentować tego fenomenu. Istnieją zatem powody, dla których dobrze byłoby wznowić badania nad tym ptakiem w najbliższej przyszłości.

Jak wykazują statystyki, co piąty bocian biały na świecie zamieszkuje terytorium Polski. Najliczniej zasiedlone są województwa warmińskomazurskie oraz podlaskie. Województwa śląskie i małopolskie, a także woj. dolnośląskie, są akurat najmniej zasiedlone przez tego ptaka, chociaż to właśnie z tego terenu pozyskałem prawie wszystkie pokazywane eksponaty. Przy okazji wykonałem fotoreportaże w Balinie, Gromcu, Żarkach oraz Ziajkach. Dodałem również zdjęcia z Lędzin oraz Kopciowic. Ważnym elementem wystawy jest fotoreportaż z chorzowskiego ogrodu

zoologicznego. Wśród przebywających tam aktualnie ptaków rozpoznałem jednego połamańca z Luszowic, którego po odkarmieniu dostarczyłem tam osobiście. Tutaj też można obserwować pewien fenomen. Sprawni inaczej, tak jak to się określa w odniesieniu do ludzi, odczuwają potrzebę prowadzenia życia rodzinnego i po prostu dobierają się w pary, a następnie budują gniazda na ziemi. W sumie na wystawie znalazły się materiały z 12 placówek. Na początek było to Muzeum Niepołomickie, które udostępniło nam zdjęcia Włodzimierza Puchalskiego. Jeden obraz, dzieło Władysława Lucińskiego – „Jesień bocianiego gniazda” pochodził ze zbiorów Muzeum Górnośląskie w Bytomiu. Ważną pozycją były eksponaty ze zbiorów Muzeum Etnograficznego w Krakowie. Tutaj na szczególną uwagę zasłużyła mająca ponad 200 lat forma do pierników. To był najstarszy eksponat na tej wystawie. Jedną zabawkę udostępniło Muzeum - Nadwiślański Park Etnograficzny w Wygiełzowie i Zamek Lipowiec. Był to bocian kroczący po desce. Z trzech obrazów wypożyczonych z Muzeum Śląskiego w Katowicach na wystawie ostatecznie znalazła się tylko grafika Jana Nowaka – Ogród XI. Prawdziwe bociany to okazy dermoplastyczne wypożyczone z Muzeum Przyrodniczego Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w Krakowie. Jedynym chrzanowskim eksponatem okazało się być jajo bociana pochodzące z Balina Radek. Ponadto część ilustracyjną uzupełniały karykatury z Muzeum Karykatury w Warszawie. Najwięcej dzieł z bocianem białym pochodziło z kolekcji Stowarzyszenia „Barwy Śląska” Kolekcja Stanisława Trefonia z Rudy Śląskiej. Były to dzieła twórców nieprofesjonalnych, jak to się powiada w pewnych kręgach z „górnej półki”. Specjalny kącik poświęciłem Muzeum Bociana Białego w Kłopocie, wioski z Krzesińskiego Parku Krajobrazowego. Ponadto opracowań naukowych dostarczyły Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody „pro Natura” z Wrocławia oraz Towarzystwo Przyrodnicze „Bocian” z Siedlec. Było także kilka drobiazgów od osób prywatnych. Wśród nich znalazła się plakieta z olkuskiej emalii oraz rzeźby Antoniego Korycika. Piotr Grzegorzek, kustosz wystawy

Bookcrossing w bibliotece C

hrzanowska biblioteka publiczna przyłączyła się do akcji bookcrossingu! Już teraz możesz szukać w książnicy wydzielonych miejsc, w których uwolnić i znaleźć można książki. W Klubie Literackim powstał kameralny kącik bookcrossingowy, z kolei w filiach bibliotecznych znajdziesz specjalne półki bookcrossingowe. Pytaj bibliotekarza, zapoznaj się z instrukcją UWALNIANIA KSIĄŻEK... (szczegóły na www.bookcrossing.pl) i przyłącz się do światowej zabawy z książką!

770

– tyle tysięcy ludzi zaangażowało się już w światowy ruch bookcrossingu (dane z maja 2009 r.) Jego idea zrodziła się w 2001 r. USA i swoim zasięgiem obiegła cały świat. W Polsce funkcjonuje od 2003 r. Bookcrossing polega na zostawianiu przeczytanych książek w miejscach publicznych, jak również w miejscach w tym celu przygotowanych: na półkach, stolikach, regałach po to, by znalazca mógł je przeczytać i przekazać dalej.

KronikaChrzanowska

kultura

Feeria barw w zaczarowanym świecie pięknych witraży

23

Ta sztuka wymaga niezwykłej cierpliwości, precyzji i delikatnej ręki

W

szystko zaczyna się od fragmentu wiersza Alicji Dudek, w którym poetka pisze: – Niestrudzoną ręką mistrza w złotych ramkach uwięzione – barwne kwiaty, szklane dziwy, świat bajkowy i tęczowy... Tej poezji towarzyszy dyskretny urok łagodnej muzyki, tworząc subtelne dopełnienie do wyeksponowanych w galerii witraży Józefa Przebindowskiego z Byczyny. Ostatni piątek września, godzina siedemnasta. Galeria chrzanowskiego MOKSiR-u powoli zapełnia się uczestnikami pierwszego wernisażu po wakacjach. Wnętrze zaskakuje wielością ostrych, żywych kolorów wydobywających się ze szkiełek, poukładanych w wielobarwne obrazy, przedstawiające głównie kwiaty i piękne kobiety. Przybyli są oczarowani. – Moja przygoda z witrażem rozpoczęła się od remontu domu rodzinnego. Stare drzwi, kiedyś o szklanych wypełnieniach, potraktowałem jako tło dla sztuki. I tak powstał mój pierwszy witraż, a było to zaledwie pięć lat temu – opowiada autor. – Od tamtej chwili cały czas doskonalę swój warsztat, który wymaga niezwykłej cierpliwości, precyzji i delikatnej ręki – dodaje. Dzisiaj Józef Przebindowski może poszczycić się licznymi pracami, których namiastkę pokazuje wystawa. Szczególnie upodobał sobie szkla-

Wernisaż wystawy „W zaczarowanym świecie witraży” w Galerii Na Styku odbył się 24 września 2010 roku

ne obrazy – kopie znanych malarskich dzieł, klosze do lamp oraz różnego rodzaju ozdoby o motywach kwiatowych i roślinnych. Jest też autorem cyklu witraży Człowiek – Życie, który poetyckim językiem opisała Alicja

Dudek – miejscowa poetka. Tym sposobem powstała niecodzienna kolekcja plastyczna uzupełniona poezją. Dodajmy, kolekcja warta zobaczenia. Antoni Dobrowolski

