Issuu on Google+

EncyklopEdia polskiEj psychodElii od Witkacego do street-artu

psych

Kamil

Sipowicz

EncyklopEdia polskiEj

odElii

01

10

co To jEsT psychodElia?

jan poTocki –

19

aRysTokRaTycZny pRoTohipis

02 03 sUBsTancjE psychodElicZnE

11 12

20 jERZy liBERT, cZyli

21 aBsynT i koniEc

a REliGiE i opiUM

04

13

22 TERTIUM DATUR

05

14

psychodEliki

alkoholicy, naRkoMani

23

06

15

hans BEllMER – niEchciany

psychodEliki

psychodElicZni

lalkaRZ

07

16

24 25

TRZy psychodElicZnE

08 psychodEliki polskich,

17 09 ETnoBoTanika, aRchEoBoTanika i FaRMakopEjE

18

26 27

28

38

47

psychodElicZnE koMiksy, RysUnki, hoFMann i ERnsT jÜnGER

ZapoMniany polski BiTnik

s

29

39

48

40

49

s

30 poEci i MalaRZE s

31

41

jERZEGo siTo

psychodElicZnE polskiE EksliBRisy

SERENITY, TRANQUILITY AND PEACE

50 posTpsychodElia

s

32

42

polska MUZyka psychodElicZna

psychodElicZna pRoZa polska

51 psychodElicZnE GRaFFiTi – piTTURa METaphisica aTlanTida

33 polska konTRkUlTURa psychodElicZna

34 35 36 37 psychodElicZnE EnTRopiE

43 44

52 53

pisaRka

45 polska poEZja

46

54

10

kto metal kwasi, pali skwasi metal i czas; metali kwas.

LSD

Albert Hofmann

1.

-

-

-

S

13 -

-

-

1

-

-

DMT

14

2.

Zanim przejdę do związków psychodelików ze światowymi religiami, chciałbym zwrócić uwagę na pojawiające się co pewien czas koncepcje, wedle których prehistoryczne doświadczenia z wymienionymi substancjami przemieniły hominidów w człowieka. Takie teorie głosi między innymi alternatywny antropolog Terence McKenna. W książce Pokarm bogów twierdzi, że właśnie halucynogeny są „prawdziwym brakującym ogniwem w łańcuchu ewolucji”. Trzeba jednak zaznaczyć, iż tego typu teorie nie znalazły dotychczas potwierdzenia w badaniach empirycznych i przez świat tak zwanych poważnych badaczy przyjmowane są raczej z przymrużeniem oka. Inni, jak pisarze Henry Munn czy Daniel Pinchbeck, zwracają uwagę, że stosowanie psychodelików często wzmacnia pamięć i powoduje „natchnienie językowe”. Pierwotni szamani po spożyciu świętych grzybów i roślin nadawali rzeczom nazwy. Ten akt światotwórczy był święty. W rozumieniu pierwotnych wspólnot Aborygenów (a także Greków) świat to wielkie krosno, a człowiek – najważniejszy jego tkacz. Ów sposób myślenia przetrwał w jodze, tantrze i kabale, gdzie rolą człowieka jest współodpowiedzialność za to, jak zostanie utkana tkanina rzeczywistości. Inny uczony – Carlo Ginsburg uważał, że „kultura ma swe źródło, czyli matrycę wszystkich możliwych narracji, w podróży szamańskiej”.