Noty Biblio-Redaktora

Powakacyjnych refleksji literackich kilka... Przed wakacjami zastanawiałam się – z kim i z czym na wakacje... Z wielu podniet tego świata…jak co roku zresztą wybrałam …rodzinkę i dobrą książkę! Mnie się akurat udało w pierwszej i drugiej kwestii wyboru. Domownicy sprawowali się nienajgorzej, krajobrazy urzekały, nowe miejsca zaciekawiały, słońce prażyło (połowa sukcesu wakacyjnego!), a lektura trafiła mi się WYBORNA wręcz! – choć nie z własnego wyboru. Skazana (z racji profesji) na rodzinny dobór lektury – a wymagania są spore począwszy od najbliższych członków rodziny…przez ciocię…aż po koleżanki ! – polecałam i sypałam tytułami jak z rękawa. Starałam się bardzo, zrobiwszy wcześniej wykaz „mniamuśnych” (tłumaczę: pysznych, wybornych, świetnych, rewelacyjnych – termin koleżanki – pożeraczki książek) lektur. Przygotowania do wyjazdu! Pełna, oddzielna, dodatkowa (o zgrozo! dla nie-

których, bo spakować się jakoś trzeba) torba książek. Sukces ! udało się gdzieś ją upchnąć w samochodowym bagażniku (rezygnując jednak cichaczem – bo byłby płacz, z kilku „obszernych” zabawek skrzętnie miesiąc wcześniej spakowanych). Tak, zdecydowanie to mój osobisty luksus (inni mają all-inclusive), pomyślałam rozgrzeszając się z tej konspiracji. Urlop wydaje się być doskonałym momentem na nadrobienie zaległości w lekturach. Wreszcie można położyć się z książką, zapomnieć o całym świecie i zagłębić się w czytaniu… Właśnie lato jest świetnym czasem na poświęcenie się tej, coraz bardziej podobno zapomnianej pasji. Oddałam się jej z wielką przyjemnością… Czytałam, a od czasu do czasu też obserwowałam ludzi …i to, co czytają , podglądałam wręcz … Chyba NIE JEST ŹLE Z CZYTANIEM, doszłam do wniosku. A może ja mam tylko takie szczęście, że

spotykam na mojej drodze wciąż ludzi czytających? W rękach urlopowiczów co krok zauważałam książkę lub kolorowe pismo lub prasę bieżącą, rodzina również się spisała – czerpała radość czytania. Taką mam przynajmniej nadzieję. Pomyślałam, że w kolejne wakacje przyłożę się do obserwacji dokładniej i ujmę „rzecz” statystycznie – może „urodzi się coś ciekawego”. Doszliśmy po dyskusjach rodzinnie do wniosku, że w wakacje nie jest zawsze ważne, co się czyta. Ważne jest, ile radości przynosi lektura! Wiele radości, refleksji, poczucia smaków życia – niespodziewanie sprawiła mi książka, której wcale nie zabrałam na wakacje w wielkiej, oddzielnej torbie, a trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, zabrana przez przyjaciół – to zbiór esejów Romy Ligockiej „Czułość i obojętność”. Mniamuśna” – jak mówi moja koleżanka…osobiście polecam ! Olga Nowicka

24

II Chrzanowskie Dni Fantastyki

U

waga miłośnicy fantastyki i dobrej zabawy. Już coraz bliżej II Chrzanowskie Dni Fantastyki. 15-17 października na wszystkich czeka moc atrakcji. Będą gry bitewne (Warzone), karciane m.in. turniej Magic: The Gathering Grand Prix Trial Bochum, a także mnóstwo „planszówek”, w które każdy może zagrać w Games roomie. Miłośników literatury zapewne zainteresują ciekawe prelekcje: najgorsze filmy science-fiction czy wykład o torturach na przestrzeni wieków. Ponadto do Chrzanowa przyjedzie znany autor fantasy Jakub Ćwiek i poprowadzi warsztaty literackie. Prawdziwą perełką będą warsztaty rysowania komiksów, którym towarzyszyć będzie wystawa „Czeski komiks historyczny” oraz wykład o środkowoeuropejskiej komiksografii. Sympatyków wielkiego ekranu zainteresować powinna noc horrorów albo filmy animowane sci-fi. Jednym słowem sporo będzie się działo. Organizatorem imprezy jest MOKSiR oraz Chrzanowski Klub Fantastyki „Galatea” . Na stronie internetowej można szukać szczegółowych informacji. http://galatea.dragonfans.pl/

W krainie operetki i musicalu Zapraszamy serdecznie na niepowtarzalny koncert solistów Opery Narodowej, który odbędzie się 22 października o godz. 18.00 w sali teatralnej MOKSiR. Wystąpią: Magdalena Idzik - mezzosopran, Andrzej Kostrzewski - baryton, Mirosław Feldgebel fortepian, Andrzej Krajewski - prowadzenie. Bilety w cenie 30 zł (parter) i 25 zł (balkon) do nabycia w Informacji MOKSiR ( 32 62 330 86 w. 53).

Zapraszamy Państwa do wzięcia udziału w nowym konkursie literackim !!! MIEJSKA BIBLIOTEKA PUBLICZNA W CHRZANOWIE PEŁNIĄCA FUNKCJE BIBLIOTEKI POWIATOWEJ STAROSTWO POWIATOWE W CHRZANOWIE URZĄD MIASTA W CHRZANOWIE TYGODNIK ZIEMI CHRZANOWSKIEJ  „PRZEŁOM” ogłaszają

BIOGRAFICZNY KONKURS LITERACKI Czas nie będzie na nas czekał…

pod patronatem Starosty Powiatu Chrzanowskiego oraz Burmistrza Miasta Chrzanowa Patronat medialny: Przełom, CHTVL Opisz znaną lub nieznaną postać z naszego regionu, historyczną lub współcześnie żyjącą, ...KTOŚ NIEZAPOMNIANY…WAŻNY DLA CIEBIE… INSPIRUJĄCY…KOGO WARTO PRZYPOMNIEĆ lub KOGO WARTO POZNAĆ… REGULAMIN na stronie

www.mbp.chrzanow.pl i plakatach

Na laureatów jak co roku czekają bardzo atrakcyjne nagrody rzeczowe!!! Nadsyłanie prac do 15.12.2010 Rozstrzygnięcie 30.12.2010 Uroczyste spotkanie z laureatami - marzec 2011 Szczegóły: Dział Informacji Bibliograficznej, Regionalnej i Promocji Biblioteki, Tel. 32 62 331 61 w. 24 e-mail : informatorium@mbp.chrzanow.pl, promocja@mbp.chrzanow.pl

Co się wydarzy

KronikaChrzanowska

MIKOŁAJKOWY KONKURS PIOSENKI

Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chrzanowie zaprasza do udziału w konkursie piosenki dzieci i młodzież w następujących kategoriach wiekowych:

• • • •

kategoria I - wiek od 3 do 6 lat kategoria II - wiek od 7 do 10 lat kategoria III - wiek od 11 do 14 lat kategoria IV - wiek powyżej 14 lat

Warunkiem udziału w eliminacjach jest przygotowanie dwóch piosenek. Każdy solista lub duet wykonują jedną piosenkę z profesjonalnym podkładem muzycznym. Zgłoszenia do eliminacji przyjmowane są w MOKSiR Chrzanów, ul. Broniewskiego 4, lub telefonicznie - 32 623 30 86 do dnia 26.11.2010 r. W zgłoszeniu należy podać imię i nazwisko, wiek oraz tytuł wybranych piosenek. Eliminacje odbędą się 27.11.2010 r. o godz. 9.00 w sali teatralnej MOKSiR Chrzanowie. Obowiązuje wpisowe: soliści – 5 zł., duety – 10 zł. Organizatorzy zapewniają apa-

raturę mikrofonową i sprzęt do odtwarzania płyt kompaktowych i taśm magnetofonowych. Koncert Finałowy odbędzie się 5.12.2010 r. o godzinie 15.00 w sali teatralnej MOKSiR. Wszyscy uczestnicy Finału otrzymają pamiątkowe dyplomy. Zwycięzcom w poszczególnych kategoriach zostaną przyznane nagrody. O podziale nagród i Grand Prix decydować będzie jury. Informacje dodatkowe oraz szczegóły regulaminowe dostępne są na stronie internetowej: www. moksir.chrzanow.pl

MOKSiR ZAPRASZA Uprzejmie informujemy, że sezonie kulturalnym 2010/2011 w MOKSiR w Chrzanowie działają następujące amatorskie zespoły artystyczne i sekcje zainteresowań:

• • • • • • • • • • • • • • • • • • • •

Zespół teatralny APART - młodzież szkolna, instr. Aneta Leśniakiewicz Zespół muzyczny BIG BAND – młodzież szkolna, instr. Jerzy Ziegler Zajęcia rytmiczno - taneczne dla najmłodszych REMISOLKI – dzieci 6-8 lat, instr. Małgorzata Liszka Zespół wokalny FANTAZJA –  dzieci, instr. Irena Paprocka Studio piosenki BEL CANTO – dzieci i młodzież, instr. Małgorzata Liszka Zespół wokalny IMPRESJA – młodzież, instr. Irena Paprocka Chór Męski ŻABY – dorośli oraz starsza młodzież, dyr. Wł Bialik Zespół taneczny KAPRYS - zespół taneczny– dzieci i młodzież, instr. Jacek Palka Studio Baletowe – dzieci w wieku od 5 do 7 lat, instr. Alina Towarnicka i Wacław Niedźwiedź Grupa tańca współczesnego FLEX – młodzież, instr. Marcelina Jóźwiak Grupa Twórcza CUMULUS – dorośli i młodzież, instr. Jolanta Kupiec Młodzieżowa Grupa Twórcza KATEO - instr. Antoni Dobrowolski Zajęcia artystyczne W KRAINIE PLASTYKI - dzieci i młodzież od 9 lat, instr. Renata Bartula BlICK STUDIO - Chrzanowska Grupa Fotograficzna – młodzież i osoby dorosłe, instr. Agnieszka Cudak Dyskusyjny Klub FILMOŻERCÓW – młodzież oraz osoby dorosłe, instr. Klub Modelarstwa Lotniczego - dzieci i młodzież od 12 lat, instr. Jerzy Włodarczyk i Mariusz Gąsiorowski Klub Seniora POD TRÓJKĄ – osoby dorosłe, instr. Halina Pałka Klub TAI CHI – instr. Antoni Dobrowolski Chrzanowski Klub Fantastyki GALATEA - młodzież, instr. Konrad Wicher Kursy tańca towarzyskiego - młodzież i dorośli – przez cały rok

Szczegółowe informacje: MOKSiR Chrzanów, ul. Broniewskiego 4 , tel. 32/6233086, www.moksir-chrzanow.pl

OGÓLNOPOLSKI KONKURS POETYCKI DLA DZIECI I MŁODZIEŻY Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chrzanowie zaprasza dzieci i młodzież do udziału w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim "BEZ GRANIC", mając nadzieję, że konkurs stworzy wszystkim piszącym możliwości nawiązania wielu poetyckich kontaktów i przyjaźni oraz da szansę na podzielenie się swoją twórczością z innymi. Termin nadsyłania prac mija 15.01.2011 r. natomiast rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w lutym 2011 r. Warunkiem udziału w konkursie jest nadesłanie w terminie wyznaczonym przez organizatora maksymalnie do pięciu utworów poetyckich, w trzech egzemplarzach każdy. Utwory należy opatrzyć godłem. To samo godło ( pseudonim) powinno występować na dołączonej kopercie, zawierającej kartkę z imieniem i nazwiskiem autora, adresem zamieszkania i ewentualnie numerem telefonu. Na kopercie należy zaznaczyć kategorię wiekową: I kategoria - uczeń szkoły podstawowej, II kategoria uczeń gimnazjum, III kategoria uczeń szkoły ponadgimnazjalnej Adres organizatora konkursu: MOKSiR ul.Broniewskiego 4, 32-500 Chrzanów, tel. 32 62 330 86 Informacje: Antoni Dobrowolski

KronikaChrzanowska

25

kultura

Nauka i zabawa w języku angielskim. 31 sierpnia w Letniej Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Chrzanowie zakończyły się wakacyjne warsztaty języka angielskiego Summer in English. Projekt miał na celu zachęcenie dzieci do nauki języków obcych, a także pożyteczne zagospodarowanie im czasu wolnego w okresie wakacji. Przez cały sierpień w każdy wtorek i czwartek 2 grupy dzieci w wieku 7-10 lat uczestniczyły w zajęciach edukacyjnych, organizowanych na świeżym powietrzu w Ogrodzie Literackim – w Letniej Czytelni przy al. Henryka 30. Dzieci uczyły się języka angielskiego na zasadzie aktywnego uczestnictwa w ćwiczeniach, zabawach i grach edukacyjnych łączących elementy plastyki i muzyki. Projekt dofinansowała Fundacja Kronenberga. (on)

Tęcza przyniosła nam szczęście Kiedy uczestniczyłem w mszy świętej celebrowanej z okazji rocznicy śmierci Jana Pawła II, przepełniony głębokim wzruszeniem, przypomniałem sobie zdarzenie z przeszłości, również związane z osobą Ojca Świętego. Łączyły je podobne uczucia, chociaż tak odległe w czasie i przestrzeni.

W 2001 roku miałem przyjemność być uczestnikiem wycieczki do Rzymu, zorganizowanej przez dyrekcję Szkoły Podstawowej nr 6 w Chrzanowie. W programie pobytu, w wiecznym mieście, m.in. była zaplanowana audiencja u Ojca Świętego, połączona z wręczeniem papieżowi tomiku poetyckiego „Nie lękajmy się”, wydanego z okazji nadania szkole Jego imienia. Pamiętam, że kiedy rankiem 2 maja jechaliśmy do Watykanu, nad Rzymem ukazała się niezwykle intensywna tęcza, jakby chciała powiedzieć – dobry los jest z wami, „nie lękajcie się”. Jednak pierwsze spotkanie z Watykanem okazało się, dla naszej delegacji, mało optymistyczne. Ojciec Stanisław Hejmo odwołał bowiem naszą audiencję, zresztą jak wiele innych, z uwagi na zły stan zdrowia Ojca Świętego. Po wielu błagalnych prośbach i osobistych gonitwach za zakonnikiem po całym Placu św. Marka, otrzymaliśmy wreszcie upragnione, kolorowe karteczki, dające pięciu osobom przepustkę w pobliże papieskiego tronu. Ojca Stanisława ujęła moja argumentacja, że Jan Paweł II, jeszcze jako Wojtyła, wielokrotnie bywał w Chrzanowie i jego okolicach, że emocjonalnie mocno związany był z naszym regionem, o wiele bardziej niż np. z Nowym Jorkiem, którego delegacja otrzymała właśnie zgodę na audiencję. Zabiegany ojciec Hejmo nagle przystanął, spojrzał się w moje oczy nerwowo, jakby został przyłapany na złym uczynku i wypowiedział wreszcie magiczne słowa, na które tak czekaliśmy: „gdzie stoicie, ile was jest, poczekajcie chwilę, zaraz tam podejdę”. I stało się, nasza delegacja ustawiła się w kolejce szczęśliwców, którzy w tym dniu otrzymali szansę na osobiste spotkanie z Ojcem Świętym. Tuż za nami, na

tę chwilę, czekał też Donald Tusk wraz z rodziną.