15

Ceniony w Polsce, nieżyjący już kierownik Zakładu Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego, profesor antropologii i religioznawca Andrzej Wierciński głosi nieco mniej rewolucyjną tezę. W jego słynnej książce Magia i religia czytamy: „Co mogło więc zapewnić ekspresję ludzkiego gatunku, który jeszcze w dolnym paleolicie rozprzestrzenia się na olbrzymich obszarach Afryki i Eurazji, sięgając strefy klimatów chłodnych? […] przyjmując najprostsze założenia dla modelu wyjaśniającego, można powiedzieć, że doprowadziło do tego spotkanie dwóch czynników, to znaczy potrzeba przygotowania sprawnego myśliwego powstała w wyniku intensyfikacji łowiectwa i odkrycia halucynogenów, na skutek intensyfikacji zbieractwa”. Halucynogeny zawarte w roślinach i grzybach sprzyjały wszechstronnemu treningowi percepcyjnemu. Dzięki nim głównym narzędziem człowieka stało się ciało. Dalej Wierciński pisze: „halucynogeny były uniwersalnie symbolizowane jako eliksir (nektar), pigułka lub zioło nieśmiertelności. Były one zawsze kojarzone z ubóstwionym Księżycem i zającem lub królikiem”. Przychodzi tu na myśl biały królik w Alicji w Krainie Czarów czy w piosence Jefferson Airplane White Rabbit. Motywy charakterystyczne dla malarzy psychodelicznych widać już w sztuce paleolitycznej: „Rentgenowskie widzenie, częsta obecność postaci zoomorficznych albo kobiecych z zaznaczonym

2 łonem, zredukowanymi kończynami i głowami o szpiczastej twarzy. Występują też deformacje polegające na częściowej zmianie perspektywy…” – kontynuuje Wierciński. Jednoznaczne wykazanie związku halucynogenów z pojawieniem się symbolicznego myślenia u hominidów, czyli przejścia do człowieczeństwa, nie wydaje się możliwe. Przez lata prowadzono natomiast badania nad wpływem środków psychodelicznych na ludzki umysł. Takimi doświadczeniami zajmował się czechosłowacki uczony Stanislav Grof. Do roku 1976 prowadził on liczne eksperymenty z substancjami psychodelicznymi i opisał różne fazy i odmiany doświadczeń: doznania abstrakcyjne i estetyczne, przeżycia psychodynamiczne, doznania okołoporodowe (błogość pobytu w łonie matki przed urodzeniem, skurcze w zamkniętym jeszcze systemie macicznym, przechodzenie przez kanał porodowy po otwarciu szyjki macicy, oddzielenie od matki), doświadczenia transpersonalne. Wiele relacji uczestników badań potwierdza wpływ halucynogenów na odsłanianie się symbolicznej i archetypowej warstwy świadomości. Potwierdzają oni także przydatność psychodelików w metodach psychoanalizy Freuda i Junga zastosowanej do badania genezy ludzkiej świadomości. Niestety, późniejsza działalność Grofa, którego walka z „paradygmatem zachodniego myślenia” przybrała nieco groteskowy wymiar, spowodowała spadek jego autorytetu w świecie współczesnej psychiatrii. Lepsze efekty w wyjaśnianiu działania psychodelików ma słynne dziełko Timothy’ego Leary’ego, Ralpha Metznera i Richarda Alperta Doświadczenie psychodeliczne. Opisy przeżyć są tu zestawione z fragmentami z Tybetańskiej Księgi Umarłych – swoistego przewodnika dla umierających, których w stanach między życiem, śmiercią i odrodzeniem (tzw. bardo) spotykają różnorakie doznania. Jak twierdzą trzej autorzy Doświadczenia, rozsławieni jako przywódcy „rewolucji psychodelicznej” lat 60., podobną drogę można przejść po zażyciu psychodeliku. Zbieżność mistycznych wizji opisanych w tradycjach tybetańskiej religii bön oraz tybetańskiej szkoły buddyzmu z wizjami po LSD i innych psychodelikach bywa ogromna. Jednakże mnisi i mistrzowie tych tradycji prawdopodobnie nie używali substancji halucynogennych lub używali ich bardzo rzadko. Rozwijali za to skomplikowane tantryczne metody zmieniania stanu świadomości: recytacje mantr, techniki oddechowe, medytację w ciemnościach, biegi po śniegu, tańce, wizualizacje, koncentracje na czakramach, odosobnienie i setki innych.