Wreszcie po wielu trudach mogłem przybliżyć się na kilka minut do człowieka, który już za życia stał się legendą. Było to niezwykłe spotkanie. Czas jakby się zatrzymał w miejscu. Ojciec Święty, kiedy dowiedział się, że jesteśmy z Chrzanowa, ożywił się. Głęboka powaga i skupienie, które rysowały się wcześniej na Jego twarzy, przemieniły się nagle w serdeczny uśmiech. Przecież był związany z Chrzanowem i jego okolicami przez lata, jeszcze jako absolwent gimnazjum wadowickiego, później jako wikariusz i biskup krakowski. Ileż to razy wizytował chrzanowskie parafie, ile mszy koncelebrował, ile wygłosił kazań, ile młodzieży bierzmował – trudno zliczyć. Mało kto wie, że 27 września 1978 roku, sześć dni przed odlotem do Rzymu na słynne konklawe, odwiedził parafię św. Jana Chrzciciela w Kościelcu. Z uwagą słuchał informacji o chrzanowskiej „szóstce” i uroczystościach związanych z nadaniem szkole imienia Jana Pawła II. Poczuliśmy się jak dobrzy znajomi i przyjaciele, którzy nagle po latach rozłąki zobaczyli się na obczyźnie. Nawet uciekła cała Jego świętość, wielkość stanowiska i miejsca. Zobaczyliśmy zwyczajnego człowieka, umęczonego wiekiem, chorobą i zaszczytami. Tylko ciągle te oczy przenikliwe, młode, pełne nadziei i wiar – patrzyły, jakby wiedziały i widziały wszystko. Mówiły jestem człowiekiem. Te wszystkie szaty złote, te pałace, to tylko na chwilę. Tak naprawdę to mi trochę przeszkadzają. To najmniej ważne. Jestem człowiekiem takim samym jak wy. Męczę się, choruję, mam różne kłopoty – jak wy. Im bliżej mi do tej ostatniej życiowej bramy, pomiędzy dniem, a nocą, coraz bardziej jestem człowiekiem, bo przecież sam powiedziałem kiedyś: „ w życiu chodzi o to , żeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem – o to, ażeby bardziej był, a nie tylko więcej miał; aby więc po-

przez wszystko, co ma, co posiada, umiał bardziej i pewniej być człowiekiem, to znaczy, ażeby również umiał bardziej być nie tylko z drugim, ale i dla drugich”. Ojciec Święty najwięcej powiedział nam oczami. Kiedy już odchodziliśmy, jeszcze raz pozdrowiłem Go w imieniu chrzanowskich poetów. On patrząc na nas przejmująco, jakby się żegnał na zawsze, pokiwał głową i powiedział krótko: „tak, tak, Chrzanów - znam, pamiętam” i długo za nami patrzył. Kiedy popędzony przez papieską obstawę, jeszcze raz zdążyłem się obejrzeć – nadal widziałem Jego, malowany głębią, wzrok, ale już po raz ostatni. To było niezwykłe spotkanie. Paniom spłynęły makijaże i rozlały się po twarzach. Ja powstrzymując łzy, ciągle miałem w sobie obraz Jego oczu. I tak już pozostało. Tęcza przyniosła nam szczęście, niczym kominiarz z mojego wiersza, poświęconego Janowi Pawłowi II, wiersza, który znalazł się w publikacji „ Nie lękajmy się” – wręczonej Papieżowi. Jego złote włosy świecą muzyką wiosennej bieli która posiadła moc wszystkich kolorów która stała się talizmanem dla szukających szczęścia na widok której kominiarz łapie się za wszystkie swoje guziki Antoni Dobrowolski

26

historia

KronikaChrzanowska

Mieszkańcy ziemi chrzanowskiej ofiarnie wsparli odnowę zamku, odpowiadając na apel konserwatorów

Wawelem uszlachceni H

istoria ta rozpoczęła się równo 90 lat temu. Nad Wawel, na którym od 1905 trwały prace konserwatorskie, nadciągnęły czarne chmury.

Okazało się bowiem, że niebogaty budżet odradzającego się państwa, toczącego w dodatku wojnę z Rosją bolszewicką i borykającego z brakiem stabilności waluty, nie będzie w stanie przekazać zaplanowanych dotacji na kontynuowanie dzieła odnowy. W beznadziejnej sytuacji głowy nie stracił szef Kierownictwa Odnowienia Wawelu, profesor Politechniki Lwowskiej, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, wybitny historyk sztuki i konserwator Adolf Szyszko-Bohusz. Znalazł proste rozwiązanie: publiczną zbiórkę pieniędzy na ratowanie zamku. –- Roboty na Wawelu nie należą rzeczywiście do konieczności państwowej – napisał w jednej z odezw. – Wobec innych pilniejszych prac są one luksusem – nie trzeba jednak zapominać, że istnieją takie roboty, których wykonania domaga się od nas honor Polski. Prace, które bez przerwy trwały pod rządem zaborczym i w najgorszych chwilach wojny światowej, w wolnej Polsce przerwane być nie mogą, a postarać się o to powinno samo społeczeństwo. Pomysł okazał się zbawienny. Pierwsza w odrodzonej po latach niewoli ojczyźnie wielka akcja społeczna stała się sukcesem. Na Wawel zaczęły płynąć datki, przekazywane – w myśl idei Szyszki-Bohusza – poprzez wykupywanie symbolicznych cegiełek o cenie tak skalkulowanej, że nabywca jednej pokrywał tym samym koszt dnia robót konserwatorskich na zamku (zrazu było to 30 tys. marek polskich, w miarę postępu inflacji kwota urosła do 100 tys., 500 tys. i 90 mln, po wprowadzeniu złotego zaś - 50, następnie 200 zł). Zgodnie z pomysłem inicjatora akcji, każdy darczyńca miał być uhonorowany pamiątkową tabliczką – płytką z piaskowca szydłowieckiego – opatrzoną inskrypcją, zawierającą treść, zapisaną na przekazie. Tabliczki te (czyli już nie symboliczne, lecz realne cegiełki) planowano umieszczać na niezabytkowych zewnętrznych murach fortecznych, zaczynając od ściany oporowej u stóp zamku i katedry: tam, gdzie widnieją do dziś. Niestety, wykonane z dość delikatnego surowca płytki szybko niszczały, wystawione na działanie już wtedy „sławnego” krakowskiego powietrza; tracące czytelność usuwano więc, zastępując je nowymi, wyjętymi z magazynów; z czasem zresztą odstąpiono (z powodów natury finansowej i technicznej) od całkowitego pokrycia piaskowcowym licem muru cegiełkowego, pozostawiając tabliczki w układzie szachownicowym. Choć więc nie każdy akt ofiarności znalazł wyraz w kamiennej formie, wszystkie datki zapisano solennie w rejestrach, przechowywanych po dziś dzień w wawelskich archiwach. Dzięki temu wiadomo, że odzew mieszkańców powiatu chrzanowskiego na wezwanie konserwato-

Fragment muru fortecznego z tabliczkami upamiętniającymi darczynców rów był naprawdę imponujący. Ufundowali aż 34 dniówki. Dary pochodziły z najrozmaitszych środowisk, od najróżniejszych donatorów. Z Alwerni cegiełkę wykupił Związek Lekarzy Okręgu Alwernia (nr wpłaty 3689). Z Chrzanowa pochodziły ofiary zarówno instytucji publicznych (miasto Chrzanów, nr 1751; Policja Państwowa powiatu chrzanowskiego, 102; Powiatowy Komitet Obrony Państwa, 1717), korporacyjnych (Koło Chrzanowskie Związku Kapłanów Diecezji Krakowskiej, 1577), gospodarczych (Wapienniki Pogorzyckie sp. z o. o., Pogorzyce-Chrzanów, 245; pracownicy dyrekcji I Fabryki Lokomotyw w Chrzanowie, 778) jak i osób prywatnych: dyrektora 7-klasowej Szkoły Męskiej Józefa Gacha (2230), dr. Alojzego i Marii Malinowskich (3040), Romana Stanki (5017), Andrzeja Kuli (5018) i Władysławostwa Urbańskich (5108). Nie zabrakło też oświaty: swoją cegiełkę wykupili uczniowie i uczennice Gimnazjum w Chrzanowie (2406), swoją ich nauczyciele (2407). Chrzanowscy policjanci natomiast złożyli się na jeszcze jeden dar – dedykowany „nadkomendantowi Józefowi Trojanowskiemu – podkomendni Policji Państwowej w Chrzanowie” (4387). W Krzeszowicach trzema datkami na ratowanie Wawelu uhonorowano świętującego jubileusz 40-lecia pracy nauczycielskiej dyrektora 7-klasowej Szkoły Powszechnej Męskiej (jedna cegiełka od grona nauczycielskiego – nr 2450, druga od młodzieży – nr 2451) i Szkoły Przemysłowej Uzupełniającej (od uczniów - 2452). Pozostałe wpłaty wnieśli: dr Jan i Stanisława z Bor-