W XX wieku psychodelikami zajął się teoretycznie i praktycznie – jako jeden z niewielu filozofów – Walter Benjamin. Dla Benjamina były one szansą na wybudzenie się z ideologicznych złudzeń i snu wywołanego przez potężny narkotyk – współczesny kapitalizm. Myśliciel uważał, że dziś już tylko nieświadomość i natura potrafią mu się oprzeć, odsłaniając się w swej pierwotnej dynamice właśnie dzięki psychodelikom. Benjamin ostrzegał, że utrata „ekstatycznej więzi z kosmosem” i zapomnienie pierwotnych oczyszczających rytuałów sprowadzi na ludzkość wielkie niebezpieczeństwo. Tak też się stało. Wielka czarna magia, niekontrolowana reaktywacja starych sił i próba przejęcia mocy Boga oraz kosmosu przez grupę diabolicznych osobowości skupionych wokół Hitlera – zbiorowa halucynacja nazizmu przyniosła tragedię ludzkości, a samemu Benjaminowi – śmierć. W kapitalizmie nadal jesteśmy odurzani, choć mniej brutalnie: reklamą, konsumpcją i szumem medialnym. Towar stał się groźnym narkotykiem. Benjamin wątpił, by komercyjne odurzenie mogło zastąpić mistyczne przeżycia po psychodelikach. O podobnych związkach człowieka z bytem pisał też, używając słowa „odurzenie” (Benommenheit), Martin Heidegger. Podmiotem tego odurzenia jest wedle autora Bycia i czasu bezosobowa siła – „się” (man). To nie substancje psychodeliczne, uznawane przez współczesne prawo za niebezpieczne narkotyki są więc prawdziwym zagrożeniem dla człowieka i jego otoczenia, lecz duchowe marnienie i apatia, poddawanie się politycznej manipulacji, zerwanie więzi z kosmosem i w efekcie degeneracja. Jak pisze David Pinchbeck: „Natura i nieświadomość – ostatnie tradycyjne aspekty stawiające opór kapitalizmowi – stanowią specyficzne moce uwalniane poprzez zażywanie substancji psychodelicznych, które objawiają się w formach kształtowanych przez mity”. I dalej cytując Frederica Jamesona: „… późny kapitalizm ustanawia proces polegający na tym, że ostatnie ocalałe, wewnętrzne i zewnętrzne, przestrzenie zajmowane przez prokapitalistyczne rozwiązania – ostatnie pozostałości nieurynkowionych lub tradycyjnych sfer położonych wewnątrz lub poza obrębem rozwiniętego świata – są teraz stopniowo przenikane i kolonizowane”. W latach 70. XX wieku kapitalizm w osobie jednego z najbardziej kłamliwych i nieuczciwych przywódców Richarda Nixona wypowiedział psychodelikom wojnę. Prawie na całym

16

czy

świecie używanie ich we wszelkich możliwych kontekstach (nie wykluczając medycznego) stało się zakazane. Skąd ta nienawiść?

Francuski publicysta Guy Sorman, uważa, że twórcza destrukcja to silnik wzrostu gospodarczego. Zgódźmy się. Jednak do jakiego momentu ten „wzrost” może wzrastać? Aż zniszczy kulę

17

ziemską i wtedy nastąpi raj kapitalizmu? Czy globalny mechanizm rynkowy, który jest w stanie wchłonąć chrześcijaństwo, buddyzm i hinduizm jest jedynym sposobem, w jaki człowiek zamieszkuje Ziemię? „Samonapędzająca się cyrkulacja Kapitału – pisze Slavoj Žižek – pozostaje […] bardziej niż kiedykolwiek podstawowym Realnym naszego życia, bestią, która z definicji nie da się ujarzmić, bo to ona kontroluje nasze działania, zamyka nam oczy na najbardziej oczywiste zagrożenia, do których się zbliżamy”. Zamyka oczy. Psychodeliki natomiast oczy otwierają, ich wewnętrzna praca na naszej świadomości, indywidualnej i zbiorowej, służy przebudzeniu. Dlatego właśnie są tak niebezpieczne dla kapitalizmu. Część postulatów pokolenia ‘68 została zintegrowana z systemem na poziome konsumpcji i sprzedana jako „prawdziwe doświadczenie”, tymczasem substancji typu LSD, DMT, peyotlu i setki innych nie odważono się skomercjalizować.

artystycznych

 

341

347

348


Encyklopedia polskiej psychodelii