1661

– to liczba dniówek robót konserwatorskich na Wawelu, które udało się sfinansować za cegiełki wykupione w pierwszym roku zbiórki, czyli 1921.

kowskich Walkowscy (4711), Stefan Łazowski i Józef Sobierajski (6107) oraz Kasyno Powszechne (2462, wpis z datą 22 IV 1922). Z Libiąża restaurację zamku wspomogli dwiema darowiznami urzędnicy Kopalni Węgla (2353, 2354). Wiele wpłat pochodziło z Trzebini i Sierszy. Indywidualną cegiełkę wykupił burmistrz Izrael Mandelbaum (1997). Na liście darczyńców zapisały się także instytucje: Fabryka Przetworów Tłuszczowych SA (94), Polskie Towarzystwo Gimnastyczne Sokół (779) i Fabryka Maszyn i Narzędzi Rolniczych „Trzebinia”, Towarzystwo Akcyjne (961). Trzebińską osobliwością była mnogość cegiełek z dedykacjami: urzędnicy Spółki dla Przemysłu Naftowego ufundowali swoją „ku uczczeniu 25-lecia pracy dyr. Mieczysława Kłodzińskiego” (2030), pracownicy Parowozowni w Trzebini – „na pamiątkę współpracy zamiast upominku ustępującemu naczelnikowi Parowozowni w Krakowie, p. inż. H. Steklowi” (2330), urzędnicy kolejowi w Trzebini – „zamiast wieńca dla Władysława Porębskiego” (5842), zaś Kazimierz Kochaj z Trzebini – „pamięci Jana i Józefy Kochajów z Tarnowa” (4474). Dary z Sierszy to przekazy od: Towarzystwa Akcyjnego Fabryk Cementu „Górka” (101), Spółki Akcyjnej Elektrowni Okręgowych w Sierszy Wodnej (2421, 2422), Sierszańskich Zakładów Górniczych SA (5295, 5296) oraz Jarosława i Marii Fijałkowskich (4675). Na murze, pośród 735 eksponowanych do dziś tabliczek, można wypatrzeć pięć: sierszańskiej „Górki”, policji z Chrzanowa, Fabryki Przetworów Tłuszczowych z Trzebini, chrzanowskiego magistratu oraz dedykację Spółki dla Przemysłu Naftowego, złożoną dyrektorowi jubilatowi Mieczysławowi Kłodzińskiemu. Cegiełki te – a także zapisy w rejestrach – są dowodem ofiarności społeczeństwa powiatu chrzanowskiego, wykazania przezeń zrozumienia dla potrzeb, które być może istotnie nie były „koniecznością państwową”, ale ponad wszelką wątpliwość czymś, czego „wymagał honor Polski”. Dowodem swoistego uszlachcenia… Waldemar Bałda

KronikaChrzanowska

27

historia

Czy roszczenia o zwrot siedziby miejskiej biblioteki są zasadne

Chrzanowskie dobra gminy żydowskiej sprzed wojny C

o rusz docierają do nas informacje o staraniach Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach o przejęcie chrzanowskich nieruchomości. Warto bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu.

Ostatnie zabiegi gminy żydowskiej o spadkowe przejęcie budynku przy ul. Oświęcimskiej 3, zajmowanego obecnie przez Miejską Bibliotekę Publiczną, skłaniają do pełnego przedstawienia własności gminy żydowskiej w sierpniu 1939 roku.

Co może być przedmiotem roszczeń?

Należy rozumieć, że tylko taka własność, tzw. kahalna, może być przedmiotem roszczeń. Inna własność, w tym towarzystw, związków, zrzeszeń itp. będących fundacjami prywatnymi, do takich należeć nie może. W opracowaniu posłużono się Spisem Ludności, Mieszkań i Budynków z dnia 9 grudnia 1931 roku oraz Spisem Ludności i Budynków z 1937 roku. Podane tam szczegółowe dane wprowadzono na mapę katastralną / L.kat. nr/. W ten sposób uzyskano dokładne dane własnościowe w sądowych wykazach hipotecznych /Lwh /. Gmina Żydowska w Katowicach zna je w szczegółach. W Chrzanowie ta znajomość jest zdecydowanie słabsza.

Cztery bóżnice gminy wyznaniowej

Własność Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Chrzanowie z sierpnia 1939 roku zamyka się

Własność Gminy Wyznaniowej przy placu Estery:

1). nr 9, Synagoga Główna / Wielka /, L.kat. nr 413, zburzona w 1973 2). nr 8, Bejt Hamidrasz, największa szkoła wyznaniowa w Chrzanowie a także bóżnica, przylegająca do Synagogi Głównej od strony północnej. L.kat. 414, zaintabulowano na rzecz Gminy Wyznaniowej razem z kirkutem pod Lwh 152. 3.) nr 7, Chewre Kwajem Item, dosłownie „ utrwalacze terminów „ do studiowania Tory. Szkoła religijna dla dorosłych, uniwersytet ludowy a także bóżnica. Od 1904 r Stowarzyszenie, na które zaintabulowano prawo własności tej nieruchomości. L.kat. nr 416, Lwh 1613. Budynek zburzony tuż po wojnie. 4). nr 6, Łaźnia rytualna, L.kat. nr 415/1, Lwh 152, zburzona zaraz po wojnie. 5). nr 5, Talmud Tora, szkoła religijna i bóżnica dla dzieci w wieku 10-12 lat, biednych, opuszczonych i sierot. Po ukończeniu szły do pracy zawodowej. L.kat. nr 415/3, Lwh 2719. Zburzony zaraz po wojnie. 6). nr 4, Linas Hacedek, „uczciwy nocleg, dom starców, a także hotel dla przyjezdnych ubogich Żydów”. L.kat. nr 780. Wielokrotnie remontowany, zburzony pod koniec wojny.

w obrębie placu Estery, sześciu budynków (patrz ramka obok), budynku jatek rytualnych przy ul. 3-go Maja 9 (przekazanego kilka lat temu gminie w Katowicach) i cmentarza wyznaniowego. Wszystkie wspomniane budynki będące własnością Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Chrzanowie są bezpośrednio związane z rytuałem i nauką żydowską. W większości bardzo stare, zbudowane w połowie XIX w. lub starsze. Jedynie jatka rytualna powstała w 1932 r, na miejsce starej, zupełnie zniszczonej, przy ul. Kadłubek. O braku potrzeb powiększania majątku gminy żydowskiej świadczy fakt, że jej zarząd, wraz z wszystkimi agendami, mieścił się cały czas w budynkach prywatnych. Od 1907 do 1936 r w Rynku, w znanej kamienicy secesyjnej, potem zaś do wojny przy alei Henryka nr 6. Z 28 chrzanowskich bożnic, w części zarazem szkół wyznaniowych, tylko cztery opisane tutaj, przy placu Estery, należały do gminy wyznaniowej. Pozostałe 24 bożnice, a także wszystkie związki, stowarzyszenia itp. były fundacjami prywatnymi, działającymi poza gminą wyznaniową i nigdy jej własnością nie były. Ich działalność opierała się na aktach notarialnych powołujących fundacje, statutach i z pewnością innych dokumentach stanowiących o własności.

Ostatnia bóżnica na Garncarskiej

Przykładem jest tutaj nieruchomość przy ulicy Garncarskiej nr 18, będący własnością Stowarzyszenia Psalmistów „Chewre Tylem”, faktycznie „Tehilim”, przekazany kilka lat temu Gminie Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach i zaraz odsprzedany. Dzisiaj jest to opuszczony budynek ostatniej bożnicy w Chrzanowie, w całości przeznaczony na cele religijne. Zachował się odpis aktu notarialnego tej nieruchomości z dnia 6 czerwca 1933 roku z pieczęcią Urzędu Ksiąg Gruntowych przy Sądzie Powiatowym w Chrzanowie, podpisem notariusza Guzikowskiego i opłacony stemplami za 4 zł. Jest to czterostronicowy maszynopis i takiż rękopis, będący aktem fundacyjnym siedziby Stowarzyszenia „Chewre Tylem”. Jako że była to fundacja prywatna, fundatorzy zastrzegli: Bractwo Psalmistów „ Chewre Tylem „nie może tej nieruchomości pod żadnym warunkiem sprzedać, ani ustąpić, ani darować, a przy Bractwie na wiecznie ma pozostać. Gdyby Bractwo przestało istnieć, wtedy nieruchomość przechodzi na własność fundatorów.

Prywatni spadkobiercy nie do odszukania

Fundatorzy zabezpieczyli nieruchomość przy ul. Garncarskiej nr 18 w najlepszy z możliwych

Bożnica Towarzystwa Psalmistów

Fragment maszynopisu Chewre Tylem sposobów. Zbycie jej stało się niemożliwe ze względu brak możliwości odszukania prywatnych spadkobierców. W świetle istniejących dokumentów przekazanie bożnicy „Chewre Tylem” Gminie w Katowicach można ocenić jako dyskusyjne. W każdym takim przypadku kwerenda powinna być zupełna.

Oświęcimska 3 do zwrotu?

Sprawa w taki sam sposób dotyczy budynku Towarzystwa Opieki nad Sierotami Żydowskimi w Chrzanowie przy ul. Oświęcimskiej nr 3, który dzisiaj zajmuje Miejska Biblioteka Publiczna, a o który upomina się Gmina Wyznaniowa w Katowicach. O Towarzystwie tym i samym budynku pisano wiele, prezentując tam merytoryczne dokumenty. Było to Towarzystwo istniejące od dziewiętnastego wieku, prywatne i świeckie, nie mające związku z Gminą Wyznaniową Żydowską w Chrzanowie. A zatem żądanie zwrotu tej nieruchomości wydaje się mieć dość wątpliwe uzasadnienie. Eugeniusz Kępiński

28

sport

KronikaChrzanowska

Udane Mistrzostwach Świata Modeli Swobodnie Latających dla Juniorów dla modelarzy

Srebrni chłopcy z Chrzanowa Sukces na Mistrzostwach Świata Modeli Swobodnie Latających dla Juniorów. Polscy zawodnicy zdobyli srebro. Trójka modelarzy: Adrian Matras ( Chrzanów), Patryk Straś ( Chrzanów) i Maciej Karczmarczyk (Aer. Warszawski), trenowani przez trenera kadry narodowej Jerzego Włodarczyka, sięgnęli po srebrny medal drużynowo i tytuł drużynowych wicemistrzów świata juniorów. Zawody rozegrano w miejscowości Salonta na zachodzie Rumunii 2-6 sierpnia 2010 r. Złoty medal, a jednocześnie obrona tytułu wywalczonego przez Adriana Matrasa i Patryka Strasia przed dwoma laty była bliska. Polacy zgromadzili w końcowej klasyfikacji dokładnie tyle samo punktów co Ukraińcy, ale decyzją sędziów złoto przyznano naszym wschodnim sąsiadom. – Taka eskapada to zawsze trudne i pracochłonne przedsięwzięcie logistyczne i organizacyjne. Cała ekipa, w tym roku, liczyła 14 osób. Byli wśród nich gumówkarze, silnikówkarze oraz szybowniczy – wspomina trener reprezentacji juniorów Jerzy Włodarczyk. - Ja opiekowałem się zawodnikami startującymi w konkurencji F1 P – modeli z napędem silnikowym - dodaje. Dla trenujących w Chrzanowskim  Klubie Modelarstwa Lotniczego Adriana i Patryka był to już  ostatni  występ w dotychczasowej kategorii zawodów, przechodzą bowiem do kategorii seniorów.  Niezwykły talent tych zawodników pozwala sądzić, że w zawodach seniorskich ich występy dostarcza nam wielu sportowych emocji. Antoni Dobrowolski

Chrzanowscy modelarze byli o krok od obrony tytułu wywalczonego przed dwoma laty

Trzy dni zmagań miłośników królewskiej gry

Drugi wicemistrz B

Przywieźli z Warszawy dwa złota, srebro i brąz

rązowy medal drużynowo zdobyła ekipa polska w konkurencji F1-C podczas Mistrzostwach Europy w Turcji Modeli Swobodnie Latających dla Seniorów.

W rozgrywanych w Warszawie 26-28 lipca 2010 r. Mistrzostwach Polski Juniorów w Szachach Szybkich w kategoriach 8,10,12,14,16 i 18 lat skutecznie zaprezentowała się skromna w tym roku reprezentacja ziemi chrzanowskiej. W trzydniowych zawodach podzielono medale w dwóch zawodach: na dystansie 9 rund z czasem 30 minut dla zawodnika oraz w sprincie szachowym, czyli w szachach błyskawicznych z czasem 5 minut dla zawodnika na dystansie 11 rund. W mistrzostwach wystartowało prawie 800 juniorów z całej Polski. W pierwszym turnieju bezapelacyjnie zwyciężyła z wynikiem 100 % ośmioletnia Honorata Kucharska (UKS przy SP 8 Chrzanów). Dużą niespodziankę zrobił dziesięcioletni Jan Guzik (UKS przy SP 8 Chrzanów), zdobywając srebro, a jedynie minimalnie przegrywając rywalizację o złoto. O wielkim pechu może mówić zawodnik

Wśród nagrodzonych znalazł się Mariusz Gąsiorowski – instruktor KML MOKSiR w Chrzanowie. Sponsorem strategicznym naszej ekipy była Rafineria Trzebinia. Podczas rozegranych w Turcji 18-25 lipca Mistrzostw Europy Modeli Swobodnie Latających dla Seniorów reprezentacja Polski, po bardzo wyrównanej walce, zdobyła brązowy medal i tytuł drużynowych drugich wicemistrzów Europy w konkurencji modeli swobodnie latających z napędem silnikowym F1-C. Polskę reprezentował zespół w składzie: Piotr Płachetka (Aer. Gliwicki), Marek Roman (Aer. Warszawski) i Mariusz Gąsiorowki (KML MOKSiR Chrzanów). Naszych zawodników wyprzedziły nieznacznie tylko ekipy Włoch i Rosji. Warunki atmosferyczne były ekstremalne. Wiał silny wiatr, a temperatura dochodziła do 40 stopni w cieniu. Niemniej Polacy potwierdzili, że drużynowo nadal reprezentują europejski i światowy poziom. (ad)

Hetmana Koronnego Trzebinia Kamil Tomsia, który ze 100 % wynikiem z pierwszego dnia był zdecydowanym faworytem kategorii do 14 lat. Jednakże tylko 0,5 pkt z trzech rozegranych partii w drugim dniu uplasowało go na drugim miejscu. W trzecim dniu w najszybszej odmianie szachów swą klasę potwierdził Daniel Sadzikowski (UKS przy SP 8 Chrzanów), zdobywając tym razem brąz. Ponownie rywalki zdeklasowała Honorata Kucharska, wygrywając drugie złoto z przewagą aż dwóch punktów. Na zakończeniu bardzo dobrze zorganizowanej masowej imprezy kolejny raz podkreślone zostały zasługi Uczniowskiego Klubu Sportowego przy SP 8 Chrzanów. Marian Sadzikowski miał przyjemność odebrać dla klubu piękny Puchar im. Zbigniewa Czajki, tym razem za zajęcie V miejsca w klasyfikacji ministerialnej rywalizacji sportu dzieci i młodzieży za rok 2009. (zew)

KronikaChrzanowska

29

sport

Zawody zorganizowało Stowarzyszenie Chrzanowska Liga Futsalu

Północ była bezkonkurencyjna P

rzez prawie cały lipiec i sierpień blisko XX drużyn rywalizowało w trzech kategoriach wiekowych Wakacyjnej Ligi Futsalu. W wakacyjnym cyklu najlepsi okazali się gracze z Północy, którzy zajęli najwyższe stopnie podium we wszystkich trzech kategoriach wiekowych. By zagrać w wielkim finale, zespoły musiały zgromadzić jak największą liczbę punktów w sześciu turniejach eliminacyjnych. Tylko po cztery drużyny z każdej kategorii wiekowej awansowały do finału. Rywalizacja była bardzo ciężka, gdyż wakacyjne rozgrywki cieszyły się dużym zainteresowaniem. W najmłodszej kategorii wiekowej, w której rywalizowali zawodnicy z rocznika 1997 i młodsi, zaprezentowało się 11 drużyn. Cztery z nich KS Kasztanowiec, Północ, FC Liban i LKS Galaxi awansowały do finału imprezy. Turniej finałowy, z powodu remontu boiska ze sztuczną nawierzchnią przy ul. Wyszyńskiego przeniesiono

na halę sportową MOKSiR. Wśród nich najlepsi okazali się zawodnicy Północy. Dzięki wysokiej wygranej 4-0 w ostatnim meczu z FC Kasztanowiec, zajęli pierwsze miejsce w całym wakacyjnym cyklu. FC Kasztanowiec mimo przegranej zajął drugie miejsce i wyprzedził FC Liban. Ostatnie miejsce zajęła drużyna LKS Galaxi. W drugiej kategorii, w której rywalizowała młodzież w wieku gimnazjalnym do finału awansowały drużyny Północ, Orły, SPRiN Regulice oraz The Demoltion Boys. Droga tych rużyn do finału nie była lekka, gdyż kategoria II była najliczniej obsadzona i rywalizowało w niej aż 22 drużyny z całego powiatu i nie tylko. Walka o zwycięstwo w finale była bardzo wyrównana i padało wiele bramek. Z rywalizacji wyszła zwycięsko drużyna Północ, która mimo porażki w ostatnim meczu z Orłem 1-3 zgromadziła największą ilość punktów i utrzymała pierwsze miejsce. Srebrne medale przydały zawodnikom SPRiN Regulice. Na najniższym stopniu podium stanęła drużyna Orła, a czwarte miejsce za-

jęli The Demoltion Boys. W najstarszej kategorii wiekowej, gdzie rywalizowała młodzież ze szkół średnich o finał walczyło 18 zespołów. Po 6 turniejach eliminacyjnych największą liczbę punktów zgromadziły drużyny Megalo, Północ, Stella i Go-Go. Rywalizacja o laur pierwszeństwa w finale toczyła się do ostatniego spotkania. W nim zmierzyły się drużyny Megalo i Północ. Megalo wystarczył remis, Północ musiała mecz wygrać. Mecz skończył się wynikiem 1-0 dla Północy, która również w tej kategorii wiekowej stanęła na najwyższym stopniu podium, a Megalo musiało zadowolić się drugim miejscem. Trzecią lokatę zajęła drużyna Stella, a czwarte Go-Go. Najbardziej wyczekiwaną przez wszystkich zawodników częścią finałów była ceremonia wręczenia nagród. Wszystkie uczestniczące w nim zespoły otrzymały upominki i puchary. Nagrodę specjalną dla najlepszego gracza turnieju z rąk reprezentanta Polski w futsalu Pawła Budniaka otrzymał Igor Borowicz. Tomasz Wójcik

RODZINNIE NA ROWERACH Kolejny IX Rodzinny Rajd Rowerowy im. Władysława Mamota już za nami. Tym razem w imprezie udział wzięło 120 kolarzy. Zawodnicy pokonali 30-kilometrową trasę rajdu, która wiodła głównie przez Puszczę Dulowską. Na starcie stanęło 120 rowerzystów. Biorąc pod uwagę wczesną jak na sobotę porę (godzinę 9 rano) i niskie poranne temperatury, można to uznać za bardzo dobry wynik. Rajd odbył się 18 września 2010 roku. Około godziny 12 - tej uczestnicy rajdu przekroczyli linię mety przy Zespole Szkół nr 2 w Chrzanowie. Na strudzonych kolarzy czekał gorący gulasz, aby posileni mieli siłę na udział w konkursach.

– Przygotowaliśmy dla uczestników cztery konkursy. Dużą popularnością cieszył się kultowy rzut dętką oraz rowerowy tor przeszkód. Nieco starsi uczestnicy mogli sprawdzić swoją wiedzę o gminie. Rozlosowaliśmy też wiele nagród pocieszenia, w tym dwa rowery górskie – mówi Tomek Bartosik, członek Komisji Turystyki Kolarskiej, organizator rajdu. Szczęśliwym posiadaczem nowych dwóch kółek, ufundowanych przez sklep rowerowy DUO SPORT P, został Tadeusz Słowik. Natomiast rower ufundowany przez Urząd Miejski w Chrzanowie trafił do Artura Harzowskiego. Organizatorami rajdu byli: Komisja Turystyki Kolarskiej, UM w Chrzanowie oraz PTTK w Chrzanowie. (zew)

Trasa rajdu wynosiła 30 kilometrów

30

sport

KronikaChrzanowska

Falstart chrzanowskich szczypiornistów W inaugurującym sezon I ligowy 2010/11 spotkaniu piłkarzy ręcznych MTS przegrał w Radomiu z tamtejszą Politechniką 24 – 40. Już po pierwszym meczu można sądzić, że nasz zespół może walczyć co najwyżej o utrzymanie się w tej klasie rozgrywkowej.

AZS Politechnika Radomska – MTS Chrzanów 40 – 24 (20 – 10 )

MTS –Baliś, Piotr Rokita – Kruczek – 6, Paweł Rokita – 5, Owczarek – 4, Bugajski – 3, Pytlik – 3 Łącki – 1, Stroński – 1, Zajdel – 1, Kirsz, Studziński, Uraz.

Nawiązać walkę z pozostałymi drużynami występującymi w pierwszej lidze.

Pojedynek z Politechniką pokazał, ile jeszcze czeka pracy trenera Bugajskiego, aby podnieść wartość swojego zespołu. Znając jednak ambicję i charyzmę szkoleniowca należy sądzić, że podoła zadaniu i chrzanowscy sympatycy szczypiorniaka będą mieć jeszcze wiele powodów do radości.

Przed sezonem w szeregach chrzanowskiej ekipy doszło do zmiany szkoleniowca. Adama Piekarczyka zastąpił Rafał Bugajski, któremu przyjdzie łączyć rolę trenera i zawodnika, co w piłce ręcznej nie jest łatwym zadaniem.

Po solidnej pracy w przerwie letniej połączonej z obozem w Zakopanym rozegrano kilka spotkań sparingowych z Grunwaldem Ruda Śląska, Viretem Zawiercie oraz z BKS Bochnia. W przygotowaniach i w meczach kontrolnych nie mógł

wystąpić Adam Bobowski, z powodu urazu kręgosłupa, jakiego się nabawił w ubiegłym sezonie, który okazał się na tyle poważny, że zaistniała obawa całkowitego rozstania się Adama ze sportem wyczynowym. Ponadto w jednym ze sparingów poważnej kontuzji kolan doznał Ryszard Miodoński. Obaj zawodnicy byli czołowymi postaciami w zespole i ich strata jest dużym osłabieniem dla MTS – u. Skład uzupełniono Zubikiem i Klimkiem, ale jak pokazał mecz w Radomiu może to być niewystarczające, aby nawiązać walkę z pozostałymi drużynami występującymi w pierwszej lidze. Pojedynek z Politechniką pokazał, ile jeszcze czeka pracy trenera Bugajskiego, aby podnieść wartość swojego zespołu. Znając jednak ambicję i charyzmę szkoleniowca należy sądzić, że podoła zadaniu i chrzanowscy sympatycy szczypiorniaka będą mieć jeszcze wiele powodów do radości. (kaz)

Jeździli i biegali ekstremalnie Już po raz dziewiąty Klub Sportowy Kościelec zorganizował Ekstremalny Rajd Orła. Wzięło w nim udział 22 zawodników podzielonych na pięć kategorii. Podczas rajdu zawodnicy musieli przebyć etapy piesze i rowerowe, na których przygotowano odcinki specjalne m.in . wspinaczkę, biegi na orientacje i zjazd na linie. Najmłodszy uczestnik miał 16 lat, a najstarszy 62. W rajdzie bardzo dobrze zaprezentowali się zawodnicy z Chrzanowa Dominika Kulczycka i Andrzej Pałka, którzy wygrali swoją kategorię. Chrzanowscy juniorzy z Klubu Sportowego Kościelec z powodu braku konkurencji ze swojej kategorii wiekowej rywalizowali na trasie seniorskiej. I na tle starszych zawodników również wypadli znakomicie. – Wydawało nam się, że trasa juniorska będzie dla nas zbyt prosta. Stwierdziliśmy, że warto

spróbować swoich sił na trasie open, skoro trener dał nam taką możliwość – tłumaczy Dominika. Kategorię seniorską – open, w której rywalizowały dwuosobowe zespoły, wygrali Konrad Ciuraszkiewicz i Tomasz Krawczyk z Olkusza. Na tym samym dystansie rywalizowali również zawodnicy indywidualni. Najlepszym wśród nich okazał się Paweł Moszkowicz z Krakowa. Jego czas można określić jako fantastyczny, gdyż przebył trasę ponad 100 km z czasem 7 minut 24 sekundy. Blisko 1,5 h przed Zbigniewem Mossoczym z Zabierzowa, który był drugi. Tak dobry wynik Moszkowicza jest niespodzianką, gdyż ten jak sam przyznaje, do Rajdu Orła nie przygotowywał się specjalnie, wręcz odpoczywał po bardzo trudnej rywalizacji tydzień przed wyścigiem. Na najdłuższej trasie rajdu, powiększonej w stosunku do kategorii open o jeden etap pieszy,

rywalizowały dwie kategorie mix i weteran. W kategorii open pierwsza na metę dotarła para Małgorzata i Daniel Kessler. Najlepszymi weteranami okazali się Andrzej Grabowicz i Zbigniew Rajtar. W porównaniu do poprzedniego, tegoroczny Rajd Orła był zawodnicy ocenili jako łatwy. Skrócono trasę i dzięki temu do mety nie dotarło tylko czterech zawodników. Jednak organizator rajdu Jerzy Kryjomski przekonuje: – O tym, że był to trudny rajd, przekonali się zawodnicy, którzy pokonywali te trasę nieco dłużej i złapała ich noc. Mieli naprawdę spore problemy. Za rok jubileuszowy X Ekstremalny Rajd Orła. Wszystko wskazuje na to, że wieloletnie doświadczenie organizacyjne Klubu Sportowego Kościelec po raz kolejny zaprocentuje. Tomasz Wójcik

KronikaChrzanowska

fotoreportaż

31

Parada na ulicach miastach wzbudziła spore zainteresowanie

Składanie kwiatów na grobie żołnierzy Wojska Polskiego

Większa część parady odbywała się w strugach ulewnego deszczu

Pomysłodawca parady Ryszard Sobieraj ma nadzieję, że w chrzanowianach udało się obudzić uczucia patriotyczne, przypominając o tej chlubnej części historii Polski i Wojska Polskiego

Ułani w Chrzanowie Paradą ułańską uczczono w Chrzanowie 90. rocznicę bitwy warszawskiej i święto Wojska Polskiego. 15 sierpnia, w strugach deszczu, ulicami miasta przejechała grupa ułanów z IV Szwadronu Zwiadu im. 21 Pułku Ułanów Nadwiślańskich ze stajni „Hucuł” w Sułkowicach. Po raz pierwszy w tak nietypowy sposób świętowano w gminie rocznicę cudu nad Wisłą. Ułani wyruszyli do centrum Chrzanowa z leśniczówki w Kroczymiechu. Jechali głównymi ulicami miasta eskortowani przez policję. Najpierw pojawili się na ulicy Oświęcimskiej, potem Starą Hutą przejechali w kierunku alei Henryka. Mimo fatalnej pogody czekali tu na nich gapie, a zwłaszcza dzieciaki. Widok był rzeczywiście imponujący, bo oprócz zwiadu konnego, w orszaku jechał także wóz ze sztandarem. Ułani pojechali do Kościoła św. Mikołaja, by wziąć udział w mszy świętej. Modlono się w intencji ojczyzny. (sol)

32

KALEJDOSKOP

KronikaChrzanowska

Parafiada po raz trzynasty. W pierwszy weekend października Parafia Matki Bożej Różańcowej w Chrzanowie zorganizowała Festyn Parafialny pod hasłem „Miłość i służba nadają sens naszemu życiu…”. Największymi atrakcjami festynu były m.in.: tradycyjny bieg uliczny (na zdjęciu), koncert Jacka Ozimkowskiego, występy artystyczne dzieci, loteria fantowa oraz liczne stragany.

26 września na boisku Klubu Sportowego „Tempo’’ w Płazie odbyło się Pożegnanie Lata z Folklorem oraz organizowane już po raz szósty Święto Miodu w Płazie

15-lecie działalności połączone z Dniem Patrona Świętego Brata Alberta obchodził Warsztat Terapii Zajęciowej w Chrzanowie

Koncert w wykonaniu uczniów szkoły muzycznej w Chrzanowie z okazji Międzynarodowego Dnia Muzyki

W tym roku wieś Luszowice była organizatorem gminnych dożynek w Chrzanowie


Kronika Chrzanowska nr 163